część I
Popyt na srebro od strony przemysłu pochodzi od wielu gałęzi gospodarki. Wynika to ze specyficznych właściwości metalu. Jego unikalne cechy, takie jak znakomite przewodnictwo cieplne i elektryczne oraz zdolność odbijania światła, powodują, że ma on zastosowanie w bardzo wielu dziedzinach. Przez ostatnie lata przemysł konsumował praktycznie całe wydobywane i odzyskiwane ze złomu srebro. Popyt inwestycyjny nie był duży, a sprzedaż srebrnych monet stanowiła jedynie ułamek całkowitej sprzedaży metalu. Po kryzysie w 2007 roku wszystko się zmieniło. Inwestorzy przypomnieli sobie o monetarnej roli srebra, którego ceny zaczęły piąć się do góry. Coraz więcej ludzi zaczęło inwestować w kruszec w postaci monet, których sprzedaż zaczęła rosnąć wykładniczo.
Niekwestionowanym liderem jest tutaj USA, ze swoim „silver eagle”, czyli srebrną jednodolarówką. Poprzez lata 90-te zeszłego wieku, aż do roku 2007 ich sprzedaż kształtowała się w granicach 3.5 do 10 mln uncji rocznie. Potem jednak znacznie przyspieszyła osiągając 34.6 mln oz w 2010 roku.
Po danych za maj przedstawionych przez US Mint, okazało się, że jednodolarówki sprzedają się najlepiej od 1986, czyli od momentu rozpoczęcia ich produkcji. Dodatkowo, bardzo interesujący jest fakt, że od momentu załamania cen srebra 2 miesiące temu, sprzedaż monet ani na trochę nie zelżała. Mało tego, w maju i w czerwcu, czyli w miesiącach, w których ceny metalu spadły najbardziej, odnotowano wzrost sprzedaży monet w stosunku do kwietnia. Odpowiednio:
Kwiecień – 2,819,000 oz
Maj – 3,653,500 oz
Czerwiec - 2,948,000 oz
Wygląda to tak, jakby inwestorzy wykorzystali okazję niższych cen kruszcu do uzupełnienia swojego portfela i zakupu większej ilości monet.
Po sześciu miesiącach tego roku, sprzedaż kształtuje się na poziomie około 22 mln monet (każda o wadze jednej uncji troy). Zakładając, że w drugim półroczu nie dojdzie do wstrzymania produkcji (czasami się to zdarzało), możemy liczyć na podobny wynik.
Prognozując roczną sprzedaż na 2011 rok musimy jednak zmienić trochę wynik za styczeń. W miesiącu tym sprzedano rekordową ilość 6.422 mln monet. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że część z nich pochodziła ze sprzedaży grudniowej 2010 roku, która była podejrzanie mała i wyniosła 1.772 mln monet. Uśredniając wynik za grudzień i styczeń otrzymamy około 4.1 mln oz./miesiąc. Po dokonaniu korekty uzyskamy wynik sprzedaży po 6 miesiącach na poziomie 20 mln oz., co daje nam roczną prognozę wynoszącą 40 mln oz. To cztery razy więcej niż w 2007 roku i prawie siedem razy tyle jak w latach dziewięćdziesiątych.
Drugim co do wielkości producentem srebrnych monet jest Kanada. Chodzi tutaj o „Silver Mape Leaf”, czyli srebrny liść klonu. Moneta ta ma nominalną wartość 5 dolarów kanadyjskich i produkowana jest przez Royal Canadian Mint od 1988 roku. Wartość rynkowa tej monety jest oczywiście powiązana z aktualnymi cenami srebra. Poprzez lata 90-te zeszłego wieku, aż do roku 2005, sprzedaż liścia klonowego była niewielka i rzadko przekraczała milion sztuk rocznie. Przełom nastąpił w 2006 roku, kiedy inwestorzy zakupili ponad 2.5 mln monet. Od tego czasu sprzedaż wystrzeliła do góry osiągając 17.879 mln oz w roku 2010. Jest to dosyć imponujący 18-krotny wzrost sprzedaży w stosunku do lat 90-tych oraz początku tej dekady.
Kanadyjska mennica produkuje wiele rodzajów srebrnych i złotych monet. Oprócz liścia klonowego warto zwrócić jeszcze uwagę na serię „Kanadyjskie Dzikie Zwierzęta”. W obecnym roku nakład tej serii wyniesie 2 mln sztuk. Każda moneta zawiera jedną uncję troy czystego srebra. Zapisy na nie odbywały się wcześniej i cała pula została błyskawicznie wyprzedana. Inne srebrne monety nie są produkowane w znaczących ilościach, także możemy je tu pominąć.
Sprzedaż liścia klonowego od rozpoczęcia kryzysu rosła odpowiednio:
2007 – 44%
2008 – 151%
2009 – 16%
2010 – 74%
Średniorocznie wychodzi około 71%, jednak pomijając jednorazowy wyskok w 2008 roku, średnia kształtuje się na poziomie 45% yoy. Prognozując sprzedaż na ten rok przyjmijmy konserwatywne 40%. Daje to wynik 25 mln oz w 2011 roku. Do tego możemy dodać 2 mln jednouncyjnych monet, o których była już mowa wcześniej. Sumarycznie możemy się spodziewać, że w obecnym roku zostanie sprzedane 27 mln monet o masie 1 uncji każda.
W następnej części przyjrzymy się ilości srebrnych monet emitowanych przez inne mniejsze mennice na świecie, oraz spróbujemy ustalić ile zostanie ich sumarycznie wyemitowanych w tym roku i jaki będzie to procent rocznego wydobycia srebra.
wtorek, 28 czerwca 2011
sobota, 18 czerwca 2011
Stabilizacja
Ostatnie dwa tygodnie na rynku srebra stały pod znakiem stabilizacji. Ruchy cen zarówno do góry jak i w dół wykresu nie były już tak gwałtowne jak wcześniej. Obroty także zmalały kształtując się, w mijającym tygodniu, średnio w granicach 70 tysięcy kontraktów dziennie. Pod względem technicznym wykres znajduje się, co prawda poniżej średniej MA-50, ale za to doszedł do bardzo ważnego wsparcia na poziomie dziesięciomiesięcznej linii trendu wzrostowego. Jak na razie wsparcie to okazuje się wystarczająco silne aby utrzymać wykres powyżej swojego poziomu. Dodatkowo struktura krótkich pozycji w segmencie komercyjnym wygląda bardzo „byczo”. Ale o tym za chwilę.
Na początku warto spojrzeć na sytuację okołorynkową. Rynek srebra nie jest samotną wyspą niezależną od innych zmieniających się czynników. Ostatnie kilka miesięcy nie szczędziło nam różnego typu wydarzeń, z których obecnie najważniejszym jest sytuacja w Grecji. Nawiasem mówiąc rząd w Atenach jest tak zdesperowany, aby zdobyć jakikolwiek kapitał, że 2 letnie obligacje emitowane są ze stopą zwrotu ponad 26% (w skali roku). Ubezpieczenie długu natomiast, w postaci CDS-ów, wzrosło z 1000 pkt z początkiem kwietnia do ponad 2060 pkt obecnie. Jednak inwestorów liczących na duży i łatwy zarobek na greckich papierach skarbowych może czekać przykra niespodzianka. Agencja S&P obniżyła rating Grecji do poziomu CCC, który oznacza praktycznie brak zdolności kredytowej. Powoduje to, że albo Grecja przeprowadzi bardzo drastyczne reformy i wyprzeda pokaźną część majątku narodowego, albo będziemy mieli default i jej dług zostanie ostatecznie zrestrukturyzowany. Wtedy zamiast odcinać 26 procentowe kupony od nabytych obligacji, inwestorzy nie otrzymają nic a do tego kapitał zainwestowany w papiery skarbowe w znacznej części przepadnie.
Pod koniec obecnego miesiąca kończy się także QE2, czyli program skupu obligacji prowadzony przez FED. Od listopada zeszłego roku, rząd USA poprzez swój bank centralny, skupił papiery dłużne o wartości 600 mld dolarów. Doprowadziło to do potężnego wzrostu cen surowców, w tym także srebra. Od sierpnia 2010 roku, czyli od pierwszych nieoficjalnych informacji o QE2, aż do maja roku obecnego, rynek srebra wzrósł o ponad 160%.
Wpompowanie w gospodarkę 600 miliardów dolarów miało na celu wywołanie „efektu bogactwa”. Tak duża ilość pieniędzy w obiegu powinna była spowodować wzrost cen nieruchomości oraz wzrosty na giełdzie i spadek bezrobocia. Przełożyć się to powinno następnie na wzrost zaufania do rynku. Korporacje oraz zwykli ludzie zaczęliby wydawać więcej pieniędzy, wzrosłyby inwestycje, jeszcze bardziej spadłoby bezrobocie, a wzrost gospodarczy poszybowałby w górę.
Niestety, ale niewiele ziściło się z powyższych zamierzeń. Ceny nieruchomości tak jak spadały wcześniej, tak dalej spadają, bezrobocie trochę się obniżyło, ale bardzo anemicznie, zupełnie nieproporcjonalnie do zainwestowanej kwoty. Dodatkowo, tak wielki zastrzyk pieniędzy, wywołał wspomniany już wzrost cen surowców, który uszczuplił kieszenie podatników.
Ponieważ QE2 się kończy, dlatego zasadniczym pytaniem jakie można zadać jest: czy będzie następne QE, a jeżeli tak to kiedy? Pytanie to jest o tyle ważne, że jeżeli FED zdecyduje się ponownie wpompować w gospodarkę setki miliardów dolarów, wtedy znowu możemy liczyć na ponad stuprocentowy wzrost cen srebra. Zdania na temat następnych QE są podzielone. Część analityków uważa, że to już koniec i bank centralny zacznie stopniowo zacieśniać politykę monetarną. Na przeciwnym biegunie są ci którzy sądzą, że czeka na „QE do nieskończoności”. Osobiście jestem zwolennikiem tej drugiej teorii, z tym, że następne poluźnienie polityki monetarnej nie musi nazywać się wcale Qunatitaive Easing, ale dla odmiany politycy mogą wymyślić jakąś nową równie skomplikowaną i mało zrozumiałą ( a brzmiącą bardzo profesjonalnie) nazwę. Może się to także odbyć poprzez „stealth QE” czyli jakąś formę ukrytego wspierania gospodarki.
Czekając na następne QE, warto obserwować bieżące ceny srebra, tym bardziej, że struktura pozycji na rynku terminowym wygląda bardzo pozytywnie. Po rajdzie cen srebra do 49 dolarów za uncję i następnie załamaniu i spadku do obecnego poziomu, liczba krótkich pozycji netto w segmencie inwestorów komercyjnych spadła do 33000 obecnie z 53000 dwa miesiące temu. Oznacza to, że najwięksi inwestorzy instytucjonalni pozbyli się 20 tysięcy krótkich pozycji opiewających w sumie na 100 milionów uncji srebra. Tak dobrze nie było już dawno. Ostatnim razem, kiedy „commercials” posiadali 33 tysiące krótkich pozycji netto był lipiec 2009 roku. Tylko że wtedy cena metalu oscylowała wokół 13 dolarów za uncje, podczas gdy obecnie jest to 35 dolarów.
Ostatnio w mediach pojawiła się informacja na temat popytu na srebro w Turcji. Jak dotąd kraj ten nie był praktycznie uwzględniany w statystykach, ze względu na znikomą sprzedaż metalu na tamtejszym rynku. Okazuje się, że w maju nastąpił gwałtowny wzrost popytu na srebro, które wcześniej było sprowadzane w ilościach liczonych w kilogramach miesięcznie. W maju import srebra do Turcji wyniósł 27 ton. Wkrótce przekonamy się, czy był to tylko jednorazowy skok popytu, czy jest to jakaś bardziej trwała tendencja.
Na koniec warto jeszcze wspomnieć o zapasach srebra na COMEX. Po dość długim okresie „ocierania się” o granicę 100 milionów uncji spadły one w końcu poniżej tego poziomu, osiągając w poniedziałek 98 816 119 oz. Od tego czasu wzrosły minimalnie, ale ciągle utrzymują się poniżej bariery 100 mln. Zmienia się też wewnętrzna struktura zapasów. Powoli, ale stabilnie, rośnie poziom srebra przetrzymywanego w kategorii zarejestrowanej, spada natomiast w kategorii kwalifikowanej. Patrząc z szerszej perspektywy na ilość metalu w magazynach COMEXu, widać że powoli ale nieubłaganie zapasy topnieją. Jeszcze w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku COMEX posiadał 260 - 280 mln oz. Potem ilość ta sukcesywnie malała, osiągając na przełomie wieków wartość 80 mln oz. Przez następnych kilka lat znowu wzrosła do 140 mln oz w 2008. Od tego czasu stabilnie spada aż do obecnego poziomu.
P.S. Na dzień dzisiejszy tzn 19.06 Greckie 2-letnie obligacje wyceniane są na 30.7%, a CDS-y na 2557 pkt.
sobota, 28 maja 2011
krótka sprzedaż SLV
W ostatnich miesiącach ponownie zaczynają narastać kontrowersje wokół, zarządzanego przez Blackrock, funduszu ETF SLV. Dla przypomnienia SLV jest największym funduszem inwestującym w srebro, jak również największym znanym jego posiadaczem, przechowującym na chwilę obecną 320 milionów uncji metalu. Fundusz ten jest bardzo wygodną inwestycją dla osób chcących zakupić kruszec. Kiedy nabywamy udział w SLV, fundusz zobowiązuje się do zakupu jednej uncji srebra, którą będzie trzymał w swoich magazynach do momentu kiedy zdecydujemy się ten udział odsprzedać. Dotychczas ETF SLV budził kontrowersje wśród inwestorów, ponieważ wiele osób wątpiło czy fundusz naprawdę przechowuje metal w swoich magazynach. Pomimo tego, że właściciel funduszu udostępnił listę przechowywanych sztab srebra wraz z ich oznaczeniami i numerami seryjnymi, duża część inwestorów ciągle oskarża SLV, że zamiast srebrem w postaci metalu handluje jedynie papierowymi certyfikatami.
Ostatnio wypłynął na powierzchnię inny problem dotyczący funduszu, a mianowicie krótka sprzedaż udziałów w SLV. Co prawda Ted Butler sygnalizował już ten problem w 2008 roku, ale wtedy sprawa przeszła zupełnie bez echa. Jednak po ostatnich zwyżkach cen kruszcu, coraz więcej ludzi zaczyna się nim na poważnie interesować. Coraz więcej inwestorów zaczyna bacznie przyglądać się swoim oszczędnością zainwestowanym w SLV. Jaki problem jest więc z krótką sprzedażą udziałów w funduszu?
Po pierwsze nie należy tego mylić z podobnym problemem występującym na COMEXie. Tak naprawdę są to dwie odrębne sprawy. COMEX handluje kontraktami terminowymi. Dzienne obroty na tym rynku przekraczają ostatnio 100 tysięcy kontraktów, czyli dochodzą do wartości całego rocznego wydobycia srebra (w przeciągu jednego dnia sesyjnego). Jak widać jedynie ułamek inwestorów kupujących kontrakty na COMEXie jest zainteresowanych kupnem srebra w postaci metalu. Większość graczy na tym rynku to spekulanci chcący zarabiać jedynie na zmianach cen kontraktów terminowych. Skoncentrowane krótkie pozycje na COMEXie służą jedynie do sztucznego zaniżania ceny metalu i prowokowania od czasu do czasu gwałtownych wyprzedaży, które wypychają portfele posiadaczy krótkich pozycji.
Zupełnie inaczej wygląda to jeżeli kupujemy udziały w SLV. Tutaj każdy kupujący, według regulaminu, staje się posiadaczem fizycznego srebra. Definicja krótkiej sprzedaży to sprzedaż udziałów, które nie są naszą własnością, czyli które pożyczamy od kogoś. Załóżmy, że chcemy sprzedać krótko 1000 akcji jakiejś spółki. Pożyczamy akcje tej spółki poprzez giełdę, na przykład od funduszu emerytalnego. Sprzedajemy je następnie na rynku po określonej cenie np. 50 zł za akcję, liczymy oczywiście na spadek tej ceny, Jeżeli po jakimś czasie cena spadnie do 40 zł odkupujemy akcje po niższej cenie i zwracamy je właścicielowi, zgarniając 10 zł zysku z różnicy ceny sprzedaży i kupna. Istnieje jeszcze krótka sprzedaż bez pokrycia (naked short selling) czyli sprzedaż akcji, których w ogóle nie posiadamy ani nie pożyczamy od nikogo.
Wyobraźmy sobie teraz sytuację w której mamy fundusz ETF przechowujący metal dla posiadaczy udziałów (taki jak SLV albo GLD). Każdy sprzedany udział w funduszu odpowiada jednej uncji metalu przechowywanego w jego magazynach. Załóżmy, że fundusz wyemitował milion udziałów, czyli ich posiadacze mają prawo sądzić, że milion uncji metalu znajduje się w magazynie. Załóżmy teraz, że na giełdzie sprzedano krótko 100 tysięcy udziałów w tym funduszu. Oznacza to, że znaleźli się nowi nabywcy na 100 tysięcy uncji metalu, czyli w magazynach funduszu powinno być obecnie 1.1 miliona uncji. I tutaj zaczyna się problem. Ponieważ nowo sprzedane udziały zostały pożyczone od obecnych udziałowców funduszu (ewentualnie sprzedane bez pokrycia), żaden nowy metal nie pojawił się w magazynie. Oznacza to, że nabywcy którzy kupili 100 tysięcy udziałów posiadają jedynie kawałek papieru zamiast fizycznego metalu.
Według danych opublikowanych przez www.shortsqueeze.com, obecnie 29 milionów udziałów w SLV zostało sprzedanych krótko. Pod koniec kwietnia ilość ta przekraczała 36 milionów. Jeżeli dojdzie do sytuacji w której srebro będzie trudno dostępne, to okaże się, że część inwestorów posiadających udziały w SLV, zamiast srebra ma w ręku tylko kawałek papieru.
Poniżej przetłumaczony jest list wysłany przez Teda Butlera do prezesa Blackrock, w którym w skrócie przedstawia on problem krótkiej sprzedaży udziałów w SLV. List został wysłany miesiąc temu i jak do tej pory nie było żadnej reakcji ze strony właściciela funduszu. Przez ponad cztery tygodnie Blackrock nie potrafił się ustosunkować w żaden sposób, zarówno pozytywny jaki krytyczny do tego listu.
April 28, 2011
Mr. Laurence D. Fink
Chairman and CEO
BlackRock
Sz.P. Fink,
Piszę ten list, aby ostrzec przed możliwością popełnienia przestępstwa związanego z krótką sprzedażą certyfikatów inwestycyjnych w zarządzanym przez Blackrock funduszu ETF SLV. Bieżące raporty wskazują, że liczba otwartych krótkich pozycji przekracza 36 milionów i jest większa w stosunku do poprzedniej wartości o 14 milionów. http://www.shortsqueeze.com/?symbol=slv&submit=Short+Quote%99
Każdy pojedynczy udział w funduszu SLV wymaga, aby jedna uncja srebra przechowywana była sejfach funduszu jako jego zabezpieczenie (w rzeczywistości trochę mniej niż jedna, ponieważ od wartości uncji srebra odejmuje się niewielką opłatę za zarządzanie funduszem). Jednak inwestorzy sprzedający krótko udziały w SLV nie deponują metalu w magazynach funduszu. Oznacza to, że osoby które zakupiły te 36 milionów udziałów w SLV z założeniem, że srebro w postaci metalu zostanie zakupione i przechowywane dla nich przez depozytariusza, tak naprawdę nie posiadają tego srebra, a jedynie kawałek papieru. W mojej opinii, tak wielka ilość sprzedanych krótko udziałów wynika z tego, że fundusz nie był w stanie kupić metalu na rynku ze względu na problemy z jego dostępnością.
Chciałbym zaznaczyć, że jako analityk rynku srebra jestem wielkim zwolennikiem SLV. Próbowałem poruszać temat krótkiej sprzedaży z poprzednim właścicielem funduszu - Barclays Global Investors (BGI), ale nigdy nie otrzymałem satysfakcjonującej odpowiedzi. Przychylili się jednak oni do mojej drugiej sugestii dotyczącej publikacji listy przechowywanych sztab srebra wraz z numerami seryjnymi, nazwami producenta i wagami (co rozwiało wiele niejasności, gdyż część inwestorów podejrzewała iż BGI nie przechowuje żadnego srebra). Mam nadzieję, że BlackRock nie zignoruje mojego pytania i podejmie starania dążące do rozwiązania tego problemu.
Będące w publicznym obrocie fundusze ETF na metale szlachetne, są dosyć szczególnymi i unikalnymi instrumentami finansowymi. Można zgodzić się, aby na pewien okres czasu otwierana była niewielka ilość krótkich pozycji, ze względu na problemy logistyczne w dostarczaniu metalu do magazynów. Jednak krótkie pozycje reprezentujące ponad 10% wyemitowanych udziałów oznaczają, że bardzo wielu kupujących udziały w SLV w rzeczywistości nie posiada żadnego srebra. Jest to ewidentnie nie zgodne z ogólnymi normami oraz przepisami funduszu, które wyraźnie wskazują, że każdy wyemitowany udział w funduszu musi mieć pokrycie w uncji srebra, przechowywanej przez depozytariusza.
Ted Butler
Butler Research, LLC
Crash, Wipeout, Plunge, Opportunity
Przez ostatni miesiąc byliśmy świadkami ogromnych wahań na rynku srebra. Począwszy od bardzo optymistycznych nastrojów w końcu kwietnia, kiedy to ceny otarły się prawie o historyczne maksimum na poziomie 50 dolarów, poprzez załamanie w pierwszych dniach maja i spadek o 30 procent, aż do uspokojenia nastrojów i stabilizacji w okolicach 35 dolarów za uncję przez pozostałą część miesiąca.
Niestety nie miałem możliwości pisania bloga przez ostatnie 4 tygodnie, a zbiegło się to z czasem bardzo dużych zmian na rynku. Pomimo załamania się ceny kruszcu, moje zdanie na temat inwestycji w srebro pozostaje niezmienione. Nie wiem czy cena srebra w najbliższym czasie będzie wyższa czy znowu zapikuje w dół. Nie jestem w stanie przewidzieć krótkookresowych zmian cen. Jednak patrząc z szerokiej perspektywy na ten rynek i zakładając długoterminową inwestycję, obecna cena wydaje się dosyć atrakcyjna.
Na tak duży spadek cen srebra można patrzeć z kilku stron. Dla tych którzy weszli na rynek w końcowej fazie wzrostów, był to zapewne bardzo szokujący zimy prysznic. Dodatkowo część inwestorów, którzy silnie lewarowali swoje pozycje na rynku terminowym przeżyło katastrofę, tracąc prawdopodobnie cały zainwestowany kapitał. Jednak dla inwestorów od dłuższego czasu inwestujących w srebro załamanie to nie było aż tak wielkim zaskoczeniem. Myślę, że wielu długoterminowych inwestorów wykorzysta obecną sytuację jako szansę na kupno srebra po bardzo atrakcyjnej cenie.
Poniżej chciałbym opisać trzy wydarzenia, które miały ostatnio miejsce i które mogą mieć istotne znaczenie dla rynku srebra w nadchodzących latach. Dwa z nich powiązane są bezpośrednio ze złotem, na które popyt zaczyna rosnąć wykładniczo, szczególnie w państwach azjatyckich. Jak wiadomo kraje takie jak przykładowo Chiny lub Rosja, mają znaczące nadwyżki rezerw dolarowych. Nie jest tajemnicą, że chcą je jakoś zdywersyfikować, a jedną z alternatyw jest zakup złota. Ponieważ ceny złota i srebra są ze sobą powiązane, wzrost cen złota niesie za sobą zwyżkę na rynku srebra. Trzecie wydarzenie to wywiad z Hugo Salinasem, meksykańskim przedsiębiorcą. Przedstawia on swoje prognozy dotyczące monetarnej roli srebra w Meksyku.
Pierwsza wiadomość to opublikowane przez World Gold Council dane dotyczące popytu na złoto w pierwszym kwartale tego roku. Całkowity popyt na metal w Q1 wyniósł 981 ton i był o 11% wyższy niż w pierwszym kwartale roku poprzedniego. Chiny wysuwają się powoli na prowadzenie jako największy konsument złota na świecie. Najbardziej imponująco wygląda jednak popyt inwestycyjny (czyli na metal w postaci monet i sztabek) na złoto w Państwie Środka, co pokazuje poniższy wykres:
Jak widać jedynie osiem lat zajęło Chińczykom, aby od praktycznego zera stać się największym konsumentem bulionu złotego na świecie. Widać, że inflacja zaczyna dawać się we znaki, a ci co posiadają oszczędności szukają alternatywnych dróg lokowania gotówki. W pierwszym kwartale tego roku Chiny wyprzedziły nawet Indie, które tradycyjnie kupują najwięcej złota. Obydwa kraje skupiły w pierwszym kwartale tego roku nieco mniej niż 200 ton kruszcu. Jeżeli przemnożymy tę liczbę przez cztery, to otrzymamy około 750 ton w przeciągu całego 2011 roku. Jeszcze siedem lat temu wartość ta utrzymywała się poniżej 100 ton.
Całe podsumowanie Q1 można znaleźć na stronie WGC: http://www.gold.org/media/press_releases/archive/2011/05/gdt_q1_2011_press_release/
Warto zwrócić także uwagę na bardzo silny popyt na kruszec ze strony przemysłu jubilerskiego w Chinach. Pewne znaczenie miał tu Chiński Nowy Rok w czasie którego wielkim popytem cieszyły się różnego typu złote ozdoby.
Następny ważny news to wprowadzenie w Utah do obiegu złotych i srebrnych monet jako legalnego środka płatniczego. Utah zrobiło to jako pierwszy stan w USA. Prawo podatkowe rozpoznaje obecnie monety emitowane przez Mennicę Państwową – US Mint jako środek płatniczy, co oznacza, że nie będą pobierane żadne podatki w przypadku ich wymiany. Eksperyment ten umacnia debatę na temat monetarnej roli złota oraz jego roli jako zabezpieczenia przed inflacją. Ma to znaczenie szczególnie teraz, kiedy za żywność oraz artykuły pierwszej potrzeby zaczynamy płacić znacznie więcej niż jeszcze rok temu. Jednym z mankamentów nowego prawa jest to, że monety są warte tyle ile ich nominał, czyli w przypadku „złotego orła” jest to 50 dolarów. Raczej nie należy się spodziewać żeby ktokolwiek był na tyle nierozsądny i płacił za bak paliwa na stacji benzynowej 50 dolarów monetą której kruszec warty jest 1400 dolarów.
Jednak i na to znalazł się sposób. W Utah powstaje właśnie pierwszy depozytariusz przechowujący złoto i srebro i wystawiający karty debetowe dla swoich klientów. Idea jest prosta. Jeżeli ktoś chce trzymać swoje oszczędności w postaci kruszców, wystarczy jedynie zakupić złoto lub srebro u depozytariusza, który będzie je dla nas przechowywał. Za każdym razem, gdy zapragniemy zrobić zakupy za pomocą karty płatniczej, nasze złote oszczędności będą zamieniane na dolary.
Uznanie przez Utah monet wytworzonych z kruszcu, jako legalny środek płatniczy jest pierwszą poważną rysą na całym systemie monetarnym USA, w którym jak do tej pory jedynie FED posiadał całkowite prawo do tworzenia pieniędzy, co wykorzystywał zresztą z podziwu godną konsekwencją, niszcząc na przestrzeni lat amerykańską walutę i doprowadzając do obecnej wysokiej inflacji.
Wiele osób spodziewa się, że prawo wprowadzone w Utah, pomimo swoich obecnych ułomności stanowi podstawę do wprowadzenia bardziej znaczących zmian w przyszłości. Tym bardziej, że za Utah podążają już inne stany. Minnesota, Północna Karolina, Idaho i co najmniej dziewięć innych stanów przygotowuje się do wprowadzenia podobnego prawa. Jak widać temat ten ma obecnie bardzo dużą dynamikę, a zainteresowanie ochroną swoich oszczędności poprzez odporne na inflację kruszce jest coraz szersze.
Ostatnia wiadomość też częściowo dotyczy złota. W pierwszym kwartale tego roku Centralny Bank Meksyku zakupił prawie 100 ton złota. W bardzo dobrym wywiadzie dla KWN Hugo Salinas, meksykański miliarder i jeden z bardziej wpływowych przedsiębiorców, potwierdza, że Meksyk przeszedł już kiedyś całą drogę, w której połowie znajduje się obecnie FED, drukujący potężne ilości papierowych pieniędzy. Oczywiście skończyło się to totalną ruiną kraju. Nie ma się co dziwić, że nauczeni doświadczeniem meksykanie kupują złoto, aby zabezpieczyć się przed inflacją.
Jednak najciekawsza część wywiadu dotyczy srebra. Hugo Salinas stwierdza, że rozmawiał z dyrektorem banku centralnego na temat wprowadzenia srebra do obiegu jako formy pieniądza.
„Napisałem list (do dyrektora banku centralnego) w którym zasugerowałem, że bank powinien spojrzeć ponownie na kwestię monetaryzacji srebra w celu ochrony oszczędności zwykłych ludzi […]. Wygląda na to, że w końcu się to stanie.
Nie mogę powstrzymać się przed stwierdzeniem, że mamy bardzo silne wsparcie w Kongresie (meksykańskim) dla idei monetaryzacji srebra.
Spytany o to czy wprowadzenie srebra do obiegu pieniężnego może nastąpić w następnym roku, za dwa czy może za trzy lata, Hugo Salinas odparł: Myślę, że może się to stać dużo wcześniej, możliwe nawet, że w tym roku”.
Cały wywiad można znaleźć tutaj: http://kingworldnews.com/kingworldnews/KWN_DailyWeb/Entries/2011/5/16_Hugo_Salinas_Price_-_QE_in_US_Will_Lead_to_Utter_Destruction.html
Jeżeli plany te się powiodą spowoduje to wyssanie z rynku milionów uncji srebra, które zamiast być przerobione w chińskich fabrykach na rzeczy powszechnego użytku, znajdą się w portfelach Meksykanów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




