sobota, 28 maja 2011

Crash, Wipeout, Plunge, Opportunity


Przez ostatni miesiąc byliśmy świadkami ogromnych wahań na rynku srebra. Począwszy od bardzo optymistycznych nastrojów w końcu kwietnia, kiedy to ceny otarły się prawie o historyczne maksimum na poziomie 50 dolarów, poprzez załamanie w pierwszych dniach maja i spadek o 30 procent, aż do uspokojenia nastrojów i stabilizacji w okolicach 35 dolarów za uncję przez pozostałą część miesiąca.
Niestety nie miałem możliwości pisania bloga przez ostatnie 4 tygodnie, a zbiegło się to z czasem bardzo dużych zmian na rynku. Pomimo załamania się ceny kruszcu, moje zdanie na temat inwestycji w srebro pozostaje niezmienione. Nie wiem czy cena srebra w najbliższym czasie będzie wyższa czy znowu zapikuje w dół. Nie jestem w stanie przewidzieć krótkookresowych zmian cen. Jednak patrząc z szerokiej perspektywy na ten rynek i zakładając długoterminową inwestycję, obecna cena wydaje się dosyć atrakcyjna.

Na tak duży spadek cen srebra można patrzeć z kilku stron. Dla tych którzy weszli na rynek w końcowej fazie wzrostów, był to zapewne bardzo szokujący zimy prysznic. Dodatkowo część inwestorów, którzy silnie lewarowali swoje pozycje na rynku terminowym przeżyło katastrofę, tracąc prawdopodobnie cały zainwestowany kapitał. Jednak dla inwestorów od dłuższego czasu inwestujących w srebro załamanie to nie było aż tak wielkim zaskoczeniem. Myślę, że wielu długoterminowych inwestorów wykorzysta obecną sytuację jako szansę na kupno srebra po bardzo atrakcyjnej cenie.

Poniżej chciałbym opisać trzy wydarzenia, które miały ostatnio miejsce i które mogą mieć istotne znaczenie dla rynku srebra w nadchodzących latach. Dwa z nich powiązane są bezpośrednio ze złotem, na które popyt zaczyna rosnąć wykładniczo, szczególnie w państwach azjatyckich. Jak wiadomo kraje takie jak przykładowo Chiny lub Rosja, mają znaczące nadwyżki rezerw dolarowych. Nie jest tajemnicą, że chcą je jakoś zdywersyfikować, a jedną z alternatyw jest zakup złota. Ponieważ ceny złota i srebra są ze sobą powiązane, wzrost cen złota niesie za sobą zwyżkę na rynku srebra. Trzecie wydarzenie to wywiad z Hugo Salinasem, meksykańskim przedsiębiorcą. Przedstawia on swoje prognozy dotyczące monetarnej roli srebra w Meksyku.

Pierwsza wiadomość to opublikowane przez World Gold Council dane dotyczące popytu na złoto w pierwszym kwartale tego roku. Całkowity popyt na metal w Q1 wyniósł 981 ton i był o 11% wyższy niż w pierwszym kwartale roku poprzedniego. Chiny wysuwają się powoli na prowadzenie jako największy konsument złota na świecie. Najbardziej imponująco wygląda jednak popyt inwestycyjny (czyli na metal w postaci monet i sztabek) na złoto w Państwie Środka, co pokazuje poniższy wykres:



Jak widać jedynie osiem lat zajęło Chińczykom, aby od praktycznego zera stać się największym konsumentem bulionu złotego na świecie. Widać, że inflacja zaczyna dawać się we znaki, a ci co posiadają oszczędności szukają alternatywnych dróg lokowania gotówki. W pierwszym kwartale tego roku Chiny wyprzedziły nawet Indie, które tradycyjnie kupują najwięcej złota. Obydwa kraje skupiły w pierwszym kwartale tego roku nieco mniej niż 200 ton kruszcu. Jeżeli przemnożymy tę liczbę przez cztery, to otrzymamy około 750 ton w przeciągu całego 2011 roku. Jeszcze siedem lat temu wartość ta utrzymywała się poniżej 100 ton.
Całe podsumowanie Q1 można znaleźć na stronie WGC: http://www.gold.org/media/press_releases/archive/2011/05/gdt_q1_2011_press_release/
Warto zwrócić także uwagę na bardzo silny popyt na kruszec ze strony przemysłu jubilerskiego w Chinach. Pewne znaczenie miał tu Chiński Nowy Rok w czasie którego wielkim popytem cieszyły się różnego typu złote ozdoby.

Następny ważny news to wprowadzenie w Utah do obiegu złotych i srebrnych monet jako legalnego środka płatniczego. Utah zrobiło to jako pierwszy stan w USA. Prawo podatkowe rozpoznaje obecnie monety emitowane przez Mennicę Państwową – US Mint jako środek płatniczy, co oznacza, że nie będą pobierane żadne podatki w przypadku ich wymiany. Eksperyment ten umacnia debatę na temat monetarnej roli złota oraz jego roli jako zabezpieczenia przed inflacją. Ma to znaczenie szczególnie teraz, kiedy za żywność oraz artykuły pierwszej potrzeby zaczynamy płacić znacznie więcej niż jeszcze rok temu. Jednym z mankamentów nowego prawa jest to, że monety są warte tyle ile ich nominał, czyli w przypadku „złotego orła” jest to 50 dolarów. Raczej nie należy się spodziewać żeby ktokolwiek był na tyle nierozsądny i płacił za bak paliwa na stacji benzynowej 50 dolarów monetą której kruszec warty jest 1400 dolarów.
Jednak i na to znalazł się sposób. W Utah powstaje właśnie pierwszy depozytariusz przechowujący złoto i srebro i wystawiający karty debetowe dla swoich klientów. Idea jest prosta. Jeżeli ktoś chce trzymać swoje oszczędności w postaci kruszców, wystarczy jedynie zakupić złoto lub srebro u depozytariusza, który będzie je dla nas przechowywał. Za każdym razem, gdy zapragniemy zrobić zakupy za pomocą karty płatniczej, nasze złote oszczędności będą zamieniane na dolary.
Uznanie przez Utah monet wytworzonych z kruszcu, jako legalny środek płatniczy jest pierwszą poważną rysą na całym systemie monetarnym USA, w którym jak do tej pory jedynie FED posiadał całkowite prawo do tworzenia pieniędzy, co wykorzystywał zresztą z podziwu godną konsekwencją, niszcząc na przestrzeni lat amerykańską walutę i doprowadzając do obecnej wysokiej inflacji.

Wiele osób spodziewa się, że prawo wprowadzone w Utah, pomimo swoich obecnych ułomności stanowi podstawę do wprowadzenia bardziej znaczących zmian w przyszłości. Tym bardziej, że za Utah podążają już inne stany. Minnesota, Północna Karolina, Idaho i co najmniej dziewięć innych stanów przygotowuje się do wprowadzenia podobnego prawa. Jak widać temat ten ma obecnie bardzo dużą dynamikę, a zainteresowanie ochroną swoich oszczędności poprzez odporne na inflację kruszce jest coraz szersze.

Ostatnia wiadomość też częściowo dotyczy złota. W pierwszym kwartale tego roku Centralny Bank Meksyku zakupił prawie 100 ton złota. W bardzo dobrym wywiadzie dla KWN Hugo Salinas, meksykański miliarder i jeden z bardziej wpływowych przedsiębiorców, potwierdza, że Meksyk przeszedł już kiedyś całą drogę, w której połowie znajduje się obecnie FED, drukujący potężne ilości papierowych pieniędzy. Oczywiście skończyło się to totalną ruiną kraju. Nie ma się co dziwić, że nauczeni doświadczeniem meksykanie kupują złoto, aby zabezpieczyć się przed inflacją.
Jednak najciekawsza część wywiadu dotyczy srebra. Hugo Salinas stwierdza, że rozmawiał z dyrektorem banku centralnego na temat wprowadzenia srebra do obiegu jako formy pieniądza.

„Napisałem list (do dyrektora banku centralnego) w którym zasugerowałem, że bank powinien spojrzeć ponownie na kwestię monetaryzacji srebra w celu ochrony oszczędności zwykłych ludzi […]. Wygląda na to, że w końcu się to stanie.
Nie mogę powstrzymać się przed stwierdzeniem, że mamy bardzo silne wsparcie w Kongresie (meksykańskim) dla idei monetaryzacji srebra.
Spytany o to czy wprowadzenie srebra do obiegu pieniężnego może nastąpić w następnym roku, za dwa czy może za trzy lata, Hugo Salinas odparł: Myślę, że może się to stać dużo wcześniej, możliwe nawet, że w tym roku”.

Cały wywiad można znaleźć tutaj: http://kingworldnews.com/kingworldnews/KWN_DailyWeb/Entries/2011/5/16_Hugo_Salinas_Price_-_QE_in_US_Will_Lead_to_Utter_Destruction.html

Jeżeli plany te się powiodą spowoduje to wyssanie z rynku milionów uncji srebra, które zamiast być przerobione w chińskich fabrykach na rzeczy powszechnego użytku, znajdą się w portfelach Meksykanów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz