niedziela, 5 lutego 2012

Analiza rynku srebra, 5 luty 2011


Złoto i srebro wyhamowały wzrosty i po miesiącu nieprzerwanej zwyżki notowań, zakończyły tydzień na minusie. Z początku tygodnia ceny spadały, żeby później pójść do góry i ostatecznie zakończyć piątkową sesję znacznym spadkiem, spowodowanym dobrymi danymi na temat bezrobocia w amerykańskiej gospodarce. W styczniu liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym wzrosła o 243 tysiące obniżając stopę bezrobocia do 8,3%. Po uważniejszym przeglądzie danych sytuacja nie wygląda wcale tak dobrze. Jedynie ułamek tego wzrostu stanowi praca na pełny etat, reszta to zatrudnienie na część etatu. Tak na prawdę rynek pracy w USA w styczniu stracił ponad 2 mln pracowników, jednak ze względu na to że spadek taki zdarza się co roku, departament pracy „wygładza” dane aby pokazać ogólne trendy. Po zastosowaniu seasonal adjustment wyszło, że miejsc pracy ostatecznie przybyło. Srebro zakończyło tydzień na poziomie 33,58 $/oz co stanowi spadek o 24 centy czyli 0,7%. Złoto wypadło podobnie kończąc piątkową sesję na poziomie 1725,6 $/oz, tracąc w stosunku do początku tygodnia 11 dolarów czyli 0,6%. Ze względu na podobny zakres spadku obydwu metali wskaźnik GSR pozostał na niezmienionym poziomie 51,4 pkt.

W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Liczba krótkich pozycji netto na rynku srebra, w posiadaniu segmentu komercyjnego wzrosła o 3708, do poziomu 28729 sztuk. To piąty tydzień wzrostów z rzędu. Przez ten czas commercials zwiększyli dwukrotnie liczbę krótkich pozycji z 14,1 do 28,7 tysiąca. Cały fala wzrostowa, która wyniosła notowania srebra z 26 do 34 dolarów stała pod znakiem wycofywania się największych graczy z długich pozycji i akumulowania krótkich. To standardowe postępowanie na rynku srebra, które kończy się zwykle nieciekawie. W pewnym momencie, kiedy wszyscy inni inwestorzy nasycą się długimi pozycjami, wzrost kończy się gwałtownym spadkiem. Niekoniecznie dochodzi do tego to od razu, czasami musi minąć sporo czasu w którym commercials ciągle dokupują krótkich pozycji. Grupa czterech największych inwestorów czyli Top4, w zeszłym tygodniu zwiększyła zaangażowanie po krótkiej stronie rynku o 1500 kontraktów, a od początku fali wzrostowej o 6,2 tysiące kontraktów. W następnym tygodniu Bank Participation Report pokaże ile z tej ilości przypada na banki.


Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu segmentu komercyjnego wzrosła o pokaźne 30,1 tysiąca, do poziomu 210 tysięcy sztuk. To duży wzrost, jeden z największych w historii. Nie świadczy to, że ceny złota spadną od razu, zresztą po piątkowym dużym spadku sytuacja mogła się trochę poprawić, ale nie jest to na pewno pozytywny sygnał (dane do raportu kończą się we wtorek, dlatego piątkowa sesja będzie uwzględniona w następnym COT).


Opublikowane ostatnio dane wskazują, że w 2011 roku Chiny ponownie zajęły pierwsze miejsce w kategorii największego wydobycia złota na świecie. W zeszłym roku kopalnie dostarczyły 361 ton kruszcu (link1, link2). Okazuje się jednak że i te dane mogą być niedoszacowane, ponieważ obejmują jedynie członków China Gold Association. Oprócz nich w Państwie Środka złoto wydobywane jest przez małe nieoficjalne kopalnie, działające w szarej strefie, a także przez wojsko które posiada kilka firm wydobywczych. Dużo spekuluje się co dzieje się z tym złotem. Ponieważ eksport jest zakazany, najbardziej prawdopodobny scenariusz to zatrzymanie kruszcu przez rząd w Pekinie w postaci rezerw. Chiny od dawana szukają alternatywy do swoich bilionowych rezerw walutowych. Kruszec jest najpewniejszą lokatą, co zresztą sami Chińczycy kiedyś potwierdzili. Zhang Jianhua z PBoC stwierdził: „Chiny powinny optymalizować swój portfel walutowy poprzez zakupy złota, kiedy jego ceny spadają. Nie istnieją obecnie bezpieczne aktywa. Jedyną opcją zabezpieczająca przed ryzykiem jest posiadanie twardej waluty – złota.” (link). Z oficjalnych danych trudno dowiedzieć się czegokolwiek na ten temat, co nie dziwi, ponieważ otwarte przyznanie się do chęci zakupu znacznej ilości złota, byłoby jak strzał we własną stopę. Wtedy każdy chciałby mieć złoto, spodziewając się znacznego wzrostu notowań.
Patrząc od strony popytu także widać ogromny wzrost zainteresowania kruszcem. Do 361 ton wydobytych na miejscu, które zostały prawdopodobnie w dużej części wchłonięte przez rząd, dochodzi import z różnych kierunków. Największym rynkiem jest Hong Kong, skąd w listopadzie sprowadzono ponad 100 ton złota. Ponieważ grudzień był miesiącem poprzedzającym Chiński Nowy Rok, można założyć że będzie jeszcze lepszy od listopada. Dałoby to około 300 ton metalu sprowadzonego w czwartym kwartale 2011 roku, przeznaczonego na sprzedaż detaliczną. Wszystko zmierza ku temu, aby zeszły rok ponownie okazał się rekordowy w popycie na złoto ze strony Chin i Indii. Może okazać się, że już wkrótce do tych dwóch krajów będzie wędrować co druga produkowana na świecie uncja złota.          


Ilość srebra w SLV w zeszłym tygodniu zwiększyła się o 111 ton, czyli 3,58 mln uncji. Obecnie wynosi 309,3 mln oz. Praktycznie przez cały styczeń zapasy pozostawały na niezmienionym poziomie, nie licząc zeszłotygodniowego wzrostu. Jest to o tyle dziwne, że notowania srebra wzrosły w tym czasie o grubo ponad 20 procent. Psychologia inwestorów działa zwykle tak, że podczas wzrostów znajduje się o wiele więcej chętnych do kupna niż podczas spadków. Mówię tutaj tylko o SLV ponieważ normalnie to właśnie przewaga sprzedających powoduje spadek ceny a kupujących jej wzrost. Jednak kupno lub sprzedaż udziałów w funduszu nie wpływa na cenę srebra na Comexie (przynajmniej na razie). Dlatego cztery tygodnie wzrostów powinny spowodować znaczny wzrost zapasów srebra w SLV. Jak widać tak się nie stało. Przyczyny takiego rozwoju wypadków mogą być dwie. Albo inwestorzy zmęczyli się dziewięcioma miesiącami spadków i nie wierzą we wzrosty, a co za tym idzie nie palą się do kupowania udziałów, albo fundusz sprzedaje krótkie pozycje, które nie wymagają uzupełnienia zapasów fizycznego metalu. Nie powinno tak oczywiście być, ponieważ głównym założeniem funduszu ETF srebra jest to, aby każdy wyemitowany udział miał pokrycie w przechowywanym kruszcu. Jednak żaden z regulatorów rynku nie reaguje na to, że obecnie 26,5 mln oz srebra w SLV istnieje tylko w ramach krótkich pozycji, czyli bez pokrycia. To czy inwestorzy zmęczyli się spadkami, czy może kupują udziały w SLV tworzone poprzez krótkie pozycje bez pokrycia, dowiemy się niebawem po publikacji danych przez shortsqueeze.com
 W magazynach Comexu, znajduje się obecnie 130 862 159 uncji srebra. To o 2,6 mln oz więcej niż tydzień temu. Pod koniec listopada zeszłego roku Comex przechowywał 107,3 mln oz metalu. Zapasy rosną jedenasty tydzień z rzędu. Łącznie przez ten czas zwiększyły się o 23,5 mln oz.
Zapasy srebra na Comexie dzielą się na dwa segmenty - registered, czyli do natychmiastowej dostawy, oraz eligible które póki co nie jest na sprzedaż. Okazuje się, że podczas ostatnich wzrostów, zapasy w segmencie registered zwiększyły się jedynie o 1,3 mln oz, z 34,1 do 35,4 mln uncji. Praktycznie cały wzrost nastąpił w segmencie eligible, który zwiększył się z 73,2 do 95,5 mln oz, czyli o 22,3 mln oz.
Bardzo mocno rosną obroty, czyli ilość srebra jaka wpływa i jaka jest odbierana z magazynów Comexu. Ponieważ nie ma historycznej bazy danych dotyczącej obrotów, można bazować jedynie na wypowiedziach analityków, którzy zajmują się rynkiem srebra od dłuższego czasu. Ted Butler twierdzi, że przez wiele lat obroty w magazynach Comexu wynosiły średnio kilkaset tysięcy uncji dziennie. Dawało to około 3 – 4 mln oz tygodniowo. Pierwsze zmiany nastąpiły w zeszłym roku, kiedy obroty wzrosły do 5 – 6 mln oz. Ostatni tydzień był rekordowy. Tylko od poniedziałku do czwartku właściciela zmieniło niespełna 10 mln oz srebra.


Co to może oznaczać? Teoretycznie może mieć to związek ze zmniejszającą się podażą srebra. Ilość kruszcu, która jest dostarczana posiadaczom długich pozycji w kontraktach terminowych na Comexie, nie pokrywa się z ilością która wypływa z magazynów. Jeżeli jesteśmy w trakcie miesiąca dostawy i zostało zrealizowanych na przykład 1000 kontraktów, to nie zobaczymy 5 mln oz srebra opuszczających magazyn Comexu (każdy kontrakt to 1000 oz). Oznacza to, że CME (właściciel Comexu) znajduje srebro gdzie indziej i bardziej opłaca się dostarczyć je z innego źródła niż ze swoich rezerw. Dlatego właśnie zwiększony ruch w magazynach może oznaczać trudności ze zdobyciem srebra w innym miejscu.

 
Rozpoczęliśmy luty, który nie jest miesiącem dostawy na rynku srebra. Styczeń także nie będący miesiącem dostawy zakończył się bardzo dobrym wynikiem. Rozliczone i dostarczone zostały 1243 kontrakty, opiewające na 6,215 mln oz metalu. Obecnie, po 4 dniach lutego rozliczono i dostarczono 333 kontraktów, czyli ponad 1,6 mln oz srebra.

Sprzedaż Silver Eagle w styczniu zamknęła się w 6,107 mln sztuk jednouncyjnych monet. To trochę mniej niż rok temu, kiedy sprzedano 6,422 mln sztuk. Różnica nie jest wielka i wskazuje, że popyt jest ciągle na wysokim poziomie. 


Dziewięć miesięcy przed wyborami prezydenckimi, inwestorzy zaczynają coraz bardziej wierzyć, że Fed poprzez stworzenie iluzji dobrobytu, pomoże Obamie zostać wybranym drugi raz z rzędu na prezydenta USA. Najprostszym sposobem na to jest następny zastrzyk kapitału w ramach QE, który wyniesie DJIA w okolice historycznych rekordów na poziomie 14 tysięcy punktów. Pnące się do góry notowania będą sugerowały, że gospodarka rozwija się bez problemów, a firmy notujące coraz większe zyski zaczną ponownie zatrudniać pracowników. Prawda jest taka, że wzrosty na giełdzie napędzane wysokooktanowym Quantitative Easing można traktować bardziej jak inflację.
Możliwe że notowania srebra i złota czeka ciężka próba, po tym jak najwięksi inwestorzy przez ostatnie tygodnie zajmowali krótkie pozycje na dużą skalę, jednak z szerszej perspektywy trend wzrostowy jest niezagrożony.


czwartek, 2 lutego 2012

EBC, spowolnienie akcji kredytowej

Oprocentowanie obligacji państw strefy euro stabilnie spadało w styczniu i znajduje się teraz na dużo niższych i przez to bardziej akceptowalnych poziomach, niż miesiąc temu. Przeprowadzenie LTRO pod koniec grudnia zeszłego roku, które uratowało europejskie banki przed utratą płynności, ściągnęło z rynku presję na wzrost oprocentowania obligacji. Od tego czasu maleje ono na papierach dłużnych emitowanych przez wszystkie główne i peryferyjne gospodarki strefy euro. Wśród mniejszych państw negatywny wyjątek stanowi jedynie Portugalia i Grecja. Można powiedzieć, że choroba grecka dociera powoli do Portugalii, która jest obecnie w bardzo niekorzystnym położeniu. Ma co prawda mniejszy dług niż ojczyzna Homera, jednak jej gospodarka znajduje się w recesji, a rating obligacji obniżony został do poziomu śmieciowego. Coraz większe obawy inwestorów skierowane w stronę Portugalii spowodowały nagły wzrost rentowności obligacji w styczniu, chociaż obecnie sytuacja powoli zaczyna się normować.
Opublikowane ostatnio dane o gospodarce Hiszpanii też nie napawają optymizmem. Czwarty kwartał ubiegłego roku zakończył się spadkiem PKB o 0,3%. Jeśli obecny kwartał zakończy się także spadkiem, Półwysep Iberyjski pogrąży się w recesji. Bardzo źle wyglądają dane dotyczące bezrobocia, które wynosi prawie 23%. W 2011 roku, przybyło ponad pół miliona bezrobotnych. Najgorzej mają młodzi bezrobotni, z których co drugi nie ma szans na znalezienie pracy. Hiszpania płaci wysoką cenę za lata rozrzutności i niekontrolowanego boomu mieszkaniowego.

 

Na Forum Ekonomicznym w Davos padła propozycja utworzenia wartej 1,5 bln euro (2 bln$) „zapory ogniowej” dla rozlewającego się kryzysu (link). Miałoby ją tworzyć połączenie środków z tymczasowego funduszu stabilizacyjnego EFSF wraz z nowopowstającym mechanizmem stabilizującym ESM, oraz pół bilionem euro z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wcześniejsza propozycja sugerowała raczej przekształcenie EFSF w ESM z początkiem lipca tego roku, a nie połączenie ich (czyli pomnożenie środków). Pieniądze z MFW miałyby pochodzić częściowo z gwarancji samych krajów strefy euro (150 mld euro), a w drugiej części od innych państw takich jak Brazylia czy UK. Oczywiście na wszystko muszą zgodzić się Niemcy. Faktem jest że stworzenie tak dużego funduszu, mogłoby na jakiś czas uspokoić nastroje w Europie.

 

Sytuacja w Grecji ciągle pozostaje niewyjaśniona (link). Rząd w Atenach próbuje negocjować dużo ostrzej niż jeszcze kilka tygodni temu, żądając nawet 70% redukcji długu skupionego w rękach prywatnych inwestorów. Nie jest to głupie posunięcie ponieważ duża część wyemitowanych przez Grecję obligacji jest zabezpieczona kontraktami CDS. Dla inwestorów którzy zabezpieczyli się nie ma znaczenia, czy wartość obligacji zostanie zredukowana o połowę, 70% czy nawet więcej. Ma to jednak znaczenie dla banków które wyemitowały CDS-y, ponieważ to one będą musiały pokryć straty. Mało tego kontrakty CDS nie bez racji nazywane są finansową bronią masowego rażenia. Mogą być wyemitowane spekulacyjnie w ilościach dużo większych od wielkości zabezpieczanego długu. Nie wiadomo ile CDS-ów zostało sprzedanych jako zabezpieczenie obligacji greckich. W przypadku ogłoszenia zdarzenia kredytowego (credit event), banki będą musiały wypłacić odszkodowanie prawdopodobnie znacznie przekraczające wartość długu. I tutaj dochodzimy do następnego problemu, ISDA zapowiedziała, że w przypadku dobrowolnej redukcji długu nie ogłosi credit event, czyli posiadacze zabezpieczonych obligacji nie dostana odszkodowania. Jak widać w Atenach krzyżują się obecnie sprzeczne interesy rządów, banków, prywatnych inwestorów i EBC który posiada największą ilość greckich papierów dłużnych, i ani myśli brać udział restrukturyzacji długu.

 

Banki w strefie euro uciekają w stronę bezpiecznych aktywów. Niechęć do brania na siebie zbędnego ryzyka widać po utrzymującym się od dłuższego czasu wysokim poziomie depozytów jednodniowych w EBC, które ustabilizowały się na bardzo wysokim poziomie w pobliżu 500 mld euro. Banki komercyjne korzystają z tych minimalnie oprocentowanych depozytów, aby ulokować bezpiecznie pieniądze i mieć do nich w każdej chwili łatwy dostęp.
 


Drugim objawem niechęci do podejmowania zbytniego ryzyka jest unikanie udzielania kredytów. Według raportu opublikowanego przez EBC, w grudniu 2011 roku wartość kredytów dla przedsiębiorstw obniżyła się o rekordowe 37 mld euro. Tak złego wyniku nie było od kiedy EBC udostępnia dane na ten temat. Dodatkowo w ostatnim miesiącu zeszłego roku kredyty dla gospodarstw domowych także obniżyły się o 10 mld euro, co jest jednym z gorszych wyników w historii. 


Patrząc na oprocentowanie obligacji w strefie euro wydaje się, że część pieniędzy uzyskanych z LTRO przeznaczana jest przez banki komercyjne na zakup papierów dłużnych. Jest to podstawowe życzenie EBC, który w ten sposób chce zasilać puste kasy europejskich rządów, oraz finansować wzrost gospodarczy w Europie. Skala tych zakupów nie jest znana i prawdopodobnie rozmija się znacznie z wysokimi oczekiwaniami Banku Centralnego. Z drugiej strony jest wystarczająca do zaniechania przez EBC interwencyjnych zakupów w ramach programu SMP. W zeszłym tygodniu bank wstrzymał się z kupnem obligacji, przez co łączna ilość zakupionych papierów dłużnych pozostała na tym samym poziomie równym 219 mld euro. Cała ta kwota jest sterylizowana, czyli wraca z powrotem na konta EBC. Ze względu na niewielkie oprocentowanie, wielkość ofert w ramach sterylizacji systematycznie maleje. Właściwie sami oferujący obniżają coraz bardziej oprocentowanie ponieważ to oni składają oferty na aukcji.




niedziela, 29 stycznia 2012

Analiza rynku srebra, 29 stycznia 2011

Zakończyliśmy czwarty z rzędu wzrostowy tydzień na rynku srebra i złota. Na szczególną uwagę zasługuje złoto, które wybiło się dynamicznie powyżej swoich głównych średnich i dodatkowo przebiło średnioterminową linię trendu spadkowego, mającą swój początek we wrześniu zeszłego roku. Tym samym złoto zbliżyło się na niespełna dziesięć procent do swojego historycznego rekordu na poziomie 1921 $/oz. Srebro także nie pozostaje w tyle, jednak ruch do góry spowalniany jest przez commercials (największych inwestorów), ponownie wyprzedających duże ilości długich pozycji i zajmujących krótkie. Z tego powodu wzrosty na rynku srebra wyglądają na trochę „przytłumione”. W poniedziałek i wtorek notowania obydwu metali poruszały się horyzontalnie. W środę ceny srebra i złota zareagowały bardzo gwałtowną zwyżką na decyzję FOMC, o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowych niskich poziomach do 2014 roku. Komisja nie zadecydowała o rozpoczęciu kolejnej rundy Quantitative Easing. Samo pozostawienie stóp procentowych na minimalnych poziomach przez kolejne trzy lata, nie jest wielkim zaskoczeniem. Od dawna było wiadomo, że FOMC będzie maksymalnie opóźniał moment podniesienia stóp procentowych, aby banki jak najdłużej mogły dostarczać tanich kredytów dla firm i co równie ważne minimalizować koszty obsługi długu. Tym bardziej, że po spadkach cen surowców w 2011 roku, inflacja znacznie wyhamowała ściągając presję na podwyżkę stóp procentowych. Bankierzy dostali zatem bardzo konkretny prezent. Przez trzy kolejne lata będą mogli pożyczać pieniądze na zero procent i udzielać wyżej oprocentowanych kredytów, bądź inwestować środki w akcje, surowce lub inne aktywa. Po decyzji FOMC srebro i złoto poszybowały do góry, a siły do wzrostów starczyło jeszcze na czwartek i piątek. Ostatecznie notowania srebra zakończyły tydzień na poziomie 33,8 $/oz co stanowi wzrost o 1,72 $ czyli 5,4%. Złoto wzrosło o 74$ czyli 4,4% kończąc piątkową sesję na poziomie 1738,3 $/oz. Ze względu na nierównowagę we wzroście obydwu metali wskaźnik GSR zawęził się do 51,4 pkt.

 W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Na rynku srebra inwestorzy komercyjni „wysypali” dużą ilość długich pozycji i dodatkowo zajmowali krótkie. Netto liczba krótkich pozycji wzrosła o pokaźne 4639, do poziomu 25021 sztuk. To już czwarty tydzień z rzędu, jak commercials zwiększają ilość krótkich pozycji. Od końca grudnia zeszłego roku zwiększyli je o 11 tysięcy kontraktów. Srebro wzrosło w tym czasie o 6$ czyli 22%. Wyszczególniając z kategorii komercyjnej czwórkę największych inwestorów, czyli Top4 widać że są oni odpowiedzialni za znaczną część ostatnich zakupów po krótkiej stronie rynku. W zeszłym tygodniu dokupili oni 2650 kontraktów.


Na rynku złota sytuacja wygląda bardziej pozytywnie. Commercials zwiększają zaangażowanie po krótkiej stronie rynku, jednak z dużo mniejszą dynamiką. Przez trzy ostatnie tygodnie dokupili 18 tysięcy krótkich pozycji, co jest niewielką ilością w skali całego rynku złota. W zeszłym tygodniu inwestorzy komercyjni zwiększyli liczbę krótkich pozycji o 6800 do poziomu 180 tysięcy sztuk.


W  środę 18 stycznia Kongres USA odrzucił wniosek o zwiększenie limitu zadłużenia w Ameryce. Nic to jednak nie dało ponieważ w czwartek Senat przegłosował podwyższenie debt ceiling o 1,2 bln$. Stare ograniczenie poziomu zadłużania zostało nieoficjalnie przekroczone już kilka tygodni temu. Jednak amerykański rząd, podobnie jak w 2011 roku wykorzystał środki na kontach funduszy emerytalnych, aby finansować swoją bieżącą działalność. Spowodowało to, że dług przestał oficjalnie rosnąć tuż przy granicy 15,2 bln$. Obecne podwyższenie do poziomu 16,4 bln$ nie pozwoli dotrwać demokratom nawet do listopadowych wyborów, chyba że rząd mocno zaciśnie pasa i ograniczy wydatki. Dla inwestorów zabezpieczających oszczędności w złocie i srebrze jest to całkiem pozytywna wiadomość. Praktycznie od kiedy USA rozpoczęły finansowanie swoich wydatków poprzez emisję długu, złoto pnie się do góry.


 Srebro podobnie jak miedź jest głównie metalem przemysłowym, dlatego jego cena w dużej mierze zależy od koniunktury gospodarczej na świecie. Poprzez rosnący popyt inwestycyjny, który obecnie stanowi niespełna 30% całego popytu na srebro, sytuacja powoli się zmienia, jednak możliwa recesja lub wzrost ekonomiczny dalej mają główny wpływ na notowania metalu. Pozostawienie stóp procentowych przez FOMC przez trzy kolejne lata na bardzo niskim poziomie, daje nadzieje na przyspieszenie wzrostu gospodarczego w Ameryce. Otwiera to drogę do wzrostów na rynku surowców. Pierwszym z rzędu krajem, który skorzysta na rozwoju gospodarki amerykańskiej będą Chiny. Zużywają one 40% globalnego wydobycia miedzi, co powoduje że cena metalu jest dobrym odniesieniem do wzrostu gospodarczego w Państwie Środka. W drugiej połowie zeszłego roku inwestorzy przestraszeni złymi perspektywami rozwoju sytuacji w Europie i USA zaczęli wyprzedawać miedź, której ceny straciły około trzecią część swojej wartości. W międzyczasie zaczęły napływać niepokojące informacje z Państwa Środka, sugerujące twarde lądowanie tamtejszej gospodarki. Indeks giełdy w Shanghaiu spadł z ponad 3 tysięcy punktów w kwietniu 2011 roku, do 2150 pkt na początku tego roku. Jak duża była dysproporcja pomiędzy przewidywaniami inwestorów a realnym stanem gospodarki przekonano się w tym tygodniu, kiedy Pekin ogłosił roczny wzrost PKB na poziomie 8,9% i sprzedaż detaliczną rosnącą ponad 18%. Na fali spadków cen czerwonego metalu w  zeszłym roku, import koncentratu miedzi do Chin nie tylko nie spadał, ale im cena stawała się niższa tym bardziej rósł. Ostatnio upublicznione dane pokazują że w listopadzie, czyli w czasie kulminacji spadków, import koncentratu wzrósł do 670 tysięcy ton, podczas gdy w lutym, kiedy ceny miedzi przekraczały 4,5 $/pound, zmalał do 400 tysięcy ton. Wychodzi na to że Chiny wykorzystały zeszłoroczne spadki cen miedzi do bardziej intensywnych zakupów metalu.

 Pomimo znacznych ruchów cen srebra SLV pozostaje ciągle „uśpione”. Przez trzy tygodnie nastąpiła jedna minimalna zmiana w ilości metalu przechowywanego przez fundusz. W zeszłym tygodniu z magazynów SLV ubyło 6 ton srebra. Zapasy znajdują się obecnie na poziomie 9510,7 ton czyli niespełna 306 mln uncji.


Zapasy w magazynach Comexu ponownie zwiększyły się, tym razem o 1,1 mln oz, do poziomu 128 238 313 oz. To już jedenasty tydzień nieprzerwanych wzrostów. Ruch u depozytariuszy także jest duży. Praktycznie codziennie setki tysięcy uncji srebra przychodzą i opuszczają magazyny. Styczeń nie jest miesiącem dostawy na rynku srebra, co nie przeszkadza inwestorom realizować kontrakty w dużych ilościach i zamawiać dostawę metalu. Od początku miesiąca zrealizowane zostały 1161 kontrakty, opiewające na 5,8 mln oz metalu.

Sprzedaż Silver Eagle doszła w tym miesiącu do 5,697 mln sztuk jednouncyjnych monet. Do końca miesiąca pozostało jeszcze kilka dni i ciężko będzie pobić zeszłoroczny styczniowy rekord sprzedaży wynoszący grubo powyżej 6 mln oz.

 

Kongres USA nie wykazuje żadnych objawów woli walki z ogromnym deficytem budżetowym. Szef Fed Ben Bernarke także nie kwapi się do podniesienia stóp procentowych. Im dalej wchodzi się w pułapkę łatwych pieniędzy tym trudniej z niej wyjść. Za trzy lata dług Ameryki może przekroczyć 20 bilionów dolarów. Jeżeli z początkiem 2015 roku Fed będzie chciał podnieść stopy procentowe o kilka procent aby zwalczyć inflację, to obsługa długu zacznie rosnąć wykładniczo. To nie są kwoty które budżet mógłby ostatecznie wytrzymać. Dlatego coraz bardziej realne staje się QE infinity, głoszone od jakiegoś czasu przez bardziej radykalnych analityków.
Pomimo niezbyt pozytywnych danych dotyczących krótkich pozycji na rynku srebra, warto pamiętać że ma to znaczenie tylko w średnim terminie. W którymś momencie nastąpi załamanie cen, w czasie którego commercials pozbędą się krótkich pozycji. Tak przynajmniej bywało do tej pory. Jest też możliwy inny scenariusz, w którym inwestorzy komercyjni muszą pozbyć się swoich krótkich pozycji ze względu na rosnące straty, spowodowane wzrostami cen srebra. Nie mam zamiaru zgadywać który z nich się sprawdzi. Doświadczenie uczy, że pierwszy jest dużo bardziej prawdopodobny. Jednak długoterminowy trend pozostaje wzrostowy, i jest on teraz dodatkowo wzmocniony decyzją o utrzymaniu dostępu do taniego pieniądza w USA przez następne trzy lata. Wielka Brytania i Japonia od dawna nie mają już z tym problemu, drukując pieniądze na trzy zmiany. Jest całkiem realne, że inne kraje na czele z Chinami i Brazylią zaczną luzować swoją politykę monetarną przez obcięcie stóp procentowych lub wstrzyknięcie do systemu bankowego dodatkowych środków. W Europie zaliczyliśmy pierwsze LTRO, a drugie planowane jest na koniec lutego. Wszystko to daje podstawy do długoterminowych wzrostów na rynku srebra i złota.

czwartek, 26 stycznia 2012

EBC - EMS, deposit fasility, sterylizacja

Europejski Bank Centralny kontynuuje skup obligacji państw strefy euro w ramach programu SMP (Security Market Programme). W zeszłym tygodniu zakupy opiewały na kwotę 2 miliardów euro. Od rozpoczęcia SMP łącznie EBC ściągnął z rynku papiery dłużne o wartości 219 mld euro. 



EBC ma także inne instrumenty które może użyć do wspierania wzrostu gospodarczego na kontynencie, poprzez kupno obligacji. Powołane zostały dwa programy, których zadaniem jest zakup covered bonds, czyli obligacji zabezpieczonych emitowanych głównie przez instytucje finansowe. Wspieranie korporacji poprzez kupno emitowanych przez nie papierów wartościowych, może być skuteczną formą pośredniego wspierania gospodarki podobną do QE. Europejski Bank Centralny powołał do życia dwa programy - CBPP i CBPP2 (Covered Bond Purchase Programme). Pierwszy z nich został rozpoczęty w maju 2009 roku i przez kolejne 12 miesięcy skupił z rynku papiery wartościowe za 60 mld euro, po czym został zakończony. Ponieważ zakupy dotyczyły głównie papierów o czasie do wykupu pomiędzy 3 a 7 lat, na koncie CBPP ciągle znajdują się obligacje o wartości 58 mld euro. Drugi program, który docelowo opiewa na 40 mld euro rozpoczął się w listopadzie zeszłego roku i po słabym początku zaczyna powoli nabierać tempa. Od początku roku zakupione zostały obligacje zabezpieczone o wartości 2,1 mld euro, a łączne zakupy to ponad 5 mld euro.


W poniedziałek ministrowie 17 krajów strefy euro porozumieli się w sprawie Europejskiego Mechanizmu Stabilizującego ESM. Jest to rodzaj funduszu, który zastąpić ma działający obecnie EFSF. Mechanizm Stabilizujący był już w planach dużo wcześniej, jednak pierwotnie zakładano, że wystartuje w połowie przyszłego roku. Na spotkaniu uzgodniono, że ESM rozpocznie działalność rok wcześniej, czyli z początkiem lipca 2012. Obecnie EFSF jest głównym narzędziem w strefie euro służącym do udzielania pożyczek zadłużonym państwom. Z jego pomocy skorzystała dotychczas Irlandia, Portugalia i Grecja. Jednak EFSF nie jest wystarczająco duży aby pomóc większym gospodarkom, takim jak Włochy czy Hiszpania. Dodatkowo ostatnio otrzymał cios od agencji ratingowej S&P, która obniżyła rating EFSF z AAA do AA+. Dużo mówiło się o zwiększeniu rozmiarów funduszu, jednak wszelkie zmiany blokowane były przez Niemców, którzy gwarantują największą część wykorzystywanych przez EFSF środków. W momencie startu w lipcu ESM będzie w posiadaniu 500 mld euro, co wydaje się kroplą morzu potrzeb, dla zadłużonych europejskich krajów. Od strony Włoch i Francji istnieje duża presja na to, aby zwiększyć wielkość ESM do biliona euro. Nieoficjalnie mówi się, że Niemcy mogą „przehandlować” zwiększenie środków funduszu do 750 mld euro, w zamian za zgodę innych państw na przyjęcie planów oszczędnościowych i cięć w krajowych budżetach (link). Jeżeli ESM osiągnie 0,75 bln euro, będzie to w miarę solidny firewall (przynajmniej na jakiś czas), z możliwością użycia w kryzysowej sytuacji. Oczywiście patrząc realnie na sprawę długu, nawet taka kwota nie jest wystarczająca na długotrwałe zapewnienie spokoju w Europie, ale fundusz będzie miał znacznie więcej „amunicji do wystrzelania” niż obecnie. 


Sterylizacja środków wpompowanych w rynek poprzez program SMP, czyli powrót tych środków na depozyty banku centralnego, cieszy się niegasnącym zainteresowaniem. W tym tygodniu na wysterylizowanie 219 mld euro, złożono oferty o wartości 346 mld euro. Nieco mniej niż w poprzednim tygodniu, ze względu na  malejącą opłacalność tych operacji. Duży popyt jaki wystąpił przez ostatnie cztery tygodnie spowodował, że oprocentowanie zbliża się do progowego poziomu depozytów jednodniowych ustalonym na poziomie 0,25%. Ostatnia aukcja w ramach sterylizacji zakończyła się oprocentowaniem na poziomie 0,29% czyli jedynie 0,04 więcej od deposit fasility.


Poziom depozytów ciągle utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. Wczoraj wartość deposit fasility wyniosła 484 mld euro. Banki składają swoje pieniądze na jednodniowe depozyty EBC, ze względu na bezpieczeństwo i możliwość szybkiego ich użycia, jeśli sytuacja rynkowa się pogorszy.