niedziela, 22 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 22 kwietnia 2012


Tydzień na rynku metali szlachetnych upłynął wyjątkowo spokojnie, co dobrze wpisuje się w zachowanie cen w przeciągu ostatniego miesiąca. Rynki srebra i złota poruszają się w trendzie bocznym i  na razie nie widać sygnałów które mogłyby to zmienić. Ostatni tydzień ceny srebra spędziły w bardzo wąskim przedziale cenowym pomiędzy 31 a 32 $/oz. Złoto także nie wykazywało większej aktywności. Notowania na obydwu rynkach pozostają poniżej swoich kluczowych średnich. Ostatecznie srebro zakończyło tydzień na poziomie 31,66 $/oz co stanowi wzrost o 23 centy czyli 0,7%. Złoto na zamknięciu piątkowej sesji osiągnęło poziom 1642,9 $/oz co stanowi spadek o 11 dolarów, czyli 0,6%. Ze względu na nierównowagę w ruchach cen obydwu metali, wskaźnik GSR zawęził się do 51,9 pkt.


W piątek opublikowany został raport COT. Nie przyniósł on praktycznie żadnych zmian. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów wzrosła o 111 kontraktów do poziomu 26.497 sztuk.
Bardziej aktywna była grupa czterech największych inwestorów czyli Top4, która zwiększyła swoje zaangażowanie w krótkie pozycje o 2 tysiące kontraktów i posiada obecnie 27,5 tysiąca pozycji netto po krótkiej stronie rynku.


Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials wzrosła o 5 tysięcy kontraktów do poziomu 176 tysięcy sztuk. Dane z obydwu rynków dobrze odzwierciedlają trend boczny jaki obecnie panuje.


Co roku na świecie przybywa około 70 mln ludzi. Większość w rejonach przeżywających obecnie rozkwit gospodarczy. W miarę podnoszenia się stopy zamożności, rośnie zapotrzebowanie na surowce. W pierwszej kolejności cały świat musi produkować coraz więcej żywności i wykorzystywać więcej wody, aby zapewnić byt zwiększającej się populacji. W miarę bogacenia się społeczeństwa wzrasta popyt na energię, stal, beton, ropę naftową czy miedź. Na końcu dochodzą dobra ze średniej i wyższej półki, czyli samochody, sprzęt elektroniczny, AGD oraz wiele innych. Wzrasta zapotrzebowanie na praktycznie wszystkie inne surowce, zaczynając od aluminium i kauczuku a na srebrze kończąc. W międzyczasie zmieniają się nawyki żywieniowe. Rośnie udział mięsa w spożywanym pokarmie, co przekłada się na zwiększony popyt na paszę. Do wyprodukowania jednego kilograma mięsa potrzeba około 12 kilogramów zboża i soi, oraz 20 tysięcy litrów wody. Spożycie mięsa, w zależności od rodzaju, ma rosnąć przez najbliższe dwie dekady od 1% do 3% rocznie. Zużycie ropy naftowej stabilnie rośnie i ze względu na dynamicznie rozwijające się Chiny, nawet kryzys nie wiele tutaj zmienił. Według amerykańskiej agencji EIA konsumpcja ropy wzrosła przez ostatnie dziesięć lat z 78,2 mln do około 89 mln baryłek dziennie.


Zużycie surowców przez bogacące się państwa, które jeszcze dwie dekady temu znajdowały się w ekonomicznej stagnacji, zaczyna ukazywać że nadmierna eksploatacja ma swoje ograniczenia. Po pierwsze wzrasta ilość energii potrzebnej do otrzymania surowców. Ponieważ aby odkryć nowe złoża potrzeba poświęcić więcej czasu i sięgnąć głębiej do ziemi. Dodatkowo zawartość poszukiwanych przez nas surowców w odkrywanych złożach stale się zmniejsza. Dla przykładu zawartość srebra w wydobywanej rudzie w USA, przez większą część zeszłego wieku wahała się w okolicach 18 oz na tonę, żeby pod koniec spaść do niespełna 4 oz/tona. Obecnie musimy wydobyć na powierzchnię i przerobić tysiące ton skały więcej, aby wydobyć z niej podobną ilość srebra niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Towarzyszy temu  większe zużycie energii a co za tym idzie cena surowców musi być wyższa. Srebro jest w specyficznej sytuacji ponieważ większość jego produkcji jest uzyskiwana jako produkt uboczny w wydobyciu innych metali. Silver Institute szacuje, że 10 największych prime miners, czyli kopalni nastawionych w pierwszej kolejności na wydobycie srebra, dostarczyło w 2010 roku zaledwie 146 mln oz kruszcu (link), co stanowi niespełna 20% całkowitego wydobycia na poziomie 736 mln oz. Ma to swoją dobrą i złą stronę. Po pierwsze producenci miedzi, cynku czy ołowiu którzy także otrzymują srebro mogą bardziej koncentrować się na cenach swoich podstawowych produktów, a kruszec traktować jako dodatek do swoich zysków. W latach kiedy ceny srebra kształtowały się w okolicach 5 $/oz, zapewne większość kopalni traktowała je jako zwykły produkt uboczny godząc się na każdą cenę jaką ktoś chciał za nie zapłacić. Przy tak niskich cenach powodowało to że otwieranie nowych kopalni było problematyczne. W tym momencie można popatrzyć na to z drugiej strony. Jeżeli 75% srebra jest pochodną procesu produkcji innych metali, to znaczy że podaż nie jest elastyczna. Jeśli nagle wzrośnie popyt na srebro, to nie ma szans na znaczące zwiększenie wydobycia. Warto na ten problem spojrzeć od strony popytu inwestycyjnego. Jeszcze dekadę temu inwestorzy kupowali średnio 35 mln oz srebra rocznie, zwykle w postaci monet. W 2010 roku zakupili łącznie 279 mln oz srebrnych monet, medali i sztabek, wraz z udziałami w funduszach ETF, które przynajmniej w teorii powinny mieć pełne pokrycie w metalu. W tym samym czasie rosło wydobycie i przeróbka złomu, jednak wzrost nie był znaczący. Od 2002 do 2010 roku wyniósł około 120 mln oz. Popyt ze strony przemysłu z uwzględnieniem fotografii utrzymywał się na stałym poziomie około 550 mln oz.
Tak gwałtowny wzrost popytu inwestycyjnego musiał odbić się na ilości kruszcu na rynku. Po pierwsze wzrosła cena srebra ze średniej 4,37 $/oz w 2001 roku do ponad 30 $/oz w roku obecnym. Po drugie aby zbilansować popyt i podaż brakuje nam grubo ponad 100 mln oz kruszcu. „Pomoc” przyszła od strony kopalni, które ponownie zaczęły sprzedawać na termin swoją produkcję oraz ze strony rządów, które w jeszcze szybszym tempie niż w poprzednich latach wyzbywały się swoich rezerw. 


Jak widać obydwie te rzeczy, czyli hedging produkcji i sprzedaż rezerw nie są wyjściem z sytuacji które można stosować bez końca. Jeżeli popyt inwestycyjny na srebro utrzyma się na wysokim poziomie przez najbliższe lata nie będzie w końcu czym go wypełnić. Wydobycie nie jest elastyczne, ze względu na specyfikę srebra, a nowe kopalnie powstają bardzo powoli. Jedną z rzeczy która może działać na niekorzyść powyższego scenariusza jest sprzedaż „papierowego” metalu. Chodzi tutaj głównie o SLV, który co prawda posiada ponad 300 mln oz kruszcu, jednak wielu inwestorów ma wątpliwości, czy przypadkiem nie mają one kilku właścicieli, co jest możliwe z technicznego punktu widzenia. SLV do niedawna sprzedawał także krótko udziały w funduszu, co spowodowało powstanie następnej fali „papierowego srebra”. W okolicach maja zeszłego roku kiedy ceny dochodziły do 50 $/oz, a popyt na srebrne monety i sztabki był tak duży, że na dostawę trzeba było czekać kilka tygodni, liczba sprzedanych krótko udziałów w SLV doszła do 37 mln sztuk, co odpowiada mniej więcej tej samej ilości uncji. Wytworzyło to sytuację, w której część srebra w funduszu nie miała pokrycia o czym większość posiadaczy udziałów nie miała pojęcia.


Naukowcy z Scinetific American (link) dokonali obliczeń, na jaki czas wystarczy nam głównych surowców. Oczywiście podane daty mają znaczenie bardzo ogólne, ponieważ trudno jest określić rozwój nowych technologii, które mogą zastępować bądź ograniczać popyt na część surowców, lub w przypadku żywności zwiększać efektywność produkcji lub zmniejszać marnotrawstwo. Dodatkowo mogą zostać odkryte nowe złoża które zwiększą ogólną pulę rezerw. Może także na większą skalę wzrosnąć wydobycie z dna mórz i oceanów.
W przypadku srebra, przy obecnym poziomie konsumpcji, złoża wystarczą do 2029 roku, czyli przez następne 17 lat. Zaznaczone jest jednak, że zwiększenie recyklingu może wydłużyć ten okres. To ostatnie założenie jest trochę problematyczne. Na pewno znaczna część produktów zawierających srebro będzie ponownie przerabiana, jednak przykładowo produkowane obecnie panele słoneczne będą działać przez następne 30 lat, a przemysł PV wyrasta na czołowego konsumenta srebra na świecie. To samo dotyczy produktów elektronicznych i samochodów, które na pewno będą podlegać recyklingowi, jednak ich produkcja w bogacących się społeczeństwach będzie rosnąć. Podobnie z popytem inwestycyjnym. Inwestorzy kupujący srebrne monety raczej nie prędko przetopią je na coś innego, chyba że dostaną za to odpowiednią cenę. 


Powyższy raport dobrze wskazuje na ogólny wieloletni trend związany z surowcami. Nadmierna konsumpcja, rosnąca światowa populacja, wyczerpywanie się rezerw, coraz mniejsza zawartość poszukiwanych metali w złożach, coraz większe zużycie energii potrzebnej do wydobycia i przetworzenia surowców powinno powodować wzrost cen w długim terminie.


Prezydent Obama wypowiada wojnę spekulantom, którzy zawyżają ceny ropy naftowej. Może mieć to pewne skutki także dla rynku srebra i złota. Niespełna siedem miesięcy przed wyborami prezydenckimi w USA, główną przeszkodą dla reelekcji obecnego prezydenta mogą być wysokie ceny paliw. Sytuacja w amerykańskiej gospodarce póki co jest opanowana, bezrobocie ustabilizowało się, giełda od trzech lat rośnie a DJIA przebił nawet poziom 13 tysięcy punktów. Głównym problemem stają się podążające do góry ceny ropy naftowej, które bezpośrednio uderzają w przyszłych wyborców. Miesiąc temu Barack Obama w wywiadzie telewizyjnym powiedział:
„Sądzę że Amerykanie rozumieją, że nie mamy większego wpływu na cenę benzyny. Temat ten jest już poruszany od ponad 30 lat. Jedyną metodą ustabilizowania cen paliw jest zredukowanie naszej zależności od zagranicznych dostawców. Jak dotąd udało nam się zmniejszyć to uzależnienie o miliony baryłek. W międzyczasie widzę, że ludzie są mocno obciążeni przez zbyt wysokie ceny i czują się jakby płacili dodatkowy podatek od swoich dochodów. Dokładnie przyglądamy się każdemu czynnikowi, który wpływa na ceny benzyny, chcemy uruchomić dodatkowe siły, które będą monitorować spekulacje na rynku i czuwać nad tym aby inwestorzy nie odnosili korzyści wynikających z sytuacji na globalnym rynku ropy naftowej.”
Dalej prezydent Obama oskarża dużych producentów o wykorzystywanie obecnej sytuacji dla pomnażania zysków:
„Obecnie, największe korporacje z branży naftowej zgarniają rekordowe zyski, które rosną za każdym razem jak ludzie tankują ropę. Ale to jeszcze nie wszystko, ponad rekordowymi zyskami, firmy dostają miliardowe zwolnienia z podatków – pomoc którą otrzymują przez ostatnie sto lat. To jak uderzać w amerykańskie społeczeństwo dwukrotnie”.


Plan przedstawiony przez prezydenta, który ma uzdrowić sytuację złożony jest z kilku punktów. Po pierwsze znaczące zwiększenie nadzoru nad rynkiem i manipulacjami ceną ropy, poprzez dodatkowe wsparcie CFTC. Po drugie zwiększenie środków na rozwój nadzoru nad rynkiem od strony technicznej. Po trzecie zwiększenie kar dla inwestorów indywidualnych i firm zaangażowanych w manipulację na rynku. I ostatni punkt, chyba najbardziej kontrowersyjny, to przekazanie CFTC prawa do ustalania wysokości depozytów obowiązkowych (margins) na rynku kontraktów futures. Do tej pory CME zarządzająca Comexem ustalała wysokość depozytów, teraz ma to robić CFTC.
Całe to zamieszanie wokół cen paliw może pomóc wprowadzić limity wielkości pozycji na rynku terminowym, w tym na rynkach złota i srebra.


Ilość srebra w posiadaniu SLV nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego tygodnia i wynosi 304,8 mln uncji, czyli 9.591 ton.


Zapasy srebra na Comexie spadły o 2,85 mln oz, do poziomu 138.741.558 oz. To pierwszy tak poważny spadek od bardzo długiego czasu. Kwiecień nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Od początku miesiąca rozliczone i dostarczone zostały 343 kontrakty opiewające na 1,72 mln oz kruszcu.


Sprzedaż Silver Eagle albo przystopowała bardzo, albo mennica nie uzupełniła jeszcze wszystkich danych. Jak dotąd w kwietniu sprzedanych zostało jedynie 880 tysięcy jednouncyjnych monet.
January          6,107,000
February        1,490,000
March            2,542,000
April               880,000
Total               11,019,000


Pod koniec tygodnia Silver Institute opublikował coroczny „World Silver Survey” (link). Najważniejszym faktem z raportu jest wzrost popytu inwestycyjnego w 2011 roku do łącznej wartości 282,2 mln oz, co jest świetnym wynikiem zważywszy że dwie trzecie poprzedniego roku wypełniał na rynku srebra trend spadkowy. Mieliśmy także do czynienia z dwoma bardzo spektakularnymi załamaniami cen, które w przeciągu kilku dni wymazały ponad jedną trzecią wartości kruszcu. Nie są to wydarzenia które budują zaufanie do rynku i skłaniają do inwestycji. Jak widać inwestorzy są jednak innego zdania i nie dają za wygraną, kupując fizyczny metal zamiast papierowych kontraktów na Comexie. Szerzej o tym w następnej Analizie.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 15 kwietnia 2012

Notowania srebra i złota od miesiąca pozostają w trendzie bocznym. W czwartek i piątek zmienność cen była znaczna, co jednak nie przełożyło się na dużą zmianę w perspektywie całego tygodnia. W czwartek notowania poszły mocno do góry po tym jak zaczęto spekulować nad możliwością nowego QE, jednak w piątek wszystko wróciło do normy a ceny srebra i złota spadły do czwartkowych poziomów. Na piątkowym zamknięciu cena srebra wyniosła 31,49 $/oz co stanowi spadek o 43 centy, czyli 1,4%. Wykres ciągle znajduje się poniżej swoich kluczowych średnich MA-200 oraz MA-50. Na rynku złota cena zamknięcia w piątek wieczorem wyniosła 1657,9 $/oz co stanowi wzrost o 14,2 dolara czyli 0,9%. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do 52,6 pkt.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu inwestorów komercyjnych spadła o 4950 kontraktów do poziomu 26.386 sztuk. Spadek całkiem spory, napędzony zapewne środowymi zniżkami cen, z wcześniejszego tygodnia. Commercials zwykle wyzbywają się krótkich pozycji podczas spadków.
Grupa czterech największych inwestorów na rynku czyli Top4, zwiększyła nieznacznie swoje zaangażowanie w krótkie pozycje o około 250 pozycji do poziomu 25,4 tysiąca kontraktów.


 Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów, spadła o 6900 kontraktów, do poziomu 171 tysięcy sztuk. Ponownie znajdujemy się w bardzo niskich jak na złoto poziomach, co jest pozytywne jednak póki co nie przekłada się na wzrosty.


Kryzys ekonomiczny w Hiszpanii stał się zbyt zauważalny aby go ignorować. Wczoraj hiszpańskie CDSy z hukiem przebiły poziom 500 pkt. ustanawiając przy tym historyczny rekord. W międzyczasie index giełdy w Madrycie IBEX-35 wybił się w dół i po piątkowym bardzo silnym spadku o 3,6% znalazł się o włos od dołka z 2009 roku, kiedy cały świat pogrążony był w kryzysie. Kraj jest w złym położeniu ponieważ przed 2008 rokiem główną siłą napędzającą gospodarkę były nieruchomości. Niemal w każdym biurze pośrednictwa wzdłuż i w poprzek Europy widniały oferty domów i apartamentów w słonecznych kurortach Andaluzji, Katalonii czy Balearów. Podobnie jak w Polsce społeczeństwo Hiszpanii nastawione jest bardziej na posiadanie własnego mieszkania niż na wynajem. Banki zwietrzyły dobrą okazję na zyski i zaczęły udzielać kredytów na 40 a nawet 50 lat. Powoduje to, że niespłacone pożyczki będą przechodzić za kilkadziesiąt lat z rodziców na dzieci. Duża liczba chętnych miejscowych i obcokrajowców na zakup własnego domu spowodowała boom w budownictwie. Zatrudnienie w dobrych latach w sektorze budownictwa było bardzo duże, co przekłada się obecnie na więcej bezrobotnych. Ceny nieruchomości od końca lat 90-tych do upadku Lehman Brothers wzrosły średnio od 1000 do prawie 3000 euro/m2. Jednak kryzys zaczyna powoli urealniać ich ceny.


Największą bolączką Hiszpanii jest bezrobocie, które według Eurostatu wznosi obecnie 23,6%. Niektórzy przewidują jego wzrost do ponad 27% na koniec tego roku. Licząc według starej miary stosowanej przez Bank of Spain w latach 90-tych zeszłego wieku, oznacza to wzrost do 32%. Dodatkowo Niemcy naciskają rząd w Madrycie aby dalej zaciskał pasa i obciął deficyt budżetowy z 8,5% do 3%. Przy tak dużym bezrobociu może się to skończyć tragicznie. Teoretycznie oszczędności w budżecie do główna broń w walce z zadłużaniem się, jednak w pewnym momencie koszty społeczne stają się za wysokie.


Tak jak w przypadku Grecji u podstaw kłopotów gospodarczych leży brak konkurencyjności. Dlatego wszelkie programy pomocowe w wykonaniu ECB które nie dość że są kosztowne to nie dotykają sedna problemu. Podobnie jak w Grecji będą służyły jedynie do kupienia sobie więcej czasu. Jednak Hiszpania to nie jest małe peryferyjne państwo, które można wyciągnąć z kłopotów niewielkimi środkami. Ratowanie tej wielkości kraju to będzie prawdziwy test dla UE, dla której rozwiązanie problemów relatywnie małej Grecji było sporym wyzwaniem.
Na Półwyspie Iberyjskim rośnie niezadowolenie z powodu obecnej sytuacji. Coraz więcej komentatorów widzi wyjście z sytuacji poprzez opuszczenie strefy euro i dewaluację swojej waluty.    

 

Tymczasem ECB zastanawia się nad uruchomieniem programu skupu obligacji hiszpańskich, aby obniżyć ich oprocentowanie. Od początku marca rentowność hiszpańskich papierów dłużnych wzrosła z 4,9 do 6% i coraz bardziej zbliża się do rekordowych poziomów z listopada zeszłego roku, kiedy osiągnęło pułap 6,6%. Pod koniec zeszłego roku sytuacja w strefie Euro była bardzo napięta. Rentowność obligacji praktycznie wszystkich europejskich krajów (z wyłączeniem Niemiec) silnie rosła. Reakcją banków centralnych było otwarcie linii swapowych a później dwie serie niskooprocentowanych trzyletnich pożyczek w postaci LTRO. Wszystko to uspokoiło sytuację na kilka miesięcy. Jednak Hiszpania wybija się obecnie z tego uspokojenia, podczas gdy pozostałe państwa jakoś sobie radzą.


Przez ostatnie dwa lata EBC kupował obligacje emitowane przez europejskich dłużników w celu obniżenia ich oprocentowania. Jednak SMP (Securities Market Programme) poprzez który dokonywano zakupów pozostaje na razie uśpiony. Dodatkowo dochodzi do sporów wewnątrz samego banku centralnego, dotyczących skuteczności skupowania obligacji z ryku. Już same komentarze na ten temat doprowadziły do spadku rentowności, jednak inwestorzy szybko połapali się, że EBC na razie nie wykonuje żadnych ruchów w tym kierunku i rentowność ponownie zaczęła rosnąć. 


Równoległy problem stanowią straty hiszpańskich banków komercyjnych, które kupiły obligacje rządowe. Ten sam problem istnieje we Włoszech, gdzie banki w zamian za pożyczki w ramach LTRO zmuszone są do kupowania państwowego długu.  Pomiędzy grudniem 2011 a lutym tego roku banki hiszpańskie kupiły papiery dłużne emitowane przez rząd za kwotę 67 mld euro, a w marcu zakupy prawie na pewno były kontynuowane. Banki komercyjne ściągnęły z rynku większość długu wyemitowanego przez rząd. Problem leży w tym, że rosnące oprocentowanie obligacji powoduje spadek ich ceny co przekłada się na potężne straty w bilansach banków. 


„Banki są w bardzo złej sytuacji. Może się to przemienić w prawdziwą katastrofę dla peryferyjnych gospodarek strefy euro, szczególnie że zawór doprowadzający płynność do systemu został przymknięty. Jednak ze względu na Niemiecki sprzeciw, EBC nie może przeprowadzić kolejnego LTRO do póki nie uderzy następna fala kryzysu” (link).
Część analityków zaczyna wspominać o rozpoczęciu europejskiej wersji QE, w której EBC skupiłby na dużą skalę taniejące obligacje rządowe, co wyczyściłoby bilanse banków. „Słabi pożyczkodawcy parkują w obligacjach skarbowych ultra-tanie pieniądze otrzymane w ramach LTRO, do czasu aż będą potrzebować pieniądze do spłacenia swoich własnych długów. Ten czas zbliża się szybko, ponieważ europejskie banki muszą zrolować 600 mld euro długu do końca tego roku” (link). Jednak sytuacja komplikuje się ponieważ te obligacje tracą mocno na wartości.


Thomson Reuters opublikował nowe dane dotyczące importu złota do Chin (link). Światowy popyt na kruszec uległ wielkiej transformacji w przeciągu ostatnich trzech lat. Główny wpływ na to miały dwa trzy czynniki: po pierwsze zmiana nastawienia banków centralnych do swoich rezerw w złocie. We wcześniejszych latach banki wyprzedawały po około 500 ton złota rocznie, żeby ostatnio stać się netto kupcami i to w podobnej ilości. Po drugie bogacące się szybko społeczeństwo Chin lokuje część swoich oszczędności w bezpieczne aktywa, w których przoduje złoto. Pod tym względem Państwo Środka może wyprzedzić w tym lub przyszłym roku Indie, które są tradycyjnie największym konsumentem kruszcu. Pojedyncze państwo które jeszcze dziesięć lat temu kupowało około 200 ton złota rocznie może teraz zostać głównym światowym importerem. Oprócz bogacącej się szybko klasy średniej, Chiński Bank Centralny także zainteresowany jest kupnem złota w celu dywersyfikacji potężnych dolarowych rezerw. Ponieważ informacje na ten temat są bardzo lakoniczne, na pierwszy rzut oka wygląda jakby niewiele się działo. Jednak wielu analityków przypuszcza, że bank centralny skupuje większość chińskiego wydobycia i jest zainteresowany kupnem kruszcu u zagranicznych producentów. Wydaje się to logiczne, ponieważ państwa UE oraz Ameryka mają rezerwy złota na poziomie odpowiednio 11 i 8 tysięcy ton. Chiny natomiast przyznają się jedynie do 1200 ton. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że kumulowanie papierowych rezerw może się źle skończyć. Brak informacji na temat skupu złota przez PBoC tłumaczy się raczej chęcią utrzymania cen kruszcu na rozsądnym poziomie. Każda informacja o zakupie większej partii złota spowodowałaby nagły wzrost cen na rynku.
Trzeci czynnik to duży wzrost popytu inwestycyjnego na sztabki i monety na całym świecie. Warto przy tym zauważyć, że wydobycie złota przez ostatnie dziesięć lat pozostaje na stabilnym poziomie z lekką tendencją zniżkową.  

 Import złota z Hong Kongu stanowi około połowy całkowitego importu kruszcu do Chin. W październiku i listopadzie zeszłego roku import zaczął rosnąć wykładniczo, głównie ze względu na zbliżający się Chiński Nowy Rok. Później trochę osłabł, przez trzy kolejne miesiące stabilizując się w okolicach 40 ton miesięcznie. Warto porównać te wyniki z początkiem roku 2010 i 2011 kiedy import był minimalny. Od razu widać dużą różnicę w stosunku do poprzednich lat. Sumarycznie w przeciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku import wyniósł 72,6 tony co stanowi ponad siedmiokrotny wzrost w stosunku do tego samego okresu w roku poprzednim. 


Ilość srebra w SLV spadła w stosunku do poprzedniego tygodnia o 2,4 mln oz i wynosi 308,4 mln oz. Liczba sprzedanych krótko udziałów funduszu, publikowana przez www.shortsqueeze.com wzrosła o 2,7 mln sztuk (uncji), co złamało kilkutygodniowy trend. Obecnie sprzedanych krótko udziałów jest 11,78 mln sztuk. Oznacza to że taka liczba uncji srebra nie ma pokrycia w metalu przechowywanym przez fundusz.


Zapasy Comexu ponownie wzrosły. Tym razem o 2,1 mln oz srebra. Na zamknięcie czwartkowej sesji wyniosły one 141.594.393 oz metalu. To 23 tydzień wzrostów, przerwanych jedynie niewielką korektą w lutym.
Kwiecień nie jest miesiącem dostaw srebra na Comexie. Od początku miesiąca rozliczone i dostarczone zostały jedynie 173 kontrakty, opiewające na 0,87 mln oz kruszcu.



Sprzedaż Silver Eagle już drugi raz w tym roku straciła dynamikę. Po bardzo słabym lutym czeka nas prawdopodobnie równie słaby kwiecień. Dużo zależy do wzrostów cen, gdyż sprzedaż wyraźnie rośnie kiedy wraz ze wzrostem notowań srebra.

January          6,107,000
February        1,490,000
March            2,542,000
April               780,000
Total               10,919,000


Jeżeli w 2011 roku Grecja i Włochy były głównym zagrożeniem dla strefy euro, tak w tym roku będzie to najprawdopodobniej Hiszpania. Z której strony by nie spojrzeć sytuacja wygląda źle. W czwartym kwartale 2011 roku PKB spadło o 0,3%. Z technicznego punktu widzenia brakuje jeszcze jednego spadkowego kwartału, aby ponownie ogłosić recesję. Bezrobocie osiąga rozmiary rzadko widywane w innych krajach, a giełda może już w przyszłym tygodniu spaść do poziomów widzianych ostatnio w 2003 roku. Rentowność obligacji rośnie a CDSy są najwyżej w historii. Jeżeli Madryt zacznie jeszcze bardziej zaciągać pasa, to pewnie skończy się to rewolucją społeczną. Szansa na ponowny pakiet pomocowy w stylu greckim ze strony EBC zaczyna rosnąć, jednak tym razem skala problemu jest o niebo większa. W USA sytuacja unormowała się, ale jeśli Europa będzie przeżywać kłopoty to i Ameryka to odczuje. Dodatkowo Chiny notują spowolnienie gospodarcze (jeśli tak to można nazwać).
Na wszystkie te wydarzenia można popatrzyć z drugiej strony. Europa może być w przeciągu następnych kilku miesięcy zmuszona do następnego LTRO lub uruchomienia programu skupu obligacji. Chiny po zeszłorocznych podwyżkach stóp procentowych i zwiększaniu poziomu rezerw obowiązkowych dla banków, mają duże pole do luzowania polityki monetarnej. Ameryka trzyma wszystkich inwestorów „w szachu”, mówiąc że QE3 jest na razie zbędne, zaraz potem przyznając, że jeśli będzie trzeba to nie zawaha się go użyć. Wielka Brytania i Japonia w ogóle nie przejmują się niczym, tylko co chwila ponawiają swoje programy Quantitative Easing. Wygląda na to, że szeroki strumień pieniędzy płynący na rynek jeszcze długi czas pozostanie nietknięty. Wszystko to powinno mieć długofalowy pozytywny wpływ na ceny kruszców.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 9 kwietnia 2012


Tydzień na rynku metali szlachetnych stał pod znakiem spadków, jednak miały one inny przebieg na rynku złota a inny na srebra. Odwrotnie niż jak to zwykle bywa, złoto spadało silniej i w czasie wtorkowej i środowej sesji, kiedy notowania leciały w dół szczególnie mocno, dobiło ono do najniższych poziomów od trzech miesięcy. Znajdujemy się obecnie około 10% niżej niż 29 lutego, kiedy nastąpiło załamanie cen i zmiana trendu w krótkim terminie na spadkowy. Notowania srebra także spadały, jednak ostatecznie straty nie były tak duże jak na złocie. W szerokiej kilkumiesięcznej perspektywie obydwa kruszce poruszają się w trendzie bocznym.
Srebro ostatecznie zakończyło piątkową sesję na poziomie 31,69 co stanowi spadek o 49 centów czyli 1,5%. Znajduje się ono poniżej swoich dwóch kluczowych średnich MA-50 oraz MA-200. Złoto radziło sobie gorzej kończąc tydzień na poziomie 1630,1 co stanowi spadek o 33,5 dolara, czyli 2%. Ze względu na nierównowagę w spadkach obydwu metali wskaźnik GSR zawęził się do poziomu 51,44 pkt.

W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Dane dotyczące srebra różniły się znacznie od danych dla złota. Odwrotnie jednak do sytuacji sprzed tygodnia tym razem srebro wypadło gorzej a złoto lepiej. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w segmencie komercyjnym wzrosła o 1658 kontraktów do poziomu 31.336 sztuk. Jak widać utrzymuje się ona na neutralnym poziomie. Tydzień temu liczba ta spadła wyraźnie, obecnie wzrosła, ogólnie wygląda to trochę chaotycznie i lepiej nie oceniać rynku na tej podstawie.
Grupa Top4 zmniejszyła swoje zaangażowanie w krótkie pozycje o 180 kontraktów i posiada obecnie 25,2 tysiąca pozycji netto po krótkiej stronie rynku.

 Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o 7,6 tysiąca do poziomu 177,5 tysiąca. Złoto wydaje się być w lepszej sytuacji niż srebro patrząc pod kątem raportów COT. Wpływa na to bardzo silny spadek liczby krótkich pozycji, który nastąpił w przeciągu marca, kiedy najwięksi gracze bardzo ochoczo wyzbywali się krótkich pozycji w hurtowych ilościach.


W piątek CFTC opublikowała także comiesięczny raport dotyczący zaangażowania banków na rynku terminowym. W marcu amerykańskie banki zmniejszyły liczbę krótkich pozycji netto do 19,9 tysiąca kontraktów, czyli o 3,8 tysiąca sztuk. Jednocześnie widać jak banki wykorzystują spadki cen do pozbycia się swoich krótkich pozycji  i odwrotnie kupują krótkie pozycje gdy ceny rosną. Raport Bank Participation dotyczy całej listy surowców, takich jak kakao, ryż, pszenica, ropa, gaz i wiele innych. Zaangażowanie banków na rynku terminowym jest też podawane dla złota, które w marcu pozytywnie zaskoczyło. Liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu amerykańskich banków spadła do najniższej od przynajmniej dwóch lat wartości 69,5 tysiąca sztuk. Jeszcze niedawno banki posiadały ponad 100 tysięcy pozycji na złocie po krótkiej stronie rynku. Zobaczymy czy w miarę spadków cen, liczba ta będzie się dalej zmniejszać.  



W czwartek ukazał się wywiad w CNBC (link), który rzuca dużo nowego światła na JP Morgan Chase i jego działalność na rynku surowców w tym srebra.
Przed tym jednak muszę sprostować informacje dotyczące JP Morgan i posiadanych przez nie krótkich pozycji na Comexie. Wcześniej pisałem że można je policzyć poprzez porównanie raportów OCC (Office of the Comptroler of the Currency) z raportami Bank Participation. Niestety nie jest to prawda. Raport OCC przedstawia jedynie pozycje na rynku pozagiełdowym OTC, z wyłączeniem kontraktów futures. Nie oznacza to, że JPMC nie posiada tych pozycji. Można próbować to udowodnić idąc inną drogą (link), a także w poniższym wywiadzie bank sam przyznaje, że posiada „large directional position”.


Wywiad przeprowadzony jest z Blythe Masters, obecnym szefem „Global Commodities Group” w JP Morgan Chase. Jest ona bardzo znaczącą postacią w banku, znaną głównie z wynalezienia na początku lat 90-tych zeszłego wieku instrumentów zabezpieczających przed upadkiem przedsiębiorstw, nazwanych później Credit Default Swaps czyli CDS. Główną ideą wywiadu jest zapewnienie, że bank nie zajmuje się spekulacjami na rynkach surowców, a jedynie obsługą klientów którzy działają na tych rynkach.


„Inwestujemy (JP Morgan Chase) na rynku surowców, jednak ważnym jest uświadomienie sobie, że prowadzenie interesów na tym rynku nie polega na obstawianiu cen surowców. W rzeczywistości polega to na asystowaniu klientom w wykonywaniu zleceń, zarządzaniu ryzykiem, umożliwianie dostępu do kapitału […]. To jest obszar w którym chcemy się bardzo mocno rozwijać przez następne dziesięciolecia”.


Zapytana o pozycje na rynku metali, a szczególnie na rynku srebra oraz ich wpływie na cenę Blythe odpowiedziała:
„Obecnie w blogosferze możemy zaobserwować ogromne spekulacje na temat srebra. Myślę że ich główną cechą jest brak zrozumienia co do natury prowadzonej przez nas działalności, która skierowana jest na klienta. Przeprowadzamy różne operacje w imieniu naszych klientów, które prowadzą do osiągnięcia wyznaczonych przez nich celów finansowych, przy uwzględnieniu zarządzania ryzykiem”.
"Przechowujemy duże ilości surowców w tym na przykład srebra, w imieniu naszych klientów. Posiadamy sejfy w Nowym Yorku, Singapurze i Londynie. Często inwestorzy posiadający metal przechowywany w naszych sejfach zabezpieczają go (hedge) poprzez kontrakty forward w JP Morgan Chase, który następnie zabezpiecza się sam na rynku surowców”.

„Jeśli ktoś spojrzy tylko na transakcje zabezpieczające (hedge) i naszą aktywność na rynku futures, ale nie wie o istniejących pozycjach naszych klientów, które zabezpieczamy, wtedy mógłby uznać że posiadamy ogromne jednokierunkowe (krótkie) pozycje. Faktycznie sprawa wygląda zupełnie inaczej. My zabezpieczamy pozycje i nie mamy żadnego interesu w tym że ceny wzrosną lub spadną”.


Na początku warto zauważyć, że po raz pierwszy Blythe Masters potwierdziła, że JP Morgan posiada krótkie pozycje na Comexie. Nie pada tutaj słowo Comex, ale cała wypowiedź dotyczy oskarżeń skierowanych w stronę JP Morgan, które dotyczą właśnie krótkich pozycji na Comexie i manipulacji cenami srebra na tym rynku. Poza tym w wypowiedzi przewija się stwierdzenie o „naszej aktywności na rynku futures”, które tym bardziej wskazuje na Comex. Jest to o tyle ważne, że niektórzy nie powiązują JPMC z krótkimi pozycjami na na Comexie. Wynika to choćby z faktu, że temat praktycznie nie istnieje w mainstream media. Takie wydarzenia jak przejęcie krótkich pozycji po upadającym Bear Stearns w 2008 roku, oraz wypowiedzi Barta Chiltona, który jako jedyny z CFTC twierdził, że z rynkiem srebra jest coś nie tak, a potem otwarcie przyznał o koncentracji sięgającej 40% na rynku złota i srebra, przeszły właściwie bez echa. Wszystkie one były praktycznie pominięte przez najważniejsze serwisy informacyjne. Dopiero internet spowodował, że inwestorzy zaczęli się tym interesować.


Blythe Masters zauważyła także, że w blogosferze istnieją rozległe spekulacje na temat manipulacji cenami srebra w wykonaniu JP Morgan. Tylko że takie spekulacje mają miejsce przynajmniej od kilku lat, a główny zainteresowany czyli JPMC, nigdy wcześniej (aż do teraz) nie zdobył się na odpowiedź na te oskarżenia. Bank był wielokrotnie oskarżany o manipulację, wyszydzany (szczególnie na youtube), były nawet prowadzone akcje mające na celu „zatopienie” banku, takie jak „buy silver, sink JP Morgan”. Dziwne było to, że bank nie zaprzeczał tym informacjom. Dopiero teraz po kilku latach, słowami Blythe Masters dowiadujemy się jakie jest oficjalne stanowisko JPMC. Co skłoniło bank do takiej reakcji i to w tym momencie?


Możemy tylko spekulować, póki co warto tę informacje dodać do kilku innym które pojawiły się w ostatnim roku, a które na razie ciężko wytłumaczyć, czyli: silny wzrost zapasów na Comexie i wzmożony ruch w tamtejszych magazynach (który w przeszłości nie miał miejsca), oraz redukcja krótkich pozycji na udziałach w SLV. Wszystkie te fakty mogą świadczyć o tym, że srebro wcale nie jest tak łatwo dostępne jak się wydaje. Póki co są to tylko poszlaki, na które ciężko zdobyć dowody. Wywiad z Blythe Masters w którym otwarcie tłumaczy ona, że JP Morgan Chase faktycznie posiada krótkie pozycje na srebrze, jednak są one zabezpieczeniem dla fizycznego srebra przechowywanego przez klientów, dobrze się wpisuje w powyższe wydarzenia.


Tutaj dochodzimy do następnej nieścisłości. Blythe twierdzi, że krótkie pozycje na srebrze zabezpieczają klientów. Wygląda to tak, że klient posiadający metal zakupuje pozagiełdowe kontrakty forward w JPMC, aby chronić się przed spadkami cen. Bank natomiast zabezpieczając kontrakty forward, zajmuje krótkie pozycje na Comexie. Tylko dlaczego akurat na Comexie? Przecież może to zrobić na rynku pozagiełdowym, który uważany jest nawet za większy niż Comex. Mało tego, jeżeli bank zabezpieczałby pozycje forward poza Comexem na rynku OTC, uwolniłby się od wszystkich oskarżeń dotyczących manipulacji. Skończyłoby się wyszydzanie banku, oraz spekulacje w internecie, których skalę sama Blythe określa jako tremendous czyli olbrzymią. CFTC nie musiałoby prowadzić trzeciego z kolei dochodzenia w sprawie manipulacji, które ciągnie się od ponad trzech lat. Nie istniałaby koncentracja krótkich pozycji, a Bart Chilton w swoich wywiadach nie musiałby martwić się o to, że z rynkiem srebra dzieje się coś niedobrego. Blythe twierdzi, że bank nie jest zainteresowany spekulowaniem cenami surowców, a swoje zyski chce opierać jedynie na opłatach pobieranych od klientów za różne usługi. Z tego powodu zamiana Comexu na rynek OTC w zasadzie nie powinna być dla niego żadnym problemem. Jak widać jednak jest.


A może przyczyna jest inna? Comex jest rynkiem na którym ustalana jest światowa cena srebra. Jak zauważa Ted Butler, wynika z tego konflikt interesu pomiędzy klientami banku, którzy zabezpieczają swoje pozycje w fizycznym metalu a samym bankiem. Wyobraźmy sobie, że kupujemy jakiś surowiec i cierpliwie czekamy aż jego ceny urosną, aby z zyskiem go odsprzedać. Jeżeli jednak zabezpieczymy się przed spadkiem cen w banku w którym mamy rachunek, a który następnie zajmie krótkie pozycje na rynku gdzie ustalane są ceny tego surowca (żeby się samemu zabezpieczyć), to doprowadzi to do spadku jego ceny. Tak właśnie tłumaczy działanie banku Blythe Masters. Klienci którzy posiadają srebro, zabezpieczają się przed spadkami kupując kontrakty forward. Bank sprzedający kontrakty zabezpiecza się sam zajmując krótkie pozycje na Comexie zaniżając przy tym cenę srebra. To nie wygląda na działanie sprzyjające klientom.


Jak widać powyższy wywiad tylko na pierwszy rzut oka tłumaczy, że wszystko jest w porządku. Jakby się w niego wgłębić rodzą się coraz to nowe wątpliwości. Mnie w każdym razie on nie przekonał. Głównym zarzutem kierowanym w stronę JPMC jest posiadanie skoncentrowanych krótkich pozycji i manipulacja cenami. Nie ma się co łudzić, że będziemy mieć niezaprzeczalne dowody manipulacji. Właściwie można polegać głównie na swoich obserwacjach i na podstawowym założeniu, że zaniżanie cen złota i srebra ma ukryty sens. Chodzi o to, że rosnące ceny kruszców są nie na rękę systemom pieniężnym opartym na drukowaniu papieru. Wiadomo, że rosnąca cena złota w stosunku do danej waluty ukazuje jej słabość. To dlatego Ben Bernarke twierdzi, że złoto to relikt przeszłości mający jedynie tradycyjne znaczenie. Każde państwo, które na potęgę drukuje papierowe pieniądze musi bać się złota. A obecnie drukują wszyscy. Odpowiedzią na to jest ponad dziesięcioletni trend wzrostowy na rynku złota. Jednak na Comexie istnieją krótkie pozycje netto wynoszące średnio około 200 tysięcy kontraktów, które są w posiadaniu największych graczy na rynku. Są one skutecznym hamulcem wzrostu cen złota, tym bardziej że nie istnieją żadne limity ograniczające wielkość zajmowanych krótkich pozycji, a instytucje które je posiadają mają praktycznie nieograniczone środki.


Na rynku srebra zbyt często powtarza się schemat w którym commercials podczas wzrostów nabywają duże ilości krótkich pozycji, hamując zwyżki cen. Dziwnym trafem zawsze robią to oni, nigdy non-commercials albo non-reportables. Potem następuje sesja na której nagle pojawiają się potężne zlecenia sprzedaży dołujące ceny i powodujące paniczną wyprzedaż na rynku. Commercials korzystają z tego zamykając krótkie pozycje. Teoretycznie jest to „zbrodnia doskonała” ponieważ nikt nie zabrania sprzedawania w czasie wzrostów (czyli na rynku futures zajmowania krótkich pozycji) i kupowania w czasie spadków. Jednak dziwnym trafem wynik jest zawsze ten sam, commercials zyskują, pozostali tracą, a żaden wzrostowy trend nie może się rozwinąć. Chętnie zobaczyłbym jeden kilkumiesięczny trend w którym inwestorzy komercyjni są zupełnie „wyłączeni” i do jakich poziomów doprowadziłby on ceny srebra lub złota.


Ilość srebra przechowywana przez SLV spadła w zeszłym tygodniu o 2,6 mln oz i wynosi obecnie 310,8 mln oz. Od dłuższego czasu zapasy zgromadzone w SLV nie zmieniają się znacząco i to bez względu na to czy na Comexie mamy „ciche” sesje, czy ceny zmieniają się bardzo gwałtownie.

 Siódmy tydzień z rzędu rosną zapasy Comexu. Stan magazynów na zamknięcie środowej sesji wynosi 139 519 886 oz srebra, co stanowi wzrost o prawie 2,5 mln oz w stosunku do poprzedniego tygodnia. Ciągle nie wiadomo kto gromadzi to srebro i w jakim celu. Faktem jest jednak, że przez dziewięć miesięcy zapasy urosły o ponad 40 mln uncji, a od końca listopada zeszłego roku, kiedy Comex posiadał w depozycie 105 mln oz srebra, zapasy rosną praktycznie nieprzerwanie.

Rozpoczęliśmy kwiecień, który nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Dlatego nie należy się spodziewać dużych dostaw. Jak dotąd zrealizowano i dostarczono jedynie dwa kontrakty opiewające na 10 tysięcy uncji srebra. W zeszłym roku kwiecień był najsłabszym miesiącem dostawy w całym 2011 roku.


Sprzedaż Silver Eagle kształtuje się na nieco niższym niż normalny poziom. Wynika to z tego, że większość inwestorów kupuje jak ceny rosną, a niestety marzec i początek kwietnia nie należały do zbyt udanych pod tym względem miesięcy. W marcu sprzedanych zostało 2,5 mln sztuk jednouncyjnych monet. W kwietniu na samym początku miesiąca sprzedaż wynosi 320 tysięcy sztuk.

January                6,107,000
February              1,490,000
March                  2,542,000
April                     320,000
Total                     10,459,000


Niewątpliwie wywiad z Blythe Masters, który przedstawia stanowisko JP Morgan w sprawie krótkich pozycji na rynku srebra i manipulacji jego cenami to pewien przełom. Teoretycznie tłumaczy on to wszystko, o co przez ostatnie kilka lat spierano się w internecie i w różnych niezależnych mediach. Mnie osobiście nie przekonał, choćby z tego względu, że rzeczywistość na Comexie połączona z analizą danych zawartych w COT, pokazuje zupełnie odmienny obraz rynku srebra. Każdy powinien jednak ocenić go według swojego uznania.