niedziela, 8 stycznia 2012

Analiza rynku srebra, 8 stycznia 2011

Mijający tydzień stał pod znakiem odbicia w górę na rynku złota i srebra. W poniedziałek parkiety były nieczynne, ze względu na Nowy Rok. We wtorek notowania metali poszybowały do góry, praktycznie bez oporów ze strony podaży. Srebro zyskiwało podczas tego dnia nawet ponad 6% i mniej więcej takim wynikiem zakończyło sesję. Pozostałe dni tygodnia były już dużo spokojniejsze. Złoto jednak zachowywało się znacznie mocniej niż srebro i zakończyło tydzień na poziomie 1616,8 $/oz, co stanowi wzrost w stosunku do poprzedniego tygodnia o 55 dolarów, czyli 3,5%. Notowania srebra przez ostatnie dni tygodnia obsuwały się w dół i ostatecznie zakończyły tydzień na poziomie 28,74 $/oz, co stanowi wzrost o 1,1 dolara czyli 2,5%. Ze względu na nierównowagę we wzroście obydwu metali wskaźnik GSR rozszerzył się do 56,3 co oznacza, że za każdą uncję złota możemy nabyć ponad 56 uncji srebra.



W piątek opublikowane zostały dwa raporty dotyczące rynków terminowych: Commitment of Traders oraz Bank Participation. Według pierwszego z nich liczba krótkich pozycji netto w segmencie największych inwestorów na rynku srebra, wzrosła o 1784 pozycje do poziomu 15916 sztuk. Przyznam że jest to trochę rozczarowujący wynik. Nie sądziłem, że commercials zaczną ponownie tak szybko zajmować krótkie pozycje. Z drugiej strony wzrost nie był zbyt wysoki i ciągle znajdujemy się w okolicach wieloletnich minimów na wykresie NCS.


Odwrotną sytuację mieliśmy na rynku złota, gdzie liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o 2089 sztuk, do poziomu 162 tysięcy sztuk. Znajdujemy się obecnie nieco powyżej minimalnej wartości z końca października, kiedy to ilość  krótkich pozycji netto wynosiła 159 tysięcy. Patrząc z pewnej perspektywy na wykres NCS, widać jak commercials wyzbywali się krótkich pozycji na złocie schodząc z 287 tysięcy z początkiem sierpnia 2011 roku, do 162 tysięcy pozycji obecnie. Jest to spadek o pokaźne 125 tysięcy kontraktów, czyli 44%. Jeżeli nałożymy na to wykres cen złota, to okaże się że na początku sierpnia cena kruszcu znajdowała się na poziomie 1665 $/oz. Przez następne pięć miesięcy wzrosła ona do 1900 $/oz, żeby potem spaść do nieco ponad 1500 $/oz i ponownie wzrosnąć do obecnego poziomu, który jest jedynie 50 dolarów niższy od sierpniowego. Przez cały ten czas commercials zdołali zamknąć prawie połowę krótkich pozycji.


W piątek opublikowany został także comiesięczny Bank Participation Report. Pokazuje on zaangażowanie banków w USA (głównie JPMC), oraz zagranicznych w kontrakty terminowe. Zaangażowanie to praktycznie nie zmieniło się w grudniu i wynosi 15,8 tysiąca krótkich pozycji na rynku srebra.


 
Ostatnio dochodzą z kilku różnym stron sygnały świadczące o znacznym wzroście popytu na srebro. Po pierwsze premia za udziały w funduszu srebra PSLV prowadzonego przez Erica Sprotta, wzrosła do historycznie wysokiego poziomu 32%. Stało się to w rekordowo krótkim czasie. Jeszcze niespełna pięć tygodni temu wynosiła ona około 10%, a w 2011 roku kształtowała się średnio w okolicach 12-20%. Premia jest to nadpłata za zakup udziału w funduszu jaką potrzeba wydać żeby nabyć udział. Jeśli jest ona niska to znaczy, że nikt nie chce przepłacać za kupowane srebro, czyli ogólniej mówiąc nie ma dużego popytu na metal. Problem wysokiej premii w funduszu jest trochę bardziej skomplikowany (dokładniej zostało to omówione tutaj) jednak faktem jest, że obecnie niektórzy inwestorzy skłonni są zapłacić 30% ponad cenę spot, aby nabyć srebro w postaci udziałów w PSLV. Nie oznacza to, że na rynku nie można kupić metalu z mniejszą premią, jednak widać część kupujących zgadza się tak dużo nadpłacić.


Jest kilka różnic pomiędzy należącym do BlackRock SLV oraz PSLV Erica Sprotta. Generalna idea działania obydwu funduszy jest podobna, to znaczy emitują certyfikaty (udziały), z których każdy ma pokrycie w fizycznym metalu przechowywanym w sejfach funduszu. Certyfikaty lub udziały mogą być w prosty sposób kupowane bądź sprzedawane na rynku, co jest bardzo wygodne dla inwestorów. Dla wielu o wiele wygodniejsze niż kupno niezbyt płynnych sztabek lub monet i trzymanie ich w domu. Dlaczego ktoś miałby kupować certyfikaty w PSLV płacąc 30% drożej, zamiast nabyć to samo w SLV z minimalną premią?


Nie siedzę w głowach inwestorów, ale jednym z możliwych powodów może być brak zaufania. SLV jest największym funduszem ETF srebra, przechowującym obecnie ponad 300 mln oz metalu. Publikuje też listę posiadanych sztab wraz z numerami seryjnymi i nazwami producentów, co jest dowodem na faktyczne posiadanie fizycznego srebra. Istnieje jednak problem z czym innym, a mianowicie „multiply ownership”. David Morgan dowodzi, że srebro w SLV może mieć wielu właścicieli (link). Nie problem kupić udziały w funduszu z niewielka premią, jednak za kilka lat może się okazać, że skończymy z pustymi rękoma. Dodatkowo niedawny upadek MF Global uświadomił wielu inwestorom jak słabo zabezpieczone i kontrolowane są środki drobnych inwestorów.


Drugim sygnałem świadczącym o wzroście popytu na srebro jest poziom zapasów metalu w sklepach internetowych. Jednym z największych (jeśli nie największym) jest APMEX (link). Można policzyć ile znajduje się obecnie w magazynach 100 oz i 10 oz sztabek srebra z przeznaczeniem do natychmiastowej dostawy. Zwykle jest to w granicach 700 – 1500 sztuk 100 oz, oraz kilkadziesiąt tysięcy 10 oz sztabek srebra. Obecnie Apmex posiada około 300 sztuk 100 oz i 4100 sztuk 10 oz sztabek, czyli dużo poniżej średniej. Nie jest to pierwsza sytuacja kiedy zapasy Apmexu wyczerpują się. Prawie rok temu, na fali wzrostowej, która wyniosła notowania srebra do rekordowych poziomów, popyt na metal był tak duży że momentami nie można było nic kupić z rozsądną premią i natychmiastową dostawą. Zlecenia realizowane były z kilkutygodniowym opóźnieniem. W drugiej połowie zeszłego roku wszystko wróciło do normy, jednak od jakiegoś czasu popyt ponownie silnie wzrósł.  


Ilość srebra przechowywana w SLV spadła nieznacznie (2,86 mln oz) w stosunku do poprzedniego tygodnia i wynosi obecnie 306 mln oz, czyli 9517 ton. 


Zapasy srebra w magazynach Comexu rosną coraz szybciej i wynoszą obecnie 122 302 690 uncji. Przez praktycznie cały 2011 rok, ilość srebra przechowywanego przez Comex była bardzo stabilna i kształtowała się w okolicach 100 – 110 mln uncji. Pod koniec listopada zapasy zaczęły nieznacznie rosnąć, żeby na przełomie roku dynamicznie pójść do góry. W przeciągu sześciu tygodni przybyło 15 mln oz srebra, w tym ostatni tydzień miał swój znaczny udział w postaci ponad 5 mln oz. Patrząc z perspektywy kilkunastu lat zmiany te nie są duże (na początku lat 90-tych Comex posiadał 280 mln oz kruszcu), jednak ciężko porównywać obecną sytuację z tą sprzed 20 lat. Obecnie mamy znacznie mniejszą ilość dostępnego srebra, zapasy rządowe w USA już dawno wyczerpały się, zupełnie inny jest koszt wydobycia metalu. Inne jest nastawienie inwestorów do kruszcu. Popyt inwestycyjny rośnie bardzo mocno, podczas gdy przed kryzysem mało kto interesował się inwestycjami w srebro. Chiny z rosnącą klasą średnią mają nadmiar papierowego pieniądza, który w części powinien być inwestowany w bezpieczne lokaty takie jak kruszce. W skali 20 lat zmiana zapasów o 15 mln uncji w półtorej miesiąca nie ma znaczenia, jednak porównując ją do 2011 roku to dosyć znaczny wzrost w bardzo krótkim czasie.


Ilość srebra przechowywana przez Comex, to taki trochę ezoteryczny wskaźnik. Przez wiele lat praktycznie wszyscy obserwując spadające zapasy sądzili, że w pewnym momencie dojdą one do zera (im bliżej tej wartości tym szybciej będą spadać), po czym zacznie się „run” na srebro, który wyniesie notowania metalu do trzycyfrowych wartości. Do 2000 roku zapasy faktycznie spadały, jednak później ustabilizowały się. Zmieniła się natomiast ilość srebra przychodząca i wychodząca z magazynów. Według Teda Butlera we wcześniejszych latach ilości metalu „kursujące” z i do magazynu nie były zbyt duże. Jednak w 2011 roku zmieniło się to i ruch w magazynach Comexu znacznie się zwiększył (link).


Od pewnego czasu część analityków zaczyna trochę inaczej patrzyć na Comex. Po pierwsze przechowywane tam srebro dzieli się na dwie grupy: registered oraz eligible, czyli takie które może być sprzedane w każdej chwili i takie które póki co nie jest na sprzedaż. Pod koniec listopada zapasy Comexu wynosiły 107,3 mln uncji z czego registered stanowiło 34 mln oz, a eligible 73,3 mln oz. Najbardziej aktualne dane pokazują, że wartość segmentu registered wzrosła jedynie o 1,4 mln oz do 35,4 mln oz, przez ostatnie sześć tygodni. Głównym sprawcą wzrostu zapasów do 122,3 mln uncji jest kategoria eligible, która wzrosła od listopada o 13,6 mln oz (z 73,3 do 86,9 mln oz). Segment ten zawiera srebro które nie jest dostępne po obecnych cenach.  Tutaj leży zmiana w podejściu do zapasów Comexu. Srebro z segmentu eligible nie jest od razu dostępne do sprzedaży  i nie wiadomo po jakiej cenie będzie ostatecznie dostępne.


Sprzedaż jednouncyjnych monet srebrnych „Silver Eagle” zatrzymała się po trzecim tygodniu grudnia i pozostała już niezmieniona do końca roku. Oczywiście tylko w teorii. Dziwnym trafem sprzedaż w listopadzie i grudniu była bardzo słaba, pomimo że pozostała część roku biła kolejne rekordy. Nie lubię przypisywać wszystkiemu teorii spiskowych, ale naiwnym też nie ma sensu być. To wygląda tak jakby komuś zależało na tym, aby całkowita sprzedaż w 2011 roku nie przekroczyła 40 mln uncji. Podobny „manewr” został wykonany na przełomie 2010 i 2011 roku, kiedy większość grudniowej sprzedaży została rozliczona w styczniu. O dziwo we wcześniejszych latach takie triki księgowe nie występowały. Całoroczna sprzedaż w 2011 roku zatrzymała się „o włos” od 40 mln oz, przy bardzo słabym listopadzie i grudniu i bardzo silnym początku tego roku, kiedy w przeciągu 3 dni sprzedanych zostało 3,5 mln jednouncyjnych monet. W gruncie rzeczy to bardzo pozytywna wiadomość. Jeśli komuś zależy na tym, aby pokazać słabszą niż w rzeczywistości sprzedaż srebrnych monet, to znaczy że się czegoś obawia. Jedyną rzeczą która przychodzi na myśl jest wyczerpanie się zapasów srebra. Nie chcę być tutaj nazbyt optymistyczny i  twierdzić, że kruszcu zabraknie już teraz, jednak paradoksalnie powtarzająca się drugi rok z rzędu próba naciągnięcia statystyk sprzedaży jeszcze bardziej potwierdza zbliżający się „silver shortage”.

2011 Silver Sales Totals
January          6,422,000 (Faktycznie połowa tej wartości, ponieważ są to połączone dane za grudzień i styczeń)
February        3,240,000
March            2,767,000
April               2,819,000
May                 3,653,500
June               3,402,000
July                2,968,000
August           3,679,500
September     4,460,500
October          3,064,000
November      1,384,000
December      2,009,000
Total              39,868,500 oz
 2011 Silver Sales
 January       3,547,000


Przez pierwszych kilka dni stycznia rozliczone i dostarczone zostały na Comexie 422 kontrakty na srebro, opiewające łącznie na 2,11 mln uncji metalu. Do dostawy pozostały jeszcze 42 kontrakty (44 na zamknięcie czwartkowej sesji minus 2). 


Nagły wzrost zapasów na Comexsie, historycznie wysoka wartość premii w PSLV oraz kurcząca się ilość dostępnego srebra w sklepach internetowych nie świadczą jeszcze o tym, że zbliża się „silver shortage”. Jednak warto obserwować sytuację i ocenić, czy coś się z niej większego nie rozwinie. Pomimo wzrostu liczby krótkich pozycji netto na rynku srebra, dalej pozostajemy na rekordowo niskich poziomach, skłaniających do inwestycji w metal. To samo dotyczy oczywiście złota. Z drugiej strony grozi nam recesja w Europie i zmniejszenie popytu na wszelkie towary w tym produkty zawierające srebro. Bardzo niepewna pozostaje także sytuacja w Iranie. W przypadku konfliktu zbrojnego w tym rejonie, cena ropy naftowej momentalnie pójdzie mocno do góry co zepchnie rozwinięte gospodarki światowe w recesję.    

czwartek, 5 stycznia 2012

EBC - rekordowa wartość depozytów, sterylizacja


W poprzednim tygodniu EBC zakupił na rynku wtórnym obligacje państw europejskich o wartości 0,5 mld euro. Prawdopodobnie skupił się na włoskich papierach dłużnych, których oprocentowanie utrzymuje się w okolicach 7%, czyli bardzo blisko zeszłorocznych maksimów. Obligacje innych państw strefy euro, znajdują się na dużo bezpieczniejszych poziomach i nie ma obecnie dużej presji na wzrost ich rentowności. Przyczyną tak złego zachowania włoskich papierów dłużnych jest zbliżający się termin rolowania znacznej części długu. W pierwszym kwartale 2012 roku Włochy muszą pożyczyć dodatkowo 72 mld euro, aby zrolować wygasające obligacje. Przez cały rok kwota ta zwiększy się do 300 mld euro. Jeżeli Italia nie będzie w stanie tego zrobić, ze względu na zbyt wysoki koszt emitowanych obligacji (zbyt duże oprocentowanie), to nie ma zbyt ciekawej alternatywy. EFSF nie jest na tyle duży aby w znaczący sposób pomóc, tym bardziej że ma już różne zobowiązania w stosunku do innych krajów. Pozostaje jeszcze pożyczka z MFW, albo emisja euroobligacji przez EBC, która póki co napotyka na silny sprzeciw ze strony Niemiec. EBC odrzuca także możliwość bezpośredniego kupna dużej ilości papierów dłużnych (QE), poprzez dodruk pieniędzy, całkiem słusznie twierdząc że rządy zrezygnują wtedy z planów oszczędnościowych. Z drugiej strony Europejski Bank Centralny przeprowadza aukcje zasilające system bankowy w dodatkowe środki. Ma to w teorii umożliwić utrzymanie akcji kredytowej (wzrostu gospodarczego) i zakupy obligacji państw strefy euro przez banki komercyjne. Póki co znaczna część wolnych środków będących w posiadaniu europejskich banków, wraca na konto depozytowe EBC w postaci jednodniowych depozytów, oprocentowanych na minimalnym poziomie 0,25%. Wczoraj wartość depozytów osiągnęła historyczne maksimum na poziomie 453 mld euro. Wychodzi na to, że na razie banki wolą lokować swoje wolne środki na bezpiecznym koncie EBC, niż angażować się w jakieś bardziej ryzykowne transakcje.


Dodatkowo po przeprowadzonej cotygodniowej sterylizacji środków, widać jak duży jest popyt na lokowanie pieniędzy w EBC. Sterylizacja tym tylko różni się od deposit fasility, że jest wyżej oprocentowana i pozwala lokować środki na 7 dni (zatrzymuje kapitał na nieco dłużej niż 1 dniowe depozyty). Sterylizacja w tym tygodniu zebrała rekordową wartość ofert na poziomie 337 mld euro, przeznaczonych na pokrycie zakupionych obligacji o wartości 211,5 mld euro. Jest to około 100 mld euro więcej niż średnia z ostatnich tygodni.


Aktywa EBC wzrosły w ostatnim tygodniu o 2,4 mld euro i wynoszą obecnie 2,735 bln euro. Można powiedzieć że ustabilizowały się po dużym wzroście spowodowanym aukcją 3-letnich pożyczek w ramach LTRO.


środa, 4 stycznia 2012

Shadow banking, część II

Rok 2008 pokazał, że oprócz upadku dużych korporacji, nie można wykluczyć ryzyka upadku całego rynku. Tak było w przypadku ABS, czyli papierów wartościowych opartych na kredytach. Załamanie dotyczyło dwóch zasadniczych segmentów ABS, czyli „tradycyjnego” opartego na kredytach samochodowych, studenckich, konsumenckich, kart kredytowych itp. oraz „nowoczesnego” w skład którego wchodzą kredyty subprime i inne skomplikowane syntetyczne instrumenty finansowe, jak na przykład CDO (Collateralized Debt Obligation). Już samo spojrzenie na wykres pokazuje skalę problemu z zsekurytyzowanymi kredytami subprime, których wartość była kilkukrotnie większa od ABS-ów opartych na tradycyjnych kredytach. Jeżeli dodać do tego, że duża część z ryzykownych kredytów na zakup nieruchomości w ogóle nie powinna być udzielona, a miały one rating AAA, otrzymamy gotowy przepis na załamanie rynku.  


Na przykładzie rynku amerykańskiego widać jak wyglądał krach zsekurytyzowanych papierów wartościowych. W przypadku „tradycyjnego” segmentu ABS, wartość udzielanych kredytów od 2000 roku, aż do upadku Lehman Brothers kształtowała się stabilnie w okolicach 200 mld$ rocznie. W 2008 roku nastąpił „credit crunch” i wartość ta spadła poniżej 100 mld $. Pociągnęło to za sobą znaczny spadek konsumpcji i doprowadziło kraj do recesji. Reakcją Banku Centralnego USA na te wydarzenia było otwarcie w połowie 2009 roku TALF (Term Asset-Backed Lending Facility), który mógł udzielać miliardowych pożyczek, po atrakcyjnych warunkach, przeznaczonych dla inwestorów kupujących nowo wyemitowane ABS-y. Jednak prawdziwy krach nastąpił na rynku „nowoczesnych” ABS, czyli opartych na kredytach subprime i CDO. Roczna emisja tych instrumentów wynosiła w latach 2005 i 2006 ponad 500 mld$, żeby spaść w 2008 roku do 12 mld$.


Wyjaśnienie załamania „nowoczesnych” ABS opartych w głównej mierze na kredytach subprime  jest stosunkowo proste. W miarę jak inwestorzy zdali sobie sprawę, że kredyty te w ogóle nie powinny być udzielone, bańka zaczęła pękać.
Załamanie „tradycyjnych”  ABS, dużo bezpieczniejszych od subprime wynikało z innych czynników. Prawdopodobnie część z nich przestała być sekurytyzowana i została zatrzymana przez banki w tradycyjny sposób. Poza tym ogromna niepewność na rynku doprowadziła do znacznego ograniczenia akcji kredytowej w ogóle.
Jednak główną przyczyną załamania mogła być panika w otoczeniu „shadow banking”, której skutkiem była niechęć inwestorów do udzielania krótkoterminowych pożyczek. Pozbawione finansowania podmioty posiadające ABS, musiały likwidować pozycje. Im więcej musiały ich zlikwidować, tym trudniej było je sprzedać.


Załamanie w pożyczkach krótkoterminowych najlepiej widać w transakcjach repo (repurchase agreement). Kiedy inwestor chce zawrzeć repo musi „zaparkować” pewien kapitał jako zabezpieczenie pożyczki. Zwykle było to 2%. Przykładowo biorąc 100 mln $ pożyczki na rynku repo, inwestor musiał odłożyć 2 mln dolarów jako zabezpieczenie, za to mógł pożyczyć 98 mln$ na jeden dzień. Operacje te były codziennie odnawiane, a środki przeznaczane na zakup ABS. W wyniku kryzysu wymagania zabezpieczające (haircuts) poszybowały do góry, nawet powyżej 50%. Z perspektywy przykładowo wehikułu SIV pożyczenie na rynku repo 100 mln$ oznaczało konieczność posiadania 50 mln$ jako zabezpieczenia, zamiast 2 mln$ wcześniej. Jeżeli instytucja nie miała takich pieniędzy to musiała zamknąć pozycje i sprzedać ABS-y.


Dodatkowo, oprócz zwiększenia haircuts nastąpił kryzys agencji ratingowych. Ponieważ ABS-y oparte na subprime miały rating AAA, czyli były bardzo bezpieczne, mogły być kupowane przez fundusze emerytalne i inne instytucje stroniące od ryzykownych inwestycji. Po tym jak zaczęto orientować się, że potrójne A to fikcja, nastąpił kryzys zaufania do agencji ratingowych. Instytucjom trudno było uwierzyć ponownie w ratingi wystawiane dla innych papierów wartościowych. Dlatego rynek „tradycyjnych” ABS też przez to ucierpiał.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Analiza rynku srebra, 2 stycznia 2012

Rynek metali szlachetnych nie rozpieszcza ostatnio inwestorów. Na rynku srebra ceny zniżkowały przez pierwsze trzy dni tygodnia, przyspieszając znacznie w środę. W czwartek notowania runęły w dół dochodząc prawie do 26 $/oz, jednak potem dynamicznie zmieniły kierunek, zyskując do końca sesji ponad 6% od dziennego minimum. W piątek było już wyraźnie spokojniej a ceny srebra zakończyły tydzień na poziomie 27,64 $/oz, co stanowi spadek o 1,43 dolara, czyli 4,9%. Na rynku złota tydzień przebiegał podobnie, a notowania zamknęły piątkową sesję na poziomie 1561,9 $/oz, co stanowi spadek o 44 dolary, czyli 2,7%. Ze względu na nierównowagę w spadkach obydwu metali, wskaźnik GSR rozszerzył się do poziomu 56,5 pkt.


W piątek opublikowany został raport Commitment of Traders. Zarówno w przypadku złota jak i srebra struktura krótkich pozycji nieznacznie się polepszyła. Na rynku srebra liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu inwestorów komercyjnych spadła o 693 sztuki do poziomu 14132. Jest to najniższy poziom od wielu lat. 


Na rynku złota liczba krótkich pozycji netto w posiadaniu commercials spadła o niespełna 600 pozycji do poziomu 163,9 tysiąca. Znajdujemy się obecnie tuż przy dwuletnim minimum krótkich pozycji w posiadaniu największych inwestorów.


Ilość srebra w magazynach SLV zmniejszyła się nieznacznie w przeciągu ostatniego tygodnia o 93,8 ton czyli 3 mln uncji i wynosi obecnie 309 mln oz. Jest to całkiem niezły wynik jak na tydzień w którym srebro traciło w pewnym momencie ponad 10%. Wygląda na to, że majowe załamanie cen „wymiotło” większość spekulantów z SLV. Po tym jak ceny srebra straciły na wartości ponad 30 procent w przeciągu kilku pierwszych dni maja, z SLV zaczęło odpływać srebro. Przez dwa miesiące fundusz stracił ponad 60 mln oz metalu. Następne załamanie cen we wrześniu, które miało podobna skalę nie przeniosło się praktycznie w ogóle na straty w SLV. Od tego czasu mieliśmy do czynienia z trzema mniejszymi spadkami, w połowie listopada, w połowie grudnia i w zeszłym tygodniu. Także one nie spowodowały żadnej gwałtownej reakcji ze strony inwestorów posiadających udziały w SLV.
Według danych opublikowanych na www.shortsqueeze.com ilość zajętych krótkich pozycji na SLV spadła o ponad 3 mln uncji z 25,2 do 22 mln oz. Wynika z tego, że 6,6%  srebra (co 15 uncja) przechowywanego przez fundusz nie ma pokrycia w fizycznym metalu.


Magazyny Comexu w niewielkiej skali, ale stabilnie zwiększają ilość przechowywanego srebra. Obecnie Comex posiada 117 299 195 oz metalu, co stanowi wzrost w stosunku do poprzedniego tygodnia o 2 mln uncji.
Styczeń nie jest miesiącem dostawy srebra na Comexie, dlatego można spodziewać się dostaw na poziomie znacznie mniejszym niż w poprzednim miesiącu. W grudniu rozliczone i dostarczone zostały ostatecznie 1032 kontrakty, opiewające na 5,16 mln oz metalu, co jest wynikiem średnim. 


Sprzedaż Silver Eagle zatrzymała się w drugiej połowie miesiąca, a właściwie dane publikowane przez US Mint nie były uzupełniane od dłuższego czasu. Póki co ciągle znajdujemy się „o włos” poniżej 40 mln oz srebra sprzedanego w tym roku, poprzez emisję jednouncyjnych monet. 

2011 Silver Sales Totals
January          6,422,000 (Faktycznie połowa tej wartości, ponieważ są to połączone dane za grudzień i styczeń)
February        3,240,000
March            2,767,000
April               2,819,000
May                 3,653,500
June               3,402,000
July                2,968,000
August           3,679,500
September     4,460,500
October          3,064,000
November      1,384,000
December      2,009,000
Total              39,868,500 oz

Notowania srebra zakończyły rok spadkiem o 10,4% w stosunku do końca grudnia 2010 roku. Złoto było trochę lepsze i przypieczętowało 2011 rok wzrostem o 9,8% co stanowi jedenasty rok z rzędu zakończony wzrostami cen kruszcu. W nowy rok wchodzimy z całym bagażem nierozwiązanych problemów z lat ubiegłych. Rosnącym długiem praktycznie wszystkich wysoko rozwiniętych gospodarek. W USA potrzeba będzie ponownie zwiększyć maksymalny poziom długu ustalony przez Kongres. Potem w listopadzie czekają nas wybory prezydenckie, do czasu których demokraci muszą stworzyć ułudę dobrobytu i niskiego bezrobocia w kraju aby ponownie wygrać wybory. W międzyczasie czeka nas prawdopodobnie następna runda „luzowania ilościowego” (QE), w jakiejkolwiek formie. W Europie sytuacja przedstawia się równie nieciekawie. W 2012 roku czeka nas rolowanie znacznej ilości długu przez państwa strefy euro. Na celowniku na razie mamy głównie Włochy, których rentowność obligacji systematycznie wspina się do góry. Na luty planowana jest ponowna aukcja EBC, która w ramach 3-letniej LTRO dostarczy nowych środków dla systemu bankowego. 


Polityka ZIRP (Zero Intrest Rate Policy), czyli utrzymywanie stóp procentowych na minimalnych poziomach, potrwa jeszcze do 2014 roku, a w rzeczywistości pewnie dłużej. Jednak najbardziej wyrazistym znakiem obecnych czasów jest przejęcie największych giełd na świecie przez algorytmy komputerowe (HFT), analizujące sytuację i decydujące o zawarciu transakcji w ułamkach sekundy. W czasie kiedy ktoś dostrzeże trend, elektroniczne systemy transakcyjne już dawno zajęły na nim pozycje. Do czasu kiedy inwestor podejmie decyzje o dokonaniu transakcji, HFT mogą już się wycofywać z rynku inkasując niewielki zysk i sprzedając wszystkim wokoło niechciane akcje. Algorytmy komputerowe odpowiedzialne są obecnie na Wall Street za dwie trzecie dokonywanych transakcji. Jeżeli dodamy do tego, że obroty na NYSE i Nasdaq stanowią połowę dziennego wolumenu obrotów na światowych rynkach, to widać do jak wielkiej skali rozrosło się to zjawisko. HFT w prostej linii pochodzą od używanych przez lata prostych programów do zawierania transakcji, wykorzystywanych przez różne instytucje finansowe, często określane jako „black-box’y”. Jednak kiedyś proste programy, obecnie wyposażone są w zaawansowane oprogramowanie, które z równocześnie może śledzić dziesiątki czynników i w ułamku sekundy podejmować decyzje o kupnie bądź sprzedaży danych instrumentów finansowych, automatycznie bez udziału człowieka. Postęp przez ostatnie lata w tej dziedzinie jest przytłaczający i powinien doprowadzić w końcu do decyzji dotyczących regulacji tego rynku. Tym bardziej że jest on wątpliwy pod względem równości wszystkich uczestników rynku. Mówiąc wprost, przeciętny inwestor nie ma wielkich szans w starciu z szybkimi komputerami wyposażonymi w nowoczesne oprogramowanie i podejmującymi automatyczne decyzje inwestycyjne. Pojawienie się i gwałtowny rozwój algorytmów HFT zmieniło oblicze giełd i jeśli nic od strony prawnej się nie zmieni, to 2012 będzie kolejnym który zmarginalizuje działania zwyczajnych inwestorów.


Zamiatane, od upadku Lehman Brothers w 2008 roku, pod dywan problemy, zapewne wkrótce dadzą o sobie znać. W czasach kiedy banki centralne uprawiają politykę zwaną „competitive currency devaluation”, czyli drukują pieniądze w celu obniżenia wartości waluty i promowania eksportu, inwestycje w trwałe aktywa wydają się w dłuższym terminie najlepszą drogą zabezpieczenia oszczędności. Nie wiadomo jak zachowają się notowania złota i srebra w najbliższym czasie, jednak ostatnie spadki nie miały uzasadnienia w danych fundamentalnych, a wynikały jedynie z obrotu „papierowym srebrem i złotem”. Faktycznie, niższe ceny kruszców stwarzają dogodną sytuacje do powiększenia posiadanych pozycji.