Zapewne wiele osób zastanawia się, dlaczego akcje spółek wydobywczych zachowują się ostatnio tak słabo. Trend wzrostowy na srebrze zaczyna przypominać parabolę. Praktycznie codziennie pobijany jest nowy rekord cenowy. Kopalnie które jeszcze kilka lat temu dostawały za uncję srebra 5 dolarów, teraz dostają prawie dziesięć razy tyle. Wielu inwestorów zdaje sobie sprawę, że ich zyski też będą rosły wykładniczo. Wzrost cen akcji spółek wydobywczych jednak nie poraża. Przykładem jest wczorajszy dzień, kiedy ceny srebra poszły do góry o 3 procent i można się było spodziewać, że ceny kopalni wzrosną przynajmniej dwa razy tyle. Nie stało się tak jednak. Większość spółek takich jak EXK, MGN, PAAS skończyła dzień pod kreską, a inne minimalnie wzrosły.
Nie był to pierwszy tego typu przypadek. Pomimo potężnych wzrostów na rynku srebra w ostatnim czasie, spółki nie rosną aż tak bardzo. Niektóre nawet wcale.
Próbując znaleźć wyjaśnienie takiego stanu rzeczy, trafiłem na kilka ciekawych artykułów na blogu Dana Norcini (http://traderdannorcini.blogspot.com/). Już jakiś czas temu sugerował on, że słabość spółek z sektora wydobywczego nie jest przypadkowa i wynika ze strategii funduszy inwestycyjnych zajmujących krótkie pozycje (zarabianie na spadkach cen) na akcjach kopalni. Poniższe podsumowanie, powinno rzucić nieco światła na ten problem.
„Jeszcze kilkanaście lat temu, osoba chcąca zainwestować w srebro lub złoto miała dwie możliwości – kupno kontraktów futures na metale szlachetne lub nabycie akcji spółek wydobywczych.
Obecnie pojawiła się trzecia możliwość, a mianowicie kupno certyfikatów ETF. Inwestycje w certyfikaty powodują, że część pieniędzy, która miała trafić na rynek akcji spółek wydobywczych wędruje do portfela funduszy ETF.
Dodatkowo, w ostatnich latach powstała ogromna liczba funduszy hedge, które także absorbują część kapitału wcześniej przeznaczonego na inwestycje w akcje kopalni.
Do trwałego wzrostu cen akcji potrzeba ciągłego napływu kapitału. Jedną z przyczyn obecnej słabości spółek z sektora wydobywczego srebra i złota może być właśnie słabsze zaangażowanie inwestorów, którzy mają do wyboru znacznie więcej instrumentów inwestycyjnych niż jeszcze dwie dekady temu.
Dodatkowo fundusze hedge wiedząc o tym, że akcje kopalni będą się zachowywały słabiej, nawet jeżeli ceny kruszców poszybują do góry, mogą zajmować na nich krótkie pozycje. Po co miałyby to robić? Wszystko opiera się o zarządzanie ryzykiem. Jeżeli założymy, że przy bardzo zmiennym rynku ceny akcji spółek wydobywczych w czasie korekty będą spadać szybciej niż kruszec to fundusze wyjdą zawsze na plus.
Zilustrujmy to przykładem. Załóżmy, że fundusz hedge posiada długą pozycję na srebro oraz krótką pozycję na jedną z kopalni. Jeżeli trwa silny trend wzrostowy, długa pozycja przynosi dochód, a krótka stratę, jednak strata jest mniejsza od zysku ze względu na słabszy wzrost cen akcji. Gdy pojawi się korekta i ceny zarówno metalu jak i spółki pójdą w dół, a zakładając, że ceny akcji będą spadały szybciej, wtedy fundusz też będzie na tym zarabiał.
Strategia taka, chociaż obecnie bardzo efektywna, nie może jednak trwać wiecznie. Spółki ocenia się na podstawie tego, jakie zyski potrafią osiągać. Niewątpliwie wzrost cen srebra znacząco pomnaża zyski kopalni. Nawet jeżeli teraz ich ceny są „przyduszone” poprzez stosowanie powyższej strategii, to w końcu zwiększony popyt na te akcje ze strony inwestorów szukających okazji do zarobku, powinien wynieść je do góry. Im bardziej będą rosnąć tym mniej strategia ta będzie opłacalna. W pewnym momencie fundusze uświadomią sobie, że wszystko zaszło za daleko i będą starały się z niej wycofać, co dodatkowo powinno wzmocnić ceny akcji.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz