poniedziałek, 2 stycznia 2012

Analiza rynku srebra, 2 stycznia 2012

Rynek metali szlachetnych nie rozpieszcza ostatnio inwestorów. Na rynku srebra ceny zniżkowały przez pierwsze trzy dni tygodnia, przyspieszając znacznie w środę. W czwartek notowania runęły w dół dochodząc prawie do 26 $/oz, jednak potem dynamicznie zmieniły kierunek, zyskując do końca sesji ponad 6% od dziennego minimum. W piątek było już wyraźnie spokojniej a ceny srebra zakończyły tydzień na poziomie 27,64 $/oz, co stanowi spadek o 1,43 dolara, czyli 4,9%. Na rynku złota tydzień przebiegał podobnie, a notowania zamknęły piątkową sesję na poziomie 1561,9 $/oz, co stanowi spadek o 44 dolary, czyli 2,7%. Ze względu na nierównowagę w spadkach obydwu metali, wskaźnik GSR rozszerzył się do poziomu 56,5 pkt.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Zarówno w przypadku złota jak i srebra struktura krótkich pozycji nieznacznie się polepszyła. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu inwestorów komercyjnych spadła o 693 sztuki do poziomu 14132. Jest to najniższy poziom od wielu lat. 


Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o niespełna 600 pozycji do poziomu 163,9 tysiąca. Znajdujemy się obecnie tuż przy dwuletnim minimum krótkich pozycji w posiadaniu największych inwestorów.


Ilość srebra w magazynach SLV zmniejszyła się nieznacznie w przeciągu ostatniego tygodnia o 93,8 ton czyli 3 mln uncji i wynosi obecnie 309 mln oz. Jest to całkiem niezły wynik jak na tydzień w którym srebro traciło w pewnym momencie ponad 10%. Wygląda na to, że majowe załamanie cen „wymiotło” większość spekulantów z SLV. Po tym jak ceny srebra straciły na wartości ponad 30 procent w przeciągu kilku pierwszych dni maja, z SLV zaczęło odpływać srebro. Przez dwa miesiące fundusz stracił ponad 60 mln oz metalu. Następne załamanie cen we wrześniu, które miało podobna skalę nie przeniosło się praktycznie w ogóle na straty w SLV. Od tego czasu mieliśmy do czynienia z trzema mniejszymi spadkami, w połowie listopada, w połowie grudnia i w zeszłym tygodniu. Także one nie spowodowały żadnej gwałtownej reakcji ze strony inwestorów posiadających udziały w SLV.
Według danych opublikowanych na www.shortsqueeze.com ilość zajętych krótkich pozycji na SLV spadła o ponad 3 mln uncji z 25,2 do 22 mln oz. Wynika z tego, że 6,6%  srebra (co 15 uncja) przechowywanego przez fundusz nie ma pokrycia w fizycznym metalu.


Magazyny Comexu w niewielkiej skali, ale stabilnie zwiększają ilość przechowywanego srebra. Obecnie Comex posiada 117 299 195 oz metalu, co stanowi wzrost w stosunku do poprzedniego tygodnia o 2 mln uncji.
Styczeń nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie, dlatego można spodziewać się dostaw na poziomie znacznie mniejszym niż w poprzednim miesiącu. W grudniu rozliczone i dostarczone zostały ostatecznie 1032 kontrakty, opiewające na 5,16 mln oz metalu, co jest wynikiem średnim. 


Sprzedaż Silver Eagle zatrzymała się w drugiej połowie miesiąca, a właściwie dane publikowane przez US Mint nie były uzupełniane od dłuższego czasu. Póki co ciągle znajdujemy się „o włos” poniżej 40 mln oz srebra sprzedanego w tym roku, poprzez emisję jednouncyjnych monet. 

2011 Silver Sales Totals
January          6,422,000 (Faktycznie połowa tej wartości, ponieważ są to połączone dane za grudzień i styczeń)
February        3,240,000
March            2,767,000
April               2,819,000
May                 3,653,500
June               3,402,000
July                2,968,000
August           3,679,500
September     4,460,500
October          3,064,000
November      1,384,000
December      2,009,000
Total              39,868,500 oz

Notowania srebra zakończyły rok spadkiem o 10,4% w stosunku do końca grudnia 2010 roku. Złoto było trochę lepsze i przypieczętowało 2011 rok wzrostem o 9,8% co stanowi jedenasty rok z rzędu zakończony wzrostami cen kruszcu. W nowy rok wchodzimy z całym bagażem nierozwiązanych problemów z lat ubiegłych. Rosnącym długiem praktycznie wszystkich wysoko rozwiniętych gospodarek. W USA potrzeba będzie ponownie zwiększyć maksymalny poziom długu ustalony przez Kongres. Potem w listopadzie czekają nas wybory prezydenckie, do czasu których demokraci muszą stworzyć ułudę dobrobytu i niskiego bezrobocia w kraju aby ponownie wygrać wybory. W międzyczasie czeka nas prawdopodobnie następna runda „luzowania ilościowego” (QE), w jakiejkolwiek formie. W Europie sytuacja przedstawia się równie nieciekawie. W 2012 roku czeka nas rolowanie znacznej ilości długu przez państwa strefy euro. Na celowniku na razie mamy głównie Włochy, których rentowność obligacji systematycznie wspina się do góry. Na luty planowana jest ponowna aukcja EBC, która w ramach 3-letniej LTRO dostarczy nowych środków dla systemu bankowego. 


Polityka ZIRP (Zero Intrest Rate Policy), czyli utrzymywanie stóp procentowych na minimalnych poziomach, potrwa jeszcze do 2014 roku, a w rzeczywistości pewnie dłużej. Jednak najbardziej wyrazistym znakiem obecnych czasów jest przejęcie największych giełd na świecie przez algorytmy komputerowe (HFT), analizujące sytuację i decydujące o zawarciu transakcji w ułamkach sekundy. W czasie kiedy ktoś dostrzeże trend, elektroniczne systemy transakcyjne już dawno zajęły na nim pozycje. Do czasu kiedy inwestor podejmie decyzje o dokonaniu transakcji, HFT mogą już się wycofywać z rynku inkasując niewielki zysk i sprzedając wszystkim wokoło niechciane akcje. Algorytmy komputerowe odpowiedzialne są obecnie na Wall Street za dwie trzecie dokonywanych transakcji. Jeżeli dodamy do tego, że obroty na NYSE i Nasdaq stanowią połowę dziennego wolumenu obrotów na światowych rynkach, to widać do jak wielkiej skali rozrosło się to zjawisko. HFT w prostej linii pochodzą od używanych przez lata prostych programów do zawierania transakcji, wykorzystywanych przez różne instytucje finansowe, często określane jako „black-box’y”. Jednak kiedyś proste programy, obecnie wyposażone są w zaawansowane oprogramowanie, które z równocześnie może śledzić dziesiątki czynników i w ułamku sekundy podejmować decyzje o kupnie bądź sprzedaży danych instrumentów finansowych, automatycznie bez udziału człowieka. Postęp przez ostatnie lata w tej dziedzinie jest przytłaczający i powinien doprowadzić w końcu do decyzji dotyczących regulacji tego rynku. Tym bardziej że jest on wątpliwy pod względem równości wszystkich uczestników rynku. Mówiąc wprost, przeciętny inwestor nie ma wielkich szans w starciu z szybkimi komputerami wyposażonymi w nowoczesne oprogramowanie i podejmującymi automatyczne decyzje inwestycyjne. Pojawienie się i gwałtowny rozwój algorytmów HFT zmieniło oblicze giełd i jeśli nic od strony prawnej się nie zmieni, to 2012 będzie kolejnym który zmarginalizuje działania zwyczajnych inwestorów.


Zamiatane, od upadku Lehman Brothers w 2008 roku, pod dywan problemy, zapewne wkrótce dadzą o sobie znać. W czasach kiedy banki centralne uprawiają politykę zwaną „competitive currency devaluation”, czyli drukują pieniądze w celu obniżenia wartości waluty i promowania eksportu, inwestycje w trwałe aktywa wydają się w dłuższym terminie najlepszą drogą zabezpieczenia oszczędności. Nie wiadomo jak zachowają się notowania złota i srebra w najbliższym czasie, jednak ostatnie spadki nie miały uzasadnienia w danych fundamentalnych, a wynikały jedynie z obrotu „papierowym srebrem i złotem”. Faktycznie, niższe ceny kruszców stwarzają dogodną sytuacje do powiększenia posiadanych pozycji.

czwartek, 29 grudnia 2011

Depozyty w EBC

Po zeszłotygodniowej aukcji trzyletnich pożyczek w ramach LTRO, na rynku obligacji ciągle panuje nerwowość. Jednak główną tego przyczyną są Włochy, podczas gdy sytuacja na papierach dłużnych pozostałych krajów strefy euro ustabilizowała się. W zeszłą środę EBC zasilił europejski system bankowy 489 mld euro. Banki komercyjne chętnie skorzystały z tej oferty, która zapewnia im środki po niskim jednoprocentowym koszcie i na stosunkowo długi trzyletni okres. Udzielając pożyczki EBC miał nadzieję, że banki wykorzystają ją do kupna obligacji państw strefy euro, co powinno ustabilizować rozchwiany ostatnio rynek papierów dłużnych. Przez październik i listopad oprocentowanie obligacji włoskich, hiszpańskich, francuskich i nawet niemieckich zaczęło szybko rosnąć. Był to skutek coraz większych problemów jakie trapiły Europę. Ostatecznie na przełomie listopada i grudnia, kilka największych banków centralnych na czele z Fed i EBC podpisało porozumienie o otwarciu linii swapowych, celem zwiększenia płynności w systemie bankowym. Od tego momentu rentowność obligacji zaczęła mocno spadać.  Informacja o planowanej aukcji LTRO dodatkowo przyczyniła się do zmniejszenia presji na rynku. Od 25 listopada oprocentowanie 10-letnich hiszpańskich papierów dłużnych spadło z 6,7% do 5,2% a francuskich z 3,7% do 3%. Rentowność niemieckich obligacji także opada i powoli zbliża się do tegorocznego minimum. Cała uwaga obecnie skupiona jest na Italii, której oprocentowanie papierów dłużnych po niewielkim spadku z początku miesiąca, ponownie silnie rośnie. Listopadowe maksimum wyniosło 7,26%, a dzisiaj rentowność znajduje się ponownie powyżej 7%. Jest to związane ze znaczną ilością obligacji które muszą być zrolowane przez Włochy w pierwszych czterech miesiącach 2012 roku. Testem siły dla włoskich obligacji miały być wczorajsza i dzisiejsza aukcja. Można powiedzieć że test wypadł nieźle. Wczoraj sprzedanych zostało 1,7 mld euro 2-letnich obligacji zerokuponowych (oferowano 2,5 mld), oraz 9 mld półrocznych bonów skarbowych. Na dzisiejszej aukcji sprzedano łącznie papiery dłużne za kwotę 7,02 mld euro czyli nieco poniżej maksymalnej oferty 8 mld euro, w tym całą pulę 10-letnich obligacji. Dobra sprzedaż tych ostatnich ma pewne znaczenie, ponieważ wykracza znacznie poza termin 3-letniej pożyczki udzielonej przez Europejski Bank Centralny. 


Zeszłotygodniowa aukcja EBC, na której udzielono pożyczki opiewające na 489 mld euro, faktycznie zasiliła rynek „jedynie” kwotą 210 mld euro. Wynikało to ze zmniejszenia inwestycji banków komercyjnych w inne instrumenty emitowane przez Bank Centralny. Póki co większość z tych pieniędzy zasila deposit facility EBC, czyli powróciła na konto emitenta. Depozyty te są jednodniowe i oprocentowanie na minimalnym poziomie 0,25%. Oprocentowanie LTRO to 1%, czyli teoretycznie banki tracą składając środki w takim depozycie. Z drugiej strony mogą te środki szybko użyć, jeżeli będą potrzebne w innym miejscu. Złożenie tak dużego kapitału w EBC może świadczyć o niechęci banków do pożyczania sobie nawzajem, oraz w ogóle do bardziej ryzykownych inwestycji.  Obecnie w deposit facility znajduje się 436,5 mld euro, co stanowi wzrost od 21 grudnia (aukcja LTRO) o  171 mld euro. Dwa dni temu pobity został historyczny rekord na poziomie 452 mld euro.


W zeszłym tygodniu EBC wstrzymał się ze skupem obligacji państw strefy euro. Łączna ilość kupionych papierów dłużnych w ramach programu SMP wynosi tyle samo co 2 tygodnie temu, czyli 211 mld euro. Sterylizacja oprocentowana na 0,56% przebiegała bez większych problemów, co nie jest wielkim zaskoczeniem.


środa, 28 grudnia 2011

Shadow banking, część I

Kryzys roku 2008 przyniósł wiele bankructw, w tym upadki naprawdę dużej skali jak Lehman Brothers, AIG czy Bear Stearns. Bezpośrednim skutkiem kryzysu jest obecnie próba wprowadzenia odpowiednich przepisów, które zapobiegłyby podobnym bankructwom w przyszłości lub zmniejszyły ich konsekwencje, jeżeli firmy nie da się uratować. Głównymi bohaterami wydarzeń sprzed 3 lat są papiery wartościowe zabezpieczone długiem czyli ABS (Asset-Backed Securities). Załamanie na rynku ABS, któremu towarzyszyło bankructwo Lehman Brothers, było pierwszym etapem obecnego kryzysu.

Nie da się opisać wydarzeń z 2008 roku bez zdefiniowania sekurytyzacji, czyli zamiany długu na papiery wartościowe oparte na długu (ABS). Zamiana ta pozwala z łatwością obracać długiem poprzez kupno i sprzedaż ABS-ów na rynku. Przypuśćmy że kupujemy nowy samochód wspomagając się kredytem na 10 tysięcy złotych. Po udzieleniu pożyczki bank ma dwie możliwości. Może wstrzymać się z robieniem czegokolwiek, czekając na spłatę wszystkich rat przez klienta i zarabiając na wysokim procencie. Ma też drugą opcję – zsekurytyzować dług i sprzedać go na rynku w postaci papierów wartościowych.

Sekurytyzacja przebiega w trzech etapach. Pierwszym z nich jest pooling, czyli zebranie naszego kredytu samochodowego i tysiąca im podobnych w jedna wielką grupę (trust). Wszystkie raty kredytów spłacane przez klientów wędrują od tej pory do trustu.
Drugim etapem sekurytyzacji jest tranching, czyli podział grupy (trustu)  na transze. Wiadomo że część kredytów zwykle nie jest spłacana, dlatego transze dzielą całą pulę kredytów ze względu na ryzyko. Gorsze transze będą przeznaczone dla inwestorów którzy preferują wyższe ryzyko ale i wyższe potencjalne dochody. Najlepsze transze kierowane są do tych którzy nie przepadają za ryzykownymi inwestycjami. Przykładowo mamy grupę (trust) złożoną z 10 kredytów samochodowych, każdy o wartości 10 tysięcy złotych. Pierwsza transza, nazwijmy ją T1, odzyska swoje pieniądze jeżeli wszystkich 10 dłużników spłaci swoje pożyczki, czyli jest bardzo ryzykowna. Druga transza T2 odzyska pieniądze jeżeli maksymalnie jeden dłużnik nie odda swoich zobowiązań. Na samym szczycie mamy senior tranche T10, która gwarantuje odzyskanie pieniędzy nawet jeśli 9 na 10 pożyczkobiorców popadnie w kłopoty i nie odda długów. Senior tranche dostaną zwykle rating AAA, czyli są bardzo bezpieczne.
Tutaj pojawia się problem z kredytami subprime i procesem nazwanym później „alchemią”, czyli nadawaniem ratingu AAA niskim transzom, które z założenia są bardzo ryzykowne.

Po przeprowadzeniu pooling i tranching, kredyty zamienione na papiery wartościowe, z przyznanym odpowiednim ratingiem mogą być sprzedawane różnym inwestorom. 

Ostatnim etapem sekurytyzacji, który już w szczególności dotyczy shadow banking jest maturity transformation, czyli transformacja w czasie. Jest to ogólny mechanizm na którym opiera się bankowość. Większość pieniędzy przychodząca do banków w postaci depozytów, jest tam składana na czas nieokreślony i na krótkie terminy. Środki te wykorzystywane są przez bank do udzielania długoterminowych, niekiedy kilkuletnich kredytów. Następuje transformacja pieniądza w czasie, czyli zmiana bezterminowych i krótkoterminowych depozytów na kilkuletnie pożyczki.

Transformacja w czasie dotyczy inwestorów nabywających ABS-y sprzedawane przez banki. Bazują oni zwykle na pożyczonych pieniądzach, zamieniając krótkoterminowe pożyczki otrzymane na rynku na długoterminowe inwestycje w Asset-Backed Securities.
W czasach przed kryzysem głównymi inwestorami na tym rynku były SIV (Structured Investment Vehicules) lub conduits. Były to fundusze kupujące ABS-y i finansujące się krótkoterminowymi pożyczkami. Różnica w oprocentowaniu obydwu instrumentów stanowiła ich zysk. Były one często zależne od banków komercyjnych. Tych samych które sprzedawały im ABS-y. SIV i conduits zdobywały środki na inwestycje w ABS-y emitując krótkoterminowe papiery dłużne, często tygodniowe czyli takie które musiały być co chwila odnawiane. Inne firmy brokerskie i fundusze inwestycyjne kupujące ABS-y finansowały ich zakup poprzez transakcje repo (repurchase agreement), czyli tez pożyczki krótkoterminowe.


Ogólnie rzecz ujmując, różne instytucje które kupują ABS-y i finansują ich zakup krótkoterminowymi pożyczkami (odnawianymi co chwila), nazywane są shadow banking system. Czym system ten różni się od tradycyjnej bankowości?
Tradycyjne banki zbierają pieniądze poprzez depozyty, z których znaczna część jest krótkoterminowa np. RORy i inwestują te pieniądze w udzielanie długoterminowych kredytów. Shadow banking opiera się w zasadzie na tym samym. Inwestycje w długoterminowe ABS finansowane są poprzez krótkoterminowe pożyczki takie jak repo czy emisje papierów dłużnych z krótkim okresem do wykupu. Najbardziej istotna różnica leży w kontroli i regulacji. Instytucje zaangażowane w shadow banking nie są bankami, chociaż wykonują bardzo podobne rzeczy. Nie są tak samo nadzorowane jak banki i nie podlegają tym samym przepisom.

Oczywiście nie wszystkie instytucje kupujące ABS-y finansują się krótkoterminowym kapitałem, jednak te które to robią są szczególnie ryzykowne. Kryzys wśród tych instytucji może doprowadzić do bankructwa nie tylko pojedyncze firmy, ale w ostateczności spowodować zapaść całego rynku.

sobota, 24 grudnia 2011

Analiza rynku srebra, 24 grudnia 2011

Tydzień na rynku srebra i złota minął bardzo spokojnie. Srebro przez pięć kolejnych dni poruszało się w bardzo wąskim, jednodolarowym przedziale cenowym, nie wykazując prawie żadnych oznak aktywności. Przedświąteczna atmosfera najwyraźniej dopadła wielu inwestorów. Obroty spadły do niespotykanie małych poziomów, ledwo przekraczając w piątek 10 tysięcy kontraktów. Ostatecznie srebro zakończyło tydzień na poziomie 29,06 $/oz, co stanowi spadek o 57 centów, czyli o 1,9%. Złoto było trochę bardziej aktywne, szczególnie w środę, kiedy po informacji o dużym popycie na 3-letnią pożyczkę udzielaną przez EBC w ramach LTRO, notowania gwałtownie zaczęły rosnąć. Jednak optymizmu starczyło na krótko i ceny szybko wróciły do wcześniejszych poziomów. Ostatecznie złoto zakończyło piątkową sesję na poziomie 1606,5 $/oz, co stanowi wzrost w stosunku do poprzedniego tygodnia o 8 dolarów, czyli pół procenta. Ze względu na rozbieżność w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do poziomu 55,3.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów, spadła o pokaźne 5480 do poziomu 14825 sztuk. To najniższa wartość od ponad 8 lat. Nieco ponad rok temu, pod koniec września 2010 roku, wartość ta przekroczyła 65 tysięcy. W przeciągu 15 miesięcy commercials zredukowali swoje krótkie pozycje o ponad 50 tysięcy sztuk, co jest bardzo pozytywnym sygnałem.

Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o 21,6 tysiąca, do poziomu 165 tysięcy sztuk. Warto dodać, że jeszcze nie tak dawno znajdowaliśmy się w okolicach 300 tysięcy krótkich pozycji przetrzymywanych przez inwestorów komercyjnych. Jest to ogromna poprawa i tak jak w przypadku srebra sugeruje przyszłe wzrosty.


Raport Commitment of Traders dzieli się na trzy podstawowe segmenty, opisujące liczbę długich i krótkich pozycji należących do największych, średnich i najmniejszych inwestorów. Ta ostatnia kategoria to non-reportables, czyli inwestorzy obracający niewielkimi kwotami, którzy często kupują ułamek kontraktu terminowego na Comexie. Można powiedzieć że jest to grupa która zwykle notuje największe straty na spadkach. Najmniejsi inwestorzy są zawsze net long czyli nastawieni na wzrosty srebra. Net long oznacza dosłownie różnicę w ilości długich i krótkich pozycji w danym segmencie. Przykładowo w zeszłym tygodniu non-reportables posiadali 19934 długich i 13296 krótkich pozycji, co daje net long, czyli przewagę długich pozycji w ilości 6638 sztuk. Oczywiście jeżeli przewaga jest po stronie krótkich pozycji, czyli dany segment jest nastawiony na spadki cen, to mamy do czynienia z net short. Tak jest w przypadku commercials, czyli największych inwestorów. Co tydzień publikowany jest powyższy wykres opisujący różnice długich i krótkich pozycji w segmencie komercyjnym, czyli NCS – Net Commercials Short


Wracając do grupy najmniejszych inwestorów, stanowią oni obok „średniaków”, całkiem dobre źródło dochodu dla największych graczy. Commercials zaopatrują się w krótkie pozycje podczas wzrostów cen, kiedy średni i mali inwestorzy kupują kontrakty. Później bezwzględnie wykorzystują spadki cen i panikę innych inwestorów do zamknięcia krótkich pozycji. Obecnie sentyment najmniejszych inwestorów do rynku srebra spadł do najniższego poziomu od przynajmniej pięciu lat. 


Tydzień temu posiadali oni tylko 6638 długich pozycji netto. Pod koniec 2007 roku było to nawet ponad 24 tysiące, a w tym roku często znajdowaliśmy się w okolicach 20 tysięcy non-reportables net long. Nawet po krachu w 2008 roku, kiedy ceny srebra spadły z 21 do 9 $/oz, liczba długich pozycji netto w tym segmencie spadła do minimalnego poziomu 8,6 tysiąca czyli ciągle więcej niż obecnie. Oznacza to, że nawet wtedy sentyment do rynku wśród zwykłych inwestorów był wyższy. Można spytać dobrze to czy źle? 


Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale skłania bardziej do scenariusza pozytywnego. Z jednej strony duże straty jakie ponieśli najmniejsi gracze od maja tego roku, na pewno zniechęciły bardzo wielu w inwestycje w srebro, jednak mówimy tutaj tylko o papierowych kontraktach na Comexie. Zapewne wielu inwestorów znających sytuację srebra od strony fundamentalnej, przesiadło się z kontraktów terminowych na fizyczny metal. W szerszej perspektywie potwierdza to pnący się od kilku lat w górę popyt inwestycyjny. Oczywiście jeśli cena metalu spada, to wartość sztabek, monet itp. też spada, jednak ze względu na brak lewarowania (zakładam że mało kto kupuje kruszec na kredyt) nie jest to tak dotkliwe. Poza tym inwestorzy kupujący fizyczny metal zwykle nastawiają się, że będą go trzymać przez dłuższy czas, dlatego krótkoterminowa utrata wartości nie jest tragedią. Drugim pozytywnym  argumentem jest „brak amunicji” dla dalszych spadków. Jeżeli duzi inwestorzy chcą zarabiać na spadających cenach muszą znaleźć chętnych którzy „wysypią” długie pozycje i w odpowiednim momencie odkupią krótkie, będące w ich posiadaniu. Z początkiem września tego roku, non-reportables byli około 20 tysięcy pozycji net long. Ta sama sytuacja miała miejsce w lutym 2008 roku, tuż przed wielkim załamaniem cen. Tak duże zaangażowanie po długiej stronie rynku, powodowało że chętnych do zamykania długich pozycji było bez liku. Obecnie po załamaniu z końca września i najmniejszym od wielu lat udziale najmniejszych inwestorów w długich pozycjach, nie ma już takiej presji. Nie jest powiedziane że ceny nie mogą dalej spadać, ale niewiele pozostało do „wyciśnięcia” z non-reportables

Patrząc na zachowanie najmniejszych inwestorów w tym roku, a szczególnie w perspektywie dwóch załamań cen w maju i wrześniu, widać jak zmieniało się nastawienie do rynku. Obydwa krachy były podobne pod względem skali spadków. W maju ceny zmniejszyły się o około 30% w przeciągu 4 dni, we wrześniu w trzeci dzień spadków srebro wymazało trzecią część swojej wartości. Jednak zachowanie najmniejszych inwestorów w obydwu przypadkach było bardzo różne. W maju pomimo silnego spadku cen wierzyli oni jeszcze w dalsze wzrosty, we wrześniu nastąpiło gwałtowne załamanie sentymentu do rynku i wyprzedanie długich pozycji (lub zajmowanie krótkich). Brak wiary w dalsze wzrosty i przekonanie do spadków było tak silne, że doszliśmy do wieloletnich minimów. Warto porównać poniższy wykres z wykresem NCS powyżej. Widać, że commercials wykorzystali tą wyprzedaż do pozbycia się krótkich pozycji.

Peter Shiff przeprowadził ostatnio wywiad z Ann Barnhardt, dotyczący upadku MF Global i skutków jakie ponieśli przez to zwykli inwestorzy. Dla przypomnienia, Ann prowadziła niewielką firmę brokerską, jednak po bankructwie MFG postanowiła zakończyć  działalność. Przyczyną tej decyzji nie była zła sytuacja finansowa ani straty, tylko przekonanie, że to co spotkało szeregowych inwestorów w MFG, może obecnie spotkać każdego. Zaraz po upadku korporacji, konta klientów zostały zablokowane podczas gdy rynek dalej normalnie funkcjonował. Dopiero po kilku dniach MF Global zezwolił na likwidacje pozycji, ale straty niektórych inwestorów były ogromne. Ann Barnhardt przytacza sposób w jaki korporacja po upadku oszukała zwykłych klientów, tak aby ci najwięksi nic nie stracili. Otóż zbankrutować można na kilka sposobów. MFG wybrał bankructwo jako broker papierów wartościowych a nie jako broker rynku terminowego surowców. Wydaje się to dosyć dziwne uwzględniając fakt posiadania przez korporację ponad 40 tysięcy rachunków do obsługi derywatów na surowce, i niewiele ponad 400 wykorzystywane do obrotu papierami wartościowymi. Okazuje się że ma to swoje racjonalne wytłumaczenie. W pierwszym przypadku dłużnicy i wierzyciele są rozliczani na początku, a zwykli właściciele rachunków dostają to co zostanie po największych. Jeśli w ogóle coś zostanie. W przypadku bankructwa „commodity brocker” to najmniejsi inwestorzy są w komfortowej sytuacji i dostają pierwsi pieniądze. Jako ciekawostkę można podać, że głównym pożyczkodawcą MF Global był JP Morgan Chase, który w tym momencie stoi jako pierwszy w kolejce do odzyskania swoich pieniędzy (link).

Ilość srebra przechowywana przez SLV zmniejszyła się w mijającym tygodniu o 43,9 ton, czyli 1,4 mln oz, do poziomu 9699,55 ton (312 mln oz).

Sprzedaż Silver Eagle wyhamowała znowu i jak dotąd w grudniu wynosi nieco ponad 2 mln jednouncyjnych monet. W rozrachunku rocznym zatrzymaliśmy się tuż pod granicą 40 mln oz.


2011 Silver Sales Totals
January          6,422,000 (Faktycznie połowa tej wartości, ponieważ są to połączone dane za grudzień i styczeń)
February        3,240,000
March            2,767,000
April               2,819,000
May                 3,653,500
June               3,402,000
July                2,968,000
August           3,679,500
September     4,460,500
October          3,064,000
November      1,384,000
December      2,009,000
Total              39,868,500 oz

Ilość srebra przechowywana przez Comex od jakiegoś czasu stabilnie rośnie. Nie są to wielkie zmiany, ale znajdujemy się obecnie na ponad rocznym maksimum zapasów. W swoich magazynach Comex przechowuje 113 934 196 oz metalu, co stanowi wzrost w stosunku do poprzedniego tygodnia o 2 mln oz.
Grudzień jest miesiącem dostawy na rynku srebra i złota. Od początku miesiąca rozliczonych i dostarczonych zostało 997 kontraktów, opiewających na 4,99 mln oz metalu.

Nie mam zamiaru zgadywać, czy srebro wzrośnie w następnym tygodniu czy spadnie. Patrząc z pewnego dystansu na rynek kruszców, widać stopniowe wyzbywanie się krótkich pozycji przez największych graczy, co w dłuższej perspektywie czasu jest bardzo pozytywne.


Chciałbym życzyć wszystkim Zdrowych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia, aby każdy znalazł trochę spokoju w najbliższych dniach i aby nadchodzący rok przyniósł wiele pozytywnych rozwiązań w każdej dziedzinie naszego życia.