piątek, 8 kwietnia 2011

CSF czyli Commercials Signal Failure

CSF można przetłumaczyć dosłownie jako "Sygnał niepowodzenia commercials". Jest to stosunkowo rzadkie zjawisko na rynku. Występuje ono najczęściej podczas silnego trendu wzrostowego, kiedy nastąpi jakieś nagłe i niespodziewane zdarzenie które dodatkowo powoduje zwiększenie popytu i wzrost cen. Skutkiem tego jest wyczerpanie możliwości uzupełniania depozytów zabezpieczających przez dużych graczy (commercials) zajmujących krótkie pozycje i dalszy wykładniczy już wzrost cen (short covering). CSF bardzo dobrze opisany jest w blogu Dana Norcini:
(http://traderdannorcini.blogspot.com/2011/02/what-is-commercial-signal-failure.html)

"...Pozwólcie mi zacząć te wyjaśnienia od stwierdzenia, że CSF jest relatywnie rzadkie. Poprzez ostatnie lata mógłbym policzyć ilość tego typu zdarzeń na palcach dwóch rąk. Nie mówię oczywiście, że nie było ich więcej, ale na rynkach na których zawieram transakcje, zdarzenia takie nie są częste. Jakkolwiek, kiedy już się pojawią, rezultatem jest spektakularny ruch ceny. Wystarczy być jedynie po właściwej stronie rynku.
CSF występuje zwykle na rynku byka. Scenariusz wygląda tak – zostaje utworzony trend wzrostowy, spekulanci są po długiej stronie rynku, ciągnąc rynek do góry, podczas gdy producenci (a także przetwórcy oraz cały segment umownie zwany commercials) sprzedają swoją obecna i przyszła produkcję, zaspokajając popyt kupujących. Jest to zdrowa i normalna sytuacja. Sprzedawanie przez producentów swojej przyszłej produkcji jest jak najbardziej normalne, zabezpieczają oni w ten sposób swoje przyszłe zyski, które zdobędą bez względu na to jaka będzie cena w przyszłości, można powiedzieć, że transferują oni ryzyko do spekulantów, którzy biorą je na siebie w oczekiwaniu, że ceny wzrosną jeszcze bardziej. Dodatkowo większość rynków byka, w miarę rozwijania się trendu wzrostowego zyskuje liczbę otwartych pozycji, co wskazuje na większą ilość graczy wchodzących na rynek. W momencie gdy trend wzrostowy przyspiesza coraz bardziej, producenci jeszcze więcej sprzedają, zabezpieczając pewne przyszłe zyski. Może jednak dojść do sytuacji w której producenci sprzedadzą zbyt dużo, jak to się stało na przykład na rynku złota lub srebra.
Innymi słowy, rozmiar ich krótkich pozycji wzrasta w miarę jak sprzedają coraz więcej swojej przyszłej produkcji, po ustalonej cenie, zabezpieczając się przed ryzykiem. W tym wszystkim tkwi jednak pewna pułapka. Ponieważ jest to rynek terminowy, producenci, tak jak każdy inny uczestnik rynku, zobowiązani są do wpłacenia depozytu zabezpieczającego i utrzymywania go na odpowiednim poziomie. Bona fide hedgers (bona fide – czyli „w dobrej wierze”, Bona fide hedgers odnosi się do firm, które zabezpieczają się w dobrej wierze, czyli uogólniając, zabezpieczają cenę zakupionego towaru, który odbiorą albo który wyprodukują w przyszłości, a nie są spekulantami) mają znacznie lepsze warunki działania na rynku terminowym niż spekulanci, ponieważ ich działalność uznawana jest za znacznie bezpieczniejszą, ze względu na to, że produkują sprzedawany w przyszłości produkt. Jeżeli nawet zajmą krótką pozycję, a ceny będą ciągle rosły to i tak znajdują się oni w znacznie lepszym położeniu niż zwyczajni spekulanci, ponieważ ostatecznie i tak są w stanie dostarczyć towar, na jaki opiewa zajęta pozycja (czego spekulanci mogą nie być w stanie zrobić). Ich wymagane depozyty zabezpieczające mają znacznie mniejszą wartość niż depozyty składane przez spekulantów. Innymi słowy mogą oni kontrolować większą ilość kontraktów terminowych posiadając tę samą ilość pieniędzy co spekulanci.
Jak dotąd rynek rozwija się jak każdy normalny rynek byka, ceny rosną wraz z liczbą otwartych pozycji, spekulanci są po długiej stronie rynku i jest ich coraz więcej, producenci i przetwórcy stanowią większość po krótkiej stronie rynku. Spekulanci wykazują coraz większe „papierowe” zyski z długich pozycji, producenci natomiast coraz większe „papierowe” straty. Jeżeli cena kontynuuje swój marsz na północ, producenci będą zobowiązani do zwiększenia depozytów zabezpieczających do odpowiedniego poziomu. Im bardziej cena rośnie tym więcej pieniędzy muszą przeznaczyć na utrzymanie depozytu. Zwykle nie jest to problem, ponieważ krótkie pozycje producentów i przetwórców zabezpieczają ich przyszłe zyski, przez co mają oni swobodny dostęp do linii kredytowych, skąd mogą uzyskać kapitał potrzebny na depozyt.
Problem pojawia się wtedy, gdy wystąpi jakieś zdarzenie, które w sposób nagły i drastyczny zmieni strukturę popytu i podaży. Na przykład bardzo mocny jednodniowy przymrozek niszczący większość upraw pomarańczy, albo niespodziewana powódź niszcząca zbiory, lub choroba dziesiątkująca stada bydła. Jakiekolwiek jest to zdarzenie, powoduje ono nagłą fundamentalna zmianę w podejściu do popytu i podaży przez inwestorów. Powoduje to powstanie wielkiej nierównowagi na rynku z korzyścią w kierunku spekulantów. Innymi słowy popyt rośnie wykładniczo, podczas gdy podaż wysycha zupełnie. W rezultacie ceny wystrzeliwują do góry, a rynek szuka nowej równowagi na znacznie wyższych poziomach cenowych.
Producenci i przetwórcy, którzy w tym momencie znajdują się po krótkiej stronie rynku i są w posiadaniu ponad miarę przerośniętej ilości krótkich pozycji, złapani są nagle w pułapce. Panika na rynku doprowadza do sytuacji, w której wszyscy chcą kupować a nie ma kto sprzedawać. Co się dzieje? Cena rośnie w sposób wykładniczy, aż osiągnie poziom, w którym część spekulantów zacznie realizować swoje znaczne zyski. Niektórzy mogą zapytać, jakie to ma znacznie dla producentów? W końcu posiadają lub będą posiadać w przyszłości produkt, który dostarczą posiadaczom długich pozycji po wcześniej ustalonej cenie. To jest prawda i na normalnym rynku byka tak to właśnie wygląda, ale sytuacja przedstawiona powyżej jest trochę inna, kiedy występuje nieoczekiwane zdarzenie, które w sposób drastyczny łamie równowagę na rynku nawet zabezpieczeni producenci i przetwórcy mogą tego nie przetrwać.
Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź znajduje się w wymaganiach depozytowych. Kiedy wzrastają ceny na rynku, bona fide hedgers zajmujący krótkie pozycje, tracą coraz więcej pieniędzy i są zobowiązani do wpłacania coraz większych sum aby wypełnić wymagania depozytowe. Wykorzystują do tego rezerwy finansowe, ewentualnie mają do dyspozycji linie kredytowe. Jednak w momencie gdy ceny szaleńczo rosną, wymagania depozytowe są na tyle duże, że ani kredyty ani odłożone pieniądze nie wystarczają na pokrycie strat z krótkich pozycji. Znajdują się oni wtedy w takiej samej sytuacji jak spekulanci, którzy źle zainwestowali a rynek posuwa się w kierunku przeciwnym do ich oczekiwań, powiększające się straty zmuszają ich do ciągłego uzupełniania depozytu, ostatecznie doprowadzając do margin call i zamknięcia pozycji z utratą większości zainwestowanych pieniędzy. Producenci zamknięci w takiej pułapce, którzy nie maja już odpowiednich środków na ciągłe uzupełnianie depozytu zabezpieczającego, muszą zacząć odkupywać sprzedane wcześniej krótkie pozycje, aby nie doprowadzić firmy do ruiny. Doskonale zdają sobie sprawę w jak fatalnej sytuacji się znajdują. Muszą włączyć się do kupna w najgorszym możliwym momencie. Jednak koszty przestają grać rolę, jeżeli chodzi o przetrwanie firmy.

Skutek takiego działania jest oczywisty, ponieważ producenci włączają się do gry jako nowi kupujący (short covering) ceny rosną jeszcze bardziej, dzieje się tak do momentu, kiedy zostanie sprzedana ostatnia krótka pozycja umożliwiająca przetrwanie firmy. Można tylko zgadywać jak wysoko wzrosną ceny. W końcu zatrzymają się one na jakimś poziomie, kiedy rynek ponownie osiągnie równowagę, jednak do tego czasu szkody wyrządzone posiadaczom krótkich pozycji będą ogromne.
Poprzez lata mojej działalności na rynku, obserwowałem wiele firm upadających po wystąpieniu powyższego zdarzenia. Przykładem może być rynek bydła rogatego w 2003 roku. „Czarnym łabędziem” było zdarzenie, zapewne dobrze zapamiętane przez wszystkich inwestorów, a mianowicie wykrycie choroby „wściekłych krów” w Kanadzie. W rezultacie władze USA zamknęły granicę dla importu bydła i wołowiny. Spowodowało to nagłe zachwianie popytu i podaży na rynku, gdzie popyt nie był w stanie się nasycić przez osiem kolejnych dni, z których pięć rynek był po prostu zamknięty, ponieważ nie było ani jednego sprzedającego. Ciągle pamiętam, producentów będących członkami CME, błagających władze aby zrobiły cokolwiek, co pozwoliłoby im pozbyć się krótkich pozycji i uratować od ruiny. 




Na koniec chciałbym podkreślić jeszcze jedną rzecz dotyczącą CSF. Warto zauważyć, że po tym jak rynek dotrze do poziomu równowagi na znacznie wyższych poziomach cenowych, minie panika związana z „kupnem za każdą cenę” a producenci odkupią odpowiednią ilość krótkich pozycji, rynek zwykle leci w dół oddając znaczną część wcześniej wypracowanych zysków. Dzieje się tak, ponieważ występuje sytuacja odwrotna do poprzedniej, producenci nie maja już czego kupować, natomiast spekulanci starają się pozbyć jak najszybciej swoich długich pozycji i zrealizować pokaźne zyski. Czasami cały ruch cen w górę zostaje wymazany przez następujący po nim spadek, w innych przypadkach spadki odbierają znaczną część wzrostów jednak w końcu znajdują poziom równowagi na wyższych poziomach cenowych.
Na rynku srebra istnieje potencjał do powstania CSF, jak na każdym rynku na którym commercials są w posiadaniu znacznej części krótkich pozycji, a który znajduje się w silnym trendzie wzrostowym. Jeżeli się to zdarzy, możecie mi uwierzyć, nie będziecie musieli pytać „czy to aby na pewno teraz?”. Będziecie to z pewnością wiedzieć [...]" 

Dan Norcini



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz