W czwartek odbyło się spotkanie Rady Prezesów EBC, na którym zadecydowano o pozostawieniu wszystkich stóp procentowych na niezmienionych poziomach (link). EBC potwierdziło, że inflacja kształtuje się zgodnie z oczekiwaniami, tzn. powyżej 2% obecnie, z tendencją do spadku poniżej tej wartości w przeciągu kilku miesięcy. Wskaźniki ekonomiczne pokazują, że sytuacja ustabilizowała się, ale pozostaje znaczne ryzyko jej pogorszenia, spowodowane na przykład słabszym wzrostem gospodarczym. Tutaj można się na chwile zatrzymać. Może faktycznie sytuacja w tym momencie się ustabilizowała, ale już za chwilę dadzą o sobie znać opublikowane niedawno dane dotyczące akcji kredytowej w listopadzie. Ilość udzielonych kredytów, i to zarówno dla firm jak i dla gospodarstw domowych, spada do rekordowo niskich poziomów (link). Zacieśnienie akcji kredytowej, wraz z fatalnymi prognozami na pierwszy kwartał 2012, zawartymi w Banking Lending Survey, nie nastawiają optymistycznie na przyszłość. Mario Draghi jakby widząc co się zbliża zaznacza, że istnieje duże ryzyko znacznego pogorszenia sytuacji. Zaraz potem dodaje jednak, że obecna sytuacja nie uwzględnia skutków pierwszego LTRO. Wpompowanie w rynek prawie pół biliona euro z końcem grudnia zeszłego roku będzie odczuwalne dopiero za kilka miesięcy. Dodatkowo za niespełna trzy tygodnie czeka nas druga tura luzowania polityki monetarnej, która zasili system bankowy w następne setki miliardów euro. Mario Draghi może mieć rację, obydwa LTRO są na tyle duże, że mogą uratować Europę przed credit crunch i poprawić nastroje na jakiś czas.
Jednak główną decyzją podjętą podczas spotkania było poluzowanie kryteriów przyznawania pożyczek przez EBC. Szczegóły nie zostały jeszcze dokładnie ustalone, ale już wiadomo że banki komercyjne, chcąc uzyskać pożyczkę z banku centralnego, będą mogły dać w zastaw swoje własne udzielone wcześniej kredyty. Oczywiście EBC zarzeka się że będą akceptowane kredyty najlepszej jakości. Jednak podczas recesji nawet najlepsze kredyt mogą okazać się nic nie warte. Decyzja ta otwiera drogę do wielkiego poluzowania polityki monetarnej. Wystarczy popatrzyć na liczby. Obecnie aktywa ECB wynoszą 2,66 biliona euro. Według wyliczeń EBA i GS (link) suma kredytów korporacyjnych oraz dla małych i średnich przedsiębiorstw, w bilansie banków komercyjnych wynosi około 7 bilionów euro. Na pewno nie cała ta kwota będzie możliwa do wykorzystania pod zastaw pożyczek, ale jej wielkość robi wrażenie. Już przy następnym 3-letnim LTRO pod koniec tego miesiąca, dowiemy się w jakim stopniu banki skorzystają z nowych, znacznie prostszych warunków uzyskania pożyczki.
Sytuacja w Grecji jest coraz bardziej zagmatwana. Troika żąda większych wyrzeczeń, których Grecy nie są już w stanie spełnić, ze względu na zbyt duże koszty społeczne. Bezrobocie przekroczyło w zeszłym roku 19% i póki co nie ma żadnej nadziei na polepszenie sytuacji. Do tego doszły fatalne dane o sprzedaży detalicznej w listopadzie, która spadła o 8,9%. Premier Grecji nie zdołał porozumieć się z liderami partii opozycyjnych w sprawie następnej transzy pomocy ze strony EBC. Ma ona wynieść 130 mld euro, jednak warunki jej uzyskania, obejmujące natychmiastowe cięcia w budżecie i reformę rynku pracy, są zbyt ciężkie do zaakceptowania. „They’re asking for more recession than the country can take” (link). Niekontrolowane bankructwo kraju będzie wydarzeniem na miarę upadku Lehman Brothers w 2008 roku. Może w ostatnim momencie Komisja Europejska wraz z EBC i MFW wyciągną rękę i pomogą Grecji, jednak na dzień dzisiejszy sytuacja nie wygląda dobrze. Przez wszelkie informacje docierające do nas przebija coraz większa niechęć do siebie wyrażana przez obie strony konfliktu. Zaczęło się od kuriozalnych żądań ze strony Komisji, dotyczących przejęcia kontroli na greckim budżetem. Na odpowiedź ze strony bankrutującego kraju nie trzeba było długo czekać. Angela Merkel na pierwszej stronie gazety w hitlerowskim mundurze ze swastyką na ramieniu. Odniesienia do drugiej wojny światowej są na porządku dziennym. Grecka federacja zrzeszająca policjantów oskarżyła oficjalnie przedstawicieli władz europejskich o stopniowe niszczenie demokracji i rozbijanie jedności w kraju. Nie ma się czemu dziwić, to oni muszą stawać twarzą w twarz z tłumem bezrobotnych i sfrustrowanych ludzi. Przez wszystko przebija coraz większa niechęć i złość. Możliwe, że tak jak to już bywało wcześniej, w ostatnim momencie Troika poluźni wymagania i uzna, że lepiej uratować Grecję i mieć spokój. Alternatywą jest niekontrolowane bankructwo i możliwość rozlania się kryzysu na inne kraje.
Część pieniędzy otrzymanych przez banki w ramach LTRO służy do finansowania włoskiego rządu, poprzez kupno papierów dłużnych. Największym powodzeniem cieszą się obligacje trzyletnie, ponieważ ich termin wykupu pokrywa się z terminem zwrotu pożyczki. Ci którzy pożyczyli pieniądze z EBC po 1% na trzy lata i zainwestowali od razu we włoskie trzylatki, zrobili dobry interes. Oprocentowanie obligacji spadło z 6% pod koniec grudnia zeszłego roku do 3,4% obecnie. Spadek oprocentowania obligacji powoduje wzrost jej wartości. Jeszcze lepiej wyszli na tym inwestorzy, którzy zainwestowali w obligacje na przełomie listopada i grudnia w momencie otwarcia linii swapowych, kiedy ich oprocentowanie dochodziło do 8%.
Pomimo ciężkiej sytuacji w Grecji, której upadek może zarazić inne stojące na krawędzi europejskie gospodarki, rentowności 10 letnich papierów dłużnych Francji, Hiszpanii, Włoch i Niemiec pozostają na niskich, akceptowalnych poziomach. Nawet Portugalia, która przez moment była uważana za następną Grecję, i której obligacje poszybowały do góry osiągając ponad 17%, wyszła z opresji cało. Przez ostatni tydzień portugalskie dziesięciolatki spadły do około 13%.
Ze względu na brak presji na rynku obligacji, EBC nie był zmuszony w zeszłym tygodniu do kupna papierów dłużnych na rynku wtórnym. Łączna kwota zakupionych obligacji pozostała niezmieniona i wynosi 219 mld euro. Cała ta suma została wysterylizowana przez ECB, czyli wróciła na konta banku. Depozyty w Banku Centralnym pozostają na niezmienionym wysokim poziomie w okolicach 500 mld euro, wskazuje to na ciągłą niechęć do ryzyka ze strony banków komercyjnych.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz