Europejski Bank Centralny udostępnił szczegóły czwartkowego spotkania Rady Prezesów, po którym szef banku Mario Draghi odpowiadał na pytania dziennikarzy. Głównym wydarzeniem spotkania było pozostawienie wszystkich trzech stóp procentowych, czyli operacji refinansujących, depozytu i kredytu w EBC na niezmienionych poziomach, wynoszących odpowiednio 1%, 0,25% i 1,75%.
Część pytań zadawanych prezesowi EBC dotyczyła przeprowadzonej w drugiej połowie grudnia operacji LTRO, czyli zasileniu systemu bankowego prawie 500 mld euro nowych środków (netto 210 mld). Na pytanie czy była ona sukcesem, oraz czy istnieją obawy dotyczące zachowania banków komercyjnych, które lokują większość otrzymanych środków z powrotem w ECB (link) zamiast zasilać nimi gospodarki krajów strefy euro, Mario Dragi odpowiedział:
„Im więcej czasu mija od przeprowadzenia 3-letniego LTRO, tym więcej widać sygnałów świadczących o jego sukcesie. Główną przyczyną przeprowadzenia tej operacji jest dostarczenie bankom w strefie euro zabezpieczenia przed ryzykiem utraty płynności. Ponieważ pożyczki w ramach LTRO zostały udzielone na stosunkowo długi okres, daje to bankom wystarczająco dużo czasu na właściwe i bardziej efektywne zarządzanie płynnością, aktywami i zobowiązaniami. Nie zapominajmy, że pierwszy kwartał tego roku przynosi ponad 200 mld euro obligacji przeznaczonych do wykupienia, dlatego podjęte decyzje z pewnością zapobiegły potencjalnemu braku funduszy w systemie bankowym, z wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami.
Możemy także zobaczyć spadające znacząco, jeśli nie dramatycznie, oprocentowanie wszystkich krzywych rentowności. Z początku w krótkich terminach, a obecnie także w średnich i długich (czyli spadające oprocentowanie obligacji krótko, średnio i długoterminowych). Jest to sygnał świadczący o tym, że pieniądze nie pozostały bezczynne na rachunkach banków, tylko cyrkulują w gospodarce.
Jeśli chodzi o powrót pieniędzy otrzymanych w ramach pożyczki z powrotem na konta EBC, to okazuje się że znaczna część banków, które dostały środki z LTRO nie jest tymi samymi które składają pieniądze na EBC deposit fasility.
Myślę że podjęte decyzje, ograniczyły zasięg spadku akcji kredytowej, który bez tego mógłby być dużo większy. Mówiąc o kondycji kredytowej mam na myśli średnią dla całej strefy euro. Należy pamiętać, że są państwa w których spadek akcji kredytowej jest bardzo widoczny, a są kraje gdzie jeszcze się tego nie dostrzega. Dlatego uśredniam, ale dla części państw strefy euro gdzie liczba udzielanych kredytów maleje, LTRO przyszło w odpowiednim czasie, aby powstrzymać dalsze problemy”.
Na pytanie czy po sukcesie LTRO, Bank centralny zamierza wycofać się z zakupów obligacji w ramach SMP (Security Market Programme), Mario Dragi odpowiedział:
„Głównym zadaniem SMP jest odblokowanie kanałów którymi mogą przepływać środki w systemie bankowym. Obecnie możemy stwierdzić, że rynek międzybankowy ciągle nie funkcjonuje. Dlatego optymistycznym sygnałem jest powolne otwieranie się niektórych rynków niezabezpieczonych pożyczek, które ma teraz miejsce. Jesteśmy jednak na początku tego procesu i miejmy nadzieję, że będzie on kontynuowany”.
Na pytanie, czy Rada nie obawia się ryzyka związanego z rozrastającymi się aktywami Banku Centralnego, i czy nie chce go ograniczyć, prezes Banku Centralnego odpowiedział:
„Nie ulega wątpliwości, że rozszerzenie listy zabezpieczeń, które dokonaliśmy w celu zwiększenia dostępu do LTRO, pomogło większej ilości banków uzyskać pożyczkę. Spowodowało to oczywiście zwiększenie potencjalnego ryzyka, które na siebie bierzemy. Jednak nasze zarządzanie ryzykiem jest bardzo szczegółowe i sprawne, mamy dobrze rozwinięty system reguł ograniczających ryzyko”.
Cały tekst, z wszystkimi pytaniami i odpowiedziami można zobaczyć tutaj.
poniedziałek, 16 stycznia 2012
niedziela, 15 stycznia 2012
Analiza rynku srebra, 15 stycznia 2011
Mijający tydzień przyniósł wzrosty notowań na rynku srebra i złota. W pierwszej części tygodnia ceny rosły, jednak odczuwalna była słabość rynku, co zaowocowało późniejszymi piątkowymi spadkami. Ostatecznie srebro zakończyło ostatnią sesję tygodnia na poziomie 29,59 $/oz, co stanowi wzrost o 79 centów czyli 2,74%. Wynik wydaje się w miarę dobry, ale psuje go fakt że notowania metalu w czwartek były prawie 4% wyżej. Złoto zakończyło tydzień na poziomie 1638 $/oz, co stanowi wzrost o 22 dolary czyli 1,36%. Na ostatniej sesji tygodnia doszło do silnych spadków, spotęgowanych dodatkowo informacją ze Standard & Poor's o obniżeniu ratingu Francji i Włoch. Notowania złota odrobiły trochę strat w późniejszych godzinach ostatniej sesji tygodnia, przez co zdołały utrzymać się powyżej średniej z 200 sesji. Była to jedyna pozytywna rzecz w trakcie piątkowych notowań. Jednak pomimo tego wzrostu w ostatnich godzinach handlu, ceny złota ciągle znajdują się poniżej MA-50. Ze względu na nierównowagę we wzrostach obydwu metali wskaźnik GSR zawęził się do 55,4 pkt.
W piątek opublikowany został raport Commitment of Ttraders. Liczba krótkich pozycji netto na rynku srebra w posiadaniu największych inwestorów, wzrosła o pokaźne 3146 sztuk do poziomu 19062. Tłumaczy to wspomnianą wcześniej słabość rynku, która jak się okazuje wynikała z zamykania długich i otwierania krótkich pozycji w dużych ilościach przez commercials. Nie są to najlepsze wyniki i trochę rozczarowuje, że sektor komercyjny znowu zaczyna kumulować krótkie pozycje lub wyzbywać się długich na tak niskich poziomach cenowych.
Na rynku złota sytuacja wygląda nieznacznie lepiej. Liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials zwiększyła się o 4,7 tysiąca do 167 tysięcy sztuk. W skali całego rynku nie jest to duży wzrost i ciągle znajdujemy blisko minimalnych poziomów z października ubiegłego roku kiedy to NCS wynosiło 159 tysięcy.
Według opublikowanego przez US Geological Survey raportu (link), amerykańskie kopalnie wydobyły w październiku ubiegłego roku 81,4 tony srebra . Jest to niższa o 30% wartość niż w analogicznym miesiącu 2010 roku i o 7% mniej niż we wrześniu. W całym 2010 roku w Ameryce wydobyto 1270 ton srebra czyli 40,8 mln uncji. Dane za 2011 rok dostępne są tylko do października, ale uśredniając tą wartość otrzymamy produkcję na poziomie 1108 ton czyli 35,6 mln uncji. To dosyć pokaźny spadek produkcji o ponad 5 mln oz, w stosunku do 2010 roku.
Jeszcze pod koniec XX wieku wydobycie srebra w Ameryce kształtowało się powyżej 60 mln oz rocznie, osiągając swój szczyt w 1997, kiedy wartość ta przekroczyła 70 mln oz. Od tego czasu wydobycie stopniowo spada, aż do prognozowanego 35 mln oz w roku ubiegłym. Zupełnie inaczej wygląda sprzedaż głównej monety bulionowej w USA, czyli jednouncyjnej Silver Eagle. Do 2007 roku roczna sprzedaż nie przekraczała 10 mln oz, kształtując się we wcześniejszych latach nawet w granicach 3-4 mln oz rocznie. W 2007 roku wszystko się zmieniło i na fali kryzysu i ucieczki inwestorów do bezpiecznych aktywów, popyt inwestycyjny zaczął rosnąć wykładniczo. Wszystko wskazuje na to, że 2011 rok będzie pierwszym w historii, kiedy sprzedaż jednego tylko typu monety w USA, będzie większa niż całkowite wydobycie srebra w tym kraju. Dla porównania w 1997 roku sprzedaż Silver Eagle wyniosła 3,64 mln oz, a wydobycie srebra 70 mln oz. Oznacza to, że jeszcze 15 lat temu w Ameryce na wybicie tej monety przeznaczano 5% wydobytego srebra, podczas gdy obecnie jest to 112%.
Podobna sytuacja ma miejsce w Kanadzie i to na jeszcze większą skalę. Sprzedaż podstawowej srebrnej monety kanadyjskiej, czyli Maple Leaf przez wiele lat kształtowała się na niewielkim poziomie, nieprzekraczającym zwykle 1 mln uncji rocznie. Zmieniło się to w 2006 roku, kiedy klienci kupili 2,45 mln sztuk monet. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, a wykresy na statystykach sprzedaży poszły pionowo do góry. W tym roku prognozuje się sprzedaż na poziomie około 24 mln oz. Royal Canadian Mint wypuszcza na rynek różne serie srebrnych monet, z bardziej liczących się oprócz Maple Leaf, do zestawienia można dodać jeszcze serię „Wildlife” którą sprzedano w ilości 2 mln oz. Daje to zeszłoroczną prognozę sprzedaży na poziomie 26 mln oz. Dla porównania prognoza wydobycia srebra w 2011 roku wynosi 18,6 mln uncji. Oznacza to, że tylko na te dwa typy monet zużyto 140% ilości srebra wydobytego w Kanadzie. Patrząc z perspektywy, w 1996 roku wydobycie wynosiło 40 mln oz, natomiast emisja Maple Leaf zamknęła się w 0,25 mln oz, czyli stanowiła niecały procent ilości srebra wydobywanego w kraju.
Oprócz zwykłego raportu COT, Komisja Rynków Terminowych publikuje także disaggregated report (link), który rozbija kategorię commercials i non-commercials na cztery grupy inwestorów:
1. Producenci/handlowcy/użytkownicy – podmioty zaangażowane głównie w produkcję, przetwarzanie oraz pakowanie fizycznego srebra, które używają rynku terminowego do zabezpieczania przed ryzykiem zmian kursu metalu.
2. Swap dealerzy – instytucje które używają rynku terminowego do zabezpieczania transakcji swap. Stroną transakcji swap mogą być inwestorzy spekulanci jak na przykład hedge funds, albo tradycyjni którzy na rynku fizycznego srebra kupują kontrakty futures w celu zabezpieczenia przed ryzykiem.
3. Zarządzający kapitałem (Money Managers) – mogą to być zarejestrowani doradcy w handlu na rynku surowców (CTA) lub różnego typu fundusze (także hedge), które generalnie zajmują się handlem na rynku terminowym surowców na rzecz swoich klientów.
4. Pozostali reportables – wszyscy inni reportables, którzy nie zaliczają się do powyższych kategorii.
Podział ten został stworzony aby zwiększyć przejrzystość segmentu komercyjnego i oddzielić swap dealerów od reszty grupy. Ponieważ pewna liczba największych instytucji na rynku może należeć do więcej niż jednej grupy, przydziela się je do tej w której ich działalność jest dominująca.
Jest jeszcze inne zestawienie dostępne w raporcie disaggregated. Dzieli ono uczestników rynku na dwie grupy. Pierwsza to Top4, która zawiera liczbę krótkich i długich pozycji w posiadaniu czterech największych inwestorów na rynku. Druga to Top8 analogicznie zestawiająca pozycje pierwszej ósemki. Jak widać na poniższym wykresie, czwórka największych inwestorów była zawsze zaangażowana głównie w krótkie pozycje. Jednak od początku 2010 roku najwięksi inwestorzy systematycznie zaczęli się ich wyzbywać, schodząc ostatnio do najniższego od ponad pięciu lat poziomu 16,1 tysiąca krótkich pozycji netto.
Ilość srebra w największym funduszu ETF SLV nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego tygodnia i wynosi 9516,75 ton, czyli 306 mln oz.
Ilość srebra przechowywana w magazynach Comexu ponownie poszła ostro do góry, tym razem o 3,7 mln oz, do poziomu 125 979 555 oz. To już ósmy tydzień z kolei nieprzerwanych wzrostów. Od drugiej połowy listopada zapasy Comexu zwiększyły się o 18,7 mln oz srebra. Nie ma na razie żadnych informacji dlaczego firmy prowadzące depozyt lub ich klienci, kumulują na Comexie srebro w tak dużej skali.
Styczeń nie jest miesiącem dostaw srebra na Comexie. Pomimo tego pozostają one na dosyć wysokim poziomie. Przez dwa tygodnie stycznia rozliczone i dostarczone zostały 674 kontrakty, opiewające łącznie na 3,37 mln oz metalu.
Mijający tydzień przyniósł kilka zasadniczych zmian na rynku europejskim. Po pierwsze ustabilizowała się sytuacja na rynku papierów dłużnych, a przeprowadzone aukcje hiszpańskich i włoskich obligacji spotkały się ze sporym zainteresowaniem inwestorów. Obydwa państwa zbyły pełną pulę wystawionych do sprzedaży papierów dłużnych. Obniżyło to rentowność włoskich obligacji dużo poniżej krytycznego poziomu 7%. Możliwe że są to pierwsze zwiastuny carry trade, czyli wykorzystania przez banki komercyjne funduszy otrzymanych w ramach LTRO (link) do finansowania zakupów obligacji państw strefy euro. Jest to porównywalne do „standardowego” Quantitative Easing, z tą tylko różnicą że normalnie to bank centralny finansuje rząd skupując papiery dłużne, a w tym przypadku robią to banki komercyjne wykorzystując pieniądze Europejskiego banku Centralnego. Może być to opłacalne ponieważ oprocentowanie niektórych obligacji państw strefy euro jest dużo wyższe niż koszt pożyczki w ramach LTRO, ustalony na poziomie 1%. Z drugiej strony ryzyko jest całkiem spore. Jeżeli sytuacja rynkowa nagle się pogorszy, żaden bank nie chciałby zostać złapany z bilansem pełnym niewiele wartych papierów dłużnych. Uspokojenie sytuacji na rynku długu miało miejsce przed ogłoszeniem w piątek wieczorem informacji o obniżeniu ratingu dla Francji z AAA do AA+ z możliwością dalszego obniżenia w przyszłości. Włochy zostały potraktowane jeszcze gorzej, tracąc dwa poziomy w ratingu i schodząc do poziomu BBB+. Obniżenie ratingu Francji stanowi dosyć poważny problem, ponieważ jest to jeden z gwarantów Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej EFSF, który gwarantuje ponad jedną piąta aktywów funduszu. Obniżenie ratingu Francji może odbić się na zaufaniu do EFSF, który jest obecnie głównym programem pomocowym dla zagrożonych upadkiem państw strefy euro. Następny tydzień pokarze jak inwestorzy potraktują kroki podjęte przez S&P.
W przypadku srebra i złota ciężko jest prognozować krótkoterminowe zachowanie cen. Ostatnie dwa raporty COT na rynku srebra były negatywne i chociaż notowania metalu wzrosły, to działo się to z dużymi oporami spowodowanymi zajmowaniem krótkich lub sprzedażą długich pozycji przez segment komercyjny. Na rynku złota nie było to aż tak bardzo odczuwalne, dodatkowo ceny kruszcu zdołały wybronić się przed spadkiem poniżej swojej średniej MA-200. Premia w funduszu srebra PSLV, która w zeszłym tygodniu doszła do rekordowych poziomów w okolicach 35% spadła obecnie do 24%, co i tak jest dosyć dużą wartością. Zapasy Apmexu ciągle pozostają na niskich poziomach co sugeruje zwiększony popyt na fizyczne srebro ze strony drobnych inwestorów. Ilość 10 oz sztabek w magazynach Ampexu wynosi obecnie 3200 sztuk, co jest bardzo niskim poziomem (zwykle kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy), a 100 oz - 750 sztuk, czyli tutaj wszystko wróciło do normy.
W piątek opublikowany został raport Commitment of Ttraders. Liczba krótkich pozycji netto na rynku srebra w posiadaniu największych inwestorów, wzrosła o pokaźne 3146 sztuk do poziomu 19062. Tłumaczy to wspomnianą wcześniej słabość rynku, która jak się okazuje wynikała z zamykania długich i otwierania krótkich pozycji w dużych ilościach przez commercials. Nie są to najlepsze wyniki i trochę rozczarowuje, że sektor komercyjny znowu zaczyna kumulować krótkie pozycje lub wyzbywać się długich na tak niskich poziomach cenowych.
Na rynku złota sytuacja wygląda nieznacznie lepiej. Liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials zwiększyła się o 4,7 tysiąca do 167 tysięcy sztuk. W skali całego rynku nie jest to duży wzrost i ciągle znajdujemy blisko minimalnych poziomów z października ubiegłego roku kiedy to NCS wynosiło 159 tysięcy.
Według opublikowanego przez US Geological Survey raportu (link), amerykańskie kopalnie wydobyły w październiku ubiegłego roku 81,4 tony srebra . Jest to niższa o 30% wartość niż w analogicznym miesiącu 2010 roku i o 7% mniej niż we wrześniu. W całym 2010 roku w Ameryce wydobyto 1270 ton srebra czyli 40,8 mln uncji. Dane za 2011 rok dostępne są tylko do października, ale uśredniając tą wartość otrzymamy produkcję na poziomie 1108 ton czyli 35,6 mln uncji. To dosyć pokaźny spadek produkcji o ponad 5 mln oz, w stosunku do 2010 roku.
Jeszcze pod koniec XX wieku wydobycie srebra w Ameryce kształtowało się powyżej 60 mln oz rocznie, osiągając swój szczyt w 1997, kiedy wartość ta przekroczyła 70 mln oz. Od tego czasu wydobycie stopniowo spada, aż do prognozowanego 35 mln oz w roku ubiegłym. Zupełnie inaczej wygląda sprzedaż głównej monety bulionowej w USA, czyli jednouncyjnej Silver Eagle. Do 2007 roku roczna sprzedaż nie przekraczała 10 mln oz, kształtując się we wcześniejszych latach nawet w granicach 3-4 mln oz rocznie. W 2007 roku wszystko się zmieniło i na fali kryzysu i ucieczki inwestorów do bezpiecznych aktywów, popyt inwestycyjny zaczął rosnąć wykładniczo. Wszystko wskazuje na to, że 2011 rok będzie pierwszym w historii, kiedy sprzedaż jednego tylko typu monety w USA, będzie większa niż całkowite wydobycie srebra w tym kraju. Dla porównania w 1997 roku sprzedaż Silver Eagle wyniosła 3,64 mln oz, a wydobycie srebra 70 mln oz. Oznacza to, że jeszcze 15 lat temu w Ameryce na wybicie tej monety przeznaczano 5% wydobytego srebra, podczas gdy obecnie jest to 112%.
Podobna sytuacja ma miejsce w Kanadzie i to na jeszcze większą skalę. Sprzedaż podstawowej srebrnej monety kanadyjskiej, czyli Maple Leaf przez wiele lat kształtowała się na niewielkim poziomie, nieprzekraczającym zwykle 1 mln uncji rocznie. Zmieniło się to w 2006 roku, kiedy klienci kupili 2,45 mln sztuk monet. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, a wykresy na statystykach sprzedaży poszły pionowo do góry. W tym roku prognozuje się sprzedaż na poziomie około 24 mln oz. Royal Canadian Mint wypuszcza na rynek różne serie srebrnych monet, z bardziej liczących się oprócz Maple Leaf, do zestawienia można dodać jeszcze serię „Wildlife” którą sprzedano w ilości 2 mln oz. Daje to zeszłoroczną prognozę sprzedaży na poziomie 26 mln oz. Dla porównania prognoza wydobycia srebra w 2011 roku wynosi 18,6 mln uncji. Oznacza to, że tylko na te dwa typy monet zużyto 140% ilości srebra wydobytego w Kanadzie. Patrząc z perspektywy, w 1996 roku wydobycie wynosiło 40 mln oz, natomiast emisja Maple Leaf zamknęła się w 0,25 mln oz, czyli stanowiła niecały procent ilości srebra wydobywanego w kraju.
Oprócz zwykłego raportu COT, Komisja Rynków Terminowych publikuje także disaggregated report (link), który rozbija kategorię commercials i non-commercials na cztery grupy inwestorów:
1. Producenci/handlowcy/użytkownicy – podmioty zaangażowane głównie w produkcję, przetwarzanie oraz pakowanie fizycznego srebra, które używają rynku terminowego do zabezpieczania przed ryzykiem zmian kursu metalu.
2. Swap dealerzy – instytucje które używają rynku terminowego do zabezpieczania transakcji swap. Stroną transakcji swap mogą być inwestorzy spekulanci jak na przykład hedge funds, albo tradycyjni którzy na rynku fizycznego srebra kupują kontrakty futures w celu zabezpieczenia przed ryzykiem.
3. Zarządzający kapitałem (Money Managers) – mogą to być zarejestrowani doradcy w handlu na rynku surowców (CTA) lub różnego typu fundusze (także hedge), które generalnie zajmują się handlem na rynku terminowym surowców na rzecz swoich klientów.
4. Pozostali reportables – wszyscy inni reportables, którzy nie zaliczają się do powyższych kategorii.
Podział ten został stworzony aby zwiększyć przejrzystość segmentu komercyjnego i oddzielić swap dealerów od reszty grupy. Ponieważ pewna liczba największych instytucji na rynku może należeć do więcej niż jednej grupy, przydziela się je do tej w której ich działalność jest dominująca.
Jest jeszcze inne zestawienie dostępne w raporcie disaggregated. Dzieli ono uczestników rynku na dwie grupy. Pierwsza to Top4, która zawiera liczbę krótkich i długich pozycji w posiadaniu czterech największych inwestorów na rynku. Druga to Top8 analogicznie zestawiająca pozycje pierwszej ósemki. Jak widać na poniższym wykresie, czwórka największych inwestorów była zawsze zaangażowana głównie w krótkie pozycje. Jednak od początku 2010 roku najwięksi inwestorzy systematycznie zaczęli się ich wyzbywać, schodząc ostatnio do najniższego od ponad pięciu lat poziomu 16,1 tysiąca krótkich pozycji netto.
Ilość srebra w największym funduszu ETF SLV nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego tygodnia i wynosi 9516,75 ton, czyli 306 mln oz.
Ilość srebra przechowywana w magazynach Comexu ponownie poszła ostro do góry, tym razem o 3,7 mln oz, do poziomu 125 979 555 oz. To już ósmy tydzień z kolei nieprzerwanych wzrostów. Od drugiej połowy listopada zapasy Comexu zwiększyły się o 18,7 mln oz srebra. Nie ma na razie żadnych informacji dlaczego firmy prowadzące depozyt lub ich klienci, kumulują na Comexie srebro w tak dużej skali.
Styczeń nie jest miesiącem dostaw srebra na Comexie. Pomimo tego pozostają one na dosyć wysokim poziomie. Przez dwa tygodnie stycznia rozliczone i dostarczone zostały 674 kontrakty, opiewające łącznie na 3,37 mln oz metalu.
Mijający tydzień przyniósł kilka zasadniczych zmian na rynku europejskim. Po pierwsze ustabilizowała się sytuacja na rynku papierów dłużnych, a przeprowadzone aukcje hiszpańskich i włoskich obligacji spotkały się ze sporym zainteresowaniem inwestorów. Obydwa państwa zbyły pełną pulę wystawionych do sprzedaży papierów dłużnych. Obniżyło to rentowność włoskich obligacji dużo poniżej krytycznego poziomu 7%. Możliwe że są to pierwsze zwiastuny carry trade, czyli wykorzystania przez banki komercyjne funduszy otrzymanych w ramach LTRO (link) do finansowania zakupów obligacji państw strefy euro. Jest to porównywalne do „standardowego” Quantitative Easing, z tą tylko różnicą że normalnie to bank centralny finansuje rząd skupując papiery dłużne, a w tym przypadku robią to banki komercyjne wykorzystując pieniądze Europejskiego banku Centralnego. Może być to opłacalne ponieważ oprocentowanie niektórych obligacji państw strefy euro jest dużo wyższe niż koszt pożyczki w ramach LTRO, ustalony na poziomie 1%. Z drugiej strony ryzyko jest całkiem spore. Jeżeli sytuacja rynkowa nagle się pogorszy, żaden bank nie chciałby zostać złapany z bilansem pełnym niewiele wartych papierów dłużnych. Uspokojenie sytuacji na rynku długu miało miejsce przed ogłoszeniem w piątek wieczorem informacji o obniżeniu ratingu dla Francji z AAA do AA+ z możliwością dalszego obniżenia w przyszłości. Włochy zostały potraktowane jeszcze gorzej, tracąc dwa poziomy w ratingu i schodząc do poziomu BBB+. Obniżenie ratingu Francji stanowi dosyć poważny problem, ponieważ jest to jeden z gwarantów Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej EFSF, który gwarantuje ponad jedną piąta aktywów funduszu. Obniżenie ratingu Francji może odbić się na zaufaniu do EFSF, który jest obecnie głównym programem pomocowym dla zagrożonych upadkiem państw strefy euro. Następny tydzień pokarze jak inwestorzy potraktują kroki podjęte przez S&P.
W przypadku srebra i złota ciężko jest prognozować krótkoterminowe zachowanie cen. Ostatnie dwa raporty COT na rynku srebra były negatywne i chociaż notowania metalu wzrosły, to działo się to z dużymi oporami spowodowanymi zajmowaniem krótkich lub sprzedażą długich pozycji przez segment komercyjny. Na rynku złota nie było to aż tak bardzo odczuwalne, dodatkowo ceny kruszcu zdołały wybronić się przed spadkiem poniżej swojej średniej MA-200. Premia w funduszu srebra PSLV, która w zeszłym tygodniu doszła do rekordowych poziomów w okolicach 35% spadła obecnie do 24%, co i tak jest dosyć dużą wartością. Zapasy Apmexu ciągle pozostają na niskich poziomach co sugeruje zwiększony popyt na fizyczne srebro ze strony drobnych inwestorów. Ilość 10 oz sztabek w magazynach Ampexu wynosi obecnie 3200 sztuk, co jest bardzo niskim poziomem (zwykle kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy), a 100 oz - 750 sztuk, czyli tutaj wszystko wróciło do normy.
sobota, 14 stycznia 2012
S&P obniża ratingi
W piątek agencja ratingowa Standard & Poor’s zrewidowała ratingi 16 członków strefy euro obniżając dziewięć z nich (link). Wśród pechowców znalazły się: Francja (AA+), Austria (AA+), Malta, Słowacja i Słowenia których ratingi obniżone zostały o jeden stopień, oraz Włochy (BBB+), Hiszpania (A), Portugalia i Cypr potraktowane ostrzej przez Agencję, których rating został obcięty o dwa stopnie. Prognozy na przyszłość pozostają negatywne dla wszystkich za wyjątkiem Niemców i Słowacji, których outlook jest stabilny. Agencja nie zmieniła ratingu Grecji, który ciągle pozostaje na śmieciowym poziomie CC, sygnalizującym nadchodzące bankructwo.
Główną przyczyną kroków podjętych przez S&P jest przekonanie, że inicjatywy podjęte w ostatnich tygodniach przez europejskie państwa, których celem było ratowanie sytuacji na kontynencie, nie są wystarczające. Sytuacja w Europie coraz bardziej pogarsza się, na co wpływ według S&P ma pięć głównych czynników. Po pierwsze zaostrzenie warunków kredytowych, na co zwraca uwagę ostatni „The Euro Area lending survey”. Po drugie wzrost premii za ryzyko dla coraz szerszej grupy emitentów długu w strefie euro, czyli ogólnie mówiąc problemy z rentownością obligacji. Po trzecie próby delewarowania podjęte zarówno przez rządy jak i gospodarstwa domowe. Po czwarte pogarszające się prognozy wzrostu gospodarczego ( jak choćby spadający PMI). W końcu po piąte zbyt długa i wyboista droga rządów europejskich do porozumienia i podjęcia stanowczych kroków ratujących sytuację.
Według agencji ratingowej ostatni szczyt UE, który miał miejsce 9 grudnia 2011 roku, nie przyniósł żadnych konkretnych rozwiązań, które w dużej skali pozwoliłyby zmierzyć się z problemami finansowymi w strefie euro. S&P zauważa że głównym problemem europejskich rządów jest spojrzenie na kryzys jedynie z jednej strony. Osoby odpowiedzialne za podejmowanie kluczowych decyzji w UE widzą zawirowania w Europie jako skutek rozpasania i życia ponad stan peryferyjnych gospodarek unijnych. Nie zauważają natomiast, że kryzys bierze się także z nierównowagi i braku konkurencyjności pomiędzy głównymi krajami strefy euro i państwami peryferyjnymi. Standard & Poor’s widzi w tym główne zagrożeni., Reforma bazująca jedynie na ograniczaniu wydatków przez rządy (fiscal austerity) ryzykuje „samounicestwienie”, czyli im bardziej będą cięte wydatki tym mniejsze będą dochody rządów i wyższe bezrobocie, co w konsekwencji wymusi ponowne ograniczenia wydatków.
Nie wszystkie państwa strefy euro są jednakowo narażone na pogarszającą się sytuacje rynkową. Te które są szczególnie zagrożone przez dalsze ograniczenie akcji kredytowej i takie które mogą mieć problem ze zdobycie funduszy na rynku długu, zostały gorzej potraktowane przez Agencję. W konsekwencji ich rating obniżono o dwa stopnie. Kraje które dostały negatywny outlook są w grupie ryzyka. W przypadku pogorszenia się ogólnej sytuacji rynkowej, będą miały one problemy i w przeciągu roku albo dwóch ich rating zostanie ponownie obniżony. Jednym z zagrożeń, które może pojawić się w niedługim czasie są znaczne potrzeby finansowe Włoch i Hiszpanii w pierwszym kwartale 2012 roku. Dodatkowo jeśli do strefy euro przyjdzie recesja, rządy europejskie będą miały problem z przeforsowaniem swoich niepopularnych społecznie planów, dotyczących dalszych cięć wydatków. W grudniu 2011 roku Europejski Bank Centralny wspomógł banki komercyjne trzyletnimi pożyczkami oprocentowanymi na poziomie 1% (LTRO). S&P na razie nie chce wypowiadać się, czy banki faktycznie użyją otrzymane środki na kupno obligacji państw strefy euro i tym samym przyczynią się do wspomagania wzrostu gospodarczego na kontynencie.
S&P przewiduje, że w strefie euro w 2012 i 2013 roku nastąpi wzrost gospodarczy na poziomie odpowiednio 0,2% i 1% czyli trochę niżej niż ostatnia prognoza z grudnia 2011 roku. W początku 2012 roku spodziewana jest niewielka recesja, która jednak w miarę szybko zamieni się w ponowny wzrost gospodarczy. Pomimo tych dosyć pozytywnych prognoz, Agencja daje 40 procentowe prawdopodobieństwo na wystąpienie głębokiej recesji, która może doprowadzić do skurczenia się euro-gospodarek o 1,5% w 2012 roku. Nie wyklucza także najczarniejszego scenariusza, w którym następuje załamanie gospodarcze, rządy nie są w stanie przyjąć planów budżetowych, następuje „credit crunch”, totalny brak zaufania do rynku i ucieczka oszczędności sektora prywatnego w bezpieczne aktywa.
Agencja dobrze ocenia działania podjęte przez EBC w celu zapobieżenia utraty zaufania do rynku i rozlania się kryzysu po Europie. Bank Centralny poluzował kryteria dotyczące nowych aktywów przeznaczonych na zabezpieczenie operacji finansowych. Zmniejszył także dwukrotnie, w krótkim odstępie czasu stopy procentowe, zmniejszając stopę operacji finansowych do historycznego minimum na poziomie 1%. Dodatkowo zasilił banki 500 mld euro (w praktyce 210 mld), co spowodowało złagodzenie presji na płynność w systemie bankowym. EBC zapowiedział także dalsze nielimitowane wspomaganie płynności dla wszystkich instytucji potrzebujących dodatkowych środków. Pomoże to na pewno bankom, które muszą wykupić obligacje za ponad 200 mld euro w pierwszym kwartale tego roku. EBC obniżył stopę depozytów do minimalnego poziomu 0,25% co ma zachęcić banki komercyjne do szukania innych możliwości zarobku, czyli carry trade polegającego na kupnie wyżej oprocentowanych obligacji państw strefy euro.
Wielu inwestorów miało nadzieję, że po grudniowym szczycie, EBC przystąpi do bardziej zdecydowanego kupna obligacji na rynku wtórnym, w ramach programu SMP. Jednak szybko okazało się, że Bank Centralny preferuje inną, pośrednią drogę wspomagania europejskich rządów, poprzez niskooprocentowane, nielimitowane aukcje LTRO. EBC ma nadzieję, że pieniądze wpompowane w system bankowy znajdą w końcu drogę do rynku obligacji i wspomogą wzrost gospodarczy w strefie euro. Problemem może być delewarownie narzucone bankom przez EBA (link), które wymusza pozbycie się części papierów wartościowych i zmniejszenie wielkości aktywów. Ma to na celu sprostanie nowym wymogom mającym wejść w życie w połowie 2012 roku.
Jak widać z powyższego skrótu z raportu S&P, prognozy na przyszłość nie są zbyt ciekawe. W najlepszym przypadku czeka nas niewielki wzrost gospodarczy, a w najgorszym załamanie i głęboka recesja. Większość państw strefy euro ma outlook negatywny, dlatego można się spodziewać dalszych obniżek ratingu.
Główną przyczyną kroków podjętych przez S&P jest przekonanie, że inicjatywy podjęte w ostatnich tygodniach przez europejskie państwa, których celem było ratowanie sytuacji na kontynencie, nie są wystarczające. Sytuacja w Europie coraz bardziej pogarsza się, na co wpływ według S&P ma pięć głównych czynników. Po pierwsze zaostrzenie warunków kredytowych, na co zwraca uwagę ostatni „The Euro Area lending survey”. Po drugie wzrost premii za ryzyko dla coraz szerszej grupy emitentów długu w strefie euro, czyli ogólnie mówiąc problemy z rentownością obligacji. Po trzecie próby delewarowania podjęte zarówno przez rządy jak i gospodarstwa domowe. Po czwarte pogarszające się prognozy wzrostu gospodarczego ( jak choćby spadający PMI). W końcu po piąte zbyt długa i wyboista droga rządów europejskich do porozumienia i podjęcia stanowczych kroków ratujących sytuację.
Według agencji ratingowej ostatni szczyt UE, który miał miejsce 9 grudnia 2011 roku, nie przyniósł żadnych konkretnych rozwiązań, które w dużej skali pozwoliłyby zmierzyć się z problemami finansowymi w strefie euro. S&P zauważa że głównym problemem europejskich rządów jest spojrzenie na kryzys jedynie z jednej strony. Osoby odpowiedzialne za podejmowanie kluczowych decyzji w UE widzą zawirowania w Europie jako skutek rozpasania i życia ponad stan peryferyjnych gospodarek unijnych. Nie zauważają natomiast, że kryzys bierze się także z nierównowagi i braku konkurencyjności pomiędzy głównymi krajami strefy euro i państwami peryferyjnymi. Standard & Poor’s widzi w tym główne zagrożeni., Reforma bazująca jedynie na ograniczaniu wydatków przez rządy (fiscal austerity) ryzykuje „samounicestwienie”, czyli im bardziej będą cięte wydatki tym mniejsze będą dochody rządów i wyższe bezrobocie, co w konsekwencji wymusi ponowne ograniczenia wydatków.
Nie wszystkie państwa strefy euro są jednakowo narażone na pogarszającą się sytuacje rynkową. Te które są szczególnie zagrożone przez dalsze ograniczenie akcji kredytowej i takie które mogą mieć problem ze zdobycie funduszy na rynku długu, zostały gorzej potraktowane przez Agencję. W konsekwencji ich rating obniżono o dwa stopnie. Kraje które dostały negatywny outlook są w grupie ryzyka. W przypadku pogorszenia się ogólnej sytuacji rynkowej, będą miały one problemy i w przeciągu roku albo dwóch ich rating zostanie ponownie obniżony. Jednym z zagrożeń, które może pojawić się w niedługim czasie są znaczne potrzeby finansowe Włoch i Hiszpanii w pierwszym kwartale 2012 roku. Dodatkowo jeśli do strefy euro przyjdzie recesja, rządy europejskie będą miały problem z przeforsowaniem swoich niepopularnych społecznie planów, dotyczących dalszych cięć wydatków. W grudniu 2011 roku Europejski Bank Centralny wspomógł banki komercyjne trzyletnimi pożyczkami oprocentowanymi na poziomie 1% (LTRO). S&P na razie nie chce wypowiadać się, czy banki faktycznie użyją otrzymane środki na kupno obligacji państw strefy euro i tym samym przyczynią się do wspomagania wzrostu gospodarczego na kontynencie.
S&P przewiduje, że w strefie euro w 2012 i 2013 roku nastąpi wzrost gospodarczy na poziomie odpowiednio 0,2% i 1% czyli trochę niżej niż ostatnia prognoza z grudnia 2011 roku. W początku 2012 roku spodziewana jest niewielka recesja, która jednak w miarę szybko zamieni się w ponowny wzrost gospodarczy. Pomimo tych dosyć pozytywnych prognoz, Agencja daje 40 procentowe prawdopodobieństwo na wystąpienie głębokiej recesji, która może doprowadzić do skurczenia się euro-gospodarek o 1,5% w 2012 roku. Nie wyklucza także najczarniejszego scenariusza, w którym następuje załamanie gospodarcze, rządy nie są w stanie przyjąć planów budżetowych, następuje „credit crunch”, totalny brak zaufania do rynku i ucieczka oszczędności sektora prywatnego w bezpieczne aktywa.
Agencja dobrze ocenia działania podjęte przez EBC w celu zapobieżenia utraty zaufania do rynku i rozlania się kryzysu po Europie. Bank Centralny poluzował kryteria dotyczące nowych aktywów przeznaczonych na zabezpieczenie operacji finansowych. Zmniejszył także dwukrotnie, w krótkim odstępie czasu stopy procentowe, zmniejszając stopę operacji finansowych do historycznego minimum na poziomie 1%. Dodatkowo zasilił banki 500 mld euro (w praktyce 210 mld), co spowodowało złagodzenie presji na płynność w systemie bankowym. EBC zapowiedział także dalsze nielimitowane wspomaganie płynności dla wszystkich instytucji potrzebujących dodatkowych środków. Pomoże to na pewno bankom, które muszą wykupić obligacje za ponad 200 mld euro w pierwszym kwartale tego roku. EBC obniżył stopę depozytów do minimalnego poziomu 0,25% co ma zachęcić banki komercyjne do szukania innych możliwości zarobku, czyli carry trade polegającego na kupnie wyżej oprocentowanych obligacji państw strefy euro.
Wielu inwestorów miało nadzieję, że po grudniowym szczycie, EBC przystąpi do bardziej zdecydowanego kupna obligacji na rynku wtórnym, w ramach programu SMP. Jednak szybko okazało się, że Bank Centralny preferuje inną, pośrednią drogę wspomagania europejskich rządów, poprzez niskooprocentowane, nielimitowane aukcje LTRO. EBC ma nadzieję, że pieniądze wpompowane w system bankowy znajdą w końcu drogę do rynku obligacji i wspomogą wzrost gospodarczy w strefie euro. Problemem może być delewarownie narzucone bankom przez EBA (link), które wymusza pozbycie się części papierów wartościowych i zmniejszenie wielkości aktywów. Ma to na celu sprostanie nowym wymogom mającym wejść w życie w połowie 2012 roku.
Jak widać z powyższego skrótu z raportu S&P, prognozy na przyszłość nie są zbyt ciekawe. W najlepszym przypadku czeka nas niewielki wzrost gospodarczy, a w najgorszym załamanie i głęboka recesja. Większość państw strefy euro ma outlook negatywny, dlatego można się spodziewać dalszych obniżek ratingu.
czwartek, 12 stycznia 2012
EBC - depozyty w górę, sterylizacja, "ciche QE"
W zeszłym tygodniu EBC skupił z rynku obligacje państw europejskich o wartości 1,5 mld euro. Nie jest to wielka kwota, ale warunki panujące na rynku nie stwarzają presji na interwencyjny skup papierów dłużnych przez Bank Centralny. Wyjątkiem pozostają Włochy, których oprocentowanie 10-letnich obligacji znajdowało się ostatnio niebezpiecznie blisko maksymalnych poziomów z listopada ubiegłego roku, przekraczając co chwila poziom 7% uznawany za granicę bezpieczeństwa. Obecny tydzień przyniósł przesilenie, oprocentowanie spadło i kształtuje się teraz w okolicach 6,7%. Papiery dłużne głównych gospodarek strefy euro pozostają w bezpiecznej odległości od wysokich nieakceptowalnych poziomów. Oprócz Italii dwa inne państwa wybijają się z tego schematu. Pierwszy to Grecja, której rentowność obligacji nie ma już praktycznie żadnego znaczenia. Drugi to Niemcy, które na fali rynkowego pesymizmu i ucieczki inwestorów do bezpiecznych aktywów, notują minimalne oprocentowanie swoich papierów dłużnych. Wiadomo, że niemieckie obligacje są najbezpieczniejsze i rynek w pełni to dyskontuje sprowadzając ich rentowność do 1,82% niewiele więcej ponad zeszłoroczne minimum na poziomie 1,65%.
Dzisiaj odbyło się we Frankfurcie spotkanie, na którym Rada Dyrektorów EBC zadecydowała o pozostawieniu wszystkich stóp procentowych na dotychczasowych poziomach. Według przewidywań Banku Centralnego, inflacja powinna pozostać powyżej 2% przez następne kilka miesięcy, po czym spadnie poniżej tego poziomu. Zawirowania i brak zaufania na rynkach finansowych tłumią wzrost gospodarczy w Europie, który w trzecim kwartale 2011 wyniósł jedynie 0,1%. Prognozy na przyszłość pozostają bardzo niepewne z możliwością znacznego pogorszenia. Duże ryzyko związane jest z rynkiem długu, na którym niepewna sytuacja może spowodować rozlanie się kryzysu na inne rynki. Takie otoczenie inwestycyjne sprawia, że nie ma presji inflacyjnej, co jest na rękę dla banku, który obecnie skupia się na utrzymaniu celu inflacyjnego w średnim terminie poniżej 2%. Niska inflacja jest warunkiem wstępnym dla polityki monetarnej, aby zaczęła ona brać udział w kreowaniu wzrostu gospodarczego i tworzeniu miejsc pracy w Europie.
Sytuacja w Grecji i zaufanie do tamtejszego systemu bankowego (jeżeli jakiekolwiek jeszcze jest) pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Skutkuje to wycofywaniem depozytów z banków i przenoszeniem ich do Szwajcarii, zamianą na kruszce lub po prostu trzymania gotówki ukrytej bezpiecznie w domu. Widać że ludzie przestają wierzyć w zapewnienia rządu, że wszystko znajduje się pod pełną kontrolą. W listopadzie 2011 następne 3,5 mld euro depozytów opuściło greckie banki. Miesiąc wcześniej było to 6,8 mld euro, a od początku roku prawie 37 mld euro. W tym tempie za cztery lata grecki system bankowy straci wszystkie dostępne środki (link).
Wartość depozytów w EBC pobija kolejne rekordy. Wczoraj doszła ona do poziomu 486 mld euro. Pieniądze składane w depozyt do Banku Centralnego przez inne banki komercyjne są oprocentowane na minimalnym poziomie 0,25%. Pomimo tak mało atrakcyjnych warunków depozyty mają dwie duże zalety. Po pierwsze są jednodniowe, czyli mogą być błyskawicznie podjęte jeżeli któryś z banków ma problemy z płynnością, a po drugie są bardzo bezpieczne.
Zeszłotygodniowe zakupy obligacji za 1,5 mld euro, przeprowadzone w ramach programu SMP, zwiększyły sumaryczną ilość zakupionych przez EBC papierów dłużnych do 213 mld euro ("Ciche QE"). Cała ta kwota podlega sterylizacji, która w tym tygodniu pobiła ponowny rekord, zbierając ponad 376 mld euro ofert na wysterylizowanie 213 mld euro. Nie jest to wielkie zaskoczenie, 7-dniowe depozyty oferowane w ramach sterylizacji są oprocentowane trochę wyżej (na ostatniej aukcji 0,32%) niż jednodniowe deposit fasility. Sprawia to, że przy ogromnym popycie na jednodniowe depozyty, można spodziewać się równie dużego popytu na wyżej oprocentowane depozyty w ramach sterylizacji.
Dzisiaj odbyło się we Frankfurcie spotkanie, na którym Rada Dyrektorów EBC zadecydowała o pozostawieniu wszystkich stóp procentowych na dotychczasowych poziomach. Według przewidywań Banku Centralnego, inflacja powinna pozostać powyżej 2% przez następne kilka miesięcy, po czym spadnie poniżej tego poziomu. Zawirowania i brak zaufania na rynkach finansowych tłumią wzrost gospodarczy w Europie, który w trzecim kwartale 2011 wyniósł jedynie 0,1%. Prognozy na przyszłość pozostają bardzo niepewne z możliwością znacznego pogorszenia. Duże ryzyko związane jest z rynkiem długu, na którym niepewna sytuacja może spowodować rozlanie się kryzysu na inne rynki. Takie otoczenie inwestycyjne sprawia, że nie ma presji inflacyjnej, co jest na rękę dla banku, który obecnie skupia się na utrzymaniu celu inflacyjnego w średnim terminie poniżej 2%. Niska inflacja jest warunkiem wstępnym dla polityki monetarnej, aby zaczęła ona brać udział w kreowaniu wzrostu gospodarczego i tworzeniu miejsc pracy w Europie.
Sytuacja w Grecji i zaufanie do tamtejszego systemu bankowego (jeżeli jakiekolwiek jeszcze jest) pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Skutkuje to wycofywaniem depozytów z banków i przenoszeniem ich do Szwajcarii, zamianą na kruszce lub po prostu trzymania gotówki ukrytej bezpiecznie w domu. Widać że ludzie przestają wierzyć w zapewnienia rządu, że wszystko znajduje się pod pełną kontrolą. W listopadzie 2011 następne 3,5 mld euro depozytów opuściło greckie banki. Miesiąc wcześniej było to 6,8 mld euro, a od początku roku prawie 37 mld euro. W tym tempie za cztery lata grecki system bankowy straci wszystkie dostępne środki (link).
Wartość depozytów w EBC pobija kolejne rekordy. Wczoraj doszła ona do poziomu 486 mld euro. Pieniądze składane w depozyt do Banku Centralnego przez inne banki komercyjne są oprocentowane na minimalnym poziomie 0,25%. Pomimo tak mało atrakcyjnych warunków depozyty mają dwie duże zalety. Po pierwsze są jednodniowe, czyli mogą być błyskawicznie podjęte jeżeli któryś z banków ma problemy z płynnością, a po drugie są bardzo bezpieczne.
Zeszłotygodniowe zakupy obligacji za 1,5 mld euro, przeprowadzone w ramach programu SMP, zwiększyły sumaryczną ilość zakupionych przez EBC papierów dłużnych do 213 mld euro ("Ciche QE"). Cała ta kwota podlega sterylizacji, która w tym tygodniu pobiła ponowny rekord, zbierając ponad 376 mld euro ofert na wysterylizowanie 213 mld euro. Nie jest to wielkie zaskoczenie, 7-dniowe depozyty oferowane w ramach sterylizacji są oprocentowane trochę wyżej (na ostatniej aukcji 0,32%) niż jednodniowe deposit fasility. Sprawia to, że przy ogromnym popycie na jednodniowe depozyty, można spodziewać się równie dużego popytu na wyżej oprocentowane depozyty w ramach sterylizacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













