wtorek, 26 kwietnia 2011

co dalej?

Przez dwa ostatnie tygodnie na brak emocji na rynku raczej nie można było narzekać. Od poprzedniej większej korekty w drugim tygodniu marca, srebro wzrosło o ponad 15 dolarów, wczoraj prawie dotykając historycznego poziomu 50 $/oz. Po podejściu do tego pułapu nastąpiła chwila zawahania i ostatecznie przeważyli sprzedający, ściągając ceny metalu ponownie w dół. Przez całe wczorajsze popołudnie, aż do teraz srebro staniało ponad 8%. Myślę, że taka korekta nie jest większym zaskoczeniem. Tak naprawdę nie mieliśmy większego spadku na tym rynku od 25 stycznia, kiedy srebro notowane było po cenie 26.8 $/oz. Od tego czasu nieprzerwany, trzymiesięczny marsz do góry dał prawie 100% zysku.


Patrząc od strony historycznej, nadchodzący miesiąc nie był zwykle pomyślny dla posiadaczy srebra. Na przełomie maja i czerwca mieliśmy już do czynienia ze znaczącymi korektami, rok temu ceny spadły o 13.3%, dwa lata temu 23.5%, a w 2006 roku 38.2%. Czy podobny scenariusz czeka nas i w tym roku? Tego zapewne nikt nie wie, postaram się jednak udowodnić, że sytuacja obecna jest bardzo różna w porównaniu do tego, co działo się przez ostatnie lata.


Ale wróćmy do dwóch ostatnich tygodni. Pierwsza rzecz jak rzuca się w oczy to ogromne obroty. W pierwszym etapie zwyżki, poprzez luty i marzec obroty oscylowały w granicach 50 – 80 tysięcy kontraktów. Od jakiegoś czasu nie schodzą one poniżej 100 tysięcy. Wczoraj natomiast obroty wyniosły monstrualne 318 tysięcy. Jeżeli nie jest to jakiś błąd to mamy bezapelacyjny rekord. Ostatnia, historycznie najwyższa wartość obrotów, to około 200 tysięcy zanotowane kilka miesięcy temu. I tutaj od razu narzuca się następna sprawa, czyli liczba otwartych pozycji. W normalnym trendzie wzrostowym liczba OI (Open Interest) wzrasta w miarę rozwijania się trendu. Dzieje się tak, ponieważ coraz więcej inwestorów skuszonych dużymi zyskami wchodzi na rynek. Jak widać na poniższym wykresie, od początku marca, czyli przez większą część ostatniej zwyżki, liczba otwartych pozycji bez uwzględnienia pozycji spread (takich w których inwestor posiada jednocześnie pozycję krótką i długą) praktycznie się nie zmieniała, oscylując w przedziale 112 do 118 tysięcy. W tym samym czasie cena srebra wzrosła z około 36 do 47 $/oz. Dlaczego tak się stało?


Przyczyną tego był brak sprzedających. Krótkie pozycje, czując narastające ciśnienie i licząc pogłębiające się codziennie straty zaczęły się wykruszać (przez ostatnie 3 miesiące mieliśmy 45 dni wzrostowych i tylko 19 spadkowych). Najwięksi gracze, czyli duże banki na czele z JP Morgan Chase, stały biernie obok przyglądając się tej zwyżce i chyba pierwszy raz nie zajmowały krótkich pozycji. To ogromna zmiana. Dotychczas schemat wyglądał tak, że w miarę wzrostu cen srebra duże banki otwierały coraz więcej krótkich kontraktów. Potem wystarczyło zepchnąć cenę w dół, a pozostali gracze wpadali w panikę i wyprzedawali swoje długie pozycje po niższych cenach, napychając portfele banków. Powtarzało się to regularnie przez ostatnie lata.
Tym razem nastąpiła zmiana. Raport COT z 12 kwietnia pokazuje nagły spadek posiadanych krótkich pozycji w segmencie commercials (najwięksi gracze) o 5000 kontraktów netto, czyli o 25 mln uncji. Dane te obejmują czas, w którym srebro wzrosło o około 1.3$. Widać, że wzrost ten był spowodowany zamykaniem krótkich pozycji przez dużych graczy. Zaraz potem zresztą, srebro wystrzeliło do góry zatrzymując się przy granicy 50 dolarów.
Następny raport COT, obejmujący tydzień 12- 19 kwietnia był neutralny. Liczba krótkich pozycji w segmencie commercials wzrosła netto o 1400 kontraktów, co przy 11% wzroście kursu metalu można uznać za wartość pomijalną.


Wyobraźmy sobie teraz jak muszą się czuć posiadacze krótkich pozycji. Ponieważ OI przez ostatnie dwa miesiące niewiele się zmienił, można uznać, że duża część inwestorów grających na spadki kursów ciągle utrzymuje swoje krótkie kontrakty. Tylko od dołka w styczniu tego roku, posiadacze tych pozycji są stratni sumarycznie ponad 11.5 mld dolarów, a od początku hossy w lipcu 2010 roku ich strata przekracza 15 mld $.
Nie sądzę żeby mogli tak w nieskończoność dopisywać straty do swoich rachunków. A przecież mówimy tutaj tylko o kontraktach terminowych na COMEXie. Do tych strat śmiało możemy dodać straty poniesione na wystawionych opcjach kupna oraz na giełdzie londyńskiej LBMA i na całym rynku pozagiełdowym OTC.


Rynek srebra ciągle pozostaje w backwardation (wsteczny), co jest sytuacją nienormalną i sugeruje kłopoty z dostępnością srebra w postaci „fizycznej” (w odróżnieniu od postaci „papierowej”, czyli wszelkich opcji, kontraktów i certyfikatów na srebro). Dodatkowo zbliżający się maj jest miesiącem dostawy na COMEXie. Wszystkie majowe kontrakty terminowe, które nie zostaną zrolowane na następne miesiące, będą musiały być zrealizowane. Giełda ma obowiązek dostarczyć srebro wszystkim posiadaczom tych kontraktów. W piątek, na zamknięcie sesji, liczba majowych kontraktów wynosiła 43170. Niewątpliwie liczba ta znacząco spadnie przez ten tydzień, ale jest ona ciągle na tyle duża, aby mieć pewne obawy czy COMEX będzie w stanie zrealizować dostawę całego srebra. Ewentualny default, czyli nie wywiązanie się z umowy dostawy przez COMEX, spowoduje rzeź krótkich pozycji.


Niemała rolę w ostatnich wzrostach srebra i złota miał też taniejący dolar. Obecny spadek waluty rezerwowej świata, ma związek z sytuacją budżetu USA. Doszliśmy ponownie do następnej bariery - 14.294 biliony dolarów, której poziom długu Stanów Zjednoczomych nie ma prawa przekroczyć. Oczywiście nie ma prawa, aż do uchwalenia następnej ustawy w kongresie, która podwyższy ten poziom. Jednak każde podniesienie tej wartości, powoduje napływ nowych inwestorów na rynek złota i srebra starających się zabezpieczyć swoje oszczędności.


Ciężko jest przewidywać jak zachowa się rynek srebra w najbliższej przyszłości. Po tak potężnych wzrostach, jakie miały miejsce przez trzy ostatnie miesiące, korekta na rynku na pewno się przyda. Jednak fundamenty wzrostu cen srebra ciągle pozostają niezmienne. W każdym razie nudzić się na pewno nie będziemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz