niedziela, 6 maja 2012

Analiza rynku srebra, 6 maja 2012


Zakończyliśmy kolejny spadkowy tydzień na rynku kruszców. Od załamania cen 28 lutego, kiedy rozpoczęła się obecna fala spadkowa, srebro zanotowało osiem spadkowych tygodni przedzielonych jedynie dwoma wzrostowymi. Jedyna pozytywna rzecz to dynamika spadków która nie jest szczególnie duża. Złoto dla odmiany, które rozpoczęło spadki także pod koniec lutego, od siedmiu tygodni porusza się horyzontalnie. Najgorszym dniem mijającego tygodnia był czwartek, kiedy notowania obydwu metali silnie spadły po niezbyt optymistycznej wypowiedzi Mario Draghi’ego, który stwierdził że istnieje ciągle ryzyko załamania w gospodarkach strefy euro. Spadki zostały dodatkowo wzmocnione negatywnym odczytem wskaźnika wyprzedzającego ISM-Services dla amerykańskiej gospodarki, który spadł z 56 do 53,5 pkt. W piątek dla odmiany mieliśmy wzrosty, które wymazały znaczną część czwartkowych spadków. Ostatecznie srebro zakończyło tydzień na poziomie 30,35 $/oz, co stanowi spadek o 87 centów czyli 2,8%. Złoto zamknęło piątkową sesję ceną 1642 $/oz co stanowi spadek o 19,4 dolara czyli 1,2%. Ze względu na nierównowagę w ruchach cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do poziomu 54,1 pkt.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych graczy zwiększyła się o 1390 kontraktów i wynosi obecnie 23.743 sztuki. Powiększenie portfela krótkich pozycji przez największych inwestorów to negatywne zjawisko, jednak jest w tych danych pewna niespodzianka. Pomimo, że cały segment dokupił krótkich pozycji, cztery największe firmy czyli Top4 zmniejszyły swoje zaangażowanie po krótkiej stronie rynku o 3,1 tysiąca pozycji i posiadają obecnie 21,5 tysiąca krótkich pozycji.


Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials wzrosła o 10,8 tysiąca kontraktów i wynosi obecnie 178 tysięcy sztuk. Tydzień temu, czwarty raz z rzędu zbliżyliśmy się w pobliże granicy 160 tysięcy krótkich pozycji w segmencie komercyjnym, jednak i tym razem odbiliśmy się od tego poziomu.


W piątek CFTC opublikowała comiesięczny raport o zaangażowaniu banków na rynku terminowym – Bank Participation Report. W kwietniu amerykańskie banki pozbywały się krótkich pozycji zarówno na rynku srebra jak i złota i posiadają odpowiednio 16,7 oraz 67,8 tysiąca pozycji po krótkiej stronie rynku. W przypadku złota jest to najniższy poziom od przynajmniej dwóch lat.


Właśnie minął rok od pamiętnego krachu na rynku srebra, kiedy na przełomie kwietnia i maja 2011 roku, ceny kruszcu runęły w dół kończąc wielomiesięczne wzrosty. Spadek rozpoczął się w nocnych godzinach handlu, w momencie gdy aktywność na rynku była minimalna. Szybko przerodził się on w panikę, która w przeciągu dwóch tygodni wymazała prawie jedną trzecią wartości srebra. Od tego czasu notowania przebywają w trendzie spadkowym, który w ostatnich siedmiu miesiącach przyjął formę dosyć szerokiego trendu bocznego. Pięć miesięcy po wydarzeniach z początku maja doszło do drugiego załamania cen o podobnej skali. Pod koniec września notowania podczas jednej ze spadkowych sesji zeszły do poziomu 26 $/oz. Wtedy też najwięksi gracze na rynku pozbyli się ogromnych ilości krótkich pozycji, co dało podstawę do kilkutygodniowych wzrostów. W grudniu zeszłego roku po następnej fali spadkowej, która ponownie przyprowadziła ceny w okolice 26 $/oz posiadali oni netto tylko nieco ponad 14 tysięcy krótkich pozycji, co było najmniejszą wartością od wielu lat. Taka sytuacja ponownie zachęciła inwestorów do kupna i przez następne dwa miesiące notowania srebra całkiem mocno poszły do góry. Niestety towarzyszyła temu aktywność commercials, którzy zajmowali krótkie pozycje. Każdy kto grał na wzrosty musiał się liczyć z tym, że jego oferta kupna długiej pozycji na Comexie spotka się szybko z ofertą krótkiej wystawionej przez największych graczy na rynku. Przez dwa miesiące ceny rosły, przy dużym popycie ze strony małych i średnich inwestorów. Od końca grudnia do 28 lutego 2012, ceny wzrosły o 41% i to pomimo ciągłego hamulca jaki stanowili najwięksi gracze. Przez ten czas zaabsorbowali oni z rynku 30 tysięcy krótkich pozycji. Pod koniec lutego notowania przebiły dynamicznym ruchem wielomiesięczną linię trendu spadkowego. Wydawało się, że droga do wzrostów jest otwarta, zapewne był to też moment wejścia na rynek dla wielu mniejszych inwestorów czy funduszy hedge. Następnego dnia notowania silnie spadły i okazało się, że zamiast przewidywanych wzrostów wcześniejszy dzień był ostatnim w dwumiesięcznej fali wzrostowej. Od końca lutego ceny znowu spadają a commercials pozbywają się krótkich pozycji, tworząc bazę do ponownych wzrostów. 


Trwający rok spadek cen wymusił sprzedaż srebra z największego funduszu ETF – BlackRock SLV. Wycofujący się inwestorzy spowodowali spadek ilości przechowywanego srebra o 1500 ton, czyli prawie 50 mln oz. Inna sprawa, że poprzedzająca obecne spadki fala wzrostowa, która trwała od lipca 2010 roku, a skończyła się majowym załamaniem, przez dziewięć miesięcy dostarczyła funduszowi ponad 60 mln oz kruszcu. Największe straty fundusz poniósł zaraz po majowym spadku cen, co pokazało ilu inwestorów traktuje zakupy czysto spekulacyjnie. Później aktywność inwestorów pozbywających się udziałów w SLV wyraźnie osłabła, co najlepiej pokazuje wrześniowe załamanie cen. Kiedy w drugiej połowie września zeszłego roku ceny w przeciągu trzech dni spadły o ponad 30% udziałowcy w funduszu przyjęli to ze stoickim spokojem. Wcześniejsze kilkumiesięczne spadki wymiotły spekulantów a ci co pozostali nie tylko nie wyzbywali się udziałów w funduszu, ale podczas załamania cen dokupili srebra. Od tego czasu minęło siedem miesięcy i fundusz nie notował większych ruchów w ilości zapasów.


W miesiącach poprzedzających majowy spadek pojawiły się problemy z dostępnością srebra dla odbiorców detalicznych. Podobnie jak w 2008 roku, klienci mieli problemy z nabycie srebrnych sztabek i monet. Jedynie skala była znacznie większa, ponieważ w 2008 roku inwestycja w kruszec nie miała jeszcze zbyt wielu zwolenników. O braku srebra na rynku w przeddzień majowego załamania, świadczy także krótka sprzedaż udziałów w SLV. Sama zasada krótkiej sprzedaży polega na tym że fundusz pożycza udziały (z których każdy reprezentuje uncję srebra przechowywaną w magazynie) od któregoś z inwestorów i przekazuje je innemu który sprzedaje je na rynku licząc na spadek cen i na późniejsze odkupienie po niższej wartości. Różnica w cenach tych transakcji jest jego zyskiem. Jednak kiedy inwestor sprzedaje pożyczony od funduszu udział, musi znaleźć na niego nabywcę. Ostatecznie dochodzi do sytuacji w której udział zostaje sprzedany dwa razy tzn. posiada go pierwotny nabywca oraz drugi klient, który kupił go w ramach krótkiej sprzedaży od inwestora liczącego na spadki cen. Powoduje to sytuację, w której dwóch inwestorów posiada udział srebra mający pokrycie tylko w jednej uncji srebra. Drugim skutkiem takiej sytuacji jest sztuczne zmniejszenie popytu na srebro ze strony funduszu. Ponieważ nowi inwestorzy zamiast kupować normalnie wyemitowane udziały, kupują już istniejące w ramach krótkiej sprzedaży. W takim przypadku fundusz nie musi szukać srebra na rynku i uzupełniać zapasów, wystarczy że dwukrotnie sprzeda swój udział.
W przeddzień załamania cen w 2011 roku liczba krótko sprzedanych udziałów w SLV sięgnęła 37 mln sztuk (uncji). Oznacza to, że takiej ilości srebra SLV nie musiało szukać na rynku żeby uzupełnić stan zapasów. Całkiem prawdopodobne, że w atmosferze silnych wzrostów cen oraz trudnej dostępności metalu na rynku, fundusz miałby duże problemy ze znalezieniem takiej ilości kruszcu.
Obecnie inwestorzy w SLV są dużo bardziej świadomi tego, że ich udziały mogą nie mieć pełnego pokrycia w srebrze. Możliwe, że to z ich przyczyny BlackRock wziął się ostatnio za rozwiązanie problemu krótkiej sprzedaży udziałów, których ilość dynamicznie spadła do poziomu 11 mln sztuk.


Można w dwojaki sposób podejść do wydarzeń z przełomu kwietnia i maja zeszłego roku. Część inwestorów sądzi, że commercials mieli wszystko pod kontrolą. Pod koniec lipca 2010 roku kiedy zaczynała się fala wzrostowa, która zaniosła notowania srebra w okolice 50 $/oz i skończyła się majowym załamaniem, commercials posiadali 47 tysięcy krótkich pozycji netto.  Początkowo wzrosty były tłumione otwieraniem kolejnych krótkich pozycji, jednak niewiele to dało. Pod koniec września commercials doszli do 65 tysięcy pozycji po krótkiej stronie rynku, a mimo tej podaży ceny wzrosły z 17,5 do 22 $/oz. Potem najwięksi inwestorzy odpuścili i aż do końca kwietnia 2011 roku kiedy ceny osiągnęły 49,8 $/oz posiadali średnio około 50 tysięcy krótkich pozycji netto. Oznacza to że ich sumaryczne straty od rozpoczęcia trendu wzrostowego wyniosły 8 mld dolarów. Warto uświadomić sobie jak marginalnym rynkiem jest srebro. Cała roczna produkcja kruszcu wykorzystywanego we wszystkich gałęziach przemysłu, jubilerstwie i inwestycjach, warta jest około 30 mld dolarów. To mniej niż kapitalizacja wielu firm. Na pewno mało kto był w stanie przełknąć tak ogromne straty na tak peryferyjnym rynku. Dodatkowo istniały dwa poważne zagrożenia. Pierwsze to przekroczenie przez srebro historycznych maksimów ustanowionych jeszcze za czasów braci Hunt w 1980 roku. Wybicie się ponad te poziomy odbiłoby się szerokim echem na rynku i zapewne nowa fala inwestorów napłynęłaby na rynek skuszona wzrostami. Pomijając fakt, że część inwestorów doszłaby do wniosku, że na srebrze tworzy się bańka i nie ma sensu wchodzić na rynek, druga część po bardziej wnikliwym przestudiowaniu sytuacji zobaczyłaby raczej trzeszczące w szwach skumulowane krótkie pozycje, których commercials nie wiedzą jak się pozbyć. A które parzą w dłonie tym bardziej, że przynoszą miliardowe straty za każdym większym ruchem cen srebra do góry. Commercials nie mieli zbyt dużego pola manewru. Nie mogli ich tak po prostu zamknąć bo spowodowałoby to urealnienie strat, a po drugie ceny poszłyby gwałtownie do góry zwiększając straty jeszcze bardziej.
Drugim poważnym zagrożeniem była możliwość wystąpienia silver shortage czyli braku dostępności srebra. Na rynku surowców raczej ciężko jest mówić o kompletnym braku jakiegoś surowca. Ponieważ kopalnie działają na bieżąco i złom przerabiany jest bez przerwy, brak dostępności ma tak naprawdę postać opóźnień w dostawach. W przypadku rynku detalicznego może to być kilka tygodni czekania na zakupione monety lub sztabki. Prawdziwy problem mógłby się zacząć, jeśli kruszcu zabrakłoby na rynku hurtowym. Drobni inwestorzy mogą sobie poradzić w przypadku kilkumiesięcznego opóźnienia w dostawach, przemysł niekoniecznie. Ze względu na swoje unikalne właściwości, srebro ciężko jest nagle zastąpić czymś innym w procesach produkcyjnych. Dodatkowo każda przerwa w dostawach zwróciłaby oczy inwestorów na srebro, z których wielu nie czekałoby ani minuty dłużej, tylko od razu weszłoby na rynek i kupiło kruszec.


Tak mniej więcej wyglądała sytuacja na rynku w pierwszym kwartale 2011 roku. Ogromne straty na krótkich pozycjach oraz możliwość pokonania historycznych maksimum i początek nowej hossy, a do tego jeszcze duże prawdopodobieństwo wystąpienia silver shortage i panicznego zakupu srebra ze strony przemysłu. Nie wygląda na to żeby commercials mieli wszystko pod kontrolą. Bardziej kojarzy się to z sytuacją stania na krawędzi przepaści. Mało prawdopodobne aby mając wszystko pod kontrolą najwięksi inwestorzy pozwolili wzrosnąć ceną z 17,5 do prawie 50 dolarów, posiadając przy tym znaczna część krótkich pozycji na rynku.
Potem jednak wszystko potoczyło się po myśli commercials. Nie wnikając kto zaczął sprzedawać masowo kontrakty na Comexie w nocy 2 maja, podczas bardzo anemicznych godzin handlu, kiedy większość inwestorów zwyczajnie spała, skutek był prosty do przewidzenia. Uruchamiające się co chwila stop-losy zaniżały coraz bardziej cenę, po to tylko aby uruchomić leżące jeszcze niżej zlecenia sprzedaży. Rynek zaczął się nakręcać w spiralę spadkową a każdy myślał już tylko żeby jak najszybciej uciec bez względu na straty. Wszystkiemu pomogło załamanie cen na innych surowcach, którego przyczyną było zbliżające się zakończenie drugiej rundy luzowania ilościowego QE2. Można się teraz spierać, czy jeśli srebro wybiłoby się ponad 50 dolarów kilka tygodni wcześniej, przed ogólnym załamaniem na rynku surowców, commercials zdołaliby utrzymać rynek w ryzach, czy zamknęliby krótkie pozycje.


Ponad roczny trend spadkowy spowodował, że straty na krótkich pozycjach zmniejszyły się znacznie, zelżało też zainteresowanie inwestorów, a ci co zakupili srebro na fali rosnących cen w marcu i kwietniu zeszłego roku, zapewne na długi czas wyleczyli się z inwestowania w kruszec. Najwięksi inwestorzy zdołali pozbyć się przez ten czas znacznego pakietu krótkich pozycji, a sytuacja na detalicznym  rynku srebra ustabilizowała się. Można powiedzieć, że od strony commercials wszystko wróciło do normalności.  


Ilość srebra w posiadaniu SLV wzrosła w mijającym tygodniu o 1,1 mln oz i wynosi obecnie 308,2 mln oz.

Zapasy srebra na Comexie wzrosły o 150 tysięcy uncji i ustanowiły nowy kilkuletni rekord. W magazynach Comexu na zamknięcie czwartkowej sesji znajdowało się 142.018.034 oz kruszcu. Rozpoczęliśmy maj który jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Przez pierwszych kilka dni miesiąca rozliczonych i dostarczonych zostało 1999 kontraktów opiewających na prawie 10 mln oz metalu. To najsilniejszy miesiąc dostawy od ponad półtorej roku, a ciągle pozostaje niezrealizowane 663 majowe kontrakty, z których przynajmniej część powinna być dostarczona w postaci 1000 oz srebrnych sztab.


Sprzedaż Silver Eagle od kilku tygodni idzie bardzo ospale. W kwietniu sprzedanych zostało jedynie 1,52 mln sztuk jednouncyjnyuch monet, a maj na razie nie zapowiada się lepiej.
January               6,107,000
February             1,490,000
March                 2,542,000
April                    1,520,000
May                     100,000
Total                    11,759,000



Duże zmniejszenie krótkich pozycji przez Top4 jest niewątpliwie pozytywne, jednak zobaczymy czy ten trend utrzyma się w dłuższym czasie. Spadkowa końcówka tygodnia zapewne poprawiła jeszcze sytuację. Jednak na dokładne dane trzeba poczekać do następnego raportu COT. Warto w międzyczasie obserwować dostawy na Comexie, które mają szansę osiągnąć w tym miesiącu rekordowe wielkości.  

niedziela, 29 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 29 kwietnia 2012


Przez ostatnie kilka dni na rynku kruszców działo się dużo więcej niż przez wcześniejsze raczej spokojne tygodnie. W poniedziałek notowania srebra wybiły się w dół z trwającego od połowy marca trendu bocznego tylko po to żeby pod koniec tygodnia wrócić do poprzednich poziomów. Złoto zachowało się znacznie lepiej. W poniedziałek także spadało jednak ostatecznie zakończyło sesję minimalną stratą, a w następne dni tygodnia notowane było już tylko coraz wyżej. Obydwa metale ciągle znajdują się poniżej swoich kluczowych średnich. Ostatecznie srebro zakończyło tydzień na poziomie 31,25 $/oz, co stanowi spadek o 42 centy czyli 1,3%. Notowania złota zakończyły piątkową sesję ceną 1662,3 $/oz co stanowi wzrost o 23 dolary czyli 1,4%. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do poziomu 53,2 pkt.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów spadła o solidne 4144 kontrakty i wynosi obecnie 22.353 sztuki. Przez ostatnie trzy tygodnie commercials pozbyli się prawie 9 tysięcy krótkich pozycji. Ponownie dotarliśmy do stosunkowo niskich poziomów, ale jest jeszcze miejsce na dalsze spadki.
Grupa czterech największych inwestorów czyli Top4 pozbyła się w minionym tygodniu 2,9 tysiąca krótkich pozycji i posiada obecnie sumarycznie 24,6 tysiąca pozycji po krótkiej stronie rynku. To bardzo pozytywny sygnał że najwięksi inwestorzy pozbywają się krótkich pozycji i to w znacznych ilościach.



Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu inwestorów komercyjnych spadła o 8,8 tysiąca kontraktów do poziomu 167,2 tysiąca sztuk. Doszliśmy w pobliże granicy 160 tysięcy do której zbliżaliśmy się już kilka razy w przeciągu ostatnich siedmiu miesięcy. Może tym razem commercials zaczną bardziej dynamicznie pozbywać się krótkich pozycji i w końcu przekroczymy w dół tę granicę.


Silver Institute opublikował kolejny coroczny „World Silver Survey” (link). Pełny raport dostępny jest odpłatnie na stronie internetowej GFMS, ale Instytut upublicznia część danych, w tym te podstawowe dotyczące popytu i podaży srebra w 2011 roku. 
Po podsumowaniu wszystkich danych okazało się że wykorzystanie srebra w przemyśle w poprzednim roku nieznacznie spadło, co spowodowane było głównie kryzysem w Europie w drugiej połowie zeszłego roku. Niepewność na rynku i fatalne prognozy na przyszłość zmniejszyły zapotrzebowanie na metal ze strony przemysłu, jednak mogły wpłynąć na zwiększenie popytu inwestycyjnego. Część inwestorów uciekając z rynku w bezpieczne aktywa ulokowała swoje pieniądze w srebrnych sztabkach i monetach. Ogólny popyt na kruszec uwzględniając przemysł, fotografię, jubilerstwo, rzeczy użytkowe oraz srebrne monety wyniósł 876,6 mln oz i był nieznacznie niższy (o 13,5 mln oz) niż w 2010 roku. Warto zwrócić uwagę na zapotrzebowanie na srebro ze strony przemysłu fotograficznego. Jeszcze dziesięć lat temu był on podstawową częścią popytu, wykorzystując ponad 200 mln oz metalu rocznie. Przez następne lata zużycie srebra w tym dziale szybko malało, ze względu na rozwój fotografii cyfrowej. W ubiegłym roku także spadło jednak dynamika nie była już tak duża i wygląda na to, że powoli stabilizuje się. Spadek zapotrzebowania na srebro w fotografii neutralizowany jest przez silny popyt ze strony przemysłu PV. Coraz więcej krajów przestawia się na „zieloną energię” a integralną jej częścią jest energia słoneczna, która wykorzystuje znaczne ilości srebra do produkcji ogniw PV. Prym wiodą tutaj Niemcy, których rząd w poprzednich latach wspierał rozwój ekologicznych elektrowni. Tamtejszy rynek zaczyna się powoli nasycać, ale do gry wchodzą inne kraje takie jak USA czy Chiny. Ameryka ma bardzo duży potencjał pod tym względem, jednak sam przemysł PV jest tam w powijakach. Chiny natomiast bardzo zainteresowane są rozwojem tego przemysłu, ponieważ są największym producentem paneli na świecie. Porównując popyt na srebro ze strony fotografii i przemysłu PV widać, że ten pierwszy spadł z ponad 200 mln oz rocznie w 2002 roku do 66 mln oz w roku ubiegłym, natomiast drugi wzrósł z praktycznego zera w 2002 roku, do około 50 mln oz w roku 2010. Wyliczenia przeprowadzone rok temu (link) wskazują że popyt ze strony producentów paneli słonecznych będzie dalej rósł i wyniesie średnio 80 mln oz rocznie przez najbliższe 5 lat.


Najważniejszą informacją zawartą w raporcie było utrzymanie się popytu inwestycyjnego w 2011 roku na równie wysokim poziomie co w roku poprzednim. Popyt inwestycyjny rośnie dynamicznie od upadku Lehman Brothers w 2008 roku. Po kilku miesiącach zeszłego roku wydawało się, że ten trend jest niezagrożony, jednak majowe załamanie cen i rozpoczęcie fali spadkowej zmieniło zupełnie obraz sytuacji. W momencie gdy ceny spadają o ponad 30 procent w przeciągu kilku dni, a sytuacja taka miała miejsce dwukrotnie w 2011 roku, mało kto zainteresowany jest nabyciem kruszcu. Zwykle dynamiczne spadki powodują sytuację w której potencjalni inwestorzy zaczynają zwlekać z kupnem, zakładając że będą w stanie kupić w przyszłości jeszcze taniej. Większość poprzedniego roku stała pod znakiem spadków cen na rynku srebra i mogło to mieć bardzo negatywny wpływ na popyt inwestycyjny. Ostatecznie inwestorzy zakupili w 2011 roku 282,2 mln oz kruszcu i początkowo było to więcej niż w 2010 roku (272 mln oz), jednak dane za ten rok zostały skorygowane do góry do wartości 284 mln oz, dlatego można uznać że popyt inwestycyjny pozostał praktycznie niezmieniony. Wszystkie te dane wyglądają jeszcze lepiej gdy spojrzymy na zmniejszony popyt na udziały w funduszach ETF. Oczywiście głównym winowajcą jest SLV z którego „uciekło” w 2011 roku 1315 ton kruszcu czyli ponad 42 mln oz. Sumarycznie inwestorzy pozbyli się 4% udziałów w funduszach ETF, które pod koniec zeszłego roku przechowywały łącznie 576,1 mln oz srebra. Drugą oprócz udziałów w funduszach częścią popytu inwestycyjnego jest zakup bezpośredni srebrnych sztabek lub monet. W przypadku tych pierwszych inwestorzy zakupili 95,7 mln oz co stanowi wzrost o 67%. W czerwcu zeszłego roku prognozy sprzedaży srebrnych monet w 2011 roku wyniosły 100 mln oz (link) i dotyczyły najbardziej znanych produktów czyli Silver Eagle, Maple Leaf, Wiener Phil, Silver Panda oraz monet z Perth Mint. Okazało się że z uwzględnieniem wszystkich pozostałych rodzajów monet i medali inwestorzy w tej formie zakupili 118,2 mln oz kruszcu.  


Ilość srebra w posiadaniu SLV spadła w przeciągu ostatniego tygodnia o 1,26 mln oz i wynosi obecnie 307,1 mln oz. Liczba sprzedanych krótko udziałów podawana przez www.shortsqueeze.com spadła o 0,5 miliona sztuk do 11,24 mln sztuk, co odpowiada mniej więcej tej samej ilości uncji.


Zapasy Comexu ponownie pobiły kilkuletni rekord rosnąc do poziomu 141.869.332 oz. W przeciągu tygodnia inwestorzy złożyli do depozytu ponad 3,1 mln oz srebra. Kwiecień nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Do tej pory rozliczone i dostarczone zostały 407 kontrakty, opiewające na nieco ponad 2 mln oz kruszcu.

Sprzedaż Silver Eagle w kwietniu mocno rozczarowała. Na razie sprzedano mniej jednouncyjnych monet niż w bardzo słabym lutym i możliwe że zakończymy miesiąc tą wartością.
January         6,107,000
February       1,490,000
March           2,542,000
April              1,320,000
Total              11,459,000


Na zakończenie chciałbym poruszyć temat celowości prowadzenia tego bloga. Żeby wytłumaczyć po co inwestować w srebro i złoto posłużę się przykładem zahaczającym o minioną epokę. Zakładam że wiele osób pamięta książeczki mieszkaniowe z czasów PRL-u. Ktoś kto chciał mieć mieszkanie, zakładał książeczkę na którą regularnie prze dziesięć czy piętnaście lat wpłacał pieniądze. Skończyło się to reformami wolnorynkowymi w latach 90-tych i urealnieniem wartości złotego. Wtedy okazało się, że wkłady mieszkaniowe zbierane przez ponad dziesięć lat starczą na jedno wyjście do średniej klasy restauracji.
 Każdy nowy rząd który dochodzi do władzy coraz bardziej się zadłuża. Nikt spodziewając się kilka lat bycia u władzy nie przejmuje się długofalowymi skutkami takiego postępowania. Papierowy pieniądz ma pokrycie jedynie w zaufaniu do niego. Nie mówię że ludzie odsuną się od fiat money za rok dwa czy pięć, jednak nie można zadłużać się bez końca. Tego przynajmniej możemy nauczyć się z historii. Najbardziej rozsądnym wyjściem jest przeznaczenie części oszczędności na zakup złota. Przy wartości wskaźnika GSR wynoszącego ponad 50 pkt (czyli za jedną uncję złota jesteśmy w stanie kupić ponad 50 uncji srebra), inwestycja w srebro wydaje się nawet bardziej atrakcyjna. Oczywiście srebro jest bardziej ryzykowne, ze względu na to że jego ceny ustalane są na Comexie, gdzie niepodzielnie panują commercials. Poza tym jest ono postrzegane bardziej jako metal przemysłowy i notowania mogą rosną lub spadać w zależności od stanu gospodarki.
Wszystko co jest opisane na tym blogu ma na celu przybliżenie zasad panujących na rynku srebra. Nie staram się przewidywać krótkoterminowych ruchów cen, bo nie ma to większego sensu. Nie będę nawet zgadywał czy za rok cena srebra będzie wyżej czy niżej niż obecnie. Chciałbym się natomiast skupić na bardzo dobrych fundamentach kruszcu. Począwszy od rosnącego dynamicznie popytu inwestycyjnego, leasingu srebra, niewielkiego rynku, mało elastycznej podaży, wysokiej wartości GSR, po coroczne przejadanie rezerw i ponowne programy luzowania ilościowego QE, wprowadzanych praktycznie we wszystkich głównych gospodarkach na świecie. Każdy z powyższych punktów został już wcześniej dokładnie opisany, więc nie będę ich ponownie rozwijał. Co więc stoi na przeszkodzie do większych wzrostów cen kruszcu? Po pierwsze patrząc z perspektywy ostatniej dekady ceny wzrosły z 4,5 dolara na początku wieku do prawie 50 $/oz w zeszłym roku, czyli ponad dziesięciokrotnie. Nawet inwestorzy którzy kupowali kruszec po 2008 roku mogli liczyć ma całkiem spory zysk. Głównym hamulcem cen pozostaje Comex wraz z jego skumulowanymi krótkimi pozycjami będącymi w posiadaniu kilku największych inwestorów. Ponieważ są to inwestorzy instytucjonalni, mają praktycznie nieograniczony dostęp do środków i mogą zakupić każdą ilość krótkich pozycji nie martwiąc się o margin call. Powoduje to że popyt ze strony innych grup inwestorów zawsze hamowany jest przez podaż ze strony commercials. Do póki stanowią oni główną siłę na Comexie, raczej ciężko przewidywać bardzo duże wzrosty. Patrząc na krótkie pozycje netto w kategorii komercyjnej, czyli różnicę w ilości krótkich i długich pozycji w rękach największych inwestorów i tak widać znaczny postęp. Na przestrzeni ostatnich kilku lat posiadali oni średnio 40-60 tysięcy krótkich pozycji netto, momentami dochodząc nawet do 65 tysięcy. Od jakiegoś czasu częściej poruszamy się w strefie 20 tysięcy lub nawet niżej. Jak widać to wciąż za dużo żeby myśleć o poważnych wzrostach, jednak postęp jest widoczny.    

niedziela, 22 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 22 kwietnia 2012


Tydzień na rynku metali szlachetnych upłynął wyjątkowo spokojnie, co dobrze wpisuje się w zachowanie cen w przeciągu ostatniego miesiąca. Rynki srebra i złota poruszają się w trendzie bocznym i  na razie nie widać sygnałów które mogłyby to zmienić. Ostatni tydzień ceny srebra spędziły w bardzo wąskim przedziale cenowym pomiędzy 31 a 32 $/oz. Złoto także nie wykazywało większej aktywności. Notowania na obydwu rynkach pozostają poniżej swoich kluczowych średnich. Ostatecznie srebro zakończyło tydzień na poziomie 31,66 $/oz co stanowi wzrost o 23 centy czyli 0,7%. Złoto na zamknięciu piątkowej sesji osiągnęło poziom 1642,9 $/oz co stanowi spadek o 11 dolarów, czyli 0,6%. Ze względu na nierównowagę w ruchach cen obydwu metali, wskaźnik GSR zawęził się do 51,9 pkt.


W piątek opublikowany został raport COT. Nie przyniósł on praktycznie żadnych zmian. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów wzrosła o 111 kontraktów do poziomu 26.497 sztuk.
Bardziej aktywna była grupa czterech największych inwestorów czyli Top4, która zwiększyła swoje zaangażowanie w krótkie pozycje o 2 tysiące kontraktów i posiada obecnie 27,5 tysiąca pozycji netto po krótkiej stronie rynku.


Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials wzrosła o 5 tysięcy kontraktów do poziomu 176 tysięcy sztuk. Dane z obydwu rynków dobrze odzwierciedlają trend boczny jaki obecnie panuje.


Co roku na świecie przybywa około 70 mln ludzi. Większość w rejonach przeżywających obecnie rozkwit gospodarczy. W miarę podnoszenia się stopy zamożności, rośnie zapotrzebowanie na surowce. W pierwszej kolejności cały świat musi produkować coraz więcej żywności i wykorzystywać więcej wody, aby zapewnić byt zwiększającej się populacji. W miarę bogacenia się społeczeństwa wzrasta popyt na energię, stal, beton, ropę naftową czy miedź. Na końcu dochodzą dobra ze średniej i wyższej półki, czyli samochody, sprzęt elektroniczny, AGD oraz wiele innych. Wzrasta zapotrzebowanie na praktycznie wszystkie inne surowce, zaczynając od aluminium i kauczuku a na srebrze kończąc. W międzyczasie zmieniają się nawyki żywieniowe. Rośnie udział mięsa w spożywanym pokarmie, co przekłada się na zwiększony popyt na paszę. Do wyprodukowania jednego kilograma mięsa potrzeba około 12 kilogramów zboża i soi, oraz 20 tysięcy litrów wody. Spożycie mięsa, w zależności od rodzaju, ma rosnąć przez najbliższe dwie dekady od 1% do 3% rocznie. Zużycie ropy naftowej stabilnie rośnie i ze względu na dynamicznie rozwijające się Chiny, nawet kryzys nie wiele tutaj zmienił. Według amerykańskiej agencji EIA konsumpcja ropy wzrosła przez ostatnie dziesięć lat z 78,2 mln do około 89 mln baryłek dziennie.


Zużycie surowców przez bogacące się państwa, które jeszcze dwie dekady temu znajdowały się w ekonomicznej stagnacji, zaczyna ukazywać że nadmierna eksploatacja ma swoje ograniczenia. Po pierwsze wzrasta ilość energii potrzebnej do otrzymania surowców. Ponieważ aby odkryć nowe złoża potrzeba poświęcić więcej czasu i sięgnąć głębiej do ziemi. Dodatkowo zawartość poszukiwanych przez nas surowców w odkrywanych złożach stale się zmniejsza. Dla przykładu zawartość srebra w wydobywanej rudzie w USA, przez większą część zeszłego wieku wahała się w okolicach 18 oz na tonę, żeby pod koniec spaść do niespełna 4 oz/tona. Obecnie musimy wydobyć na powierzchnię i przerobić tysiące ton skały więcej, aby wydobyć z niej podobną ilość srebra niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Towarzyszy temu  większe zużycie energii a co za tym idzie cena surowców musi być wyższa. Srebro jest w specyficznej sytuacji ponieważ większość jego produkcji jest uzyskiwana jako produkt uboczny w wydobyciu innych metali. Silver Institute szacuje, że 10 największych prime miners, czyli kopalni nastawionych w pierwszej kolejności na wydobycie srebra, dostarczyło w 2010 roku zaledwie 146 mln oz kruszcu (link), co stanowi niespełna 20% całkowitego wydobycia na poziomie 736 mln oz. Ma to swoją dobrą i złą stronę. Po pierwsze producenci miedzi, cynku czy ołowiu którzy także otrzymują srebro mogą bardziej koncentrować się na cenach swoich podstawowych produktów, a kruszec traktować jako dodatek do swoich zysków. W latach kiedy ceny srebra kształtowały się w okolicach 5 $/oz, zapewne większość kopalni traktowała je jako zwykły produkt uboczny godząc się na każdą cenę jaką ktoś chciał za nie zapłacić. Przy tak niskich cenach powodowało to że otwieranie nowych kopalni było problematyczne. W tym momencie można popatrzyć na to z drugiej strony. Jeżeli 75% srebra jest pochodną procesu produkcji innych metali, to znaczy że podaż nie jest elastyczna. Jeśli nagle wzrośnie popyt na srebro, to nie ma szans na znaczące zwiększenie wydobycia. Warto na ten problem spojrzeć od strony popytu inwestycyjnego. Jeszcze dekadę temu inwestorzy kupowali średnio 35 mln oz srebra rocznie, zwykle w postaci monet. W 2010 roku zakupili łącznie 279 mln oz srebrnych monet, medali i sztabek, wraz z udziałami w funduszach ETF, które przynajmniej w teorii powinny mieć pełne pokrycie w metalu. W tym samym czasie rosło wydobycie i przeróbka złomu, jednak wzrost nie był znaczący. Od 2002 do 2010 roku wyniósł około 120 mln oz. Popyt ze strony przemysłu z uwzględnieniem fotografii utrzymywał się na stałym poziomie około 550 mln oz.
Tak gwałtowny wzrost popytu inwestycyjnego musiał odbić się na ilości kruszcu na rynku. Po pierwsze wzrosła cena srebra ze średniej 4,37 $/oz w 2001 roku do ponad 30 $/oz w roku obecnym. Po drugie aby zbilansować popyt i podaż brakuje nam grubo ponad 100 mln oz kruszcu. „Pomoc” przyszła od strony kopalni, które ponownie zaczęły sprzedawać na termin swoją produkcję oraz ze strony rządów, które w jeszcze szybszym tempie niż w poprzednich latach wyzbywały się swoich rezerw. 


Jak widać obydwie te rzeczy, czyli hedging produkcji i sprzedaż rezerw nie są wyjściem z sytuacji które można stosować bez końca. Jeżeli popyt inwestycyjny na srebro utrzyma się na wysokim poziomie przez najbliższe lata nie będzie w końcu czym go wypełnić. Wydobycie nie jest elastyczne, ze względu na specyfikę srebra, a nowe kopalnie powstają bardzo powoli. Jedną z rzeczy która może działać na niekorzyść powyższego scenariusza jest sprzedaż „papierowego” metalu. Chodzi tutaj głównie o SLV, który co prawda posiada ponad 300 mln oz kruszcu, jednak wielu inwestorów ma wątpliwości, czy przypadkiem nie mają one kilku właścicieli, co jest możliwe z technicznego punktu widzenia. SLV do niedawna sprzedawał także krótko udziały w funduszu, co spowodowało powstanie następnej fali „papierowego srebra”. W okolicach maja zeszłego roku kiedy ceny dochodziły do 50 $/oz, a popyt na srebrne monety i sztabki był tak duży, że na dostawę trzeba było czekać kilka tygodni, liczba sprzedanych krótko udziałów w SLV doszła do 37 mln sztuk, co odpowiada mniej więcej tej samej ilości uncji. Wytworzyło to sytuację, w której część srebra w funduszu nie miała pokrycia o czym większość posiadaczy udziałów nie miała pojęcia.


Naukowcy z Scinetific American (link) dokonali obliczeń, na jaki czas wystarczy nam głównych surowców. Oczywiście podane daty mają znaczenie bardzo ogólne, ponieważ trudno jest określić rozwój nowych technologii, które mogą zastępować bądź ograniczać popyt na część surowców, lub w przypadku żywności zwiększać efektywność produkcji lub zmniejszać marnotrawstwo. Dodatkowo mogą zostać odkryte nowe złoża które zwiększą ogólną pulę rezerw. Może także na większą skalę wzrosnąć wydobycie z dna mórz i oceanów.
W przypadku srebra, przy obecnym poziomie konsumpcji, złoża wystarczą do 2029 roku, czyli przez następne 17 lat. Zaznaczone jest jednak, że zwiększenie recyklingu może wydłużyć ten okres. To ostatnie założenie jest trochę problematyczne. Na pewno znaczna część produktów zawierających srebro będzie ponownie przerabiana, jednak przykładowo produkowane obecnie panele słoneczne będą działać przez następne 30 lat, a przemysł PV wyrasta na czołowego konsumenta srebra na świecie. To samo dotyczy produktów elektronicznych i samochodów, które na pewno będą podlegać recyklingowi, jednak ich produkcja w bogacących się społeczeństwach będzie rosnąć. Podobnie z popytem inwestycyjnym. Inwestorzy kupujący srebrne monety raczej nie prędko przetopią je na coś innego, chyba że dostaną za to odpowiednią cenę. 


Powyższy raport dobrze wskazuje na ogólny wieloletni trend związany z surowcami. Nadmierna konsumpcja, rosnąca światowa populacja, wyczerpywanie się rezerw, coraz mniejsza zawartość poszukiwanych metali w złożach, coraz większe zużycie energii potrzebnej do wydobycia i przetworzenia surowców powinno powodować wzrost cen w długim terminie.


Prezydent Obama wypowiada wojnę spekulantom, którzy zawyżają ceny ropy naftowej. Może mieć to pewne skutki także dla rynku srebra i złota. Niespełna siedem miesięcy przed wyborami prezydenckimi w USA, główną przeszkodą dla reelekcji obecnego prezydenta mogą być wysokie ceny paliw. Sytuacja w amerykańskiej gospodarce póki co jest opanowana, bezrobocie ustabilizowało się, giełda od trzech lat rośnie a DJIA przebił nawet poziom 13 tysięcy punktów. Głównym problemem stają się podążające do góry ceny ropy naftowej, które bezpośrednio uderzają w przyszłych wyborców. Miesiąc temu Barack Obama w wywiadzie telewizyjnym powiedział:
„Sądzę że Amerykanie rozumieją, że nie mamy większego wpływu na cenę benzyny. Temat ten jest już poruszany od ponad 30 lat. Jedyną metodą ustabilizowania cen paliw jest zredukowanie naszej zależności od zagranicznych dostawców. Jak dotąd udało nam się zmniejszyć to uzależnienie o miliony baryłek. W międzyczasie widzę, że ludzie są mocno obciążeni przez zbyt wysokie ceny i czują się jakby płacili dodatkowy podatek od swoich dochodów. Dokładnie przyglądamy się każdemu czynnikowi, który wpływa na ceny benzyny, chcemy uruchomić dodatkowe siły, które będą monitorować spekulacje na rynku i czuwać nad tym aby inwestorzy nie odnosili korzyści wynikających z sytuacji na globalnym rynku ropy naftowej.”
Dalej prezydent Obama oskarża dużych producentów o wykorzystywanie obecnej sytuacji dla pomnażania zysków:
„Obecnie, największe korporacje z branży naftowej zgarniają rekordowe zyski, które rosną za każdym razem jak ludzie tankują ropę. Ale to jeszcze nie wszystko, ponad rekordowymi zyskami, firmy dostają miliardowe zwolnienia z podatków – pomoc którą otrzymują przez ostatnie sto lat. To jak uderzać w amerykańskie społeczeństwo dwukrotnie”.


Plan przedstawiony przez prezydenta, który ma uzdrowić sytuację złożony jest z kilku punktów. Po pierwsze znaczące zwiększenie nadzoru nad rynkiem i manipulacjami ceną ropy, poprzez dodatkowe wsparcie CFTC. Po drugie zwiększenie środków na rozwój nadzoru nad rynkiem od strony technicznej. Po trzecie zwiększenie kar dla inwestorów indywidualnych i firm zaangażowanych w manipulację na rynku. I ostatni punkt, chyba najbardziej kontrowersyjny, to przekazanie CFTC prawa do ustalania wysokości depozytów obowiązkowych (margins) na rynku kontraktów futures. Do tej pory CME zarządzająca Comexem ustalała wysokość depozytów, teraz ma to robić CFTC.
Całe to zamieszanie wokół cen paliw może pomóc wprowadzić limity wielkości pozycji na rynku terminowym, w tym na rynkach złota i srebra.


Ilość srebra w posiadaniu SLV nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego tygodnia i wynosi 304,8 mln uncji, czyli 9.591 ton.


Zapasy srebra na Comexie spadły o 2,85 mln oz, do poziomu 138.741.558 oz. To pierwszy tak poważny spadek od bardzo długiego czasu. Kwiecień nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Od początku miesiąca rozliczone i dostarczone zostały 343 kontrakty opiewające na 1,72 mln oz kruszcu.


Sprzedaż Silver Eagle albo przystopowała bardzo, albo mennica nie uzupełniła jeszcze wszystkich danych. Jak dotąd w kwietniu sprzedanych zostało jedynie 880 tysięcy jednouncyjnych monet.
January          6,107,000
February        1,490,000
March            2,542,000
April               880,000
Total               11,019,000


Pod koniec tygodnia Silver Institute opublikował coroczny „World Silver Survey” (link). Najważniejszym faktem z raportu jest wzrost popytu inwestycyjnego w 2011 roku do łącznej wartości 282,2 mln oz, co jest świetnym wynikiem zważywszy że dwie trzecie poprzedniego roku wypełniał na rynku srebra trend spadkowy. Mieliśmy także do czynienia z dwoma bardzo spektakularnymi załamaniami cen, które w przeciągu kilku dni wymazały ponad jedną trzecią wartości kruszcu. Nie są to wydarzenia które budują zaufanie do rynku i skłaniają do inwestycji. Jak widać inwestorzy są jednak innego zdania i nie dają za wygraną, kupując fizyczny metal zamiast papierowych kontraktów na Comexie. Szerzej o tym w następnej Analizie.