niedziela, 15 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 15 kwietnia 2012

Notowania srebra i złota od miesiąca pozostają w trendzie bocznym. W czwartek i piątek zmienność cen była znaczna, co jednak nie przełożyło się na dużą zmianę w perspektywie całego tygodnia. W czwartek notowania poszły mocno do góry po tym jak zaczęto spekulować nad możliwością nowego QE, jednak w piątek wszystko wróciło do normy a ceny srebra i złota spadły do czwartkowych poziomów. Na piątkowym zamknięciu cena srebra wyniosła 31,49 $/oz co stanowi spadek o 43 centy, czyli 1,4%. Wykres ciągle znajduje się poniżej swoich kluczowych średnich MA-200 oraz MA-50. Na rynku złota cena zamknięcia w piątek wieczorem wyniosła 1657,9 $/oz co stanowi wzrost o 14,2 dolara czyli 0,9%. Ze względu na nierównowagę w ruchu cen obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do 52,6 pkt.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu inwestorów komercyjnych spadła o 4950 kontraktów do poziomu 26.386 sztuk. Spadek całkiem spory, napędzony zapewne środowymi zniżkami cen, z wcześniejszego tygodnia. Commercials zwykle wyzbywają się krótkich pozycji podczas spadków.
Grupa czterech największych inwestorów na rynku czyli Top4, zwiększyła nieznacznie swoje zaangażowanie w krótkie pozycje o około 250 pozycji do poziomu 25,4 tysiąca kontraktów.


 Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów, spadła o 6900 kontraktów, do poziomu 171 tysięcy sztuk. Ponownie znajdujemy się w bardzo niskich jak na złoto poziomach, co jest pozytywne jednak póki co nie przekłada się na wzrosty.


Kryzys ekonomiczny w Hiszpanii stał się zbyt zauważalny aby go ignorować. Wczoraj hiszpańskie CDSy z hukiem przebiły poziom 500 pkt. ustanawiając przy tym historyczny rekord. W międzyczasie index giełdy w Madrycie IBEX-35 wybił się w dół i po piątkowym bardzo silnym spadku o 3,6% znalazł się o włos od dołka z 2009 roku, kiedy cały świat pogrążony był w kryzysie. Kraj jest w złym położeniu ponieważ przed 2008 rokiem główną siłą napędzającą gospodarkę były nieruchomości. Niemal w każdym biurze pośrednictwa wzdłuż i w poprzek Europy widniały oferty domów i apartamentów w słonecznych kurortach Andaluzji, Katalonii czy Balearów. Podobnie jak w Polsce społeczeństwo Hiszpanii nastawione jest bardziej na posiadanie własnego mieszkania niż na wynajem. Banki zwietrzyły dobrą okazję na zyski i zaczęły udzielać kredytów na 40 a nawet 50 lat. Powoduje to, że niespłacone pożyczki będą przechodzić za kilkadziesiąt lat z rodziców na dzieci. Duża liczba chętnych miejscowych i obcokrajowców na zakup własnego domu spowodowała boom w budownictwie. Zatrudnienie w dobrych latach w sektorze budownictwa było bardzo duże, co przekłada się obecnie na więcej bezrobotnych. Ceny nieruchomości od końca lat 90-tych do upadku Lehman Brothers wzrosły średnio od 1000 do prawie 3000 euro/m2. Jednak kryzys zaczyna powoli urealniać ich ceny.


Największą bolączką Hiszpanii jest bezrobocie, które według Eurostatu wznosi obecnie 23,6%. Niektórzy przewidują jego wzrost do ponad 27% na koniec tego roku. Licząc według starej miary stosowanej przez Bank of Spain w latach 90-tych zeszłego wieku, oznacza to wzrost do 32%. Dodatkowo Niemcy naciskają rząd w Madrycie aby dalej zaciskał pasa i obciął deficyt budżetowy z 8,5% do 3%. Przy tak dużym bezrobociu może się to skończyć tragicznie. Teoretycznie oszczędności w budżecie do główna broń w walce z zadłużaniem się, jednak w pewnym momencie koszty społeczne stają się za wysokie.


Tak jak w przypadku Grecji u podstaw kłopotów gospodarczych leży brak konkurencyjności. Dlatego wszelkie programy pomocowe w wykonaniu ECB które nie dość że są kosztowne to nie dotykają sedna problemu. Podobnie jak w Grecji będą służyły jedynie do kupienia sobie więcej czasu. Jednak Hiszpania to nie jest małe peryferyjne państwo, które można wyciągnąć z kłopotów niewielkimi środkami. Ratowanie tej wielkości kraju to będzie prawdziwy test dla UE, dla której rozwiązanie problemów relatywnie małej Grecji było sporym wyzwaniem.
Na Półwyspie Iberyjskim rośnie niezadowolenie z powodu obecnej sytuacji. Coraz więcej komentatorów widzi wyjście z sytuacji poprzez opuszczenie strefy euro i dewaluację swojej waluty.    

 

Tymczasem ECB zastanawia się nad uruchomieniem programu skupu obligacji hiszpańskich, aby obniżyć ich oprocentowanie. Od początku marca rentowność hiszpańskich papierów dłużnych wzrosła z 4,9 do 6% i coraz bardziej zbliża się do rekordowych poziomów z listopada zeszłego roku, kiedy osiągnęło pułap 6,6%. Pod koniec zeszłego roku sytuacja w strefie Euro była bardzo napięta. Rentowność obligacji praktycznie wszystkich europejskich krajów (z wyłączeniem Niemiec) silnie rosła. Reakcją banków centralnych było otwarcie linii swapowych a później dwie serie niskooprocentowanych trzyletnich pożyczek w postaci LTRO. Wszystko to uspokoiło sytuację na kilka miesięcy. Jednak Hiszpania wybija się obecnie z tego uspokojenia, podczas gdy pozostałe państwa jakoś sobie radzą.


Przez ostatnie dwa lata EBC kupował obligacje emitowane przez europejskich dłużników w celu obniżenia ich oprocentowania. Jednak SMP (Securities Market Programme) poprzez który dokonywano zakupów pozostaje na razie uśpiony. Dodatkowo dochodzi do sporów wewnątrz samego banku centralnego, dotyczących skuteczności skupowania obligacji z ryku. Już same komentarze na ten temat doprowadziły do spadku rentowności, jednak inwestorzy szybko połapali się, że EBC na razie nie wykonuje żadnych ruchów w tym kierunku i rentowność ponownie zaczęła rosnąć. 


Równoległy problem stanowią straty hiszpańskich banków komercyjnych, które kupiły obligacje rządowe. Ten sam problem istnieje we Włoszech, gdzie banki w zamian za pożyczki w ramach LTRO zmuszone są do kupowania państwowego długu.  Pomiędzy grudniem 2011 a lutym tego roku banki hiszpańskie kupiły papiery dłużne emitowane przez rząd za kwotę 67 mld euro, a w marcu zakupy prawie na pewno były kontynuowane. Banki komercyjne ściągnęły z rynku większość długu wyemitowanego przez rząd. Problem leży w tym, że rosnące oprocentowanie obligacji powoduje spadek ich ceny co przekłada się na potężne straty w bilansach banków. 


„Banki są w bardzo złej sytuacji. Może się to przemienić w prawdziwą katastrofę dla peryferyjnych gospodarek strefy euro, szczególnie że zawór doprowadzający płynność do systemu został przymknięty. Jednak ze względu na Niemiecki sprzeciw, EBC nie może przeprowadzić kolejnego LTRO do póki nie uderzy następna fala kryzysu” (link).
Część analityków zaczyna wspominać o rozpoczęciu europejskiej wersji QE, w której EBC skupiłby na dużą skalę taniejące obligacje rządowe, co wyczyściłoby bilanse banków. „Słabi pożyczkodawcy parkują w obligacjach skarbowych ultra-tanie pieniądze otrzymane w ramach LTRO, do czasu aż będą potrzebować pieniądze do spłacenia swoich własnych długów. Ten czas zbliża się szybko, ponieważ europejskie banki muszą zrolować 600 mld euro długu do końca tego roku” (link). Jednak sytuacja komplikuje się ponieważ te obligacje tracą mocno na wartości.


Thomson Reuters opublikował nowe dane dotyczące importu złota do Chin (link). Światowy popyt na kruszec uległ wielkiej transformacji w przeciągu ostatnich trzech lat. Główny wpływ na to miały dwa trzy czynniki: po pierwsze zmiana nastawienia banków centralnych do swoich rezerw w złocie. We wcześniejszych latach banki wyprzedawały po około 500 ton złota rocznie, żeby ostatnio stać się netto kupcami i to w podobnej ilości. Po drugie bogacące się szybko społeczeństwo Chin lokuje część swoich oszczędności w bezpieczne aktywa, w których przoduje złoto. Pod tym względem Państwo Środka może wyprzedzić w tym lub przyszłym roku Indie, które są tradycyjnie największym konsumentem kruszcu. Pojedyncze państwo które jeszcze dziesięć lat temu kupowało około 200 ton złota rocznie może teraz zostać głównym światowym importerem. Oprócz bogacącej się szybko klasy średniej, Chiński Bank Centralny także zainteresowany jest kupnem złota w celu dywersyfikacji potężnych dolarowych rezerw. Ponieważ informacje na ten temat są bardzo lakoniczne, na pierwszy rzut oka wygląda jakby niewiele się działo. Jednak wielu analityków przypuszcza, że bank centralny skupuje większość chińskiego wydobycia i jest zainteresowany kupnem kruszcu u zagranicznych producentów. Wydaje się to logiczne, ponieważ państwa UE oraz Ameryka mają rezerwy złota na poziomie odpowiednio 11 i 8 tysięcy ton. Chiny natomiast przyznają się jedynie do 1200 ton. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że kumulowanie papierowych rezerw może się źle skończyć. Brak informacji na temat skupu złota przez PBoC tłumaczy się raczej chęcią utrzymania cen kruszcu na rozsądnym poziomie. Każda informacja o zakupie większej partii złota spowodowałaby nagły wzrost cen na rynku.
Trzeci czynnik to duży wzrost popytu inwestycyjnego na sztabki i monety na całym świecie. Warto przy tym zauważyć, że wydobycie złota przez ostatnie dziesięć lat pozostaje na stabilnym poziomie z lekką tendencją zniżkową.  

 Import złota z Hong Kongu stanowi około połowy całkowitego importu kruszcu do Chin. W październiku i listopadzie zeszłego roku import zaczął rosnąć wykładniczo, głównie ze względu na zbliżający się Chiński Nowy Rok. Później trochę osłabł, przez trzy kolejne miesiące stabilizując się w okolicach 40 ton miesięcznie. Warto porównać te wyniki z początkiem roku 2010 i 2011 kiedy import był minimalny. Od razu widać dużą różnicę w stosunku do poprzednich lat. Sumarycznie w przeciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku import wyniósł 72,6 tony co stanowi ponad siedmiokrotny wzrost w stosunku do tego samego okresu w roku poprzednim. 


Ilość srebra w SLV spadła w stosunku do poprzedniego tygodnia o 2,4 mln oz i wynosi 308,4 mln oz. Liczba sprzedanych krótko udziałów funduszu, publikowana przez www.shortsqueeze.com wzrosła o 2,7 mln sztuk (uncji), co złamało kilkutygodniowy trend. Obecnie sprzedanych krótko udziałów jest 11,78 mln sztuk. Oznacza to że taka liczba uncji srebra nie ma pokrycia w metalu przechowywanym przez fundusz.


Zapasy Comexu ponownie wzrosły. Tym razem o 2,1 mln oz srebra. Na zamknięcie czwartkowej sesji wyniosły one 141.594.393 oz metalu. To 23 tydzień wzrostów, przerwanych jedynie niewielką korektą w lutym.
Kwiecień nie jest miesiącem dostaw srebra na Comexie. Od początku miesiąca rozliczone i dostarczone zostały jedynie 173 kontrakty, opiewające na 0,87 mln oz kruszcu.



Sprzedaż Silver Eagle już drugi raz w tym roku straciła dynamikę. Po bardzo słabym lutym czeka nas prawdopodobnie równie słaby kwiecień. Dużo zależy do wzrostów cen, gdyż sprzedaż wyraźnie rośnie kiedy wraz ze wzrostem notowań srebra.

January          6,107,000
February        1,490,000
March            2,542,000
April               780,000
Total               10,919,000


Jeżeli w 2011 roku Grecja i Włochy były głównym zagrożeniem dla strefy euro, tak w tym roku będzie to najprawdopodobniej Hiszpania. Z której strony by nie spojrzeć sytuacja wygląda źle. W czwartym kwartale 2011 roku PKB spadło o 0,3%. Z technicznego punktu widzenia brakuje jeszcze jednego spadkowego kwartału, aby ponownie ogłosić recesję. Bezrobocie osiąga rozmiary rzadko widywane w innych krajach, a giełda może już w przyszłym tygodniu spaść do poziomów widzianych ostatnio w 2003 roku. Rentowność obligacji rośnie a CDSy są najwyżej w historii. Jeżeli Madryt zacznie jeszcze bardziej zaciągać pasa, to pewnie skończy się to rewolucją społeczną. Szansa na ponowny pakiet pomocowy w stylu greckim ze strony EBC zaczyna rosnąć, jednak tym razem skala problemu jest o niebo większa. W USA sytuacja unormowała się, ale jeśli Europa będzie przeżywać kłopoty to i Ameryka to odczuje. Dodatkowo Chiny notują spowolnienie gospodarcze (jeśli tak to można nazwać).
Na wszystkie te wydarzenia można popatrzyć z drugiej strony. Europa może być w przeciągu następnych kilku miesięcy zmuszona do następnego LTRO lub uruchomienia programu skupu obligacji. Chiny po zeszłorocznych podwyżkach stóp procentowych i zwiększaniu poziomu rezerw obowiązkowych dla banków, mają duże pole do luzowania polityki monetarnej. Ameryka trzyma wszystkich inwestorów „w szachu”, mówiąc że QE3 jest na razie zbędne, zaraz potem przyznając, że jeśli będzie trzeba to nie zawaha się go użyć. Wielka Brytania i Japonia w ogóle nie przejmują się niczym, tylko co chwila ponawiają swoje programy Quantitative Easing. Wygląda na to, że szeroki strumień pieniędzy płynący na rynek jeszcze długi czas pozostanie nietknięty. Wszystko to powinno mieć długofalowy pozytywny wpływ na ceny kruszców.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 9 kwietnia 2012


Tydzień na rynku metali szlachetnych stał pod znakiem spadków, jednak miały one inny przebieg na rynku złota a inny na srebra. Odwrotnie niż jak to zwykle bywa, złoto spadało silniej i w czasie wtorkowej i środowej sesji, kiedy notowania leciały w dół szczególnie mocno, dobiło ono do najniższych poziomów od trzech miesięcy. Znajdujemy się obecnie około 10% niżej niż 29 lutego, kiedy nastąpiło załamanie cen i zmiana trendu w krótkim terminie na spadkowy. Notowania srebra także spadały, jednak ostatecznie straty nie były tak duże jak na złocie. W szerokiej kilkumiesięcznej perspektywie obydwa kruszce poruszają się w trendzie bocznym.
Srebro ostatecznie zakończyło piątkową sesję na poziomie 31,69 co stanowi spadek o 49 centów czyli 1,5%. Znajduje się ono poniżej swoich dwóch kluczowych średnich MA-50 oraz MA-200. Złoto radziło sobie gorzej kończąc tydzień na poziomie 1630,1 co stanowi spadek o 33,5 dolara, czyli 2%. Ze względu na nierównowagę w spadkach obydwu metali wskaźnik GSR zawęził się do poziomu 51,44 pkt.

W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Dane dotyczące srebra różniły się znacznie od danych dla złota. Odwrotnie jednak do sytuacji sprzed tygodnia tym razem srebro wypadło gorzej a złoto lepiej. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w segmencie komercyjnym wzrosła o 1658 kontraktów do poziomu 31.336 sztuk. Jak widać utrzymuje się ona na neutralnym poziomie. Tydzień temu liczba ta spadła wyraźnie, obecnie wzrosła, ogólnie wygląda to trochę chaotycznie i lepiej nie oceniać rynku na tej podstawie.
Grupa Top4 zmniejszyła swoje zaangażowanie w krótkie pozycje o 180 kontraktów i posiada obecnie 25,2 tysiąca pozycji netto po krótkiej stronie rynku.

 Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o 7,6 tysiąca do poziomu 177,5 tysiąca. Złoto wydaje się być w lepszej sytuacji niż srebro patrząc pod kątem raportów COT. Wpływa na to bardzo silny spadek liczby krótkich pozycji, który nastąpił w przeciągu marca, kiedy najwięksi gracze bardzo ochoczo wyzbywali się krótkich pozycji w hurtowych ilościach.


W piątek CFTC opublikowała także comiesięczny raport dotyczący zaangażowania banków na rynku terminowym. W marcu amerykańskie banki zmniejszyły liczbę krótkich pozycji netto do 19,9 tysiąca kontraktów, czyli o 3,8 tysiąca sztuk. Jednocześnie widać jak banki wykorzystują spadki cen do pozbycia się swoich krótkich pozycji  i odwrotnie kupują krótkie pozycje gdy ceny rosną. Raport Bank Participation dotyczy całej listy surowców, takich jak kakao, ryż, pszenica, ropa, gaz i wiele innych. Zaangażowanie banków na rynku terminowym jest też podawane dla złota, które w marcu pozytywnie zaskoczyło. Liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu amerykańskich banków spadła do najniższej od przynajmniej dwóch lat wartości 69,5 tysiąca sztuk. Jeszcze niedawno banki posiadały ponad 100 tysięcy pozycji na złocie po krótkiej stronie rynku. Zobaczymy czy w miarę spadków cen, liczba ta będzie się dalej zmniejszać.  



W czwartek ukazał się wywiad w CNBC (link), który rzuca dużo nowego światła na JP Morgan Chase i jego działalność na rynku surowców w tym srebra.
Przed tym jednak muszę sprostować informacje dotyczące JP Morgan i posiadanych przez nie krótkich pozycji na Comexie. Wcześniej pisałem że można je policzyć poprzez porównanie raportów OCC (Office of the Comptroler of the Currency) z raportami Bank Participation. Niestety nie jest to prawda. Raport OCC przedstawia jedynie pozycje na rynku pozagiełdowym OTC, z wyłączeniem kontraktów futures. Nie oznacza to, że JPMC nie posiada tych pozycji. Można próbować to udowodnić idąc inną drogą (link), a także w poniższym wywiadzie bank sam przyznaje, że posiada „large directional position”.


Wywiad przeprowadzony jest z Blythe Masters, obecnym szefem „Global Commodities Group” w JP Morgan Chase. Jest ona bardzo znaczącą postacią w banku, znaną głównie z wynalezienia na początku lat 90-tych zeszłego wieku instrumentów zabezpieczających przed upadkiem przedsiębiorstw, nazwanych później Credit Default Swaps czyli CDS. Główną ideą wywiadu jest zapewnienie, że bank nie zajmuje się spekulacjami na rynkach surowców, a jedynie obsługą klientów którzy działają na tych rynkach.


„Inwestujemy (JP Morgan Chase) na rynku surowców, jednak ważnym jest uświadomienie sobie, że prowadzenie interesów na tym rynku nie polega na obstawianiu cen surowców. W rzeczywistości polega to na asystowaniu klientom w wykonywaniu zleceń, zarządzaniu ryzykiem, umożliwianie dostępu do kapitału […]. To jest obszar w którym chcemy się bardzo mocno rozwijać przez następne dziesięciolecia”.


Zapytana o pozycje na rynku metali, a szczególnie na rynku srebra oraz ich wpływie na cenę Blythe odpowiedziała:
„Obecnie w blogosferze możemy zaobserwować ogromne spekulacje na temat srebra. Myślę że ich główną cechą jest brak zrozumienia co do natury prowadzonej przez nas działalności, która skierowana jest na klienta. Przeprowadzamy różne operacje w imieniu naszych klientów, które prowadzą do osiągnięcia wyznaczonych przez nich celów finansowych, przy uwzględnieniu zarządzania ryzykiem”.
"Przechowujemy duże ilości surowców w tym na przykład srebra, w imieniu naszych klientów. Posiadamy sejfy w Nowym Yorku, Singapurze i Londynie. Często inwestorzy posiadający metal przechowywany w naszych sejfach zabezpieczają go (hedge) poprzez kontrakty forward w JP Morgan Chase, który następnie zabezpiecza się sam na rynku surowców”.

„Jeśli ktoś spojrzy tylko na transakcje zabezpieczające (hedge) i naszą aktywność na rynku futures, ale nie wie o istniejących pozycjach naszych klientów, które zabezpieczamy, wtedy mógłby uznać że posiadamy ogromne jednokierunkowe (krótkie) pozycje. Faktycznie sprawa wygląda zupełnie inaczej. My zabezpieczamy pozycje i nie mamy żadnego interesu w tym że ceny wzrosną lub spadną”.


Na początku warto zauważyć, że po raz pierwszy Blythe Masters potwierdziła, że JP Morgan posiada krótkie pozycje na Comexie. Nie pada tutaj słowo Comex, ale cała wypowiedź dotyczy oskarżeń skierowanych w stronę JP Morgan, które dotyczą właśnie krótkich pozycji na Comexie i manipulacji cenami srebra na tym rynku. Poza tym w wypowiedzi przewija się stwierdzenie o „naszej aktywności na rynku futures”, które tym bardziej wskazuje na Comex. Jest to o tyle ważne, że niektórzy nie powiązują JPMC z krótkimi pozycjami na na Comexie. Wynika to choćby z faktu, że temat praktycznie nie istnieje w mainstream media. Takie wydarzenia jak przejęcie krótkich pozycji po upadającym Bear Stearns w 2008 roku, oraz wypowiedzi Barta Chiltona, który jako jedyny z CFTC twierdził, że z rynkiem srebra jest coś nie tak, a potem otwarcie przyznał o koncentracji sięgającej 40% na rynku złota i srebra, przeszły właściwie bez echa. Wszystkie one były praktycznie pominięte przez najważniejsze serwisy informacyjne. Dopiero internet spowodował, że inwestorzy zaczęli się tym interesować.


Blythe Masters zauważyła także, że w blogosferze istnieją rozległe spekulacje na temat manipulacji cenami srebra w wykonaniu JP Morgan. Tylko że takie spekulacje mają miejsce przynajmniej od kilku lat, a główny zainteresowany czyli JPMC, nigdy wcześniej (aż do teraz) nie zdobył się na odpowiedź na te oskarżenia. Bank był wielokrotnie oskarżany o manipulację, wyszydzany (szczególnie na youtube), były nawet prowadzone akcje mające na celu „zatopienie” banku, takie jak „buy silver, sink JP Morgan”. Dziwne było to, że bank nie zaprzeczał tym informacjom. Dopiero teraz po kilku latach, słowami Blythe Masters dowiadujemy się jakie jest oficjalne stanowisko JPMC. Co skłoniło bank do takiej reakcji i to w tym momencie?


Możemy tylko spekulować, póki co warto tę informacje dodać do kilku innym które pojawiły się w ostatnim roku, a które na razie ciężko wytłumaczyć, czyli: silny wzrost zapasów na Comexie i wzmożony ruch w tamtejszych magazynach (który w przeszłości nie miał miejsca), oraz redukcja krótkich pozycji na udziałach w SLV. Wszystkie te fakty mogą świadczyć o tym, że srebro wcale nie jest tak łatwo dostępne jak się wydaje. Póki co są to tylko poszlaki, na które ciężko zdobyć dowody. Wywiad z Blythe Masters w którym otwarcie tłumaczy ona, że JP Morgan Chase faktycznie posiada krótkie pozycje na srebrze, jednak są one zabezpieczeniem dla fizycznego srebra przechowywanego przez klientów, dobrze się wpisuje w powyższe wydarzenia.


Tutaj dochodzimy do następnej nieścisłości. Blythe twierdzi, że krótkie pozycje na srebrze zabezpieczają klientów. Wygląda to tak, że klient posiadający metal zakupuje pozagiełdowe kontrakty forward w JPMC, aby chronić się przed spadkami cen. Bank natomiast zabezpieczając kontrakty forward, zajmuje krótkie pozycje na Comexie. Tylko dlaczego akurat na Comexie? Przecież może to zrobić na rynku pozagiełdowym, który uważany jest nawet za większy niż Comex. Mało tego, jeżeli bank zabezpieczałby pozycje forward poza Comexem na rynku OTC, uwolniłby się od wszystkich oskarżeń dotyczących manipulacji. Skończyłoby się wyszydzanie banku, oraz spekulacje w internecie, których skalę sama Blythe określa jako tremendous czyli olbrzymią. CFTC nie musiałoby prowadzić trzeciego z kolei dochodzenia w sprawie manipulacji, które ciągnie się od ponad trzech lat. Nie istniałaby koncentracja krótkich pozycji, a Bart Chilton w swoich wywiadach nie musiałby martwić się o to, że z rynkiem srebra dzieje się coś niedobrego. Blythe twierdzi, że bank nie jest zainteresowany spekulowaniem cenami surowców, a swoje zyski chce opierać jedynie na opłatach pobieranych od klientów za różne usługi. Z tego powodu zamiana Comexu na rynek OTC w zasadzie nie powinna być dla niego żadnym problemem. Jak widać jednak jest.


A może przyczyna jest inna? Comex jest rynkiem na którym ustalana jest światowa cena srebra. Jak zauważa Ted Butler, wynika z tego konflikt interesu pomiędzy klientami banku, którzy zabezpieczają swoje pozycje w fizycznym metalu a samym bankiem. Wyobraźmy sobie, że kupujemy jakiś surowiec i cierpliwie czekamy aż jego ceny urosną, aby z zyskiem go odsprzedać. Jeżeli jednak zabezpieczymy się przed spadkiem cen w banku w którym mamy rachunek, a który następnie zajmie krótkie pozycje na rynku gdzie ustalane są ceny tego surowca (żeby się samemu zabezpieczyć), to doprowadzi to do spadku jego ceny. Tak właśnie tłumaczy działanie banku Blythe Masters. Klienci którzy posiadają srebro, zabezpieczają się przed spadkami kupując kontrakty forward. Bank sprzedający kontrakty zabezpiecza się sam zajmując krótkie pozycje na Comexie zaniżając przy tym cenę srebra. To nie wygląda na działanie sprzyjające klientom.


Jak widać powyższy wywiad tylko na pierwszy rzut oka tłumaczy, że wszystko jest w porządku. Jakby się w niego wgłębić rodzą się coraz to nowe wątpliwości. Mnie w każdym razie on nie przekonał. Głównym zarzutem kierowanym w stronę JPMC jest posiadanie skoncentrowanych krótkich pozycji i manipulacja cenami. Nie ma się co łudzić, że będziemy mieć niezaprzeczalne dowody manipulacji. Właściwie można polegać głównie na swoich obserwacjach i na podstawowym założeniu, że zaniżanie cen złota i srebra ma ukryty sens. Chodzi o to, że rosnące ceny kruszców są nie na rękę systemom pieniężnym opartym na drukowaniu papieru. Wiadomo, że rosnąca cena złota w stosunku do danej waluty ukazuje jej słabość. To dlatego Ben Bernarke twierdzi, że złoto to relikt przeszłości mający jedynie tradycyjne znaczenie. Każde państwo, które na potęgę drukuje papierowe pieniądze musi bać się złota. A obecnie drukują wszyscy. Odpowiedzią na to jest ponad dziesięcioletni trend wzrostowy na rynku złota. Jednak na Comexie istnieją krótkie pozycje netto wynoszące średnio około 200 tysięcy kontraktów, które są w posiadaniu największych graczy na rynku. Są one skutecznym hamulcem wzrostu cen złota, tym bardziej że nie istnieją żadne limity ograniczające wielkość zajmowanych krótkich pozycji, a instytucje które je posiadają mają praktycznie nieograniczone środki.


Na rynku srebra zbyt często powtarza się schemat w którym commercials podczas wzrostów nabywają duże ilości krótkich pozycji, hamując zwyżki cen. Dziwnym trafem zawsze robią to oni, nigdy non-commercials albo non-reportables. Potem następuje sesja na której nagle pojawiają się potężne zlecenia sprzedaży dołujące ceny i powodujące paniczną wyprzedaż na rynku. Commercials korzystają z tego zamykając krótkie pozycje. Teoretycznie jest to „zbrodnia doskonała” ponieważ nikt nie zabrania sprzedawania w czasie wzrostów (czyli na rynku futures zajmowania krótkich pozycji) i kupowania w czasie spadków. Jednak dziwnym trafem wynik jest zawsze ten sam, commercials zyskują, pozostali tracą, a żaden wzrostowy trend nie może się rozwinąć. Chętnie zobaczyłbym jeden kilkumiesięczny trend w którym inwestorzy komercyjni są zupełnie „wyłączeni” i do jakich poziomów doprowadziłby on ceny srebra lub złota.


Ilość srebra przechowywana przez SLV spadła w zeszłym tygodniu o 2,6 mln oz i wynosi obecnie 310,8 mln oz. Od dłuższego czasu zapasy zgromadzone w SLV nie zmieniają się znacząco i to bez względu na to czy na Comexie mamy „ciche” sesje, czy ceny zmieniają się bardzo gwałtownie.

 Siódmy tydzień z rzędu rosną zapasy Comexu. Stan magazynów na zamknięcie środowej sesji wynosi 139 519 886 oz srebra, co stanowi wzrost o prawie 2,5 mln oz w stosunku do poprzedniego tygodnia. Ciągle nie wiadomo kto gromadzi to srebro i w jakim celu. Faktem jest jednak, że przez dziewięć miesięcy zapasy urosły o ponad 40 mln uncji, a od końca listopada zeszłego roku, kiedy Comex posiadał w depozycie 105 mln oz srebra, zapasy rosną praktycznie nieprzerwanie.

Rozpoczęliśmy kwiecień, który nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie. Dlatego nie należy się spodziewać dużych dostaw. Jak dotąd zrealizowano i dostarczono jedynie dwa kontrakty opiewające na 10 tysięcy uncji srebra. W zeszłym roku kwiecień był najsłabszym miesiącem dostawy w całym 2011 roku.


Sprzedaż Silver Eagle kształtuje się na nieco niższym niż normalny poziom. Wynika to z tego, że większość inwestorów kupuje jak ceny rosną, a niestety marzec i początek kwietnia nie należały do zbyt udanych pod tym względem miesięcy. W marcu sprzedanych zostało 2,5 mln sztuk jednouncyjnych monet. W kwietniu na samym początku miesiąca sprzedaż wynosi 320 tysięcy sztuk.

January                6,107,000
February              1,490,000
March                  2,542,000
April                     320,000
Total                     10,459,000


Niewątpliwie wywiad z Blythe Masters, który przedstawia stanowisko JP Morgan w sprawie krótkich pozycji na rynku srebra i manipulacji jego cenami to pewien przełom. Teoretycznie tłumaczy on to wszystko, o co przez ostatnie kilka lat spierano się w internecie i w różnych niezależnych mediach. Mnie osobiście nie przekonał, choćby z tego względu, że rzeczywistość na Comexie połączona z analizą danych zawartych w COT, pokazuje zupełnie odmienny obraz rynku srebra. Każdy powinien jednak ocenić go według swojego uznania.

      

niedziela, 1 kwietnia 2012

Analiza rynku srebra, 1 kwietnia 2012


Przez kolejny tydzień notowania metali szlachetnych zachowywały się bardzo spokojnie. Srebro cały czas poruszało się w wąskim przedziale w okolicach 32 – 33 $/oz. Złoto po poniedziałkowym silnym wybiciu do góry przez kolejne dni tygodnia traciło na wartości, aby w patek po niewielkim wzroście zamknąć tydzień na poziomie 1667,9 co stanowi wzrost o 6,4 dolara, czyli niespełna 0,4%. Notowania złota znajdują się poniżej swoich kluczowych średnich MA-50 i MA-200, jednak poruszają się w typowym trendzie bocznym zarówno w krótkim jak i długim terminie. Podobnie srebro które od ponad dwóch tygodni porusza się horyzontalnie nie wykazując chęci do większych wzrostów lub spadków. Ostatecznie ceny srebra zakończyły piątkową sesję na poziomie 32,22 $/oz, co stanowi wzrost w stosunku do poprzedniego tygodnia o 5 centów. Srebro także znajduje się poniżej swoich kluczowych średnich.
Ze względu na nierównowagę we wzrostach obydwu metali wskaźnik Gold-Silver Ratio rozszerzył się do poziomu 51,77. 


W piątek opublikowany został raport COT. Różnił się on znacznie w przypadku obydwu kruszców. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów spadła o 2448 kontraktów do poziomu 29.678 sztuk. To normalny poziom dla srebra, który niewiele sugeruje. Faktycznie jednak nie ma on nic wspólnego z normalnością. Rynki mogą poruszać się latami w trendach wzrostowych lub spadkowych. W tym czasie różne grupy inwestorów mogą zajmować krótkie lub długie pozycje w zależności od tego czy spodziewają się spadków czy wzrostów cen. Normalne jest, że co jakiś okres czasu zmieniają swoje preferencje. Najlepiej poinformowani commercials mogą mieć przewagę długich pozycji z początkiem trendu wzrostowego i krótkich gdy się on kończy. Na rynku srebra taka zależność nie występuje. Commercials są zawsze zapakowani w krótkie pozycje, a pozostali gracze liczą na wzrosty. Mało tego wraz ze wzrostem cen kruszcu, najwięksi gracze hamują pojawiający się popyt poprzez otwieranie kolejnych krótkich pozycji. Jak to się kończy każdy wie.
Top4 czyli grupa czterech największych inwestorów zmniejszyła zaangażowanie w krótkie pozycje o 1700 kontraktów i posiada obecnie 25,4 tysiąca pozycji po krótkiej stronie rynku. 


Dane dla srebra z raportu COT były pozytywne, niestety złoto podążyło w odwrotnym kierunku. W czasie czterotygodniowych spadków cen commercials pozbywali się krótkich pozycji na wszystkie możliwe sposoby, jednak tendencja ta zakończyła się mijającym tygodniu.  Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu największych inwestorów wzrosła o 18,9 tysiąca kontraktów i wynosi obecnie 185 tysięcy sztuk. Widać, że bariera 160 tysięcy jest na razie nie do pobicia. Już trzy razy zbliżaliśmy się do niej, jednak za każdym razem zadziałała jak silny opór. 


We wtorek 28 marca przewodniczący CFTC Gary Gensler na corocznym szczycie w Izbie Handlowej poświęconym rynkom kapitałowym, wygłosił przemówienie o obiecującym tytule: „Przejrzyste rynki – klucz do wzrostu ekonomicznego” (link). Po krótkim wstępie dotyczącym samej idei ustawy Dodd-Frank reformującej Wall Street, która wyrosła jako odpowiedź na zaniechania i błędy będące przyczyną obecnego kryzysu, Gensler skupił się na rynku swapów. To tutaj potrzeba nowych regulacji, które uczynią ten rynek przejrzystym dla pozostałych inwestorów:
„Każdy z trzech milionów członków Izby Handlowej w dużym stopniu polega na prawidłowo funkcjonującym rynku instrumentów pochodnych (derywatów). Rynki futures i swap mają fundamentalne znaczenie dla gospodarki ponieważ pozwalają przedsiębiorstwom kupować lub sprzedawać na termin po z góry ustalonej cenie (eliminacja ryzyka), przez co mogą się one skupić na tym co robią najlepiej czyli swoich usługach dla klientów, produkcji i inwestycjach. Rynek kontraktów futures warty 37 bilionów dolarów, w połączeniu z rynkiem kontraktów swap wartym 300 bilionów dolarów, reprezentują 22$ na każdy dolar produktów i usług wytworzonych przez naszą gospodarkę (rynki te są 22 razy większe od amerykańskiego PKB). Bezsprzecznie podane liczby robią wrażenie, nawet na członkach Izby Handlowej”.
 Dalej mówi o szczegółach wprowadzanych zmian:
„Amerykański rynek kontraktów swap pozostaje dzisiaj „ciemną dziurą” naszego rynku finansowego. Ustawa Dodd-Frank odpowiada na to poprzez dostarczenie po raz pierwszy wszystkim uczestnikom rynku informacji o cenach i wolumenie każdej przeprowadzonej transakcji swap. Co więcej użytkownicy, inwestorzy i spekulanci będą mogli zobaczyć oferty kupna i sprzedaży oraz kształtującą się płynność na przejrzystych platformach transakcyjnych”.
„Z początkiem lata pierwszy raz wejdą w życie reguły informowania zarówno regulatorów jak i wszystkich uczestników rynku, w czasie rzeczywistym o niemal każdej zawartej transakcji”.
Może w końcu dowiemy się czegoś więcej na temat kontraktów swap na metale szlachetne.


Pod koniec przemówienia przewodniczący Komisji wspomina o limitach pozycji, czyli sprawy która bezpośrednio dotyczy rynków srebra i złota:
„Ustawa Dodd-frank zobowiązała CFTC do ustanowienia limitów pozycji dla rynków kontraktów futures i swap na energię i surowce, które Komisja ukończyła w październiku 2011 roku. Kilku członków Izby Handlowej jest częścią większej grupy finansowej, która w drodze sądowej sprzeciwia się wprowadzanym limitom. Ale inni wierzą, tak samo jak ja ,że wprowadzane reguły pomogą promować uczciwy rynek, na którym wszyscy mogą wyrazić swoje zdanie i który nie jest zdominowany przez skoncentrowane pozycje należące do pojedynczego spekulanta”. 


Równo sześć miesięcy główny indeks amerykańskiej giełdy DJIA pozostaje w trendzie wzrostowym. Od trzeciego października zeszłego roku zyskał on 24%, w tym przez ostatnie cztery miesiące rośnie praktycznie bez żadnej większej korekty. W tym tempie historyczny rekord notowań osiągnięty w przeddzień wybuchu kryzysu w 2007 roku wkrótce zostanie poprawiony. Do nowych szczytów brakuje niespełna 7% wzrostu indeksu.
Wydaje się, że główną przyczyną wzrostów jest strach Fedu przed deflacją. Mocne zapewnienie o utrzymaniu stóp procentowych na minimalnym poziomie 0,25% przez kolejne trzy lata, będzie dostarczać nieograniczoną ilość taniego kapitału. Z drugiej strony sugeruje także „jeśli chcesz mieć dodatnią stopę zwrotu z oszczędności inwestuj w akcje”. Dane dotyczące bezrobocia i inflacji poprawiły się jednak Fed przygotowany jest w każdym momencie na nowy program luzowania ilościowego, co przyznał Ben Bernarke na konferencji 25 stycznia (link):
„Jesteśmy przygotowani na dalsze luzowanie polityki monetarnej, jeżeli zatrudnienie przestanie wzrastać w odpowiednim tempie, w kierunku założonego przez nas maksymalnego poziomu, albo jeżeli inflacja pokaże sygnały sugerujące spadek poniżej ustalonego celu”.
Prognoza Fedu dotycząca bezrobocia na ten rok wynosi 8,2 – 8,5%, czyli po danych za luty które przyniosły stabilizacje na poziomie 8,3%, widać że z tej strony Fedowi nic nie zagraża. Prognoza inflacji to 2%, a odczyt za  poprzedni miesiąc to 2,9%, co powoduje że ani deflacja ani spadek inflacji dużo poniżej założonego celu na razie nam nie grozi.
Póki co jest to dobra sytuacja dla Fedu. Obniżenie stóp procentowych do poziomu zbliżonego do zera i obietnica utrzymania tego kursu polityki pieniężnej przez kolejne trzy lata, daje paliwo do wzrostów na giełdzie. Ponieważ giełda jest odzwierciedleniem gospodarki, rosnące indeksy sugerują że gospodarka jest w dobrej kondycji, co powoduje wzrost zaufania do rynku. Wszystko ostatecznie przekłada się na wysokie notowania prezydenta Obamy, kiedy do wyborów pozostaje już tylko siedem miesięcy.

 Szanse na wygranie wyborów przez obecnego prezydenta kształtują się na komfortowym poziomie ponad 60%. W październiku zeszłego roku, kiedy indeksy dołowały, notowania Obamy także poleciały w dół do około 47%. Od tego czasu jednak, kiedy DJIA stabilnie rośnie szanse na wygraną w wyborach także sukcesywnie się zwiększają. Maleje przez to prawdopodobieństwo zwycięstwa republikanów, którzy obiecali że po dojściu do władzy wyrzucą Bena Bernarke z zajmowanego stanowiska i odsłonią wszystkie grzechy Fedu, jakie nagromadziły się przez ostatnie lata.


Wydaje się że Fed kontroluje w pełni sytuację. Bezrobocie maleje, inflacja jest na stabilnym poziomie, a szef banku centralnego ma zawsze „asa w rękawie” w postaci następnego QE. W odpowiednim momencie może nim postraszyć inwestorów nastawionych na spadki. Jedyną niewygodną rzeczą są ceny paliw. Wiadomo że ogłoszenie QE spowoduje silny wzrost cen surowców. Dla przeciętnego Johna Smitha będzie to od razu odczuwalne w postaci znacznie wyższych rachunków na stacjach benzynowych. Będzie to też „woda na młyn” przeciwników Fedu i prezydenta. Dlatego wydaje się że póki nie wydarzy się coś naprawdę złego, co spowoduje nagły spadek zaufania do rynku, spadek indeksów giełdowych i wzrost bezrobocia, Fed będzie bardziej straszył nowym QE niż wprowadzi je w życie.
Tak też było w czasie ostatniego przemówienia szefa Rezerwy Federalnej podczas poniedziałkowe spotkania, kiedy stwierdził on że: ”dalszy znaczący spadek bezrobocia, prawdopodobnie będzie potrzebował silniejszego wzrostu gospodarczego niż miał miejsce w poprzednim roku” (link). Sugeruje to że trzeba będzie wpompować w gospodarkę nowe środki.
Jak widać sprawa jest otwarta. Z jednej strony Bernarke sugeruje, że będą potrzebne nowe pieniądze na zwiększenie wzrostu gospodarczego, z drugiej strony zapewne ze względu na ceny paliw nie decyduje się na żadne kroki. Taka sytuacja kiedy gospodarka rośnie, inflacja jest stabilna a bezrobocie maleje, natomiast w przypadku pogorszenia sytuacji Fed zawsze może postraszyć nowym QE, wydaje się jak najbardziej na rękę przed wyborami. Ostatecznie samo straszenie luzowaniem ilościowym nie wpływa aż tak bardzo na cenę surowców. W między czasie bliskie zeru stopy procentowe wspomagają wzrost gospodarczy.
Innym frontem walki z rosnącymi cenami paliw są działania CFTC zmierzające do ustanowienia limitów pozycji. Zostało to w miarę dokładnie opisane w poprzedniej analizie. W tym przypadku jednak to co zmniejszyłoby ceny energii, miałoby odwrotny wpływ na notowania srebra i złota.



Ilość srebra w SLV wzrosła w stosunku do poprzedniego tygodnia o 970 tysięcy uncji i wynosi obecnie 313,4 mln oz. Co dwa tygodnie www.shortsqueeze.com publikuje dane dotyczące liczby sprzedanych krótko udziałów w SLV. Kolejny raport wskazuje, że liczba ta spadła do 9,07 mln sztuk. Na wykresie widać, że przez kilka ostatnich miesięcy poprzedniego roku, oraz przez początek obecnego, sprzedanych krótko udziałów funduszu było około 25 mln sztuk, co odpowiada w przybliżeniu 25 mln oz. Dopiero ostatnio liczba ta zaczęła gwałtownie spadać, prawdopodobnie za sprawą BlackRock, czyli firmy zarządzającej funduszem. Póki co sprzedane krótko udziały, które powodują że nie całe srebro w SLV ma pokrycie w fizycznym metalu, są sukcesywnie odkupywane.

Zapasy Comexu ponownie wzrosły, tym razem o 1,22 mln oz i na zamknięcie czwartkowej sesji wynoszą 137.072.881oz. Od czerwca zeszłego roku zwiększyły się one o 39 mln oz, a od listopada praktycznie nieprzerwanie rosną. W magazynach Comexu panuje bardzo duży ruch. Co dziennie steki tysięcy uncji są przyjmowane lub wydawane z depozytu. Analitycy którzy śledzą zapasy Comexu od dłuższego czasu, sugerują że jeszcze kilka lat wcześniej obroty były znacznie mniejsze. 

 
Kończymy marzec, który był miesiącem dostawy srebra na Comexie. Ostatecznie rozliczonych i dostarczonych zostało 1714 kontraktów, opiewających na 8,57 mln oz kruszcu. Był to jeden z lepszych miesięcy dostaw. Jednocześnie widać jak bardzo spekulacyjnym rynkiem jest Comex. Na dzień dzisiejszy całkowita liczba otwartych pozycji wynosi około 110 tysięcy sztuk, czyli 550 mln uncji. Wynika z tego że w marcu dostarczonych zostało 1,6% kontraktów, a był to naprawdę bardzo dobry miesiąc. Zwykle dostarczanych jest około 5 mln oz, czyli nawet poniżej jednego procenta otwartych pozycji na rynku. Inwestorzy którzy wykorzystują rynek do zaopatrzenia się w kruszec, czyli faktycznie w celu w jakim został stworzony, stanowią niewielki ułamek wszystkich graczy. Nie mówię że spekulanci są źli, stanowią oni integralną część rynku biorąc na siebie ryzyko, którego w danym momencie chcą się pozbyć inni inwestorzy. Jednak jeśli na rynku są wyłącznie spekulanci, to cena odrywa się od fundamentów, a wygrywa ktoś kto ma nieograniczone środki i może koncentrować pozycje, co świetnie pokazuje rynek srebra.


Sprzedaż Silver Eagle ustabilizowała się na normalnym poziomie. Przekroczyliśmy 10 mln sztuk jednouncyjnych monet które zostały sprzedane od początku roku.

January               6,107,000
February             1,490,000
March                 2,542,000
Total                    10,139,000


Raporty COT z tego tygodnia nie dają jednoznacznej odpowiedzi gdzie podąży rynek złota i srebra w najbliższym czasie. W przyszłym tygodniu opublikowany będzie comiesięczny Bank Participation który wskaże jak zachowywały się banki w marcu, kiedy ceny metali szlachetnych spadały. Patrząc na wykres Top4 widać, że pozbywały się one krótkich pozycji, jednak w jakim zakresie dowiemy się dopiero w przyszły piątek.