wtorek, 12 kwietnia 2011

Hedge

Producenci srebra znowu zaczynają zabezpieczać się przed spadkami cen metalu, sprzedając po obecnie wysokich w ich mniemaniu cenach, metal który dopiero zostanie wydobyty w przyszłości (hedging). Szacuje się, że na przełomie roku kilku dużych producentów sprzedało około 100 mln uncji srebra „na termin”. To dosyć dużo przyrównując do globalnej księgi hedge (global hedgebook) czyli zbioru wszystkich sprzedanych na termin uncji srebra, która to według GFMS opiewała na koniec 2010 roku na około 20 milionów uncji.

Sprzedawanie przyszłej produkcji ma długą tradycję na rynku srebra i złota. W szczególności kopalnie złota w poprzednich latach bardzo często korzystały z tej formy pozyskiwania kapitału. Jednak w miarę wzrostu cen kruszców, producenci zaczęli pozbywać się nieekonomicznych pozycji, czyli odkupywać wcześniej sprzedaną przyszłą produkcję (de-hedging), co jeszcze bardziej napędzało wzrost cen srebra i złota. Niemałą w tym rolę mieli też udziałowcy, szczególnie największych firm z branży wydobywczej, takich jak Barrick Gold i AngloGold, którzy starali się wymusić jak najszybsze zamknięcie hedgebooks. Jeszcze w 2002 roku ilość sprzedanej przyszłej produkcji złota wynosiła łącznie ponad 2500 ton, a srebra około 100 milionów uncji. Wraz z rosnącymi cenami metali, ilości te obniżały się, aby osiągnąć pod koniec zeszłego roku około 100 ton dla złota i 20 mln uncji dla srebra.


Jedna z firm wydobywających srebro – Minera Frisco, należąca do najbogatszego obecnie człowieka na świecie, miliardera Carlosa Slima, w raporcie podsumowującym 2010 rok, podała, że posiada kontrakty forward na około 25 mln oz srebra z ceną 18.82 oraz wystawione opcje kupna na 45 mln oz (!) z ceną wykonania 39.7
Przy obecnej cenie srebra na poziomie 41 dolarów, jeżeli firma sprzedała 25 mln uncji po 18.82 $/oz to jest już stratna 550 mln dolarów. Dodatkowo, co gorsza, wystawione opcje kupna, które jeszcze do niedawna były out-of-the-money (poniżej ceny wykonania na poziomie 39.7 opcje te nie będą wykonane czyli wystawca opcji nie musi nic płacić jej posiadaczowi) teraz są in-the-money. Oznacza to, że wzrost ceny srebra o jeden dolar, powoduje stratę 45 mln$ wystawcy opcji. Dodatkowo każdy dolar wyżej na wykresie srebra powoduje 25 mln$ straty z tytułu posiadania kontraktów forward. Łącznie daje to stratę 70 mln$ za każdy dodatkowy dolar wzrostu ceny srebra, powyżej poziomu 39.7
Pozycja hedge posiadana przez Minera Frisco wygląda na bardzo niebezpieczną. Czas pokaże jak zarząd firmy poradzi sobie z tym kłopotem.


Podsumowując, pierwsze narzucające się pytanie brzmi czy zwiększenie pozycji hedge przez producentów srebra jest naprawdę niekorzystne? Część komentatorów twierdzi, że jest to jeden z sygnałów rozpoczynającego się trendu spadkowego na srebrze. Ceny doszły już do tak wysokich poziomów, że producentom zaczyna opłacać się sprzedawanie przyszłej produkcji po obecnych cenach. Z drugiej strony jednak fundamenty wzrostu cen srebra, czyli niskie rezerwy, potężny popyt inwestycyjny związany z ponownym postrzeganiem srebra jako prawdziwego pieniądza oraz zwiększający się popyt od strony przemysłu pozostają nienaruszone. Poziom 41 dolarów może wydawać się wysoki i zapewne prędzej czy później czeka nas korekta, jednak srebro dalej pozostaje w silnym trendzie wzrostowym.
Jest jeszcze jeden fakt który nie wszyscy dostrzegają, mianowicie zajmowanie pozycji hedge przez producentów srebra ma działanie jednorazowe, tzn może wywołać spadek ceny, ale w momencie kiedy pozycja jest już zajęta przestaje mieć wpływ na rynek. Paradoksalnie jeżeli ceny metalu będą dalej iść w górę, pozycje hedge staną się nieekonomiczne i przy większych wzrostach mogą nawet zmusić ich posiadaczy do odkupienia sprzedanego „na termin” srebra, co miało już wcześniej miejsce w ostatnich latach.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Historia braci Hunt cz.I

Niektórzy z was mogą pamiętać jak w latach osiemdziesiątych zeszłego wieku, rodzina magnatów naftowych zajęta transakcjami na rynku ropy naftowej zdecydowała się kupić trochę srebra. Historia Haroldsona Lafayette Hunt (w skrócie H.L. Hunt) i jego rodziny, która w swoim czasie uznawana była za najbogatszą w USA, obrosła przez ostatnie lata wielką legendą. 


H.L. Hunt urodził się w Illinois, gdzie jego rodzina przeniosła się po wojnie secesyjnej (1861-1865) uciekając przed trudami powojennej odbudowy kraju. Ojciec H.L. stał się osobą dosyć zamożną w Illinois, ale sam Haroldson usamodzielnił się w wieku 16 lat i wyjechał na zachód. Imał się różnych zajęć. Pracował między innymi jako pomocnik w restauracji, drwal, pomocnik na farmie, jednak ponad wszystko lubił hazard i grę w pokera na pieniądze. Kiedy ojciec H.L. Hunt’a zmarł, 22 letni Haroldson wrócił do rodzinnego Illinois, odebrał należną mu część majątku i przeniósł się do południowego Arkansas aby spróbować szczęścia w przemyśle bawełnianym. Poznał tam swoją przyszłą żonę Lyde Bunker. 


Krótko po tym jak rozeszła się wieść o odkryciu ropy naftowej w niedalekim El Dorado, H.L. postanowił skorzystać z rodzącego się boomu i wyjechał. Jak tylko wysiadł z pociągu i rozejrzał dookoła, powiedział do swoich kompanów: „wszystko czego potrzebuję to kawałek stołu i talia kart”. Wkrótce potem Haroldson zaczął zarabiać pieniądze grając w pokera. Po pewnym czasie miał już odłożone wystarczająco dużo środków, aby rozpocząć wiercenia w poszukiwaniu ropy. Już pierwszy odwiert który wykonał był sukcesem. Z czasem zaczął on rozbudowywać swoją małą firmę. Haroldson miał naturę hazardzisty i jak sam twierdził, nigdy nie obawiał się postawić wszystko na jedna kartę. W 1925 roku, czas boomu na ropę naftową w okolicach El Dorado miał się ku końcowi, H.L. sprzedał firmę i ruszył na Florydę aby spróbować szczęścia na rynku nieruchomości, który właśnie przeżywał swój rozkwit. 


Przebywając na Florydzie poznał i poślubił swoją drugą żonę Franie Tye (tak, ciągle był żonaty ze swoją pierwszą) jako Franklin Hunt. Następnie przeniósł się do Shreveport, gdzie kupił rezydencję. Jeździł później tam i z powrotem pomiędzy El Dorado i Shreveport gdzie miał obydwie rodziny. Otworzył biuro w El Dorado, a także hotel w Shreveport. Każdego dnia ponad setka przemysłowców i finansistów związanych z przemysłem naftowym przebywała w hotelu dobijając targów, sprzedając i kupując olej oraz wymieniając informacje. H.L. znowu włączył się w przemysł wydobywczy, kupując z wspólnikami pola naftowe w Arkansas i Louisianie. W 1930 roku H.L. przeniósł swoja drugą rodzinę do Dallas, podczas gdy jego pierwsza ciągle mieszkała w El Dorado. Wtedy wydarzył się prawdopodobnie najbardziej znaczący moment w jego finansowej karierze, kiedy przyjaciel przekazał mu poufne informacje dotyczące odwiertów testowych we wschodnim Texasie. W krótkim czasie Haroldson stał się głównym, niezależnym producentem na największym ówczesnym polu naftowym w Kilgore we wschodnim Texasie. Podczas Wielkiego Kryzysu w latach trzydziestych, rejon ten prawie w ogóle nie ucierpiał. To była największa hossa naftowa w ówczesnej historii. Ropa naftowa wyceniana była wtedy na 1 $ za baryłkę. Po odkryciu ropy i rozpoczęciu wydobycia z tego pola naftowego, cena ropy spadła do 0.15 $ za baryłkę na skutek nadmiernej podaży. H.L. zainwestował w pole naftowe w Texasie w trudnym pod względem finansowym dla siebie okresie. Nie mając wtedy wolnych środków, zapłacił za nie przyszłym wydobyciem z tegoż pola. Próbował pożyczyć pieniądze z banków w Shreverport, ale po niepowodzeniu musiał szukać innych źródeł finansowania. Ostatecznie kredytu udzielił mu bank w Dallas co pozwoliło mu rozwinąć wydobycie i produkcje ropy naftowej. Można powiedzieć, że tego dnia dobre relacje z bankami w Dallas zcementowały się na następne 50 lat.


H.L. Hunt przeniósł swoją pierwszą rodzinę do Texasu, gdzie przebywała przez kilka następnych lat, aby ostatecznie osiedlić się w Dallas. Wkrótce potem ujawnił on swojej drugiej żonie, że Franklin Hunt to w istocie H.L. Hunt. Po tym małżeństwo się rozpadło, ale Haroldson ciągle utrzymywał obydwie rodziny. W międzyczasie rozwijał on swoje naftowe imperium oraz próbował wejść na rynek kosmetyczny i spożywczy, z mizernym jednak skutkiem. W 1955 jego pierwsza żona Lyda zmarła. Wkrótce potem poślubił trzecią żonę Ruth Ray, łącznie dochowując się 15 potomków. Tutaj zaczyna się właściwa historia, która dotyczy trójki najmłodszych dzieci z pierwszej rodziny – Bunker’a, Herbert’a i Lamar’a wraz z kuzynem z trzeciej rodziny Randym Kreilingiem. [to be continued…]

 H.L. Hunt

piątek, 8 kwietnia 2011

CSF czyli Commercials Signal Failure

CSF można przetłumaczyć dosłownie jako "Sygnał niepowodzenia commercials". Jest to stosunkowo rzadkie zjawisko na rynku. Występuje ono najczęściej podczas silnego trendu wzrostowego, kiedy nastąpi jakieś nagłe i niespodziewane zdarzenie które dodatkowo powoduje zwiększenie popytu i wzrost cen. Skutkiem tego jest wyczerpanie możliwości uzupełniania depozytów zabezpieczających przez dużych graczy (commercials) zajmujących krótkie pozycje i dalszy wykładniczy już wzrost cen (short covering). CSF bardzo dobrze opisany jest w blogu Dana Norcini:
(http://traderdannorcini.blogspot.com/2011/02/what-is-commercial-signal-failure.html)

"...Pozwólcie mi zacząć te wyjaśnienia od stwierdzenia, że CSF jest relatywnie rzadkie. Poprzez ostatnie lata mógłbym policzyć ilość tego typu zdarzeń na palcach dwóch rąk. Nie mówię oczywiście, że nie było ich więcej, ale na rynkach na których zawieram transakcje, zdarzenia takie nie są częste. Jakkolwiek, kiedy już się pojawią, rezultatem jest spektakularny ruch ceny. Wystarczy być jedynie po właściwej stronie rynku.
CSF występuje zwykle na rynku byka. Scenariusz wygląda tak – zostaje utworzony trend wzrostowy, spekulanci są po długiej stronie rynku, ciągnąc rynek do góry, podczas gdy producenci (a także przetwórcy oraz cały segment umownie zwany commercials) sprzedają swoją obecna i przyszła produkcję, zaspokajając popyt kupujących. Jest to zdrowa i normalna sytuacja. Sprzedawanie przez producentów swojej przyszłej produkcji jest jak najbardziej normalne, zabezpieczają oni w ten sposób swoje przyszłe zyski, które zdobędą bez względu na to jaka będzie cena w przyszłości, można powiedzieć, że transferują oni ryzyko do spekulantów, którzy biorą je na siebie w oczekiwaniu, że ceny wzrosną jeszcze bardziej. Dodatkowo większość rynków byka, w miarę rozwijania się trendu wzrostowego zyskuje liczbę otwartych pozycji, co wskazuje na większą ilość graczy wchodzących na rynek. W momencie gdy trend wzrostowy przyspiesza coraz bardziej, producenci jeszcze więcej sprzedają, zabezpieczając pewne przyszłe zyski. Może jednak dojść do sytuacji w której producenci sprzedadzą zbyt dużo, jak to się stało na przykład na rynku złota lub srebra.
Innymi słowy, rozmiar ich krótkich pozycji wzrasta w miarę jak sprzedają coraz więcej swojej przyszłej produkcji, po ustalonej cenie, zabezpieczając się przed ryzykiem. W tym wszystkim tkwi jednak pewna pułapka. Ponieważ jest to rynek terminowy, producenci, tak jak każdy inny uczestnik rynku, zobowiązani są do wpłacenia depozytu zabezpieczającego i utrzymywania go na odpowiednim poziomie. Bona fide hedgers (bona fide – czyli „w dobrej wierze”, Bona fide hedgers odnosi się do firm, które zabezpieczają się w dobrej wierze, czyli uogólniając, zabezpieczają cenę zakupionego towaru, który odbiorą albo który wyprodukują w przyszłości, a nie są spekulantami) mają znacznie lepsze warunki działania na rynku terminowym niż spekulanci, ponieważ ich działalność uznawana jest za znacznie bezpieczniejszą, ze względu na to, że produkują sprzedawany w przyszłości produkt. Jeżeli nawet zajmą krótką pozycję, a ceny będą ciągle rosły to i tak znajdują się oni w znacznie lepszym położeniu niż zwyczajni spekulanci, ponieważ ostatecznie i tak są w stanie dostarczyć towar, na jaki opiewa zajęta pozycja (czego spekulanci mogą nie być w stanie zrobić). Ich wymagane depozyty zabezpieczające mają znacznie mniejszą wartość niż depozyty składane przez spekulantów. Innymi słowy mogą oni kontrolować większą ilość kontraktów terminowych posiadając tę samą ilość pieniędzy co spekulanci.
Jak dotąd rynek rozwija się jak każdy normalny rynek byka, ceny rosną wraz z liczbą otwartych pozycji, spekulanci są po długiej stronie rynku i jest ich coraz więcej, producenci i przetwórcy stanowią większość po krótkiej stronie rynku. Spekulanci wykazują coraz większe „papierowe” zyski z długich pozycji, producenci natomiast coraz większe „papierowe” straty. Jeżeli cena kontynuuje swój marsz na północ, producenci będą zobowiązani do zwiększenia depozytów zabezpieczających do odpowiedniego poziomu. Im bardziej cena rośnie tym więcej pieniędzy muszą przeznaczyć na utrzymanie depozytu. Zwykle nie jest to problem, ponieważ krótkie pozycje producentów i przetwórców zabezpieczają ich przyszłe zyski, przez co mają oni swobodny dostęp do linii kredytowych, skąd mogą uzyskać kapitał potrzebny na depozyt.
Problem pojawia się wtedy, gdy wystąpi jakieś zdarzenie, które w sposób nagły i drastyczny zmieni strukturę popytu i podaży. Na przykład bardzo mocny jednodniowy przymrozek niszczący większość upraw pomarańczy, albo niespodziewana powódź niszcząca zbiory, lub choroba dziesiątkująca stada bydła. Jakiekolwiek jest to zdarzenie, powoduje ono nagłą fundamentalna zmianę w podejściu do popytu i podaży przez inwestorów. Powoduje to powstanie wielkiej nierównowagi na rynku z korzyścią w kierunku spekulantów. Innymi słowy popyt rośnie wykładniczo, podczas gdy podaż wysycha zupełnie. W rezultacie ceny wystrzeliwują do góry, a rynek szuka nowej równowagi na znacznie wyższych poziomach cenowych.
Producenci i przetwórcy, którzy w tym momencie znajdują się po krótkiej stronie rynku i są w posiadaniu ponad miarę przerośniętej ilości krótkich pozycji, złapani są nagle w pułapce. Panika na rynku doprowadza do sytuacji, w której wszyscy chcą kupować a nie ma kto sprzedawać. Co się dzieje? Cena rośnie w sposób wykładniczy, aż osiągnie poziom, w którym część spekulantów zacznie realizować swoje znaczne zyski. Niektórzy mogą zapytać, jakie to ma znacznie dla producentów? W końcu posiadają lub będą posiadać w przyszłości produkt, który dostarczą posiadaczom długich pozycji po wcześniej ustalonej cenie. To jest prawda i na normalnym rynku byka tak to właśnie wygląda, ale sytuacja przedstawiona powyżej jest trochę inna, kiedy występuje nieoczekiwane zdarzenie, które w sposób drastyczny łamie równowagę na rynku nawet zabezpieczeni producenci i przetwórcy mogą tego nie przetrwać.
Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź znajduje się w wymaganiach depozytowych. Kiedy wzrastają ceny na rynku, bona fide hedgers zajmujący krótkie pozycje, tracą coraz więcej pieniędzy i są zobowiązani do wpłacania coraz większych sum aby wypełnić wymagania depozytowe. Wykorzystują do tego rezerwy finansowe, ewentualnie mają do dyspozycji linie kredytowe. Jednak w momencie gdy ceny szaleńczo rosną, wymagania depozytowe są na tyle duże, że ani kredyty ani odłożone pieniądze nie wystarczają na pokrycie strat z krótkich pozycji. Znajdują się oni wtedy w takiej samej sytuacji jak spekulanci, którzy źle zainwestowali a rynek posuwa się w kierunku przeciwnym do ich oczekiwań, powiększające się straty zmuszają ich do ciągłego uzupełniania depozytu, ostatecznie doprowadzając do margin call i zamknięcia pozycji z utratą większości zainwestowanych pieniędzy. Producenci zamknięci w takiej pułapce, którzy nie maja już odpowiednich środków na ciągłe uzupełnianie depozytu zabezpieczającego, muszą zacząć odkupywać sprzedane wcześniej krótkie pozycje, aby nie doprowadzić firmy do ruiny. Doskonale zdają sobie sprawę w jak fatalnej sytuacji się znajdują. Muszą włączyć się do kupna w najgorszym możliwym momencie. Jednak koszty przestają grać rolę, jeżeli chodzi o przetrwanie firmy.

Skutek takiego działania jest oczywisty, ponieważ producenci włączają się do gry jako nowi kupujący (short covering) ceny rosną jeszcze bardziej, dzieje się tak do momentu, kiedy zostanie sprzedana ostatnia krótka pozycja umożliwiająca przetrwanie firmy. Można tylko zgadywać jak wysoko wzrosną ceny. W końcu zatrzymają się one na jakimś poziomie, kiedy rynek ponownie osiągnie równowagę, jednak do tego czasu szkody wyrządzone posiadaczom krótkich pozycji będą ogromne.
Poprzez lata mojej działalności na rynku, obserwowałem wiele firm upadających po wystąpieniu powyższego zdarzenia. Przykładem może być rynek bydła rogatego w 2003 roku. „Czarnym łabędziem” było zdarzenie, zapewne dobrze zapamiętane przez wszystkich inwestorów, a mianowicie wykrycie choroby „wściekłych krów” w Kanadzie. W rezultacie władze USA zamknęły granicę dla importu bydła i wołowiny. Spowodowało to nagłe zachwianie popytu i podaży na rynku, gdzie popyt nie był w stanie się nasycić przez osiem kolejnych dni, z których pięć rynek był po prostu zamknięty, ponieważ nie było ani jednego sprzedającego. Ciągle pamiętam, producentów będących członkami CME, błagających władze aby zrobiły cokolwiek, co pozwoliłoby im pozbyć się krótkich pozycji i uratować od ruiny. 




Na koniec chciałbym podkreślić jeszcze jedną rzecz dotyczącą CSF. Warto zauważyć, że po tym jak rynek dotrze do poziomu równowagi na znacznie wyższych poziomach cenowych, minie panika związana z „kupnem za każdą cenę” a producenci odkupią odpowiednią ilość krótkich pozycji, rynek zwykle leci w dół oddając znaczną część wcześniej wypracowanych zysków. Dzieje się tak, ponieważ występuje sytuacja odwrotna do poprzedniej, producenci nie maja już czego kupować, natomiast spekulanci starają się pozbyć jak najszybciej swoich długich pozycji i zrealizować pokaźne zyski. Czasami cały ruch cen w górę zostaje wymazany przez następujący po nim spadek, w innych przypadkach spadki odbierają znaczną część wzrostów jednak w końcu znajdują poziom równowagi na wyższych poziomach cenowych.
Na rynku srebra istnieje potencjał do powstania CSF, jak na każdym rynku na którym commercials są w posiadaniu znacznej części krótkich pozycji, a który znajduje się w silnym trendzie wzrostowym. Jeżeli się to zdarzy, możecie mi uwierzyć, nie będziecie musieli pytać „czy to aby na pewno teraz?”. Będziecie to z pewnością wiedzieć [...]" 

Dan Norcini



czwartek, 31 marca 2011

Zero contango czyli wsteczny rynek srebra


Na przełomie stycznia i lutego, doszło do zmiany struktury cen kontraktów terminowych na rynku srebra. Dla przypomnienia, kontrakt terminowy jest to umowa zawarta pomiędzy dwiema stronami, w której pierwsza zobowiązuje się do dostarczenia danego towaru w określonym terminie a druga do jego odbioru. W momencie powstania kontraktu ustala się też cenę, po której nastąpi transakcja. W przypadku kontraktów futures notowanych na giełdzie jedną stroną transakcji jest giełda a drugą inwestor, a kontrakty są standaryzowane, czyli giełda określa terminy ich realizacji i ilość towaru na który opiewają. W przypadku kontraktów terminowych na srebro notowanych na rynku COMEX mamy 18 różnych terminów wygaśnięcia, z których najdalszy wygasa za około cztery i pół roku. (aktualnie najdłuższy termin do wygaśnięcia ma kontrakt z grudniu 2015 roku). Każdy kontrakt opiewa na 5000 uncji srebra.

Na cenę kontraktu terminowego wpływ ma kilka czynników, najważniejsze z nich to aktualna wolna od ryzyka stopa procentowa i czas do wygaśnięcia kontraktu. Sytuacja, w której ceny kolejnych kontraktów terminowych są wyższe niż obecna cena spot oraz jeżeli rosną one coraz bardziej w miarę zwiększania się terminu do ich wygaśnięcia nosi nazwę contango. Analogicznie, sytuacja odwrotna, w której ceny kontraktów spadają i są niższe od ceny spot to rynek wsteczny czyli backwardation.

Wykres kontraktów terminowych będących w contango przypomina krzywą wzrostową, to znaczy ceny kontraktów rosną wraz z terminem do wygaśnięcia. Dwa poniższe wykresy przedstawiają odpowiednio contango na rynku złota i platyny.


Metale szlachetne notowane są w contango. Sytuacja, kiedy występuje rynek wsteczny jest bardzo rzadka i sugeruje brak dostępności metalu. Obecnie złoto, pallad i platyna notowane są w contango, srebro natomiast notowane jest w backwardation.

Jak kształtował się rynek wsteczny na srebrze:
31 stycznia wykres przypominał jeszcze zwykłe contango

Już 4 lutego ceny kontraktów z dalszymi terminami do wygaśnięcia zaczęły spadać

16 lutego już tylko kilka kontraktów było droższych od ceny spot

18 lutego ukształtował się pełny rynek wsteczny – backwardation


Obecnie (31.03.2011), struktura cen uległa pewnej zmianie, poczynając od maja 2011 aż do lipca 2012 ceny kontraktów terminowych znajdują się powyżej ceny spot, natomiast dalsze terminy wyceniane są dużo niżej