niedziela, 18 marca 2012

Analiza rynku srebra, 18 marca 2011


Trzeci tydzień z rzędu ceny metali szlachetnych zniżkują. Od załamania cen w ostatni dzień lutego, kiedy początkowo ceny ostro wybiły się do góry i wydawało się że droga do wzrostów została otwarta, ceny srebra spadły 12%. Nie był to jednostajny spadek przypominający panikę, a raczej stopniowe obniżanie się ceny przedzielane wzrostowymi korektami. Za wyjątkiem środy sprzed trzech tygodni, kiedy rozpoczęły się spadki i nastąpił minikrach, ruch cen nie przypomina ostrych zjazdów cen z maja i września zeszłego roku. Na rynku srebra od poniedziałku do środy ceny spadały, co doprowadziło do przełamania średnich 50 i 200 dniowej. Ta sama sytuacja ma miejsce na rynku złota. Nie oznacza to od razu, że przechodzimy w trend spadkowy. Ceny często przecinają swoje średnie kiedy poruszają się horyzontalnie. Samo przebicie średnich ma często znaczenie dla funduszy technicznych, które inwestują w oparciu o wskazania z wykresów cenowych. Jednymi z sygnałów zajęcia bądź zamknięcia pozycji są właśnie przecięcia średnich na wykresie.
Ostatecznie ceny srebra zamknęły tydzień na poziomie 32,5 $/oz, co stanowi spadek o 1,74 dolara czyli 5,1%. W tym samym czasie złoto spadło o 50,8 dolara (3%), kończąc piątkową sesję na poziomie 1659,4 $/oz. Ze względu na nierównowagę w spadku obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do poziomu 51,06 pkt.
We wtorek 13 marca miało miejsce posiedzenie Komisji Otwartego Rynku (FOMC). Obeszło się bez niespodzianek, a polityka dotycząca stóp procentowych nie uległa zmianie. Dalej znajdujemy się w punkcie, kiedy do drugiej połowy 2014 roku stopy procentowe utrzymane będą na minimalnych poziomach. Można powiedzieć, że Komisja widzi przyszłość w trochę lepszych barwach niż jeszcze miesiąc temu, sugerując wyższy wzrost gospodarczy oraz stopniowy spadek bezrobocia w najbliższym czasie.
„The Committee expects moderate economic growth over coming quarters and consequently anticipates that the unemployment rate will decline gradually toward levels that the Committee judges to be consistent with its dual mandate”
FOMC spodziewa się także wzrostu inflacji ze względu na drożejącą ropą naftową, jednak zastrzega że będzie to jedynie miało chwilowe znaczenie. Ostatnio ceny paliw poszły mocno do góry co spotkało się z reakcją USA i UK, które dogadały się w sprawie uwolnienia części rezerw ropy naftowej.  
Z wydarzeń rynkowych mijającego tygodnia warto odnotować wzrost amerykańskiego długu do 15,56 biliona dolarów (link), który zwiększył się w przeciągu trzech ostatnich miesięcy (od połowy grudnia) o 460 mld$. Jak widać utrzymanie wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia, które zaznaczył FOMC w swoim oświadczeniu, kosztuje na prawdę słono. 



W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders, który nie przyniósł dużych zmian. Najwięksi inwestorzy dalej zapakowani są w krótkie pozycje i miniony tydzień nie wiele tu zmienił. Ostatni dzień zbierania danych do raportu to wtorek, dlatego COT nie obejmuje środowych silnych spadków, oraz ich odreagowania w drugiej części tygodnia. Okres który obejmuje raport wypadł dosyć dziwnie, ponieważ ceny srebra w tym czasie wzrosły z 32,9 do 33,4 $/oz pomimo ogólnego trendu spadkowego. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o 165 kontraktów, do poziomu 35631 sztuk. Wydzielona grupa czterech największych inwestorów czyli Top4 praktycznie nie zmieniła swojego posiadania krótkich pozycji. Spadło ono minimalnie o 44 pozycje do poziomu 28156 sztuk.



Na rynku złota sytuacja wyglądała trochę odmiennie. Liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o 8,5 tysiąca kontraktów do poziomu 191,7 tysiąca sztuk. W przeciągu ostatnich dwóch tygodni najwięksi gracze wyrzucili z portfela 55 tysięcy krótkich pozycji, co jest naprawdę dobrym wynikiem. Dodatkowo w środę kiedy ceny kruszcu zniżkowały o prawie 2% przy bardzo dużych obrotach, po wcześniejszym przełamaniu średniej MA-50, struktura krótkich pozycji prawdopodobnie poprawiła się jeszcze bardziej. Tego dowiemy się dokładnie w następny piątek po publikacji kolejnego raportu COT.


W komentarzach padło ostatnio pytanie, czy producenci srebra to commercials i czy sprzedają oni swoją przyszłą produkcję na rynku terminowym. Patrząc z szerszej perspektywy chodzi zapewne o to, czy krótkie pozycje na Comexie mogą pochodzić od producentów srebra, czyli mieć pokrycie w przyszłym wydobyciu kruszcu. Jeżeli istniała by taka sytuacja, wtedy nie byłoby mowy o nadużyciu. Kopalnie mogą sprzedawać swoje przyszłe wydobycie po z góry określonej cenie. Po to został stworzony rynek terminowy, aby można było z góry zaplanować swoje zyski (kopalnie sprzedające na termin) lub wydatki (kupujący na termin). Wszystko to ma na celu obniżenie ryzyka. Kopalnia która chce rozpocząć produkcję, może uzyskać w ten sposób środki na pokrycie początkowych kosztów działalności.
Producenci zaliczani są do kategorii Commercials w grupie „Producers and Merchants, Processors & Users”, czyli producenci i handlowcy/hurtownicy. CFTC w ramach rozszerzonego raportu COT (link) publikuje co tydzień poziom zaangażowania tej grupy w długie i krótkie pozycje na rynku. W przeciągu ostatnich sześciu lat wyglądało ono tak:


Przykładowo od końca grudnia 2011 roku, czyli od początku fali wzrostowej, producenci i handlowcy zwiększyli ilość krótkich pozycji netto z 32,8 do 44,7 tysiąca sztuk, czyli około 12 tysięcy sztuk. Ponieważ grupa ta nie jest jednorodna, czyli nie obejmuje jedynie producentów, ciężko powiedzieć czy mieli oni jakikolwiek udział w tym wzroście.
Wskazówek dotyczących zaangażowania kopalni srebra na rynku terminowym można jednak poszukać gdzie indziej. GFSM publikuje „hedge books”, czyli księgi opisujące hedging produkcji. Co roku podawana jest liczba uncji sprzedana (hedging) bądź odkupiona (de-hedging) na rynku terminowym przez kopalnie. Jeszcze przed upadkiem Lehman Brothers, hedging był prawdziwym utrapieniem dla firm wydobywających srebro i złoto. Ceny kruszców były bardzo niskie, złoto oscylowało w granicach 300 $/oz, srebro miało problemy z przebiciem poziomu 5 $/oz. Otwarcie kopalni trwa długo i jest bardzo kosztowne, dodatkowo trzeba w to wliczyć koszt wcześniejszych prac eksploracyjnych, których tylko część kończy się odkryciem złoża, a i tak nie zawsze wydobycie ma ekonomiczny sens. Przy niskich cenach kruszców sytuacja producentów była nie do pozazdroszczenia. Dlatego wyprzedawali oni wprzód swoją produkcję zaniżając dodatkowo bieżące ceny. Dla bankierów była to wymarzona sytuacja. Rynek dusił się pod ciężarem nadmiernej podaży, ceny nie były w stanie rosnąć, a papierowy dolar był niewątpliwie górą. Wszystko zmieniło się wraz z rozpoczęciem hossy na rynku złota w 2001 roku. Wtedy zapchane hedge books zaczęły bardzo ciążyć  producentom kruszców. Pomimo że ceny zaczęły piąć się do góry musieli oni sprzedawać wydobywany metal po niskich, wcześniej ustalonych cenach. Niestety ceny energii także zaczęły rosnąć, a co za tym idzie wydobycie stawało się coraz droższe. Akcjonariusze firm wydobywczych wpadli z deszczu pod rynnę. Wcześniej ceny kruszców były sztucznie niskie, teraz co prawda rosły ale ze względu na to, że produkcja była już wcześniej sprzedana, firmy nie zarabiały zbyt wiele. Konsekwencją wzrostu cen kruszców był proces odkupywania krótkich pozycji na rynku, czyli dehedging. Tak jak wcześniej sprzedaż na termin tłumiła wzrosty, tak teraz dehedging dodatkowo je wspomagał. Przez następne lata firmy zdołały „wyczyścić” księgi z nieekonomicznych krótkich pozycji. 


Wracając do pytania, czy producenci sprzedają obecnie swoją przyszłą produkcję na Comexie, warto zajrzeć do raportu GFMS (link). Na stronie nr 13 przedstawiony jest diagram opisujący podaż srebra w 2010 roku i wstępne podsumowanie podaży w 2011 roku. Jak widać hedging stanowił jedynie 5% światowej podaży srebra w 2010 roku, a rok później już tylko 3%. Wykres na stronie 17 pokazuje łączną wartość hedgingu, która szacowana jest w 2011 roku, na około 120 mln oz. Dodatkowo dane te obejmują całą światową podaż, której Comex jest tylko częścią. Jeżeli kopalnia chce sprzedać swoją przyszłą produkcję, nie musi wcale robić tego na Comexie, może zastosować kilka innych metod. Tak było w przypadku Minera Frisco, która w 2010 roku sprzedała kontrakty opiewające na 70 mln oz srebra (link). Jednak były to pozagiełdowe kontrakty forward oraz wystawione opcje kupna.


Jeżeli hedging stanowił w 2011 roku 3% światowej podaży, a dodatkowo ta ilość wcale nie musiała trafić na Comex, to widać, że producenci nie są zaangażowani w dużym stopniu w krótkie pozycje na tym rynku. Dodatkowe informacje dotyczące hedgingu są publikowane przez Silver Instytute, gdzie w corocznym zestawieniu popytu i podaży (link) widać zachowanie producentów srebra na przestrzeni ostatnich 10 lat. Przykładowo od 2006 do 2009 roku kopalnie zmniejszały swoje hedge books. W 2010 roku skuszone wysokimi cenami kruszcu, na czele z Minera Frisco zaczęły ponownie sprzedawać przyszłą produkcję.


Ilość srebra w posiadaniu SLV zmniejszyła się nieznacznie o 0,34 mln oz i wynosi obecnie 313,5 mln oz. Fundusz praktycznie nie zareagował na ostatnią przecenę. Pomimo spadku ceny srebra o 12%, SLV poszło w odwrotnym kierunku i zwiększyło swoje zapasy o kilkanaście ton srebra. Może mieć to związek z likwidacją krótkich pozycji na udziały w funduszu. Raport na ten temat będzie dostępny za tydzień. Po wydarzeniach z ostatniego miesiąca, kiedy liczba krótkich pozycji gwałtownie malała, można przewidywać, że podobna dynamika będzie się jeszcze jakiś czas utrzymywać. 


Comex zanotował zwiększenie zapasów, które wynoszą obecnie 132.230.863 oz srebra. Jest to 1,3 mln oz więcej niż tydzień temu i najwyższy poziom od wielu miesięcy. Marzec jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Przez trzy tygodnie rozliczonych i dostarczonych został 1277 kontraktów, opiewających na 6,39 mln oz kruszcu.

Po bardzo słabym lutym sprzedaż Silver Eagle powróciła do swojej normalnej dynamiki. W tym miesiącu sprzedano już ponad 1,6 mln sztuk jednouncyjnych monet.

January                6,107,000
February
             1,490,000
March
                 1,647,000
Total
                    9,244,000


Wracając jeszcze do zeszłotygodniowego wywiadu z Bartem Chiltonem, członkiem Komisji Rynków Terminowych (CFTC), widać jaki progres nastąpił w ostatnich latach w temacie koncentracji krótkich pozycji na rynku kruszców. Jeszcze przed erą internetu, temat nie był znany praktycznie nikomu. Mainstream Media nie interesowały się nim bądź go unikały, czyli był on praktycznie poza zasięgiem większości inwestorów. Potem wraz z wyczerpaniem się amerykańskich rezerw metalu i pojawiającym się corocznie deficycie, sprawa srebra zaczęła przykuwać uwagę niektórych inwestorów. Wpisywało się to w rozpoczęcie fali wzrostowej która wyniosła notowania kruszcu z poniżej 5 do ponad 20 $/oz. W 2006 roku powstał SLV który udowodnił, że w metal można inwestować łatwo i bez dużych kosztów. Wraz z upadkiem Lehman Brothers nastąpiło gwałtowne załamanie cen, które wprawiło w frustrację większość nielicznych inwestorów posiadających srebro. Tym bardziej, że wraz ze spadającymi gwałtownie cenami, kruszec był praktycznie nie do dostania na rynku detalicznym, a na dostawę czekało się kilka miesięcy. Mniej więcej w tym samym czasie upadający Bear Stearns został przejęty przez JPMC i sprawa skoncentrowanych krótkich pozycji wyszła na jaw. Próżno było jednak znaleźć jakiekolwiek informacje o tym w głównych mediach, pomijając katastroficzne wieści opisujące krach na rynku srebra. W między czasie budzi się z uśpienia popyt inwestycyjny, który po latach stagnacji gwałtownie rośnie w 2009 roku. Rok później inwestorzy kupują 280 mln oz kruszcu, a pomyśleć że jeszcze kilka lat wcześniej kupowali dziesięć razy mniej. W tym czasie w internecie można już znaleźć całą masę informacji na ten temat, który jednak ciągle pozostaje „poza radarem” uczestników rynku. W mediach nadal panuje cisza, poza tym, że Peter Shiff i Jim Rogers zachęcają do inwestycji w srebro. Do CFTC przychodzi Bart Chilton (2007), oraz Gary Gensler (2009), którzy na fali kryzysu są odpowiedzialni za ustawę reformującą Wall-Street. Wtedy też pojawiają się pierwsze nieśmiałe informacje ze strony Chiltona, który stwierdza że z rynkiem srebra coś jest nie tak. I w końcu mamy ten wywiad w telewizji Fox, gdzie otwarcie mówi się o koncentracji na rynku srebra i złota, wraz z twierdzeniem, że taka sytuacja może prowadzić do sztucznego ustalania ceny. Temat ten dalej znajduje się poza głównymi mediami, ale powyższy przykład pokazuje, że coś się jednak zmienia. Jest szansa że im więcej ludzi będzie o tym wiedziało tym ciężej będzie go ignorować.
Na koniec warto posłuchać jeszcze jednego wywiadu, tym razem z Tedem Butlerem dla Financial Sense (link). Opowiada on o czasie, kiedy cała sprawa ze srebrem się zaczęła, czyli prawie 30 lat temu, a także o załamaniu w 2008 roku i obecnej sytuacji na rynku.

niedziela, 11 marca 2012

Analiza rynku srebra,11 marca 2011


Po gwałtownym załamaniu cen w zeszłym tygodniu rynek nieco się uspokoił. Poniedziałkowe i wtorkowe spadki, które sprowadziły srebro do poziomu 32 dolarów za uncję, zostały ostatecznie zrównoważone wzrostami w drugiej części tygodnia. Pewien pozytywny wpływ na notowania miała wiadomość o porozumieniu Grecji z prywatnymi wierzycielami, co do redukcji długu. Kontrolowane bankructwo to krok w dobrym kierunku, jednak na tym problemy się nie kończą. Dzięki temu całkowity dług kraju zmniejszył się o 100 mld euro, a dodatkowo Grecja będzie mogła otrzymać następną transzę pomocy. Pozwoli jej to egzystować przez jakiś czas, jednak sama redukcja zadłużenia to mało. Problem leży w zupełnym braku konkurencyjności greckiej gospodarki, a ze względu na euro państwo nie jest w stanie zdewaluować swojej waluty i tym sposobem polepszyć wyniki eksportu. Dlatego o Grecji zapewne jeszcze nie raz usłyszymy. W kolejce stoją także inne kraje takie jak Irlandia czy Portugalia, której oprocentowanie obligacji znowu rośnie.
Dobre dane z Grecji pozwoliły na odrobienie strat w piątek, przez co ceny srebra zamknęły tydzień niewielkim spadkiem, kończąc piątkowe notowania na poziomie 34,25 $/oz, co stanowi spadek o 42 centy, czyli 1,2%. Rynku złota wyglądał trochę bardziej optymistycznie. Notowania kruszcu zakończyły tydzień na poziomie 1713,6 co stanowi wzrost o 5,5 dolara, czyli 0,3%. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do 50 pkt.

W piątek CFTC opublikowała raport Commitment of Traders. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów spadła o 8797 kontraktów, do poziomu 35796. Jak widać commercials zdołali pozbyć się części krótkich pozycji w czasie środowego załamania cen. Jednak dalej „nawis” prawie 36 tysięcy pozycji po krótkiej stronie rynku nie jest mały. Nie oznacza to, że ceny spadną już teraz, jednak ciągle należy mieć świadomość, że potencjalne wzrosty będą największych graczy drogo kosztować i wykorzystają każdą okazję żeby wywołać mniejszą lub większą panikę na rynku w celu obniżenia cen srebra.
Kategoria czterech największych inwestorów na rynku czyli Top4, pozbyła się około 3 tysięcy krótkich pozycji i jest netto po krótkiej stronie rynku z 28 tysiącami pozycji.

 
Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o pokaźne 45,1 tysiąca sztuk. Wszystko to także dzięki środowemu załamaniu cen. Widać jak dużą panikę na rynku wywołały gwałtowne spadki i jak szybko mniejsi inwestorzy pozbywali się długich pozycji. Polepszyło to ogólną strukturę pozycji na złocie. Obecnie ilość krótkich pozycji netto dla segmentu komercyjnego wynosi 200 tysięcy sztuk.

    
W mijającym tygodniu CFTC opublikowała także comiesięczny raport Bank Participation, pokazujący udział banków w kontraktach terminowych na rynkach surowców. Dane w raporcie uwzględniają ostatnie załamanie cen, dlatego są raczej niemiłą niespodzianką. Pomimo spadków na rynku srebra, banki zwiększyły swoje zaangażowanie w krótkie pozycje netto z 20,8 do 23,7 tysiąca pozycji.


Ostatnio dużo mówi się o nowej giełdzie metali szlachetnych zwanej PAGE, czyli Pan Asia Gold Exchange. Ulokowana w Chinach w prowincji Yunan, jest częścią planu pięcioletniego, czyli ma pełne wsparcie władz centralnych. Nie rozpoczęła ona jeszcze w pełni swojej działalności a już gromadzi skrajne opinie na swój temat. Z jednej stronnym mamy analityków takich jak Adrew Macguire, którzy wieszczą, że nowa giełda to prawdziwy game changer na rynku złota i srebra. Będzie to przeciwieństwo pełnego spekulantów Comexu, gdzie inwestorzy będą mieli pewność, że inwestują w instrumenty finansowe z pełnym pokryciem w metalach szlachetnych. Z drugiej strony mamy opinie pomniejszające znaczenie nowej giełdy. Jednym z argumentów przeciwko PAGE jest założenie, że obecny rynek złota i srebra opiera głównie na spekulantach, którzy nie będą zainteresowani przenosinami na inny rynek. Natomiast ci inwestorzy którzy nastawieni są na dostawę fizycznego metalu, będą go kupować tak jak dotychczas na rynku OTC, gdzie mogą pozostawać anonimowi. Całe założenie, że nowa giełda ma uwolnić rynek od handlu „papierowym złotem”, nie wspartym realnymi zapasami, też jest trochę chybione. Oczywiście w obrocie jest dziesiątki razy więcej kontraktów na złoto i srebro niż może być fizycznie dostarczone, jednak póki większość posiadaczy kontraktów nie zażąda dostawy problem nie istnieje.
Ned Naylor-Leyland w wywiadzie z Jamsem Turk’iem opowiada o szczegółach nowo powstającej giełdy (link). Twierdzi on, że może to być bardzo niewygodne dla krótkich pozycji na srebro i złoto obecnych na Comexie. W tym momencie mamy główną giełdę LBMA w Londynie oraz rynek kontraktów terminowych Comex, prowadzony przez CME. Do gry wejdzie drugi gracz, który będzie działał zupełnie niezależnie od LBMA i który będzie ustalał swoją własną cenę złota. Co ważne firmy brokerskie z całego świata będą miały łatwy dostęp do PAGE, która będzie mogła konkurować o klientów detalicznych w każdym miejscu globu. Chińczycy wydają się świetnie zdawać sprawę z zawiłości światowego rynku złota, dlatego stawiają na przejrzystość. Po pierwsze będące w handlu kontrakty będą w 100% wsparte kruszcem. Po drugie:

„If you buy a bar through the new exchange and if you want to lease or swap it, you can do it as you like, but you lose title. Of course this is a key component of the price discovery mechanism at the moment, is the leasing and swapping apparently can happen with multiply owners within the chain, but the Chinese are not going to allow that. If you lease it you lease it, but you don’t have a title, it gets passed on. I am just thinking it is going to tighten up the market in the way we’ve been waiting for a long time”

“Jeżeli kupisz kruszec na nowej giełdzie masz prawo wyleasingować go lub użyć w ramach kontraktu swap, ale wtedy tracisz tytuł do metalu. To jest właśnie główna różnica w stosunku do wadliwego mechanizmu ustalania ceny na obecnym rynku złota (LBMA), gdzie leasing lub zamiana kruszców w ramach kontraktów swap prowadzi do „rozmnożenia” właścicieli. Jednak Chińczycy nie mają zamiaru pozwolić na takie praktyki. Jeżeli wyleasingujesz złoto to znaczy, że straciłeś do niego tytuł i że został on przeniesiony na inna osobę. Myślę że nowa giełda zmieni zasady na rynku w sposób który był przez nas oczekiwany od długiego czasu.”
Jak widać obydwie strony sporu maja swoje argumenty co do przydatności PAGE. Na pewno warto śledzić jak będzie się ona rozwijać.  


Bart Chilton jeden z członków CFTC udzielił wywiadu dotyczącego ustanowienia limitów pozycji (link). Od kilku lat sprawa ta jest jednym z fundamentów dla rozwiązania skoncentrowanych krótkich pozycji na rynku srebra. Ustanowienie limitów pozycji na rozsądnym poziomie doprowadziłoby do sytuacji, w której instytucje kupujące kontrakty terminowe na srebro lub złoto miałyby ograniczone pole manewru. Przykładowo, całkiem możliwe, że sytuacja jaka miała miejsce na rynku srebra tuż przed zeszłotygodniowym załamaniem cen, nie mogłaby się zdarzyć. Grupa największych graczy otworzyła wtedy w przeciągu kilku tygodni ponad 30 tysięcy krótkich pozycji. Jeżeli istniałby odgórnie ustalony limit pozycji, commercials nie byliby w stanie stłumić popytu pochodzącego od innych grup inwestorów.
Bart Chilton potwierdza wprost to o czym większość analityków wiedziała od dawna, mianowicie koncentracja pozycji w rękach jednej instytucji finansowej na rynku srebra, w zeszłym roku przekraczała momentami 30%, a na rynku złota ponad 10%. Ciężko jest grać przeciwko komuś, kto skupia trzecią część rynku i dysponuje nieograniczonymi środkami. Cała sprawa skoncentrowanych pozycji na które maja być nałożone limity, dotyczy głównie energii. Limity mają być sposobem na spekulantów, którzy sztucznie zawyżają ceny surowców. Ostatecznie pomogłoby to obniżyć cenę paliw (przynajmniej tak twierdzi Bart Chilton). Najbardziej ironiczne jest to, że koncentracja na rynku złota i srebra działa w zupełnie odwrotną stronę. Największe instytucje finansowe zaangażowane są po krótkiej stronie rynku zaniżając przy tym cenę kruszców. Wprowadzenie limitów pozycji pomogłoby obniżyć ceny surowców energetycznych, jednak zadziałałoby odwrotnie na cenę metali szlachetnych. Uwolnione od koncentracji rynki zapewne poszybowałyby do góry. Możliwe, że to jest najcięższy orzech do zgryzienia dla CFTC i możliwe, że to właśnie dlatego sprawa limitów pozycji ciągnie się od kilku lat. Zresztą przez większość tego czasu Bart Chilton był osamotniony w swoich wypowiedziach dotyczących sytuacji na rynku srebra. Nie przypominam sobie aby ktokolwiek inny z Komisji zabierał głos w tej sprawie. Pod koniec wywiadu padła obietnica, że limity zostaną wprowadzone w przeciągu 60 dni. Wypada trzymać kciuki za Komisję, ale opory są bardzo duże, a doświadczenia z przeszłości nie nastrajają optymistycznie. Pozostaje także problem ustanowienia limitów na odpowiednio niskim poziomie, oraz aby obowiązywały one wszystkich uczestników rynku bez wyjątków. 


Ilość srebra w SLV nie zmieniła się przez ostatnie dni i wynosi 9763,25 tony czyli 313,9 mln oz. Liczba krótkich pozycji zawieranych na udziały w funduszu ponownie spadła, tym razem o 2 mln sztuk (odpowiednik około 2 mln oz) do 10,5 mln sztuk. Sprawa ta została szeroko omówiona w zeszłotygodniowej analizie (link). Jeżeli spadek będzie kontynuowany, to wkrótce problem przestanie istnieć. Wydaje się że to zasługa BlackRock, który chce ostatecznie wybrnąć z niewygodnej dla siebie sytuacji. Maile wysyłane do kierownictwa firmy oraz coraz szersza krytyka w internecie prawdopodobnie zaczęły przynosić owoce. Jednak na razie nie uprzedzajmy faktów. Jeżeli liczba sprzedawanych krótko udziałów ustabilizuje się na niewielkim poziomie to znaczy że pozbyliśmy się dosyć dużego emitenta „papierowego” srebra. 


Zapasy Comexu wzrosły do nowych, największych od wielu miesięcy poziomów i wynoszą obecnie 130 938 581 oz. Marzec jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Od początku miesiąca rozliczne i dostarczone zostały 1132 kontrakty opiewające na 5,7 mln oz kruszcu. Dostawy ciągle trwają, także ilość ta wzrośnie w miarę zbliżania się do końca miesiąca. 


Sprzedaż Silver Eagle po miesiącu stagnacji zaczyna nabierać wigoru. Przez pierwszy tydzień marca sprzedano ponad 700 tysięcy sztuk jednouncyjnych monet.

January          6,107,000
February        1,490,000
March             745,000
Total                8,342,000
  

Hossa na amerykańskim rynku akcji obchodzi właśnie trzecie urodziny. Mająca swój początek w głębokiej depresji po upadku Lehman Brothers, dziś ma się nadzwyczaj dobrze. Wzrosty napędzane nieustannym wstrzykiwaniem do systemu wysokooktanowej QE, oraz utrzymywanie stóp procentowych na minimalnych poziomach, spowodowały że główne indeksy niemal podwoiły swoją wartość przez ten czas. Tymczasem wydatki największej gospodarki świata mają się nijak do przychodów. Pomimo poważnie brzmiących zapowiedzi dotyczących cięć w budżecie, amerykański rząd wydaje pieniądze z coraz większym zapałem. Szacuje się, że na każdy wydany dolar, rząd musi pożyczyć 54 centy. Prowadzi to do ogromnego deficytu budżetowego, który według obliczeń ZeroHedge wzrośnie w lutym do rekordowego poziomu (link). Ciągły dopływ gotówki spowodował, że zaczyna przybywać miejsc pracy i rośnie sprzedaż samochodów, będąca jednym ze wskaźników dobrej koniunktury. Jednak wszystko to dzieje się na kredyt. Amerykanie zaczęli ponownie zadłużać się w szybkim tempie. W czwartym kwartale zeszłego roku wzięli o prawie 7% kredytów więcej, co jest najwyższym kwartalnym wynikiem od 12 lat.
Do wyborów prezydenckich w USA zostało już tylko osiem miesięcy, dlatego tak ważne jest dla obecnego rządu utrzymanie wzrostu na parkiecie. Kiedy główny indeks największych spółek DJIA osiągał minima w trzecim kwartale zeszłego roku, notowania prezydenta Obamy także spadały, przebijając nawet kluczowy poziom 50%. Jednak od tego czasu, lepsze dane napływające z gospodarki wraz z wzrostem indeksu największych spółek z 10,6 do 13 tysięcy punktów odwróciły zupełnie sytuację. Szanse na reelekcję obecnego prezydenta wzrosły do komfortowego poziomu wynoszącego ponad 60%.


Jednak wzrost na giełdzie tworzy jedynie iluzję dobrobytu. Rosnące ceny akcji pomagają nielicznej grupie społeczeństwa i to w dodatku tej najbogatszej. Szacuje się, że 80% akcji należy do 10% najzamożniejszych Amerykanów. Reszta pogrążona jest w długach spowodowanych malejącymi cenami nieruchomości.
Ciągłe zasilanie rynku nowymi pieniędzmi i umożliwianie brania kredytów po minimalnej stopie procentowej to miecz obosieczny. Z jednej strony pozwala na wzrosty w gospodarce i na giełdzie, z drugiej strony niesie zagrożenia inflacją. Obecnie idealna sytuacja dla rządzących w USA, kiedy giełdy utrzymują się w trendzie wzrostowym i przybywa miejsc pracy może jednak nie być stabilna. Głównym problemem są dynamicznie rosnące ceny paliw. Przez ostatnie trzy miesiące ceny gazoliny wzrosły z 2,45 do 3,32 $/gal. Jeżeli dalej będą zwiększały się w takim tempie to w końcu odbije się to na gospodarce, a w szczególności na dobrym samopoczuciu ludzi tankujących paliwo na stacjach benzynowych. Taka sytuacja może wpłynąć na przyspieszenie prac nad ustawą Dodd-Frank, a w szczególności nad zatwierdzeniem limitów pozycji na surowce energetyczne (a przy okazji na metale szlachetne).


Zeszłotygodniowe załamanie cen kruszców oczyściło trochę sytuację. Szczególnie złoto zanotowało bardzo duży spadek krótkich pozycji w kategorii największych inwestorów. Odwrócenie ponad 45 tysięcy pozycji w przeciągu tygodnia to nie lada wyczyn. Ponad osiem tysięcy zamkniętych krótkich pozycji na srebrze to też dobry wynik, osłabiony jednak przez fakt, że banki w tym czasie zwiększyły swoje zaangażowanie po krótkiej stronie rynku.
Póki istnieją skoncentrowane krótkie pozycje na rynkach kruszców, wzrosty cen zawsze napotykają na solidny opór. W zeszłym roku ceny srebra doszły do 50 $/oz, co uwzględniając fakt, że commercials ostatecznie nie skapitulowali, było całkiem niezłym wyczynem.  Oczywiście może dojść do sytuacji kiedy zmuszeni sytuacją commercials pozbywają się swoich krótkich pozycji wyrzucając je na rynek i windując cenę srebra do góry, jednak jak pokazują ostatnie lata rozwiązanie sytuacji wcale nie musi wyglądać tak dramatycznie. W grudniu zeszłego roku inwestorzy komercyjni byli po krótkiej stronie rynku netto z niespełna 14 tysiącami pozycji. Jeżeli chcieliby pozbyć się ich zupełnie mieli na to wymarzoną sytuację. Stopniowe zamknięcie tych pozycji na pewno popchnęłoby ceny srebra do góry, jednak ilość nie była na tyle duża aby wywołać bardzo gwałtowny wzrost.
Wiedza na temat skoncentrowanych krótkich pozycji, a szczególnie tego że ta sytuacja trwała latami i powodowała sztuczne zaniżanie cen metalu, jest bardzo wartościowa. Nie wiadomo kiedy sytuacja ta ulegnie zmianie, ale intuicyjnie można wyczuć, że nie może trwać wiecznie. Utrzymywanie przez lata ceny srebra w okolicach 5 $/oz, drenaż zapasów oraz notoryczna nadwyżka konsumpcji metalu nad jego produkcją, w końcu powinny doprowadzić znacznych wzrostów. Jedyną przeszkodą są skoncentrowane pozycje. Jednak wiedza o tym stwarza szansę na bardzo konkretne zyski. Paradoksalnie gdyby nie te pozycje, taka szansa by nie istniała.

niedziela, 4 marca 2012

Analiza rynku srebra, 4 marca 2011


To był bardzo nerwowy tydzień na rynku metali szlachetnych. Srebro zakończyło piątkową sesję na poziomie 34,75 $/oz, co stanowi spadek o 67 centów czyli 1,9%. Jednak niewielka tygodniowa zmiana ceny nie oddaje tego co działo się na rynku. Zaczęło się bardzo pozytywnie od wtorkowego silnego wzrostu, który wyniósł notowania srebra do ponad 37 dolarów. W środę wzrost był dalej kontynuowany aż do momentu kiedy Ben Bernarke ogłosił, że QE3 w najbliższym czasie nie będzie. Ceny srebra i złota runęły po tej informacji w dół, a ogromne obroty świadczą, że pękło wiele stop loss’ów. Właśnie wysyp pozycji ograniczających straty powodował, że coraz więcej osób musiało sprzedawać po coraz niższych cenach. W pewnym momencie była to już panika, kiedy w przeciągu 3 minut ceny srebra spadły o 6.3%. Potem rynek trochę się uspokoił i ostatecznie srebro tego dnia zamknęło się niżej o około 6%, tracąc w pewnym momencie prawie 10% do ceny otwarcia. Czy ogłoszenie, że Quantitative Easing na razie jest odwołane, jest aż tak złym sygnałem żeby wywołać paniczną wyprzedaż kruszców?
Informacja ta wcale nie była taka niespodziewana. Znaczna część inwestorów nie nastawiała się na QE. Z drugiej strony po wypowiedzi szefa Fed, dolar umocnił się w stosunku do euro, co mogło być niekorzystne dla metali szlachetnych, jednak umocnienie nie było szczególnie dynamiczne. Wydaje się, że bardzie potrzebny był pretekst. Najwięksi inwestorzy zapakowani byli „po uszy” w krótkie pozycje i potrzebowali spadków, żeby nie tracić więcej pieniędzy. Gwałtowny spadek nie trudno wywołać, a później napędza się on sam. Tak naprawdę był to trochę niefortunny pretekst ponieważ tego samego dnia EBC zakończył drugą rundę LTRO. Kilka godzin przed przemówieniem Bena Bernarke, Bank Centralny w Europie wpompował do systemu bankowego ponad pół biliona euro (netto nieco ponad 300 mld euro). Na razie te pieniądze nie pomagają w dużym stopniu europejskim gospodarkom. Jednak banki komercyjne będą nimi dysponować przez następne trzy lata. W tym czasie wiele może się zdarzyć, a rządzący już głowią się co zrobić, aby popłynęły one w kierunku rynku obligacji, wspierając krajowe budżety (backdoor QE). Samo założenie, że pożyczka jest udzielona jedynie na trzy lata też jest trochę mylące. Ciężko spodziewać się że problemy finansowe Europy zostaną rozwiązane w tym czasie, a banki przetrzymujące toksyczne aktywa w jakiś cudowny sposób się ich pozbędą. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby po upłynięciu terminu pożyczki, EBC przedłużył ją o kolejne trzy lata.
Silne spadki w środę były koszmarem dla inwestorów korzystających z analizy technicznej. Dzień wcześniej wykres wygenerował bardzo silny sygnał kupna, dynamicznie przebijając wielomiesięczną linię trendu spadkowego. Jeszcze w środę rano notowanie znacznie rosły, co sugerowało że coraz to nowi inwestorzy pojawiają się na rynku i wchodzą do gry. Jednak obsunięcie o 10% w przeciągu kilku następnych godzin wymiotło większość zlewarowanych inwestorów z rynku, a ceny na zakończenie sesji znalazły się ponownie pod linią trendu.
Złoto zakończyło tydzień na poziomie 1712,46 $/oz co stanowi spadek o 62,5 dolara, czyli 3,5%. Rzadko zdarza się aby złoto spadało silniej niż srebro. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR zawęził się do poziomu 49,3 pkt.


Pod koniec tygodnia CFTC opublikowała raport Commiment of Traders. Od razu warto zaznaczyć, że obejmuje on dane jedynie do wtorku włącznie. Najistotniejszym dniem tygodnia, w którym doszło do panicznego zamykania długich pozycji była środa. Układ długich i krótkich pozycji w posiadaniu różnych grup inwestorów ukazany w COT, uległ w środę dużej zmianie. Dlatego raport nie ma w tym momencie dużej wartości prognostycznej. Ma jednak pewną wartość ponieważ pokazuje jaka była koncentracja pozycji w różnych segmentach inwestycyjnych, w przeddzień załamania na rynku. Okazuje się że w dniach poprzedzających spadki grupa największych inwestorów, czyli commercials zwiększyła zaangażowanie w krótkie pozycje o 5405 kontrakty, do poziomu 44,6 tysiąca sztuk. To był dziewiąty tydzień z rzędu, kiedy akumulowali oni krótkie pozycje. Dodatkowo bardzo aktywna była grupa czterech największych inwestorów na rynku czyli Top4. Zwiększyli oni zaangażowanie po krótkiej stronie rynku o 3,5 tysiąca pozycji do 31,8 tysiąca sztuk. Jeszcze nie tak dawno mieli ich 18 tysięcy.


Na rynku złota najwięksi gracze także otworzyli dużo krótkich pozycji tuż przed załamaniem cen. Liczba krótkich pozycji netto wzrosła o 16 tysięcy, do poziomu 245,3 tysiąca sztuk. Oczywiście po środowych spadkach dane te uległy bardzo dużym zmianą, ale wszystkie szczegóły poznamy dopiero w następnym tygodniu, po publikacji kolejnego raportu. Jednak i tutaj widać, że dziwnym trafem tuż przed środowym krachem, commercials zapakowali się w krótkie pozycje.


Zakończyliśmy luty który nie był miesiącem dostawy srebra na Comexie. Łącznie rozliczonych i dostarczonych zostało 988 kontraktów, opiewających na 4,94 mln oz kruszcu. Rozpoczął się marzec, który jest miesiącem dostawy. Jeszcze kilka dni przed końcem lutego, w obrocie pozostawało ponad 20 tysięcy marcowych kontraktów. Jednak liczba ta szybko stopniała i ostatecznie 7091 kontraktów opiewających na 35,5 mln oz srebra, pozostało do dostawy w tym miesiącu. Niestety już widać, że większość z nich zostanie rozliczona pieniężnie.
Zapasy srebra na Comexie wzrosły o 1,5 mln oz i wynoszą obecnie 130,4 mln oz. 


Drugi raz z rzędu silnie spadła ilość krótkich pozycji na udziały w SLV. Te pozycje to dziwna sprawa, w zasadzie nie powinno ich w ogóle być. Nie mają one nic wspólnego z krótkimi pozycjami na Comexie, który jest typowym rynkiem kontraktów terminowych. SLV to fundusz ETF, który na bieżąco sprzedaje i odkupuje udziały. W przybliżeniu każdy udział reprezentuje uncję srebra, która wraz z jego emisją powinna być zakupiona na rynku i złożona do depozytu. Jest to wygodna forma inwestowania w srebro, dająca możliwość zakupu i sprzedaży metalu w każdym momencie, bez ruszania się z domu, po cenie zbliżonej do spot. Jest tylko jedno małe „ale”, nigdy do końca nie można być pewnym, czy właściciel funduszu faktycznie kupuje srebro na rynku, czy jedynie papierowe kontrakty, co jest dużo wygodniejsze i tańsze. Ponieważ SLV to największy fundusz ETF srebra, kilka lat temu, kiedy był jeszcze zarządzany przez Barclays, w wyniku nacisków ze strony inwestorów opublikował listę przechowywanych sztab srebra, wraz z numerami seryjnymi i nazwami producentów. Lista jest na bieżąco uzupełniana, dodatkowo minimum raz w roku przeprowadzane są inspekcje. Ucięło to dyskusję dotyczącą problemu czy SLV ma srebro czy też nie. Jednak powstał nowy problem. Część analityków zaczęła głośno mówić, że SLV co prawda posiada kruszec jednak ma on więcej niż jednego właściciela. Niestety jest to całkiem realne, i z technicznego punktu widzenia możliwe. Odkładając na bok ten problem, główną cechą funduszu jest to aby każdy wyemitowany udział miał pokrycie w przechowywanym srebrze. Możliwość zawierania krótkich pozycji na udziałach SLV powoduje powstanie udziałów bez pokrycia. Ponieważ krótka sprzedaż polega na pożyczeniu udziałów od bieżących posiadaczy i odsprzedaniu ich na rynku komu innemu. Inwestor który to robi liczy oczywiście, że odkupi je po niższej cenie, odda właścicielowi i zainkasuje różnicę cenową. Takie działanie powoduje , że nie wszystkie udziały mają pokrycie. W szczytowych momentach w kwietniu i w czerwcu zeszłego roku liczba sprzedanych krótko udziałów wynosiła 37 mln sztuk, czyli w przybliżeniu tyle samo uncji srebra. Powodowało to, że co dziewiąta uncja srebra w funduszu istniała tylko na papierze, a inwestorzy nie byli tego raczej świadomi. Oczywiście nie ma to znaczenia w momencie kiedy można łatwo kupić kruszec na rynku, jednak w przypadku problemów z dostępnością ktoś zostanie bez metalu. To samo dotyczy problemu „multiply ownership”, który obecnie nie ma wpływu na działanie funduszu, jednak w przypadku problemów z dostawą, okaże się ciężkim orzechem do zgryzienia.


Krótka sprzedaż 37 mln udziałów ma też drugie dno. Największy jej wzrost nastąpił na fali zeszłorocznej hossy, kiedy ceny srebra dobijały do 50 $/oz. Wtedy też pojawiły się problemy z dostępnością metalu na rynku detalicznym. W popularnym sklepie internetowym APMEX, na dostawę kruszcu trzeba było czekać kilka tygodni, a jest to jeden z najlepiej zaopatrzonych i największych sklepów. Od początku 2011 roku do majowego załamania cen, liczba krótko sprzedanych udziałów wzrosła o ponad 20 mln sztuk. Stało się to w atmosferze coraz większych problemów z kupnem metalu. Możliwe że SLV ratował się krótką sprzedażą ponieważ nie mógł dostać srebra na rynku. Wtedy też Ted Butler wysłał list do CEO BlackRock, czyli firmy zarządzającej funduszem. Wskazał w nim że krótkie pozycje na udziały w funduszu łamią regulamin SLV, ponieważ dopuszczają do sytuacji kiedy część udziałów jest bez pokrycia. Fundusz odpowiedział, że nie ma na to wpływu, jednak sprawa na tym się nie skończyła. Coraz więcej inwestorów zaczęło wysyłać listy do BlackRock z pytaniem czy faktycznie część srebra w funduszu nie ma pokrycia. Nie widziałem odpowiedzi na te listy, jednak prawdopodobnie ciężko było rozsądnie wytłumaczyć inwestorom, dlaczego rzeczywistość odbiega od tego co zakłada regulamin funduszu. Tym bardziej że brak pokrycia wskazywały publikowane na bieżąco dane. Minęło kilka miesięcy i nagle w przeciągu czterech tygodni liczba sprzedanych krótko udziałów spadła o 14 mln sztuk, z 26,5 do 12,5 mln (link). Jest to też dwie trzecie mniej niż 37 mln sztuk w połowie zeszłego roku. Wygląda na to, że BlackRock wzięło się za usuwanie problemu, ale dla pełnego osądu lepiej poczekać jeszcze kilka tygodni. Likwidacja krótkich pozycji na udziałach w SLV, ewentualnie obniżenie ich liczby do minimalnego poziomu, byłaby bardzo pozytywna dla całego rynku srebra. Zniknąłby duży „punkt sprzedaży” papierowego srebra, który dodatkowo sugeruje że sprzedaje prawdziwy metal. Bez niego fundusz musiałby szukać na rynku kruszec w każdym przypadku, nawet jeśli byłoby to utrudnione ze względu na duży popyt z innych kierunków.   


Kończąc temat SLV warto wspomnieć o niespodziewanym wzroście zapasów w mijającym tygodniu. Pomimo załamania cen w środę, oraz zamknięcia tygodnia na minusie, srebra w funduszu przybyło. Obecny stan zapasów to 313,9 mln oz, co stanowi wzrost o 2,3 mln uncji.

Sprzedaż Silver Eagle w lutym zamknęła się bardzo niską wartością wynoszącą 1,49 mln oz. Styczeń był bardzo mocny z ponad 6 mln oz sprzedanych monet. Sumarycznie od początku roku US Mint zbył 7,87 mln sztuk jednouncyjnych monet.


Jak zapewne większość czytelników zauważyła, zwykle nie staram się określić ile srebro urośnie lub spadnie, albo w jakim kierunku podążą notowania w najbliższym czasie. Przyczyna tego jest prosta. Na rynku zdominowanym przez commercials, na którym jeden bank ma co czwartą krótką pozycję, ciężko przewidzieć krótkoterminowe ruchy. Jeśli ktoś to potrafi niech napisze i się z nami podzieli. Dobrym przykładem nieprzewidywalności cen srebra była środa, kiedy po dynamicznym przebiciu głównej wielomiesięcznej linii trendu spadkowego, oraz wcześniejszym wzroście powyżej głównych średnich, notowania miały teoretycznie otwarta drogę do nowych szczytów. Jak się to skończyło wszyscy widzieli.
Są pewne wskazówki dotyczące ogólnych trendów jak choćby raporty COT. Kiedy w grudniu zeszłego roku liczba krótkich pozycji netto w segmencie największych graczy spadła do bardzo niskiego poziomu 14 tysięcy, można było przypuszczać że spadki powoli się kończą. Po prostu niewiele dało się już „wycisnąć” z rynku. Tak niska koncentracja krótkich pozycji oznaczała, że potencjalne wzrosty nie będą odczuwalne dla commercials. Dwa miesiące później sytuacja uległa odwróceniu o 180 stopni. W przeddzień środowego załamania commercials byli po krótkiej stronie rynku z 45 tysiącami pozycji. Wzrost notowań srebra (i złota) zaczął ich bardzo drogo kosztować. A segment komercyjny skupia największe instytucje finansowe na świecie, takie jak JPMC czy HSBC, czyli kogoś z kim trudno wygrać.
Celem tego bloga jest zachęcenie inwestorów do kupna srebra i złota jako zabezpieczenia na przyszłość. Jeśli ktoś inwestuje bezpośrednio w kruszce to nawet takie 6% załamanie jakie miało miejsce w środę nie jest tragedią. Papierowe srebro to jednak zupełnie co innego. W przypadku lewarowanych pozycji w instrumentach pochodnych, w przeciągu kilku godzin można było stracić wszystkie zainwestowane pieniądze. Przy długoterminowym zakupie srebra, tygodniowe wahania cen nie mają większego znaczenia. Oczywiście moment zakupu też powinien być przemyślany. Wejście na rynek po znacznych wielomiesięcznych wzrostach może być frustrujące, kiedy rynek niespodziewanie wejdzie w fazę korekty.