niedziela, 11 marca 2012

Analiza rynku srebra,11 marca 2011


Po gwałtownym załamaniu cen w zeszłym tygodniu rynek nieco się uspokoił. Poniedziałkowe i wtorkowe spadki, które sprowadziły srebro do poziomu 32 dolarów za uncję, zostały ostatecznie zrównoważone wzrostami w drugiej części tygodnia. Pewien pozytywny wpływ na notowania miała wiadomość o porozumieniu Grecji z prywatnymi wierzycielami, co do redukcji długu. Kontrolowane bankructwo to krok w dobrym kierunku, jednak na tym problemy się nie kończą. Dzięki temu całkowity dług kraju zmniejszył się o 100 mld euro, a dodatkowo Grecja będzie mogła otrzymać następną transzę pomocy. Pozwoli jej to egzystować przez jakiś czas, jednak sama redukcja zadłużenia to mało. Problem leży w zupełnym braku konkurencyjności greckiej gospodarki, a ze względu na euro państwo nie jest w stanie zdewaluować swojej waluty i tym sposobem polepszyć wyniki eksportu. Dlatego o Grecji zapewne jeszcze nie raz usłyszymy. W kolejce stoją także inne kraje takie jak Irlandia czy Portugalia, której oprocentowanie obligacji znowu rośnie.
Dobre dane z Grecji pozwoliły na odrobienie strat w piątek, przez co ceny srebra zamknęły tydzień niewielkim spadkiem, kończąc piątkowe notowania na poziomie 34,25 $/oz, co stanowi spadek o 42 centy, czyli 1,2%. Rynku złota wyglądał trochę bardziej optymistycznie. Notowania kruszcu zakończyły tydzień na poziomie 1713,6 co stanowi wzrost o 5,5 dolara, czyli 0,3%. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do 50 pkt.

W piątek CFTC opublikowała raport Commitment of Traders. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów spadła o 8797 kontraktów, do poziomu 35796. Jak widać commercials zdołali pozbyć się części krótkich pozycji w czasie środowego załamania cen. Jednak dalej „nawis” prawie 36 tysięcy pozycji po krótkiej stronie rynku nie jest mały. Nie oznacza to, że ceny spadną już teraz, jednak ciągle należy mieć świadomość, że potencjalne wzrosty będą największych graczy drogo kosztować i wykorzystają każdą okazję żeby wywołać mniejszą lub większą panikę na rynku w celu obniżenia cen srebra.
Kategoria czterech największych inwestorów na rynku czyli Top4, pozbyła się około 3 tysięcy krótkich pozycji i jest netto po krótkiej stronie rynku z 28 tysiącami pozycji.

 
Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o pokaźne 45,1 tysiąca sztuk. Wszystko to także dzięki środowemu załamaniu cen. Widać jak dużą panikę na rynku wywołały gwałtowne spadki i jak szybko mniejsi inwestorzy pozbywali się długich pozycji. Polepszyło to ogólną strukturę pozycji na złocie. Obecnie ilość krótkich pozycji netto dla segmentu komercyjnego wynosi 200 tysięcy sztuk.

    
W mijającym tygodniu CFTC opublikowała także comiesięczny raport Bank Participation, pokazujący udział banków w kontraktach terminowych na rynkach surowców. Dane w raporcie uwzględniają ostatnie załamanie cen, dlatego są raczej niemiłą niespodzianką. Pomimo spadków na rynku srebra, banki zwiększyły swoje zaangażowanie w krótkie pozycje netto z 20,8 do 23,7 tysiąca pozycji.


Ostatnio dużo mówi się o nowej giełdzie metali szlachetnych zwanej PAGE, czyli Pan Asia Gold Exchange. Ulokowana w Chinach w prowincji Yunan, jest częścią planu pięcioletniego, czyli ma pełne wsparcie władz centralnych. Nie rozpoczęła ona jeszcze w pełni swojej działalności a już gromadzi skrajne opinie na swój temat. Z jednej stronnym mamy analityków takich jak Adrew Macguire, którzy wieszczą, że nowa giełda to prawdziwy game changer na rynku złota i srebra. Będzie to przeciwieństwo pełnego spekulantów Comexu, gdzie inwestorzy będą mieli pewność, że inwestują w instrumenty finansowe z pełnym pokryciem w metalach szlachetnych. Z drugiej strony mamy opinie pomniejszające znaczenie nowej giełdy. Jednym z argumentów przeciwko PAGE jest założenie, że obecny rynek złota i srebra opiera głównie na spekulantach, którzy nie będą zainteresowani przenosinami na inny rynek. Natomiast ci inwestorzy którzy nastawieni są na dostawę fizycznego metalu, będą go kupować tak jak dotychczas na rynku OTC, gdzie mogą pozostawać anonimowi. Całe założenie, że nowa giełda ma uwolnić rynek od handlu „papierowym złotem”, nie wspartym realnymi zapasami, też jest trochę chybione. Oczywiście w obrocie jest dziesiątki razy więcej kontraktów na złoto i srebro niż może być fizycznie dostarczone, jednak póki większość posiadaczy kontraktów nie zażąda dostawy problem nie istnieje.
Ned Naylor-Leyland w wywiadzie z Jamsem Turk’iem opowiada o szczegółach nowo powstającej giełdy (link). Twierdzi on, że może to być bardzo niewygodne dla krótkich pozycji na srebro i złoto obecnych na Comexie. W tym momencie mamy główną giełdę LBMA w Londynie oraz rynek kontraktów terminowych Comex, prowadzony przez CME. Do gry wejdzie drugi gracz, który będzie działał zupełnie niezależnie od LBMA i który będzie ustalał swoją własną cenę złota. Co ważne firmy brokerskie z całego świata będą miały łatwy dostęp do PAGE, która będzie mogła konkurować o klientów detalicznych w każdym miejscu globu. Chińczycy wydają się świetnie zdawać sprawę z zawiłości światowego rynku złota, dlatego stawiają na przejrzystość. Po pierwsze będące w handlu kontrakty będą w 100% wsparte kruszcem. Po drugie:

„If you buy a bar through the new exchange and if you want to lease or swap it, you can do it as you like, but you lose title. Of course this is a key component of the price discovery mechanism at the moment, is the leasing and swapping apparently can happen with multiply owners within the chain, but the Chinese are not going to allow that. If you lease it you lease it, but you don’t have a title, it gets passed on. I am just thinking it is going to tighten up the market in the way we’ve been waiting for a long time”

“Jeżeli kupisz kruszec na nowej giełdzie masz prawo wyleasingować go lub użyć w ramach kontraktu swap, ale wtedy tracisz tytuł do metalu. To jest właśnie główna różnica w stosunku do wadliwego mechanizmu ustalania ceny na obecnym rynku złota (LBMA), gdzie leasing lub zamiana kruszców w ramach kontraktów swap prowadzi do „rozmnożenia” właścicieli. Jednak Chińczycy nie mają zamiaru pozwolić na takie praktyki. Jeżeli wyleasingujesz złoto to znaczy, że straciłeś do niego tytuł i że został on przeniesiony na inna osobę. Myślę że nowa giełda zmieni zasady na rynku w sposób który był przez nas oczekiwany od długiego czasu.”
Jak widać obydwie strony sporu maja swoje argumenty co do przydatności PAGE. Na pewno warto śledzić jak będzie się ona rozwijać.  


Bart Chilton jeden z członków CFTC udzielił wywiadu dotyczącego ustanowienia limitów pozycji (link). Od kilku lat sprawa ta jest jednym z fundamentów dla rozwiązania skoncentrowanych krótkich pozycji na rynku srebra. Ustanowienie limitów pozycji na rozsądnym poziomie doprowadziłoby do sytuacji, w której instytucje kupujące kontrakty terminowe na srebro lub złoto miałyby ograniczone pole manewru. Przykładowo, całkiem możliwe, że sytuacja jaka miała miejsce na rynku srebra tuż przed zeszłotygodniowym załamaniem cen, nie mogłaby się zdarzyć. Grupa największych graczy otworzyła wtedy w przeciągu kilku tygodni ponad 30 tysięcy krótkich pozycji. Jeżeli istniałby odgórnie ustalony limit pozycji, commercials nie byliby w stanie stłumić popytu pochodzącego od innych grup inwestorów.
Bart Chilton potwierdza wprost to o czym większość analityków wiedziała od dawna, mianowicie koncentracja pozycji w rękach jednej instytucji finansowej na rynku srebra, w zeszłym roku przekraczała momentami 30%, a na rynku złota ponad 10%. Ciężko jest grać przeciwko komuś, kto skupia trzecią część rynku i dysponuje nieograniczonymi środkami. Cała sprawa skoncentrowanych pozycji na które maja być nałożone limity, dotyczy głównie energii. Limity mają być sposobem na spekulantów, którzy sztucznie zawyżają ceny surowców. Ostatecznie pomogłoby to obniżyć cenę paliw (przynajmniej tak twierdzi Bart Chilton). Najbardziej ironiczne jest to, że koncentracja na rynku złota i srebra działa w zupełnie odwrotną stronę. Największe instytucje finansowe zaangażowane są po krótkiej stronie rynku zaniżając przy tym cenę kruszców. Wprowadzenie limitów pozycji pomogłoby obniżyć ceny surowców energetycznych, jednak zadziałałoby odwrotnie na cenę metali szlachetnych. Uwolnione od koncentracji rynki zapewne poszybowałyby do góry. Możliwe, że to jest najcięższy orzech do zgryzienia dla CFTC i możliwe, że to właśnie dlatego sprawa limitów pozycji ciągnie się od kilku lat. Zresztą przez większość tego czasu Bart Chilton był osamotniony w swoich wypowiedziach dotyczących sytuacji na rynku srebra. Nie przypominam sobie aby ktokolwiek inny z Komisji zabierał głos w tej sprawie. Pod koniec wywiadu padła obietnica, że limity zostaną wprowadzone w przeciągu 60 dni. Wypada trzymać kciuki za Komisję, ale opory są bardzo duże, a doświadczenia z przeszłości nie nastrajają optymistycznie. Pozostaje także problem ustanowienia limitów na odpowiednio niskim poziomie, oraz aby obowiązywały one wszystkich uczestników rynku bez wyjątków. 


Ilość srebra w SLV nie zmieniła się przez ostatnie dni i wynosi 9763,25 tony czyli 313,9 mln oz. Liczba krótkich pozycji zawieranych na udziały w funduszu ponownie spadła, tym razem o 2 mln sztuk (odpowiednik około 2 mln oz) do 10,5 mln sztuk. Sprawa ta została szeroko omówiona w zeszłotygodniowej analizie (link). Jeżeli spadek będzie kontynuowany, to wkrótce problem przestanie istnieć. Wydaje się że to zasługa BlackRock, który chce ostatecznie wybrnąć z niewygodnej dla siebie sytuacji. Maile wysyłane do kierownictwa firmy oraz coraz szersza krytyka w internecie prawdopodobnie zaczęły przynosić owoce. Jednak na razie nie uprzedzajmy faktów. Jeżeli liczba sprzedawanych krótko udziałów ustabilizuje się na niewielkim poziomie to znaczy że pozbyliśmy się dosyć dużego emitenta „papierowego” srebra. 


Zapasy Comexu wzrosły do nowych, największych od wielu miesięcy poziomów i wynoszą obecnie 130 938 581 oz. Marzec jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Od początku miesiąca rozliczne i dostarczone zostały 1132 kontrakty opiewające na 5,7 mln oz kruszcu. Dostawy ciągle trwają, także ilość ta wzrośnie w miarę zbliżania się do końca miesiąca. 


Sprzedaż Silver Eagle po miesiącu stagnacji zaczyna nabierać wigoru. Przez pierwszy tydzień marca sprzedano ponad 700 tysięcy sztuk jednouncyjnych monet.

January          6,107,000
February        1,490,000
March             745,000
Total                8,342,000
  

Hossa na amerykańskim rynku akcji obchodzi właśnie trzecie urodziny. Mająca swój początek w głębokiej depresji po upadku Lehman Brothers, dziś ma się nadzwyczaj dobrze. Wzrosty napędzane nieustannym wstrzykiwaniem do systemu wysokooktanowej QE, oraz utrzymywanie stóp procentowych na minimalnych poziomach, spowodowały że główne indeksy niemal podwoiły swoją wartość przez ten czas. Tymczasem wydatki największej gospodarki świata mają się nijak do przychodów. Pomimo poważnie brzmiących zapowiedzi dotyczących cięć w budżecie, amerykański rząd wydaje pieniądze z coraz większym zapałem. Szacuje się, że na każdy wydany dolar, rząd musi pożyczyć 54 centy. Prowadzi to do ogromnego deficytu budżetowego, który według obliczeń ZeroHedge wzrośnie w lutym do rekordowego poziomu (link). Ciągły dopływ gotówki spowodował, że zaczyna przybywać miejsc pracy i rośnie sprzedaż samochodów, będąca jednym ze wskaźników dobrej koniunktury. Jednak wszystko to dzieje się na kredyt. Amerykanie zaczęli ponownie zadłużać się w szybkim tempie. W czwartym kwartale zeszłego roku wzięli o prawie 7% kredytów więcej, co jest najwyższym kwartalnym wynikiem od 12 lat.
Do wyborów prezydenckich w USA zostało już tylko osiem miesięcy, dlatego tak ważne jest dla obecnego rządu utrzymanie wzrostu na parkiecie. Kiedy główny indeks największych spółek DJIA osiągał minima w trzecim kwartale zeszłego roku, notowania prezydenta Obamy także spadały, przebijając nawet kluczowy poziom 50%. Jednak od tego czasu, lepsze dane napływające z gospodarki wraz z wzrostem indeksu największych spółek z 10,6 do 13 tysięcy punktów odwróciły zupełnie sytuację. Szanse na reelekcję obecnego prezydenta wzrosły do komfortowego poziomu wynoszącego ponad 60%.


Jednak wzrost na giełdzie tworzy jedynie iluzję dobrobytu. Rosnące ceny akcji pomagają nielicznej grupie społeczeństwa i to w dodatku tej najbogatszej. Szacuje się, że 80% akcji należy do 10% najzamożniejszych Amerykanów. Reszta pogrążona jest w długach spowodowanych malejącymi cenami nieruchomości.
Ciągłe zasilanie rynku nowymi pieniędzmi i umożliwianie brania kredytów po minimalnej stopie procentowej to miecz obosieczny. Z jednej strony pozwala na wzrosty w gospodarce i na giełdzie, z drugiej strony niesie zagrożenia inflacją. Obecnie idealna sytuacja dla rządzących w USA, kiedy giełdy utrzymują się w trendzie wzrostowym i przybywa miejsc pracy może jednak nie być stabilna. Głównym problemem są dynamicznie rosnące ceny paliw. Przez ostatnie trzy miesiące ceny gazoliny wzrosły z 2,45 do 3,32 $/gal. Jeżeli dalej będą zwiększały się w takim tempie to w końcu odbije się to na gospodarce, a w szczególności na dobrym samopoczuciu ludzi tankujących paliwo na stacjach benzynowych. Taka sytuacja może wpłynąć na przyspieszenie prac nad ustawą Dodd-Frank, a w szczególności nad zatwierdzeniem limitów pozycji na surowce energetyczne (a przy okazji na metale szlachetne).


Zeszłotygodniowe załamanie cen kruszców oczyściło trochę sytuację. Szczególnie złoto zanotowało bardzo duży spadek krótkich pozycji w kategorii największych inwestorów. Odwrócenie ponad 45 tysięcy pozycji w przeciągu tygodnia to nie lada wyczyn. Ponad osiem tysięcy zamkniętych krótkich pozycji na srebrze to też dobry wynik, osłabiony jednak przez fakt, że banki w tym czasie zwiększyły swoje zaangażowanie po krótkiej stronie rynku.
Póki istnieją skoncentrowane krótkie pozycje na rynkach kruszców, wzrosty cen zawsze napotykają na solidny opór. W zeszłym roku ceny srebra doszły do 50 $/oz, co uwzględniając fakt, że commercials ostatecznie nie skapitulowali, było całkiem niezłym wyczynem.  Oczywiście może dojść do sytuacji kiedy zmuszeni sytuacją commercials pozbywają się swoich krótkich pozycji wyrzucając je na rynek i windując cenę srebra do góry, jednak jak pokazują ostatnie lata rozwiązanie sytuacji wcale nie musi wyglądać tak dramatycznie. W grudniu zeszłego roku inwestorzy komercyjni byli po krótkiej stronie rynku netto z niespełna 14 tysiącami pozycji. Jeżeli chcieliby pozbyć się ich zupełnie mieli na to wymarzoną sytuację. Stopniowe zamknięcie tych pozycji na pewno popchnęłoby ceny srebra do góry, jednak ilość nie była na tyle duża aby wywołać bardzo gwałtowny wzrost.
Wiedza na temat skoncentrowanych krótkich pozycji, a szczególnie tego że ta sytuacja trwała latami i powodowała sztuczne zaniżanie cen metalu, jest bardzo wartościowa. Nie wiadomo kiedy sytuacja ta ulegnie zmianie, ale intuicyjnie można wyczuć, że nie może trwać wiecznie. Utrzymywanie przez lata ceny srebra w okolicach 5 $/oz, drenaż zapasów oraz notoryczna nadwyżka konsumpcji metalu nad jego produkcją, w końcu powinny doprowadzić znacznych wzrostów. Jedyną przeszkodą są skoncentrowane pozycje. Jednak wiedza o tym stwarza szansę na bardzo konkretne zyski. Paradoksalnie gdyby nie te pozycje, taka szansa by nie istniała.

niedziela, 4 marca 2012

Analiza rynku srebra, 4 marca 2011


To był bardzo nerwowy tydzień na rynku metali szlachetnych. Srebro zakończyło piątkową sesję na poziomie 34,75 $/oz, co stanowi spadek o 67 centów czyli 1,9%. Jednak niewielka tygodniowa zmiana ceny nie oddaje tego co działo się na rynku. Zaczęło się bardzo pozytywnie od wtorkowego silnego wzrostu, który wyniósł notowania srebra do ponad 37 dolarów. W środę wzrost był dalej kontynuowany aż do momentu kiedy Ben Bernarke ogłosił, że QE3 w najbliższym czasie nie będzie. Ceny srebra i złota runęły po tej informacji w dół, a ogromne obroty świadczą, że pękło wiele stop loss’ów. Właśnie wysyp pozycji ograniczających straty powodował, że coraz więcej osób musiało sprzedawać po coraz niższych cenach. W pewnym momencie była to już panika, kiedy w przeciągu 3 minut ceny srebra spadły o 6.3%. Potem rynek trochę się uspokoił i ostatecznie srebro tego dnia zamknęło się niżej o około 6%, tracąc w pewnym momencie prawie 10% do ceny otwarcia. Czy ogłoszenie, że Quantitative Easing na razie jest odwołane, jest aż tak złym sygnałem żeby wywołać paniczną wyprzedaż kruszców?
Informacja ta wcale nie była taka niespodziewana. Znaczna część inwestorów nie nastawiała się na QE. Z drugiej strony po wypowiedzi szefa Fed, dolar umocnił się w stosunku do euro, co mogło być niekorzystne dla metali szlachetnych, jednak umocnienie nie było szczególnie dynamiczne. Wydaje się, że bardzie potrzebny był pretekst. Najwięksi inwestorzy zapakowani byli „po uszy” w krótkie pozycje i potrzebowali spadków, żeby nie tracić więcej pieniędzy. Gwałtowny spadek nie trudno wywołać, a później napędza się on sam. Tak naprawdę był to trochę niefortunny pretekst ponieważ tego samego dnia EBC zakończył drugą rundę LTRO. Kilka godzin przed przemówieniem Bena Bernarke, Bank Centralny w Europie wpompował do systemu bankowego ponad pół biliona euro (netto nieco ponad 300 mld euro). Na razie te pieniądze nie pomagają w dużym stopniu europejskim gospodarkom. Jednak banki komercyjne będą nimi dysponować przez następne trzy lata. W tym czasie wiele może się zdarzyć, a rządzący już głowią się co zrobić, aby popłynęły one w kierunku rynku obligacji, wspierając krajowe budżety (backdoor QE). Samo założenie, że pożyczka jest udzielona jedynie na trzy lata też jest trochę mylące. Ciężko spodziewać się że problemy finansowe Europy zostaną rozwiązane w tym czasie, a banki przetrzymujące toksyczne aktywa w jakiś cudowny sposób się ich pozbędą. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby po upłynięciu terminu pożyczki, EBC przedłużył ją o kolejne trzy lata.
Silne spadki w środę były koszmarem dla inwestorów korzystających z analizy technicznej. Dzień wcześniej wykres wygenerował bardzo silny sygnał kupna, dynamicznie przebijając wielomiesięczną linię trendu spadkowego. Jeszcze w środę rano notowanie znacznie rosły, co sugerowało że coraz to nowi inwestorzy pojawiają się na rynku i wchodzą do gry. Jednak obsunięcie o 10% w przeciągu kilku następnych godzin wymiotło większość zlewarowanych inwestorów z rynku, a ceny na zakończenie sesji znalazły się ponownie pod linią trendu.
Złoto zakończyło tydzień na poziomie 1712,46 $/oz co stanowi spadek o 62,5 dolara, czyli 3,5%. Rzadko zdarza się aby złoto spadało silniej niż srebro. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR zawęził się do poziomu 49,3 pkt.


Pod koniec tygodnia CFTC opublikowała raport Commiment of Traders. Od razu warto zaznaczyć, że obejmuje on dane jedynie do wtorku włącznie. Najistotniejszym dniem tygodnia, w którym doszło do panicznego zamykania długich pozycji była środa. Układ długich i krótkich pozycji w posiadaniu różnych grup inwestorów ukazany w COT, uległ w środę dużej zmianie. Dlatego raport nie ma w tym momencie dużej wartości prognostycznej. Ma jednak pewną wartość ponieważ pokazuje jaka była koncentracja pozycji w różnych segmentach inwestycyjnych, w przeddzień załamania na rynku. Okazuje się że w dniach poprzedzających spadki grupa największych inwestorów, czyli commercials zwiększyła zaangażowanie w krótkie pozycje o 5405 kontrakty, do poziomu 44,6 tysiąca sztuk. To był dziewiąty tydzień z rzędu, kiedy akumulowali oni krótkie pozycje. Dodatkowo bardzo aktywna była grupa czterech największych inwestorów na rynku czyli Top4. Zwiększyli oni zaangażowanie po krótkiej stronie rynku o 3,5 tysiąca pozycji do 31,8 tysiąca sztuk. Jeszcze nie tak dawno mieli ich 18 tysięcy.


Na rynku złota najwięksi gracze także otworzyli dużo krótkich pozycji tuż przed załamaniem cen. Liczba krótkich pozycji netto wzrosła o 16 tysięcy, do poziomu 245,3 tysiąca sztuk. Oczywiście po środowych spadkach dane te uległy bardzo dużym zmianą, ale wszystkie szczegóły poznamy dopiero w następnym tygodniu, po publikacji kolejnego raportu. Jednak i tutaj widać, że dziwnym trafem tuż przed środowym krachem, commercials zapakowali się w krótkie pozycje.


Zakończyliśmy luty który nie był miesiącem dostawy srebra na Comexie. Łącznie rozliczonych i dostarczonych zostało 988 kontraktów, opiewających na 4,94 mln oz kruszcu. Rozpoczął się marzec, który jest miesiącem dostawy. Jeszcze kilka dni przed końcem lutego, w obrocie pozostawało ponad 20 tysięcy marcowych kontraktów. Jednak liczba ta szybko stopniała i ostatecznie 7091 kontraktów opiewających na 35,5 mln oz srebra, pozostało do dostawy w tym miesiącu. Niestety już widać, że większość z nich zostanie rozliczona pieniężnie.
Zapasy srebra na Comexie wzrosły o 1,5 mln oz i wynoszą obecnie 130,4 mln oz. 


Drugi raz z rzędu silnie spadła ilość krótkich pozycji na udziały w SLV. Te pozycje to dziwna sprawa, w zasadzie nie powinno ich w ogóle być. Nie mają one nic wspólnego z krótkimi pozycjami na Comexie, który jest typowym rynkiem kontraktów terminowych. SLV to fundusz ETF, który na bieżąco sprzedaje i odkupuje udziały. W przybliżeniu każdy udział reprezentuje uncję srebra, która wraz z jego emisją powinna być zakupiona na rynku i złożona do depozytu. Jest to wygodna forma inwestowania w srebro, dająca możliwość zakupu i sprzedaży metalu w każdym momencie, bez ruszania się z domu, po cenie zbliżonej do spot. Jest tylko jedno małe „ale”, nigdy do końca nie można być pewnym, czy właściciel funduszu faktycznie kupuje srebro na rynku, czy jedynie papierowe kontrakty, co jest dużo wygodniejsze i tańsze. Ponieważ SLV to największy fundusz ETF srebra, kilka lat temu, kiedy był jeszcze zarządzany przez Barclays, w wyniku nacisków ze strony inwestorów opublikował listę przechowywanych sztab srebra, wraz z numerami seryjnymi i nazwami producentów. Lista jest na bieżąco uzupełniana, dodatkowo minimum raz w roku przeprowadzane są inspekcje. Ucięło to dyskusję dotyczącą problemu czy SLV ma srebro czy też nie. Jednak powstał nowy problem. Część analityków zaczęła głośno mówić, że SLV co prawda posiada kruszec jednak ma on więcej niż jednego właściciela. Niestety jest to całkiem realne, i z technicznego punktu widzenia możliwe. Odkładając na bok ten problem, główną cechą funduszu jest to aby każdy wyemitowany udział miał pokrycie w przechowywanym srebrze. Możliwość zawierania krótkich pozycji na udziałach SLV powoduje powstanie udziałów bez pokrycia. Ponieważ krótka sprzedaż polega na pożyczeniu udziałów od bieżących posiadaczy i odsprzedaniu ich na rynku komu innemu. Inwestor który to robi liczy oczywiście, że odkupi je po niższej cenie, odda właścicielowi i zainkasuje różnicę cenową. Takie działanie powoduje , że nie wszystkie udziały mają pokrycie. W szczytowych momentach w kwietniu i w czerwcu zeszłego roku liczba sprzedanych krótko udziałów wynosiła 37 mln sztuk, czyli w przybliżeniu tyle samo uncji srebra. Powodowało to, że co dziewiąta uncja srebra w funduszu istniała tylko na papierze, a inwestorzy nie byli tego raczej świadomi. Oczywiście nie ma to znaczenia w momencie kiedy można łatwo kupić kruszec na rynku, jednak w przypadku problemów z dostępnością ktoś zostanie bez metalu. To samo dotyczy problemu „multiply ownership”, który obecnie nie ma wpływu na działanie funduszu, jednak w przypadku problemów z dostawą, okaże się ciężkim orzechem do zgryzienia.


Krótka sprzedaż 37 mln udziałów ma też drugie dno. Największy jej wzrost nastąpił na fali zeszłorocznej hossy, kiedy ceny srebra dobijały do 50 $/oz. Wtedy też pojawiły się problemy z dostępnością metalu na rynku detalicznym. W popularnym sklepie internetowym APMEX, na dostawę kruszcu trzeba było czekać kilka tygodni, a jest to jeden z najlepiej zaopatrzonych i największych sklepów. Od początku 2011 roku do majowego załamania cen, liczba krótko sprzedanych udziałów wzrosła o ponad 20 mln sztuk. Stało się to w atmosferze coraz większych problemów z kupnem metalu. Możliwe że SLV ratował się krótką sprzedażą ponieważ nie mógł dostać srebra na rynku. Wtedy też Ted Butler wysłał list do CEO BlackRock, czyli firmy zarządzającej funduszem. Wskazał w nim że krótkie pozycje na udziały w funduszu łamią regulamin SLV, ponieważ dopuszczają do sytuacji kiedy część udziałów jest bez pokrycia. Fundusz odpowiedział, że nie ma na to wpływu, jednak sprawa na tym się nie skończyła. Coraz więcej inwestorów zaczęło wysyłać listy do BlackRock z pytaniem czy faktycznie część srebra w funduszu nie ma pokrycia. Nie widziałem odpowiedzi na te listy, jednak prawdopodobnie ciężko było rozsądnie wytłumaczyć inwestorom, dlaczego rzeczywistość odbiega od tego co zakłada regulamin funduszu. Tym bardziej że brak pokrycia wskazywały publikowane na bieżąco dane. Minęło kilka miesięcy i nagle w przeciągu czterech tygodni liczba sprzedanych krótko udziałów spadła o 14 mln sztuk, z 26,5 do 12,5 mln (link). Jest to też dwie trzecie mniej niż 37 mln sztuk w połowie zeszłego roku. Wygląda na to, że BlackRock wzięło się za usuwanie problemu, ale dla pełnego osądu lepiej poczekać jeszcze kilka tygodni. Likwidacja krótkich pozycji na udziałach w SLV, ewentualnie obniżenie ich liczby do minimalnego poziomu, byłaby bardzo pozytywna dla całego rynku srebra. Zniknąłby duży „punkt sprzedaży” papierowego srebra, który dodatkowo sugeruje że sprzedaje prawdziwy metal. Bez niego fundusz musiałby szukać na rynku kruszec w każdym przypadku, nawet jeśli byłoby to utrudnione ze względu na duży popyt z innych kierunków.   


Kończąc temat SLV warto wspomnieć o niespodziewanym wzroście zapasów w mijającym tygodniu. Pomimo załamania cen w środę, oraz zamknięcia tygodnia na minusie, srebra w funduszu przybyło. Obecny stan zapasów to 313,9 mln oz, co stanowi wzrost o 2,3 mln uncji.

Sprzedaż Silver Eagle w lutym zamknęła się bardzo niską wartością wynoszącą 1,49 mln oz. Styczeń był bardzo mocny z ponad 6 mln oz sprzedanych monet. Sumarycznie od początku roku US Mint zbył 7,87 mln sztuk jednouncyjnych monet.


Jak zapewne większość czytelników zauważyła, zwykle nie staram się określić ile srebro urośnie lub spadnie, albo w jakim kierunku podążą notowania w najbliższym czasie. Przyczyna tego jest prosta. Na rynku zdominowanym przez commercials, na którym jeden bank ma co czwartą krótką pozycję, ciężko przewidzieć krótkoterminowe ruchy. Jeśli ktoś to potrafi niech napisze i się z nami podzieli. Dobrym przykładem nieprzewidywalności cen srebra była środa, kiedy po dynamicznym przebiciu głównej wielomiesięcznej linii trendu spadkowego, oraz wcześniejszym wzroście powyżej głównych średnich, notowania miały teoretycznie otwarta drogę do nowych szczytów. Jak się to skończyło wszyscy widzieli.
Są pewne wskazówki dotyczące ogólnych trendów jak choćby raporty COT. Kiedy w grudniu zeszłego roku liczba krótkich pozycji netto w segmencie największych graczy spadła do bardzo niskiego poziomu 14 tysięcy, można było przypuszczać że spadki powoli się kończą. Po prostu niewiele dało się już „wycisnąć” z rynku. Tak niska koncentracja krótkich pozycji oznaczała, że potencjalne wzrosty nie będą odczuwalne dla commercials. Dwa miesiące później sytuacja uległa odwróceniu o 180 stopni. W przeddzień środowego załamania commercials byli po krótkiej stronie rynku z 45 tysiącami pozycji. Wzrost notowań srebra (i złota) zaczął ich bardzo drogo kosztować. A segment komercyjny skupia największe instytucje finansowe na świecie, takie jak JPMC czy HSBC, czyli kogoś z kim trudno wygrać.
Celem tego bloga jest zachęcenie inwestorów do kupna srebra i złota jako zabezpieczenia na przyszłość. Jeśli ktoś inwestuje bezpośrednio w kruszce to nawet takie 6% załamanie jakie miało miejsce w środę nie jest tragedią. Papierowe srebro to jednak zupełnie co innego. W przypadku lewarowanych pozycji w instrumentach pochodnych, w przeciągu kilku godzin można było stracić wszystkie zainwestowane pieniądze. Przy długoterminowym zakupie srebra, tygodniowe wahania cen nie mają większego znaczenia. Oczywiście moment zakupu też powinien być przemyślany. Wejście na rynek po znacznych wielomiesięcznych wzrostach może być frustrujące, kiedy rynek niespodziewanie wejdzie w fazę korekty.

niedziela, 26 lutego 2012

Analiza rynku srebra, 26 luty 2011

Po prawie czterech tygodniach marazmu na rynku srebra i złota,  w końcu doczekaliśmy się bardziej dynamicznych ruchów cen. Pierwszym symptomem zmiany sytuacji był wtorkowy wzrost. Dzień później ceny ustabilizowały się, żeby w czwartek gwałtownie poszybować do góry. W piątek, po wcześniejszych solidnych wzrostach rynek dostał zadyszki i cechował się dużą zmiennością. Obroty na rynku srebra utrzymują się na wysokim poziomie, co jest pochodną osiągnięcia nowych maksimów cenowych. W piątek notowania doszły do poziomu 35,7 $/oz czyli wartości nie notowanej od pięciu miesięcy, a dokładnie od wrześniowego załamania cen. Drugą składową wysokich obrotów jest rolowanie kontraktów na następne miesiące. Marzec jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Jeżeli inwestorzy nie są zainteresowani rozliczeniem kontraktów terminowych i otrzymaniem fizycznego srebra, to muszą zamknąć pozycje, bądź zrolować je na inne miesiące. Każdy kto zatrzyma marcowe kontrakty będzie zobligowany do dostarczenia srebra lub przyjęcia dostawy, w zależności od tego czy posiada krótką czy długą pozycję. Teoretycznie niezrolowane kontrakty powinny być rozliczone i dostarczone, jednak część z nich jest rozliczana w sposób „papierowy” (pieniężny) bez dostawy. Nigdy nie wiadomo jaka część całej puli kontraktów jest rozliczana w taki sposób, a raczej wiadomo to dopiero po zakończeniu miesiąca dostawy i podsumowaniu dostaw. Pojedynczy kontrakt terminowy opiewa na pięć tysięcy uncji i jest dostarczany w postaci przemysłowych sztab o wadze 1000 oz, czyli około 31kg. Dostawy zaczynają się od pierwszego dnia dostaw, który wypada w którymś z pierwszych dni miesiąca dostawy (w przyszłym miesiącu będzie to 1 marca). Mogą one trwać przez cały miesiąc, ale regułą jest, że prawie wszystkie realizowane są przez pierwszych kilka dni miesiąca. Ma to sens ponieważ ci co posiadają metal przeznaczony do dostawy, wolą się go pozbyć od razu, żeby nie zwiększać kosztów składowania. Jednak od tej reguły mieliśmy w zeszłym roku kilka wyjątków. Ciężko powiedzieć co było przyczyną, ponieważ nikt nie ujawniał tego typu informacji, jednak jedną z przyczyn zwlekania z dostawą, może być problem ze znalezieniem odpowiedniej ilości srebra na rynku. Zobaczymy jak będzie tym razem. Póki co otwartych jest 21.393  marcowych kontraktów, opiewających na 107 mln oz srebra (link). Jednak liczba ta zacznie silnie maleć w ostatnich dniach miesiąca.
Srebro zakończyło tydzień na poziomie 35,35 $/oz co stanowi wzrost o 2,16 $ czyli 6,5%. Czwartkowa dynamiczna zwyżka doprowadziła do przebicia średniej dwustudniowej. Obecnie srebro podobnie jak złoto znajduje się powyżej swoich kluczowych średnich MA50 i MA200. Złoto ponadto już miesiąc temu wybiło się ponad spadkową linię trendu mającą początek we wrześniu zeszłego roku, kiedy kruszec ustanowił swoje historyczne maksimum. Srebro test swojej spadkowej linii trendu ma jeszcze przed sobą.
Złoto zakończyło piątkową sesję na poziomie 1771,8 $/oz co stanowi wzrost o 51,1$ czyli 3%. Ze względu na znaczną nierównowagę we wzrostach obydwu metali, wskaźnik GSR zawęził się do 50,1 pkt.     

W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Najwięksi inwestorzy na rynku po raz kolejny zwiększyli swoje zaangażowanie po krótkiej stronie rynku. To już ósmy tydzień z rzędu kiedy commercials akumulują krótkie pozycje. Liczba krótkich pozycji netto na rynku srebra zwiększyła się o 1878 do poziomu 39188 sztuk. Ponownie prawdopodobieństwo spadków zwiększa się. Nie jest powiedziane że ceny spadną od razu, zresztą ostatni dzień w którym zbierane są dane do raportu COT to wtorek. Od tego czasu rynek zanotował sporą zwyżkę, która pewnie dodatkowo pogorszyła strukturę krótkich pozycji. Jeżeli najwięksi gracze grają na spadki, inni muszą grać na wzrosty. Dwa pozostałe segmenty skupiające średniej wielkości inwestorów (non-commercials), oraz najmniejszych szeregowych graczy posiadających nieraz ułamek kontraktu (non-reportables), zanotowały wzrost ilości długich pozycji netto. Wzrost ten rozłożył się mniej więcej po równo na te dwa segmenty. Non-commercials nabyli 997 a najmniejsi gracze 881 długich pozycji (sumarycznie  musi to dać 1878).
Top4 czyli grupa czterech największych inwestorów na rynku zwiększył zaangażowanie w krótkie pozycje o znaczne 1,9 tysiąca kontraktów. Jak widać praktycznie wszystkie krótkie pozycje zajęte w zeszłym tygodniu należą do grupy czterech największych inwestorów na rynku.


Im więcej krótkich pozycji w rękach największych inwestorów tym więcej tracą oni na zwyżkach cen, dlatego jeszcze bardziej muszą się angażować, aby stłumić wzrosty. Dobrze widać to na przykładzie ostatnich czterech tygodni. Pod koniec stycznia commercials  posiadali 25 tysięcy krótkich pozycji netto. Wzrost ceny srebra o 1$ powodował straty w ich portfelu sięgające 125 mln dolarów. Liczba inwestorów komercyjnych którzy wypełniają i przesyłają do CFTC cotygodniowe dane w ramach zobowiązania COT to pod koniec stycznia 42 instytucje finansowe. Jeśli rozbić równo te straty pomiędzy ponad 40 korporacji to nie są one wielkie. Jednak z raportu OCC (Office of the Comptroler of the Currency) wiadomo, że krótkie pozycje są skoncentrowane w rękach JPMC i w mniejszym stopniu HSBC. Koncentracja powoduje, że w przypadku wzrostów cen srebra, obydwa banki przyjmują na siebie duże straty. Przez ostatnie cztery tygodnie, notowania srebra dryfowały w bok, jednak uspokojenie było jedynie pozorne. Przez ten czas uaktywnił się bardzo duży popyt ze strony średnich i małych inwestorów wynoszący prawie 15 tysięcy kontraktów. Jeżeli nikt nie zatrzymałby tego popytu ceny dobijałyby prawdopodobnie do 50 $/oz. Straty liczone byłyby już w miliardach dolarów. Srebro to w porównaniu do innych, mikroskopijny rynek. Nie chce się wierzyć, że jakaś duża instytucja finansowa może pozwolić sobie na ogromne straty w takim peryferyjnym segmencie działalności. Dlatego podczas tego trendu bocznego, pomimo dużego popytu ze strony mniejszych inwestorów ceny srebra nie ruszyły się z miejsca. Cały popyt został przejęty przez commercials. Doprowadziło to do sytuacji, kiedy są oni teraz netto po krótkiej stronie rynku prawie 40 tysięcy pozycji. Obecnie każdy dolar wzrostu będzie powodował 200 mln$ skumulowanych strat. Nie jest to komfortowa sytuacja, szczególnie kiedy widać silny popyt ze strony pozostałych grup inwestorów. Wyjścia z tej sytuacji są trzy. Pierwsze to bezpośrednie pozbycie się krótkich pozycji, co spowodowałoby szybkie osiągnięcie trzycyfrowych cen srebra i ogromne straty. Drugie wyjście to zabezpieczenie krótkich pozycji. Jeżeli zrobić to w sposób „papierowy” tzn. innymi instrumentami pochodnymi (np.: opcje) to w ostatecznym rozrachunku nie robi żadnej różnicy, ponieważ straty przeniesione są na wystawcę instrumentu. Można zabezpieczyć krótką pozycję także poprzez kupno fizycznego srebra. 200 mln uncji kruszcu to jedna piąta rocznego światowego wydobycia. Wystarczy przypomnieć, że rok temu Eric Sprott miał problem z nabyciem na rynku 22 mln oz srebra, kiedy kupował metal z pominięciem SLV, do swojego nowego funduszu srebra. Zresztą informacja o tym, że ktoś chce kupić tak dużą ilość srebra przyprowadziłaby na rynek setki nowych kupujących. Trzecie wyjście z sytuacji to przeczekanie popytu, a gdy rynek się nasyci zepchnięcie cen w dół. Resztę zrobią pękające stop-lossy i paniczna ucieczka z rynku inwestorów zapakowanych w długie pozycje. Wtedy można ze spokojem pozbyć się krótkich pozycji. Doświadczyliśmy tego trzy razy w zeszłym roku. Jak skończy się to tym razem? Najbardziej prawdopodobny jest oczywiście trzeci scenariusz, ale nic nie jest przesądzone. W końcu może okazać się, że ktoś równie silny zdoła postawić się commercials.    


Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów zwiększyła się o 19,9 tysiąca krótkich pozycji do poziomu 229,3 tysiąca sztuk. Ponownie bardzo znaczący wzrost.


Indie i Chiny to dwaj główni importerzy złota i srebra. Ostatnio ujawnione dane pokazują, że Indie zakupiły w 2011 roku 4800 ton srebra (link). To o 2000 ton więcej niż rok wcześniej, jednak 2010 rok był stosunkowo słaby. Średnia kilkuletnia wynosi według różnych danych od 3100 do 4000 ton sprowadzonego metalu, co oznacza że i tak znajdujemy się dużo powyżej średniej. Prognozy na ten rok są jeszcze lepsze i zakładają wzrost importu do około 5000 ton. Indie w odróżnieniu od Chin nie są dużym producentem zarówno srebra jak i złota. Popyt na kruszce jest tam ugruntowany od dawna ze względów kulturowych, a po rozpoczęciu kryzysu dodatkowo wzmocniony przez popyt inwestycyjny. Jeśli chodzi o import srebra do Chin, to jest z tym pewien problem. Część firm sprowadza surowce i półprodukty zawierające srebro, tylko po to żeby je oczyścić, wydzielić metal, a następnie wyeksportować kruszec za granicę (na przykład do Indii).


Ilość srebra przechowywana przez SLV zwiększyła się w ostatnim tygodniu o 3,3 mln oz do poziomu 311,6 mln oz. Fundusz pozostaje praktycznie „uśpiony” w czasie całej dwumiesięcznej fali wzrostowej.


Zapasy Comexu w zeszłym tygodniu zmieniły się minimalnie. Na zakończenie czwartkowej sesji w magazynach Comexu przechowywanych było 128 894 449 oz metalu. W lutym który nie jest miesiącem dostawy rozliczonych i dostarczonych zostało 766 kontraktów, opiewających na 3,83 mln oz srebra.


Sprzedaż Silver Eagle jest bardzo słaba w tym miesiącu. Od początku lutego US Mint sprzedała jedynie 1,25 mln jednouncyjnych monet, co daje roczną sprzedaż przez dwa miesiące tego roku na poziomie 7,36 mln oz.


Notowania srebra i złota pozostają otwartą sprawą. W grudniu, kiedy statystyki COT wyglądały bardzo „byczo”, a najwięksi inwestorzy byli zaangażowani w niewielkim stopniu w krótkie pozycje, można było śmiało wchodzić na rynek. Dzisiaj sytuacja uległa znacznej zmianie. Nie oznacza to, że srebro spadnie od razu, możemy jeszcze zobaczyć całkiem spore wzrosty. Jednak prawdopodobieństwo załamania cen rośnie z tygodnia na tydzień, a właściwie od jednego raportu COT do następnego, które są coraz bardziej negatywne. 


PS.
Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy przesłali maile bądź zapytania. Niestety ze względu na brak czasu nie byłem w stanie na nie odpowiedzieć.

niedziela, 19 lutego 2012

Analiza rynku srebra, 19 luty 2011

Zakończyliśmy trzeci tydzień konsolidacji na rynku srebra i złota. Notowania obydwu metali poruszały się w wąskim zakresie cenowym, bez wyraźnie określonego kierunku. Trochę emocji przyniósł jedynie czwartek, kiedy ceny kruszców poszły dynamicznie do góry podążając za silnie rosnącymi notowaniami euro. Obroty na rynku srebra utrzymywały się na średnim poziomie w okolicach 60 tysięcy kontraktów na sesję. Złoto od strony technicznej wydaje się być mocniejsze. Przez ostatnie tygodnie zdołało wybić się ponad średnie 50 i 200 dniową. Zdołało także wybić się ponad średnioterminową linię trendu, mającą swój początek na szczycie notowań, tuż przed silnymi spadkami we wrześniu zeszłego roku. Srebro jest wyraźnie słabsze. Zdołało co prawda wybić się powyżej średniej MA-50, jednak do głównej linii trendu i średniej długoterminowej dużo mu jeszcze brakuje.
Ostatecznie srebro zakończyło piątkową sesję na poziomie 33,25 $/oz, co stanowi spadek o 24 centy, czyli 0,7%. Notowania złota wzrosły nieznacznie, kończąc tydzień ceną 1722,9 $/oz, co stanowi wzrost o 5 dolarów, czyli 0,3%. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do poziomu 51,8 pkt.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Kolejny raz okazało się, że ceny srebra pozostają „stłumione” ze względu na podaż ze strony największych inwestorów. Non-commercials, czyli gracze średniej wielkości ciągle kupowali kontrakty, podczas gdy commercials je sprzedawali. Ostatecznie liczba krótkich pozycji netto w rękach największych inwestorów wzrosła o 2660 do poziomu 37310. To siódmy tydzień z rzędu wzrostów. Akumulowanie krótkich pozycji przez commercials zwiększa prawdopodobieństwo załamania cen i spadków.
Top4 czyli grupa czterech największych graczy na rynku zwiększyła ilość krótkich pozycji o kolejne 800 sztuk do poziomu 26,5 tysiąca.


Odwrotna sytuacja miała miejsce na rynku złota. Liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu inwestorów komercyjnych spadła o 11,7 tysiąca do poziomu 209,5 tysiąca sztuk. Spadek ten powoduje, że sytuacja na złocie jest neutralna. Jest to znacznie mniej niż rekordowe 300 tysięcy, zanotowane w 2009 i 2010 roku, jednak wystarczająco dużo, aby załadowani w krótkie pozycje commercials ponosili silne straty podczas wzrostu cen kruszcu. Prawie 210 tysięcy kontraktów sprzedanych krótko powoduje, że ta grupa inwestorów ponosi sumaryczne straty sięgające 340 mln dolarów, przy jednoprocentowym wzroście cen złota.


Silver Eagle to najpopularniejsza na świecie jednouncyjna srebra moneta bulionowa. Emitowana przez US Mint od 1986 roku zawsze cieszyła się dużą popularnością. Jednak prawdziwy boom na srebrne monety przyszedł z początkiem kryzysu w 2008 roku. Przez 22 lata, od początku emisji, aż do 2007 roku roczna sprzedaż nie przekraczała zwykle 10 mln oz. Po upadku Lehman Brothers inwestorzy zaczęli szukać bezpiecznych lokat kapitału. Srebro jako ubogi kuzyn złota, może nie znalazło się na głównym miejscu na liście bezpiecznych aktywów, ale zaczęło coraz bardziej przykuwać uwagę inwestorów. Dodatkowo specyficzna sytuacja dotycząca popytu i podaży na rynku srebra oraz skoncentrowanych krótkich pozycji na Comexie, była wcześniej znana jedynie wąskiej grupie inwestorów. W czasach prosperity, z początku XXI wieku, ceny nieruchomości silnie rosły, robiąc z setek tysięcy ludzi potencjalnych milionerów, a ceny akcji osiągały nowe maksima zapychając dodatkowo portfele inwestorów. Na palcach jednej ręki można było wtedy policzyć analityków, którzy zajmowali się rynkiem srebra. Po tym jak okazało się, że ceny mieszkań też mogą spadać, a papierowe czy elektroniczne pieniądze mogą być rozmnażane w dowolnych ilościach, coraz więcej inwestorów zaczęło zwracać się ku złotu. Analizując sytuację kruszcu, niejako przypadkowo trafiali na srebro. No i zaczęło się. Popyt inwestycyjny na srebro według Silver Instytute w 2006 roku wyniósł 93 mln oz, co stanowiło około 10% całego popytu na metal w tamtym roku (link). W 2007 spadł do nieco ponad 50 mln oz. Jednak z początkiem kryzysu zaczął silnie rosnąć osiągając w 2010 roku 279 mln oz, co stanowi około 30% światowego popytu. Jak widać popyt inwestycyjny liczony jako suma sprzedanych srebrnych monet i medali, wraz z udziałami w funduszach ETF, rósł przez ostatnie lata w sposób wykładniczy. Wśród monet najpopularniejszą pozostaje Silver Eagle, której sprzedaż w zeszłym roku wyniosła prawie 40 mln oz, pierwszy raz w historii przekraczając całkowite wydobycie srebra w USA (link). Jest to o tyle ciekawe, że jak pisze w swoim artykule Richard Mills (link), pierwotnie program emisji Srebrnych Orłów, miał rozwiązać problem zbyt dużych rezerw srebra w Ameryce. Po II Wojnie Światowej, USA stworzyło narodowe rezerwy materiałów strategicznych, czyli NDS (National Defence Stockpile). Na liście znajdowało się także srebro, jednak ze względu na znaczne krajowe wydobycie, rząd postanowił pozbyć się nieekonomicznych rezerw srebra.

“The authorizing legislation for the American Silver Eagle bullion sales program required that the silver used for the coins had to be from the Defense National Stockpile. By 2002 the DNS stockpile was so depleted of silver that if the American Silver Eagle bullion sales program was to continue further legislation was required.”

“Ustanowione prawo zakładało, że surowiec do produkcji Silver Eagle może pochodzić jedynie z rezerwy NDS. Jednak do 2002 roku wyczerpała się ona, także program emisji srebrnych monet, aby mógł być dalej kontynuowany musiał dostać dodatkowe wsparcie.”
Skończyło się to autoryzacją Ministra Skarbu, umożliwiającą kupno srebra dla US Mint, na otwartym rynku. 


W mijającym tygodniu opublikowany został przez World Gold Council raport podsumowujący rynek złota w 2011 roku (link). Globalny popyt na kruszec wyniósł w zeszłym roku 4067 ton, z głównym udziałem popytu inwestycyjnego. Na dwa państwa, Indie i Chiny przypada połowa światowego popytu (49%). Pomyśleć że jeszcze nie tak dawno, bo pięć lat temu, Chiny kupowały rocznie około 300 ton złota. Prognozy na przyszłość także pozostają dobre. Bogacące się azjatyckie społeczeństwa będą szukały ucieczki do mało ryzykownych aktywów. Indie dalej przodują w popycie na złoto, chociaż wydawało się, że w 2011 roku zostaną prześcignięte przez Państwo Środka. Prawdopodobnie dojdzie do tego dopiero w tym roku. Z drugiej strony Chiny stały się w drugiej połowie zeszłego roku największym rynkiem złotej biżuterii na świecie. Niemały udział w tym miał Chiński Nowy Rok, który wypadał pod koniec stycznia i do którego handlowcy przygotowywali się przez część zeszłego roku.
Wzrost popytu na złoto wystąpił także w Europie, co nie powinno specjalnie dziwić. Problemy z Grecją, znaczny wzrost wartości obligacji rządowych w drugiej połowie zeszłego roku, problemy z wypłacalnością banków komercyjnych i w końcu ratunkowy zastrzyk nowych pieniędzy w postaci LTRO skierowały inwestorów na rynek złota. Dominującymi państwami na europejskim rynku kruszcu są najbogatsze gospodarki, czyli Niemcy i Szwajcaria.
Zakupy banków centralnych wyniosły prawie 440 ton kruszcu. To trzeci rok z rzędu, kiedy banki centralne netto kupują więcej złota niż sprzedają. Dla porównania można podać, że przed kryzysem sprzedawały one rocznie średnio ponad 450 ton kruszcu. Przez te kilka lat w globalnym bilansie popytu i podaży nastąpiło odwrócenie o 900 ton, w tym tylko segmencie.


Jednym z ciekawszych wniosków jakie można wyciągnąć po przeczytaniu raportu jest postępująca niechęć zwykłych ludzi do pozbywania się złotego złomu. W zeszłym roku odzysk kruszcu spadł o 2%, co przy silnie rosnących cenach nie powinno się zdarzyć. Z reguły im wyższe ceny tym większa zachęta do pozbycia się nieużywanej lub zepsutej biżuterii. Spadek zainteresowania odsprzedażą złomu sugeruje, że łatwe źródło kruszcu zaczyna powoli wysychać. Wysyp firm oferujących skup kruszcu, nawet na zasadzie „włóż złoto do koperty, wyślij do nas a my wycenimy i prześlemy czek” dał do myślenia nie jednej osobie. Nikt nie lubi oddawać wartościowych rzeczy za bezcen, a tego typu oferty proponują ceny znacznie odbiegające od notowań złota na rynku. Część osób woli zapewne zatrzymać kruszec czekając na wyższe ceny.
Następną niespodziewaną rzeczą był wzrost popytu na złoto ze strony przemysłu elektronicznego. Okazuje się, że w czasie kiedy ceny złota biły coraz to nowe rekordy, popyt przemysłowy także rósł.     


Ilość srebra przechowywana przez największy fundusz ETF SLV spadła w poprzednim tygodniu o 3,5 mln oz. Obecne zapasy kruszcu przechowywane przez fundusz wynoszą 308,4 mln uncji, czyli 9592 tony.  

Zapasy srebra przechowywane przez Comex minimalnie spadły w zeszłym tygodniu do poziomu 128 808 936 oz. To drugi tydzień z rzędu niewielkich spadków, po bardzo dużych wzrostach z grudnia i stycznia. Luty nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Do tej pory zrealizowanych i dostarczonych zostało 709 kontraktów, opiewających na nieco ponad 3,5 mln oz metalu.


Amerykański rynek akcji od początku października zeszłego roku znajduje się w trendzie wzrostowym. Indeks największych spółek DJIA zyskał od tego czasu ponad 2100 punktów. Jeszcze pół roku temu wielu analityków wieszczyło zbliżające się załamanie i recesję. Rynek jak zwykle wiedział swoje. Jednak ostatnie wzrosty nie są poparte spektakularnymi wynikami spółek giełdowych. Spółką która najbardziej wybija się spośród innych jest oczywiście Apple. Jej kapitalizacja przekroczyła właśnie pół biliona dolarów, zostawiając daleko w tyle drugą co do wielkości Exxon-Mobil. Apple ma znaczny udział w indeksach, dlatego rosnące pionowo do góry ceny spółki zaciemniają obraz całego rynku. Pomijając zyski Apple i AIG okazuje się, że zyski spółek z indeksu szerokiego rynku S&P-500, prawie wcale nie urosły od zeszłego roku. Zamiast tego banki centralne zafundowały nam zastrzyk nowych pieniędzy, który sztucznie napompował kursy akcji. Quantitative Easing w wykonaniu BoE i BoJ. Long Term Refinancing Operation przeprowadzone przez EBC, oraz Zero Intrest Rate Policy czyli utrzymywanie stóp procentowych na minimalnych poziomach przez Fed. Wszystko to pomimo różnego nazewnictwa sprowadza się do jednego, dostępu bez ograniczeń do taniego pieniądza. Skutki tego działania będą odczuwalne stopniowo. Teoretycznie taka masa nowych pieniędzy powinna rozruszać gospodarkę w USA i Europie. Jednak nad wszystkim wisi widmo niepewności i braku zaufania do rynku. W długim terminie ceny zarówno złota jak i srebra powinny na tym skorzystać